Pandemia wpływa na gospodarkę światową. Ale firmy nie są bezradne. Dużo zależy od menadżerów i technologii

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Takie branże jak turystyka, rozrywka i gastronomia najboleśniej odczują skutki pandemii koronawirusa. Ale nawet w tych trudnych czasach nie są one bezbronne

Rządy wielu krajów pompują ogromne pieniądze w ratowanie gospodarek zagrożonych koronawirusem. Donald Trump zapowiada bilion dolarów ( tysiąc miliardów dolarów), trzy razy mniej obiecuje brytyjski premier Boris Johnson.

Setki miliardów euro zapowiadają rządzący Włochami dla ratowania miejsc pracy, podobne działania podejmuje ekipa Angeli Merkel.

Pandemia wpływa na światową gospodarkę, pogrąża już branżę turystyczną, rozrywkową i gastronomiczną. Inne sektory gospodarki też ponoszą straty. Ale firmy nie są bezbronne.

Eksperci globalnej firmy doradczej Kearney, w specjalnym raporcie, analizują w jaki sposób epidemia wpływa na globalne łańcuchy dostaw i wzrost gospodarczy na świecie. Wskazują też, jakie działania podjęte przez menadżerów mogą pomóc ograniczyć wpływ pandemii na biznes.

Z raportu Kearney "Odpowiedzialne działanie menadżerów w dobie COVID-19" wynika, że najbardziej narażone są branże oparte na przemieszczaniu się ludzi i usługach, a także te, które w momencie pojawienia się globalnego zagrożenia borykały się już z problemami. Istnieją branże, które nie odczują tak mocnego, negatywnego wpływu pandemii na swoją działalność.

Karolina Leśkiewicz, manager w Kearney: Branże, które są szczególnie narażone na utratę biznesu ze względu na koronawirusa to przede wszystkim turystyka, usługi, sektor finansowy, handel detaliczny (np. elektronika, art. gospodarstwa domowego) i HoReCa (łączne określenie sektora hotelarskiego oraz gastronomicznego).

Te sektory są oparte na fizycznym kontakcie, przemieszczaniu się ludzi lub angażowaniu ich w wolnym czasie. Ze względu na konieczność ograniczenia interakcji i podróży i możliwe problemy z logistyką i łańcuchem dostaw przewidujemy, że wskazane branże najmocniej odczują skutki pandemii w najbliższym czasie.

Globalny zasięg epidemii i wprowadzane przez rządy kontrole, restrykcje i ograniczenia doprowadziły do zachwiania równowagi w światowym handlu i nadwyrężyły łańcuchy dostaw. Skala kryzysu, w jakim znalazła się zglobalizowana gospodarka, pozostaje niewiadomą, ale już widać, gdzie pojawiły się największe napięcia i ryzyka.

Jakub Dudzic, konsultant w Kearney: COVID-19 odciska piętno na łańcuchach dostaw. Zaczynając od produkcji przemysłowej, która spowolniła (szczególnie w Chinach będących „fabryką świata”). Boryka się ona z brakami kadrowymi spowodowanymi m. in. niedostateczną liczbą maseczek ochronnych oraz przymusowymi kwarantannami pracowników.

Ograniczenia w przemieszczaniu się spowodowały drastyczny spadek popytu (co za tym idzie cen) na transport lądowy i powietrzny, powodując ich paraliż. Sytuacji nie pomaga fakt, iż niektóre kraje planują wprowadzenie – bądź już wprowadziły – embarga na wybrane grupy produktów (np. medycznych i farmaceutycznych).

Pandemia jest testem zdolności poszczególnych firm do efektywnego działania w nowych warunkach. Od menadżerów zależeć będzie, na ile uda się załagodzić wpływ epidemii na działalność firm. Z raportu Kearney wynika m.in., że kluczowe dla zapewnienia ciągłości biznesu jest wspieranie pracy zdalnej pracowników.

Pomocna jest technologia, która dostarcza wielu narzędzi i kanałów do wykorzystania w bieżącej komunikacji.
Krystian Kamyk, dyrektor w Kearney: Obecna sytuacja to chwila próby dla menadżerów każdej organizacji. Empatia, kultura organizacyjna, zgranie zespołu i doskonałość w zarządzaniu zmianą i komunikacją, które w spokojnych czasach w niektórych firmach schodziły na drugi plan, dziś decydują o tym, czy firma jest zdolna utrzymać tempo działalności czy nie.

Wśród naszych klientów są tacy, którzy niemal z dnia na dzień i bez uszczerbku na efektywności przełączyli na pracę zdalną większość swojej załogi biurowej oraz tacy, którzy wolą minimalizować pracę zdalną, ponieważ jest dla ich organizacji czymś nietypowym.

Podobnie jest z relacjami z klientami. Te firmy, które inwestowały w wielokanałowość i swoje produkty i usługi sprzedają dzisiaj zarówno w punktach fizycznych jak i w aplikacjach mobilnych i sklepach internetowych, relatywnie mniej odczuwają problem nadzwyczajnej sytuacji.

Przedszkola i żłobki zamknięte do 25 kwietnia?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie