reklama

Panie premierze, apeluje do Pana wrażliwości w sprawie rodziców niepełnosprawnych dzieci

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Piotr Zaremba, publicysta
Piotr Zaremba, publicysta Bartłomiej Ryży
Mamy chyba pierwszy od dawna tydzień bez wielkiej politycznej awantury. Tydzień ten się wprawdzie jeszcze całkiem nie skończył, a decyzja rozmaitych środowisk aby bojkotować oficjalne obchody 75. Rocznicy Powstania w Getcie rzuca cień i na ten czas. Niemniej może jest okazja aby chwilę pomyśleć.

Pakiet przedstawiony w sobotę przez premiera Mateusza Morawieckiego jest oczywiście lekiem na sondażowe kłopoty. Niektóre pomysły znane były wcześniej (obniżenie VAT dla nowych firm), niektóre pojawiły się w ostatniej chwili, jak choćby skądinąd arcypotrzebny program pozwalający seniorom na minimalną aktywność i nazwany „dostępność”. Można spekulować, ile jeszcze takich przedsięwzięć na czarną godzinę chował i nadal chowa te ekipa. I pytać o pieniądze na te swoiste „programowe zakładki”. Choć nawet neutralni eksperci twierdzą, że te 5 i pół do 7 miliardów rocznie budżetu nie zrujnuje. Pozostaje wrażenie kuglowania terminami, ale z kolei zarzuty opozycji i najbardziej zacietrzewionych mediów szukających jakiegoś bata na te pomysły są tak nieautentycznie i nieszczere, że aż chce się bronić ekipy traktującej serio ludzkie potrzeby.

Nasuwa się też ogólna uwaga: z punktu widzenia czystej polityki, jeśli ktoś dobrze życzy obecnej władzy, powinien ją zachęcać: tak trzymać. Jeśli PiS będzie unikać nadmiaru ideologii dającej profesor Pawłowicz asumpt do szaleńczych tyrad na twitterze, ale w wielu ludziach budzącej lęk, ma szansę na odzyskanie politycznej inicjatywy. W tym sensie ogłaszana już jako nieudana operacja „Morawiecki nową twarzą” się powiodła.

Zwłaszcza, że, na co komentatorzy zwracają mniejszą już uwagę, w szerszym sensie staro-nowy rząd nie zapowiada jedynie wydatków. Pojawia się zapowiedź kolejnych reform wokół VAT-u. Obok walki z mafiami także bardziej systemowe zmiany polegające na uproszczeniu systemu. Nie wiem, na ile to realne, ale na zdrowy rozum, dlaczego nie. W takiej sytuacji zabiegi o to aby budżet nie był workiem bez dna, a racjonalną maszynerią, nabierają dodatkowego sensu.

Źródło:
TVN 24

Co powiedziawszy doleję jednak łyżeczkę dziegciu do beczułki miodu. Kiedy strajkowali lekarze-rezydenci, można było się zastanawiać, czy ich potrzeby są najpoważniejsze. Ale wielu zwracało uwagę na to, że to sama partia rządząca dała tym ludziom moralne prawo do protestu. Rzucając hasło: jeśli na coś do tej pory nie dawali (mowa o poprzedniej władzy), to dlatego że nie chcieli. Zarządzanie finansami przez nową ekipę okazuje się zaskakująco racjonalne (choć oczywiście w logice umiarkowanego rozdawnictwa). Ale poprzedzała je populistyczna kampania.

Teraz mamy do czynienia z sytuacją inną. Gmach Sejmu znów okupują rodzice niepełnosprawnych dzieci. Zupełnie jak w roku 2014, kiedy ich bunt był skierowany przeciw rządowi PO-PSL. I znów jak wtedy można doznać niemiłego wrażenia, że takie grupy są traktowane mniej poważne, bo nie stanowią liczebnie istotnej masy jak choćby rodzice dzieci chodzących do szkoły czy nawet seniorzy. A ich problem, głodowego wsparcia, nie może być rozwiązany - niezależnie od politycznej barwy ekipy, która staje wobec problemu.

Nie mam tu mocnego argumentu odwołującego się do politycznej korzyści. Mogę się tylko odwoływać, panie premierze, do pańskiego serca - ojca rodziny i filantropa. Do poczucia obowiązku moralnego. Fakt, że jakaś grupa jest mniejsza nie oznacza, że jej potrzeby nie są większe, bardziej drastyczne. Owszem uwięzieni w mieszkaniach staruszkowie zasługują na pomoc pilną. Ale tu mamy do czynienia z jeszcze większym nieszczęściem, tyle że jeszcze bardziej rozproszonym.

W pewien sposób podobna uwaga dotyczy całej służby zdrowia. Nie widzę jej nadal na liście pilnych potrzeb. Pacjenci nie są skutecznym lobby, niemal każdy uważa, że nim nie będzie. Ale kolejki do zabiegów są coraz dłuższe, szpitale nadal biedne. Owszem, śmieszy mnie, że ujmują się za nimi media dziś opozycyjne, które nie uważały tego problemu za palący pod rządami liberałów. Tak jak śmieszy mnie, że do Sejmu wprowadza rodziców niepełnosprawnych posłanka Nowoczesnej (czy powiedziała im, jaki jest program jej ugrupowania?). Ale to nie zmienia faktu, że służba zdrowia wypełniona jest morzem nieszczęść. Tylko tych nieszczęść nie widać. Znów rozpraszają się w czasie i przestrzeni.

Mam takie poczucie, że jeśli ktoś nie może dobić się operacji, to inne potrzeby powinny ulec zawieszeniu. Rząd stawia na obsłużenie potrzeb płytszych, mniej dramatycznych, choć powszechniejszych. Motywy rozumiem, ale widzę w tym poważny dylemat. Jeszcze raz powtarzam swój apel do wrażliwości.

Byłoby sukcesem tego rządu, gdyby umiał pogodzić sensowne efektywne pobudzanie ekonomii z bardziej prospołecznym kursem. Ale polityków zachęcam: zajrzyjcie w oczy tych umęczonych ludzi, skazanych na upokarzające koczowanie na sejmowych korytarzach, ba na swoisty moralny szantaż obrazkami własnego nieszczęścia. I nie uspokajajcie się tym, że ktoś ich do protestu pobudza, że opozycja wykonuje wokół nich godowy taniec. Nie na takim usypianiu sumienia polega przyzwoitość.

POLECAMY:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Katarzyna

Podrzucono Polakom temat zastepczy abysmy nie dostrzegli przesłuchania Tuska. Bardzo cenimy MY OBYWATELE prce PANI Minister I dlatego uderzono w PNIĄ aby był lepszy efekt. Sprawa trudna bo cała ŁOPOZYCJA totalna czy mniej stosuje nieuczciwe chwyty w końcu po kilku latach znaleźli temat , który porusza Polaków. NALEŻY PRZEPROWADZIĆ PRAWDZIWE REFORMY DO POPRAWIENIA SYTUACJI WSZYSTKICH NIEPEŁNOSPRAWNYCH DLA ICH DOBRA nie przejmując sie rozhisteryzowanymi kilkoma paniami , które mają powżny problem rodzinny, wykorzystywany do walki politycznej. to żle świdczy o ich uczciwości I eskalacji roszczeń>

S
SOLIDARNY RAJ

Czytacie to co piszecie ? Przecież prawie każdy artykuł, każda opinia to "kupa kamieni". Inaczej.
Gdyby w kapitalizmie zaczęło być po ludzku, w miarę normalnie to byłby albo komunizm albo natychmiastowy krach tego systemu.

Dodaj ogłoszenie