Pandemiczny przewodnik kulturalny - kina, teatry, muzea w sieci

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Luwr
Luwr 123RF
Gdzie szukać w sieci kontaktu z kulturą - dobrego kina artystycznego, słynnych spektakli teatralnych i największych muzeów świata? Oto nasz krótki poradnik

Na początku epidemii media społecznościowe zalały obrazki z życia celebrytów i influencerów, którzy zabijają czas społecznej kwarantanny rozparci w malowniczych pozach na swych designerskich kanapach z książką w dłoni lub kolejnym serialem przed oczami. Miesiąc temu bywało to niekiedy nawet zabawne, dziś na taki widok zbiera się nam raczej na odruch wymiotny.
Nie oszukujmy się. Dla większości z nas czas pandemii to nie żaden urlop. Niektórzy z nas walczą właśnie o przetrwanie – bo albo już stracili źródło dochodu, albo właśnie je tracą. Inni pracują w dokładnie takim samym – albo i cięższym – trybie jak przed epidemią, codziennie rano ruszając do roboty w służbie zdrowia, sklepie spożywczym, policji czy komunikacji miejskiej (wyliczać można długo). Wszyscy ci, którzy są rodzicami, mają teraz na głowach dzieci 24 godziny na dobę – i pomiędzy własnymi obowiązkami zawodowymi muszą wyręczać mniej lub bardziej niegotową do e-larningu szkołę.

Praca zdalna to też żaden raj – zwłaszcza, że teraz, po mniej więcej miesiącu, z pełną mocą ujawniają się wszelkie nasze problemy adaptacyjne związane ze zmianą dotychczasowych przyzwyczajeń i procedur. Boimy się o naszych bliskich – zwłaszcza tych z grup ryzyka, czy to z racji wieku, czy zdrowia. Boimy się o samych siebie. Dlatego też zbyt wiele wylegiwania się na kanapie nas nie czeka, nieprawdaż?
Te chwile oddechu, które jednak nam się trafią, warto jakoś wykorzystać. Można spróbować to zrobić tak, by nie mieć za dużo poczucia zmarnowanego czasu i zarazem nie dać się całkiem złamać warunkom naszej powszechnej kwarantanny. Nie wolno nam wyjść do kina, do teatru, na koncert ani do muzeum. To jednak nie znaczy, ze zostały nam wyłącznie Netflix i HBO GO – z całym szacunkiem dla obu serwisów streamingowych i ich oferty. W różnych zakątkach sieci znajdziemy dostęp i do kultury przez wielkie „K”, i do muzealnych zbiorów. A jeśli się postaramy, to możemy nawet polecieć w kosmos.

Kino

Jest w sieci parę miejsc, gdzie za darmo można zobaczyć łącznie całkiem sporo polskiej klasyki filmowej. Pierwsze to kanał na Youtube Studia Filmowego Tor. Jest tam i „Amator” Kieślowskiego, i „Zaklęte rewiry” Majewskiego i wiele innych równie dobrych pozycji. Minusem jest ograniczenie jakości zamieszczonych tam filmów – najczęściej do 480p, co sprawia, że najlepiej oglądać je na urządzeniach mobilnych lub na laptopach o niewielkiej przekątnej ekranu.
Na Vimeo znajdziemy natomiast kanał Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF). Tam zaś – zwłaszcza kiedy się nieco pokopie, można dotrzeć do kilkudziesięciu produkcji dokumentalnych z lat 60 i 70 – w tym na przykład do tatrzańskich filmów Sergiusza Sprudina czy do takich perełek, jak „Konsul i inni” Krzysztofa Gradowskiego o słynnym oszuście Czesławie Śliwie vel Silberstainie, czy „Król” Marcela Łozińskiego.

Z kolei w repozytorium cyfrowym Narodowego Instytutu Audiowizualnego zobaczymy zarówno spory zasób Polskich Kronik Filmowych (naprawdę ciekawie się to ogląda, zwłaszcza jeśli ktoś jest choć odrobinę zainteresowany historią), jak i nieco mniej znanych filmów polskiej produkcji (niektóre z nich są niestety naprawdę marne).

Jest wreszcie pewien zasób klasycznych produkcji filmowych udostępnianych bezpłatnie na stronach VOD TVP – telewizja publiczna bywała współproducentem wielu polskich filmów, nabyła też licencje pozwalające na udostępnianie pewnej liczby produkcji zagranicznych. Aby przyjrzeć się tym możliwościom musimy zajrzeć do zakładki Klasyka na stronach serwisu. Jest tam parę arcydzieł – w tym na przykład „Uczta Babette” Gabriela Axela, albo „Osiem i pół” czy „Dolce vita” Felliniego. Myslę, że nawet niejeden wytrawny kinoman znajdzie tam coś dla siebie – coś, czego albo nigdy nie widział, albo, co warto zobaczyć raz jeszcze.
Możemy też skorzystać z „netflixa dla koneserów kina”, czyli Mubi. Serwis jest płatny (33 złote miesięcznie), oferuje darmowy okres próbny. Od razu warto zaznaczyć, ze jest to sensowna oferta tylko dla osób, które są w stanie oglądać filmy w angielskiej (lub francuskiej, hiszpańskiej czy niemieckiej) wersji językowej (polskie tłumaczenia są bowiem tam rzadkością). Znajdziemy tam jednak pozycje z kategorii kina artystycznego – takie, którymi zwykle nie są zainteresowane serwisy streamingowe, za to na które jeździ się na festiwale czy urządza wyprawy do kin studyjnych. Oferta Mubi nigdy nie jest szczególnie bogata – codziennie w cyklu miesięcznym pojawia się tam jeden film – zatem w abonamencie zawsze mamy ich łącznie 30 do wyboru. Do tego jest jeszcze typowa wypożyczalnia VOD – ale dodatkowo płatna i raczej nietania (ceny typu 19,99 czy 27,99 za obejrzenie).

Teatr
W sieci możemy też zobaczyć niejeden spektakl teatralny – w tym te naprawdę dobre, czy wręcz rewelacyjne. Nawet najwięksi miłośnicy teatru mają swoje zaległości, o których nigdy nikomu nie mówią. Słynne spektakle, których nie widzieli, te trochę mniej znane, na które nigdy nie starczyło czasu albo samozaparcia, by skoczyć do odległego miasta. Teraz jest sporo okazji, by takie zaległości nadrobić.

W sieci dostępnych jest dziś sporo naprawdę ważnych spektakli z ostatnich kilkunastu lat. Część trafiła tam już wcześniej, część udostępniły teatry w związku z pandemią. Ale jest co oglądać.
Choćby takie „Wymazywanie” według Thomasa Bernharda w reżyserii Krystiana Lupy. Wielogodzinny spektakl należał do największych wydarzeń w historii współczesnego polskiego teatru. Możemy go obejrzeć w Ninatece – czyli na stronie Narodowego Instytutu Wizualnego.
Można też w sieci zobaczyć jeden z najsłynniejszych spektakli Jana Klaty. „H.” to szekspirowski hamlet w realiach strajkującej Stoczni – w sumie to on zbudował ogólnopolską renomę tego reżysera. Wśród takiej „nowej klasyki” dostępny jest również w sieci „2007: Mackbeth” wystawiony przez Grzegorza Jarzynę w postindustrialnej hali Zakładów Waryńskiego. To była adaptacja Szekspira na kanwie wojny w Iraku, spektakl który długo przyciągał tłumy.
Na czas epidemii nagrania niektórych swoich spektakli udostępnił w sieci warszawski Teatr Rozmaitości – czyli jeden z najciekawszych teatrów w Polsce. Do obejrzenia jest między innymi szekspirowska „Burza” w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego i „Między nami dobrze jest” – czyli adaptacja prozy Doroty Masłowskiej w reżyserii Grzegorza Jarzyny – oba spektakle zbierały wyjątkowo dobre recenzje.

Warszawski Teatr Współczesny z kolei próbuje stworzyć pewną namiastkę całego teatralnego rytuału i streamuje na swym kanale na Youtubie zarejestrowane spektakle. Transmisje odbywają się w określonych godzinach, trochę tak, jak w „prawdziwym teatrze”. Jeśli bardzo chcemy, możemy zacząć od lampki wina w przedpokoju, udając, ze właśnie czekamy na dzwonek w teatralnym foyer. W Poniedziałek Wielkanocny o 17.00 będzie można zobaczyć „Awanturę w Chioggi’ Carlo Goddoniego w reżyserii Macieja Englerta. W sobotę 18 kwietnia o 20.30 „Sztukę bez tytułu” wg Czechowa w reżyserii Agnieszki Glińskiej. A 25 kwietnia również o 20.30 „Miłość na Krymie” Mrożka reżyserowaną przez zmarłego 8 lat temu Erwina Axera.

Muzyka

Zamknięta z powodu epidemii Filharmonia Berlińska (utrzymująca jedną z najlepszych orkiestr świata) udostępniła wszystkim chętnym miesiąc darmowego korzystania ze swej Cyfrowej Sali Koncertowej (Digital Concert Hall). Wystarczy użyć kodu BERLINPHIL przy rejestracji w serwisie i dostajemy 30 dni dostępu do około 600 nagrań koncertów w jakości HD (także dźwiękowej). Główny zasób to koncerty z ostatnich kilkunastu lat, do tego jest jeszcze nieco robiących wrażenie archiwaliów – na przykład symfonia „Z nowego świata” Dworzaka w wykonaniu Filharmoników Berlińskich pod dyrekcją Herberta von Karajana z 1966 roku i tym podobne.

Godna polecenia jest tez pandemiczna oferta Tidala – czyli serwisu streamingowego reklamującego się sporym zasobem muzyki klasycznej i możliwością słuchania jej w jakości HD wykraczającej poza typowe internetowe standardy. Obecnie za jedyne 4 złote można tam skorzystać z czteromiesięcznego okresu próbnego – co obejmuje tez abonament HiFi wyceniany po zakończeniu okresu próbnego na prawie 40 złotych miesięcznie. Z naszych doświadczeń wynika, że choć różnicę w jakości dźwięku na korzyść Tidala naprawdę słychać, to jednak zasoby jego biblioteki są skromniejsze niż w wypadku bardziej rozpowszechnionego Spotify.

Muzea

Swoje zbiory udostępniają tez w sieci najsłynniejsze muzea świata. Na stronach Luwru możemy zobaczyć cztery zdigitalizowane wystawy – galerię starożytności egipskich, dzieła Delacroix, Rembrandta czy Tintoretto z Małej Galerii Luwru, podziemia dawnej fortecy, na fundamentach której stoi dziś muzeum oraz wspaniałą Galerię Apollona. Na stronach Google Arts&Culture możemy się z kolei wybrać na jedną z kilkudziesięciu wirtualnych wycieczek lub obejrzeć około 150 zdigitalizowanych wystaw. Do wyboru są między innymi Galeria Uffizi, Ermitaż, Galeria Trietiakowska czy Wersal. Jest też dostępny w sieci – oczywiście bezpłatnie - pakiet wirtualnych wycieczek do Muzeów Watykańskich, obejmujący łącznie sześć obiektów w tym Kaplice Sykstyńską. Wirtualnie można zwiedzać również British Museum – z jego ogromnymi zbiorami z wykopalisk archeologicznych. W zasadzie każde większe muzeum rangi światowej ma dziś swoją cyfrową ofertę. Najprawdopodobniej nawet podróżnik z wielkim stażem znajdzie jakieś miejsce, w którym jeszcze nie był.

Natura i kosmos

Niezwykle bogate są dostępne cyfrowo zbiory Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Online można zwiedzać wszystkie jego wystawy stałe. Oczywiście można na nich zobaczyć tylko wycinek spośród prawie pół miliarda eksponatów (sic!) zgromadzonych przez tę placówkę. Obejrzymy tam i szkielety dinozaurów, i meteoryty i skamieliny setek różnych gatunków zwierząt.
Na naszym krajowym podwórku bardzo ciekawe są cyfrowe zbiory Muzeum Tatrzańskiego. Owszem, może to dość niszowa propozycja – ale zdigitalizowano tam spore zbiory fotografii Tatr, także tych przedwojennych czy z przełomu wieków.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA udostępniła natomiast coś, co trudno przebić – mianowicie wirtualne spacery w kosmosie. Można więc na przykład spojrzeć na ziemię z perspektywy umieszczonego na orbicie Teleskopu Hubble’a.
Jeśli komuś tego mało, to z pomocą Google Maps można z kolei zwiedzić wnętrze Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA również daje nam taką możliwość – tyle że z przewodnikiem.
***
No dobrze, wiemy, że każdy w tej chwili i tak zamieniłby to wszystko na jedno normalne wyjście do parku czy lasu. Póki to jednak niemożliwe, nie pozostaje nam nic innego niż poszukać dostępnych alternatyw. Trochę ich na szczęście mamy.

O co chodzi w Hot16Challenge2?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie