Pandemia przyspieszyła zmiany w bankowości w kontekście digitalizacji procesów i relacji z klientami

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
W przeciągu ostatniego roku mediana liczby kont otwieranych w kanałach online/mobile w poszczególnych bankach wzrosła z 15 do 25 proc.
W przeciągu ostatniego roku mediana liczby kont otwieranych w kanałach online/mobile w poszczególnych bankach wzrosła z 15 do 25 proc. Lucyna Nenow / Polska Press
2020 był najtrudniejszym rokiem dla większości firm od czasów kryzysu finansowego z lat 2007-08. Pandemia COVID-19 i szeroko zakrojone obostrzenia dla krajowych gospodarek, w tym całkowite zamknięcie wybranych branż, doprowadziły do spadku PKB UE na poziomie ponad 6 proc. r/r, wzrostu bezrobocia i bankructwa wielu przedsiębiorstw.

Wysokie odpisy i spadek przychodów powodują presję na optymalizację kosztów

Powyższa sytuacja poważnie odbiła się na kondycji europejskich banków i ich rentowności. Jak możemy przeczytać w corocznym raporcie Kearney Retail Banking Radar 2021 - średni dochód na klienta w UE spadł o blisko 30 proc. r/r do poziomu 147 EUR. Stało się tak głównie za sprawą prawie dwukrotnego wzrostu rezerw na ryzyko kredytowe, ale również obniżek dochodów, które spadły w 19 spośród 22 analizowanych krajów, w i tak już trudnych dla banków czasach niskich stóp procentowych.

Powyższe problemy nasilają presję kosztową. Kearney szacuje, że europejskie banki będą musiały obniżyć koszty o 35 do 45 mld EUR w przeciągu najbliższych 3 do 5 lat, by móc osiągnąć swoje cele rentowności.

Polskie banki muszą zmierzyć się z dodatkowym problemem

Sytuacja gospodarcza w Polsce w 2020 była relatywnie stabilna w porównaniu do średniej UE. PKB spadł „tylko” o 2.7 proc. (vs 6.1 proc. średnio w UE), bezrobocie nie przekroczyło 6 proc., „lockdown” był mniej drastyczny niż w większości krajów UE, a portfel kredytów sektora bakowego, mimo ~5 proc. spadków w obszarze MŚP i korporacji, urósł nieznacznie (napędzany 8 proc. wzrostem wartości portfela hipotek r/r).

Równocześnie, pomimo najniższego w historii oprocentowania depozytów, mieliśmy do czynienia z ich rekordowym wzrostem (+11 proc. r/r wśród klientów indywidualnych i +20 proc. r/r wśród klientów MŚP i korporacji). Było to wynikiem wciąż niskiego bezrobocia, rosnących wynagrodzeń, niepokoju związanego z pandemią COVID-19, a przede wszystkim hojnych programów rządowych dla firm (>60 mld PLN przez PFR). W rezultacie aktywa polskiego sektora bankowego po raz pierwszy w historii w 2020 roku przekroczyły wartość polskiego PKB.

W konsekwencji wskaźnik kredytów do depozytów (loan-to-deposit) spadł z ~87 proc. w 2019 roku do ~76 proc. w 2020 roku, co oznacza, że sektor bankowy osiągnął nadmierną płynność, która jest problemem dla polskich banków, ponieważ są one zobowiązane do płacenia składek do BFG (Bankowy Fundusz Gwarancyjny) uzależnionej od wartości depozytów. Można się więc spodziewać, że banki będą starały się intensyfikować akcje kredytowe, przy równoczesnym dalszym obniżaniu oprocentowania depozytów (słychać już nawet głosy, że być może trzeba będzie „płacić” za trzymanie pieniędzy w banku).

Co ciekawe, mimo iż polskie banki ze wskaźnikiem C/I na poziomie 55 proc. (z uwzględnieniem podatku bankowego) pozostają w gronie europejskich liderów pod tym względem (średnia UE oscyluje w granicach 65 proc.), to ich rentowność w 2020 roku była rekordowo niska. Wskaźnik ROE (ang. return on equity) TOP 10 banków wyniósł zaledwie 0.2 proc. i po raz pierwszy w ostatnich pięciu latach był niższy od europejskiej średniej.

Tak niska wartość wskaźnika nie jest wyłącznie związana z sytuacją pandemiczną, ale również ze strukturalnym problemem polskiego sektora bankowego, jakim są kredyty denominowane w walutach obcych, w szczególności CHF, udzielane głównie w pierwszej dekadzie XXI wieku. Obecnie wartość portfeli tych kredytów dziesięciu największych banków w Polsce wynosi blisko 70 mld PLN, co przy niedawnym (kwiecień 2021), korzystnym dla tzw. „frankowiczów” rozstrzygnięciu TSUE, może prowadzić do wielomiliardowych strat.

Dobry czas na długo oczekiwane zmiany

Równocześnie pandemia pozwoliła na znaczące przyspieszenie zmian w bankowości w kontekście digitalizacji procesów i relacji z klientami. W przeciągu ostatniego roku mediana liczby kont otwieranych w kanałach online/mobile w poszczególnych bankach wzrosła z 15 do 25 proc., depozytów z 24 do 38 proc., a kredytów gotówkowych z 29 do 50 proc. Kilka banków udziela już kredytów gotówkowych online w mniej niż godzinę od dostarczenia kompletnej dokumentacji. Rozwiązania, które w dużej mierze były już oferowane, ale nie były specjalnie powszechne, bardzo zyskały na popularności w 2020 roku i nie przewiduje się, by trend ten miał odwrócić się nawet po zakończeniu się pandemii. To daje bankom szanse na transformację wielu procesów i dostosowanie ich do nowych potrzeb klientów przy jednoczesnym podniesieniu efektywności. Stosowane są tutaj różnorakie cyfrowe rozwiązania, począwszy od całkowitej rezygnacji z papierowych dokumentów, przez rozwój samoobsługi w kanałach zdalnych, zmiany roli i zmniejszenia liczby oddziałów (spadek 12 proc. r/r w 2020 w Polsce), narzędzia typu OCR, a skończywszy na automatycznym zaciąganiu danych i informacji z baz danych zamiast wymagania dokumentów.

Z nadzieją w (dalszą) przyszłość

W raporcie Kearney przewiduje się, że rok 2021 będzie w dalszym ciągu okresem wyzwań dla europejskiego sektora bankowego. Chociaż perspektywy poprawy sytuacji mogą różnić się w danych krajach - w zależności od programów szczepień oraz wsparcia rządowego – przewiduje się, że większość europejskich banków nie odnotuje dużej poprawy rentowności.

Wraz z wyzwaniami pojawiają się jednak możliwości. Digitalizacja procesów i relacji z klientami znacząco przyspieszyły w dobie pandemii i powinny pozostać z nami już na stałe. Lekcje wyniesione z globalnego kryzysu finansowego opłaciły się, bo utracone zaufanie zostało w ubiegłym roku w dużym stopniu odzyskane. Banki detaliczne często pozycjonowały się jako partnerzy klientów indywidualnych i małych firm, pomagając im finansowo pokonać kilka fal blokad, zamkniętych sklepów, bezrobocia lub pracy w niepełnym wymiarze godzin. W miarę powrotu do „nowej normy", gospodarki europejskie będą odradzać się, a banki mają szansę stać się motorem tego ożywienia. Podobnie jak w przypadku ostatniego kryzysu finansowego, Kearney przewiduje, że europejski sektor bankowy wyjdzie z niego silniejszy po zakończeniu COVID-19.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie