Panie Turek! Kończ Pan ten mecz, czyli najsłynniejsze...

    Panie Turek! Kończ Pan ten mecz, czyli najsłynniejsze powiedzonka komentatorów sportowych

    Dominik Lutostański

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Panie Turek! Kończ Pan ten mecz, czyli najsłynniejsze powiedzonka komentatorów sportowych
    1/2
    przejdź do galerii
    Któż nie pamięta słynnej relacji Tomasza Zimocha z meczu Widzew - Broendby? Przedstawiamy najsłynniejsze w historii powiedzonka, wpadki i odjazdy komentatorów sportowych.
    Praca komentatorów sportowych wiąże się z ogromną presją, ale przy okazji ze znakomitą zabawą. W pośpiechu czy zamyśleniu wielokrotnie przydarzają się im wpadki, które potem stają się tematem drwin kibiców. Jednak jest też druga strona medalu, ta pozytywna. Komentatorzy swoimi tekstami potrafią znakomicie ubarwić mecze. Niektórzy kibice oglądają nawet spotkania tylko po to, by usłyszeć ulubionego sprawozdawcę. Oto najciekawsze w historii powiedzonka, wpadki oraz odjazdy komentatorów sportowych.


    Kiedy emocje biorą górę
    Mistrzem przepełnionych emocjami relacji jest Dariusz Szpakowski. Ten wybitny komentator pracuje w TVP od wielu lat. Relacjonował ogrom ważnych wydarzeń sportowych, w których jednak i jemu zdarzały się bardzo specyficzne wpadki. Podczas meczu Anglia - Polska w 1997 r. chciał wprowadzić kibiców w odpowiedni klimat. Rozentuzjazmowany komentator tak się zaangażował, że na samym początku powiedział: "Dzień dobry państwu. Ze stadionu Wembley wita Dariusz... Ciszewski". Błąd jest zrozumiały. Szpakowski chciał nawiązać do Jana Ciszewskiego, który przed laty komentował słynny remis na Wembley i powitać widzów jego słowami. Wyszło jednak komicznie. Mniej zrozumiałe było za to określenie zespołu Wybrzeża Kości Słoniowej. Iworyjczycy mieli wykonywać rzut rożny, wtedy Szpakowski stwierdził - "Będzie rzut rożny dla zespołu słoni".

    Piotra Olkowicza, komentatora żużla w Canal Plus, poniosły emocje podczas Grand Prix Skandynawii w Malili w 2011 r. W ostatnim finałowym biegu znaleźli się Kenneth Bjerre, Emil Sajfudinow, Andreas Jonson i Jarosław Hampel. Między dwoma ostatnimi wymienionymi żużlowcami toczyła się fantastyczna walka na torze. Dosłownie na ostatnich centymetrach Hampel wyprzedził Jonsona i wygrał GP. W momencie kiedy Polak wjeżdżał na metę, Olkowicz zaczął krzyczeć do mikrofonu - "Duża, duża... aaa szaleństwo".

    Jednak konkurencję tę wygrywa Sergiusz Ryczel, który po pierwszej bramce Roberta Lewandowskiego w półfinałowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt krzyczał przez piętnaście sekund "goooooool". To się nazywa mocne uderzenie.

    Klasyka gatunku
    Teksty te chyba znają wszyscy. Przeszły już do klasyki polskiego dziennikarstwa. Jeden z nich pochodzi z pamiętnego meczu Widzewa Łódź z Broendby Kopenhaga. Spotkanie komentował wówczas Tomasz Zimoch. W ostatnich sekundach nie brakowało emocji. Duńczycy atakowali bramkę łódzkiego zespołu i jeśli strzeliliby kolejnego gola, to awansowaliby do Ligi Mistrzów.

    Wynik 3:2 dla Broendby urządzał Widzew. Rozemocjonowany Zimoch, prosząc o jak najszybsze zakończenie meczu przez tureckiego sędziego Ahmeta Çakara, zaczął krzyczeć "Panie Turek! Niech pan tu kończy to spotkanie!" i "Turku! Kończ ten mecz". Te teksty wiążą się także niestety dla nas z niechlubnym wydarzeniem. Był to ostatni mecz, po którym polska drużyna zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów. Na awans czekamy bowiem już 18 lat.



    Również podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver Zimocha poniosły emocje i wypalił: "To był kapitalny skok, który pobudził niedźwiedzie. Na widok lecącego Małysza niedźwiedzie wyszły ze swoich gawr i zaczęły ryczeć. Jakby w tuwimowym radiu ptaki zaczęły śpiewać: Adaś, taś! taś! taś! Tymczasem mistrz leciał niczym Boeing lub Airbus, żeby ostatecznie po swoje srebro lądować jak jastrząb na zwierzynę". "Adaś, taś, taś" na zawsze będzie kojarzyć się ze srebrnym medalem na IO.

    Także w tej kategorii znalazł się Dariusz Szpakowski. Teksty "Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka" czy "Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu" znają chyba wszyscy. Komiczne wpadki również sprawiły, że Szpakowski, m.in. dzięki takim tekstom, stał się legendarnym komentatorem.

    "Cudowne dziecko dwóch pedałów" - autorstwo tego powiedzenia przypisuje się Bohdanowi Tuszyńskiemu, który miał tak powiedzieć o Ryszardzie Szurkowskim, wybitnym polskim kolarzu. Komentator chciał pochwalić umiejętności rodaka, a wyszło mocno dwuznacznie.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PanieTurek.pl

    PanTurek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Ostatnio przeglądałem Internet i znalazłem ciekawy serwis sportowy nawiązujący do tego komentarza. www.panieturek.pl

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dziecko pedałów

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Ile razy można prostować? O Szozdzie nie mówił Tuszyński tylko Janusz Sternowski z rozgłośni Polskiego Radia w Koszalinie w czasie transmisji z Wyścigu Pokoju.
    Bohdan Tomaszewski z kolei znany...rozwiń całość

    Ile razy można prostować? O Szozdzie nie mówił Tuszyński tylko Janusz Sternowski z rozgłośni Polskiego Radia w Koszalinie w czasie transmisji z Wyścigu Pokoju.
    Bohdan Tomaszewski z kolei znany jest z tego, że w czasie igrzysk w Montrealu i relacji z półfinału biegu na 400 m krzyknął "Pani Irena ma nieświeży krok!". Apel do autora: proszę nie przepisywać z internetu, tylko sprawdzić w źródłachzwiń

    Zdjęcie autora komentarza
    JA

    Mateusz Pakulski

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Ja pamiętam :)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo