Pamiętajcie, zawsze nawoływałem do zgody

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Zacznę nietypowo, jak to ja. Otóż mam bardzo brzydkiego kolegę. Tak brzydkiego, że nie wyrwałby nawet sadzonki. Jego walka z pryszczami podobna jest do walki Portnoya z onanizmem - daremna. A jednak, Bóg istnieje! Otóż wyładniał, krosty pouciekały i wągry też, no i… poznał dziewczynę. Ponieważ lubię kibicować młodym, sam zresztą nie jestem w stanie sprostać najmniejszym nawet seksualnym wyzwaniom, no to podpytuję…

- Jaka?
- Czarna.
- Jak ma na imię?
- Wiktoria.
- Ładna?
- Zaraz ci pokażę!

No i pokazuje, prześliczna, czekoladowa uroda.
- Właśnie swojej mamie powiedziałem, że będzie miała kolorowe wnuki! I ucieszyła się!

Ja: - Super, czy wiesz, że jam mam dwie przyjaciółki Murzynki? Jedna, zajebista, z Tanzanii, najlepiej w Polsce tańczy. Skóra atłas, włosy bajka, zapach niebo… Zaprosiła mnie raz do domu - obiad, kolacja, a rano, nie uwierzysz, kanapki do pracy - zapakowane w papier śniadaniowy! Jak w domu! Zaprosiła mnie też na Wielkanoc, na święta - coś mnie wystraszyło, nie chciałem się wiązać, za stary jestem na zakładanie rodziny, grubo za stary…

Ale podpytuję, co robi, kim jest, każdy jest przecież ciekawski…
- Ładna laska, studiuje, jej babka była szamanką największego nigeryjskiego plemienia Ibo. Z tego, co mówi, to nie są kity. Dokładnie przewidziała termin własnej śmierci. I wiele innych rzeczy. To nie są żarty wcale. A dziadek był wodzem tego plemienia. Umarł…

No, a na to ja, nie byłbym sobą przecież: - To ty chyba po nim dziedziczysz tron!

On: - No, jak to, biały królem Murzynów, nie żartuj!!! Niemożliwe!!!

Ja: - Słuchaj, skoro Murzyn może być królem białych, znaczy, że możliwe jest wszystko!!!

No właśnie, dążę teraz do wątku zasadniczego. Że świat się tak pięknie wymieszał. Wiadomo, byłem za Romneyem, ale tak naprawdę te wybory to jedna, wielka lipa. Ani Demokraci nie są przeciwko republice, bo przecież nie za monarchią, ani Republikanie nie są przeciw demokracji, bo przecież nie są za dyktaturą. Obie te partie są bliźniacze, jednakowo nudne, obie chcą dominacji Ameryki jako żandarma świata przystrojonego we flagi wolności, pieniędzy, jeszcze więcej pieniędzy, większych bochenków chleba, większych ogórków i pizzy, pięciolitrowych butelek coli, większych cycków i mocniejszych karabinów. Szybszych aut i szerszych ulic. Słucham tych typowych wyborców na CNN czy FOX, jakoś tak się to zwie, i dużo ludzi mówi, że trzeba poprawić gospodarkę…

Oczy mi wychodzą z orbit! Co tu jeszcze poprawiać! Wy się módlcie, Amerykanie, na kolanach, żebyście nie mieli gorzej!!!
Boże, praca, socjal, niewolnicy (to oni właśnie wybrali Obamę, Afryka, Azja i emigranci z Kuby), zdrowie, długie życie, kultura, sport, nauka… Wszystko, czego dusza zapragnie. I bezpieczeństwo. Bo nie patrzcie na to, że gdzieś tam zdmuchnęło tysiąc domów. Amerykanie postawią nowe. Sądzę, że oni nie przywiązują się jak polski chłop do ziemi. Do dziada, pradziada. Oni mają w sobie gen podróży, odkrywania, mieszania, budowania.
Dlatego nie patrzą, czy czarny, czy biały, tylko czy można zrobić z nim biznes i się najeść. Pal licho chatę z karton gipsu i złą pogodę - wypogodzi się! Popada i wysuszy!

W Ameryce byłem wiele razy. Powiedziałbym, że nigdzie indziej nie ma takiej pomysłowości i wytrwałości. Odporności na klęski. Oczywiście rola wojskowa Stanów jest beznadziejna, ale przecież to nie oni pierwsi strzelili do bin Ladena. Jak i nie oni zaczęli obie wojny światowe. Oczywiście w niczym nam nigdy nie pomogą, dlatego ja bym - gdybym rządził - podziękował za ten stuosobowy kontyngent, który i tak pierwszy się ewakuuje, olałbym (olałbym) te wizy, które służą jedynie selekcjonowaniu niewolników, a z całej Ameryki oglądałbym filmy, słuchał muzyki, czytał książki, a reszta - dziękuję.

Kiedyś znajomy, szef "Polski The Times", zapytał, czy po powrocie z Ameryki nie napisałbym tekstu o tym kraju. No, więc nie da się. Odległości kontynentalne, ludzie różni mega, problemy zróżnicowane, bogactwo obok biedy, spokój koło pośpiechu…

Swoboda obyczajowa koło restrykcyjnych zachowań, bandytyzm koło ciszy…

A jednak jak moja córka skończy liceum, tam poślę ją na studia. Przynajmniej wobec reszty świata będzie te kilka centymetrów do przodu. Pozna otwartość, żółtego z czerwonym i białego z czarnym, bogatego z bogatszym, mądrego z mądrzejszym. Mam wrażenie, że tam odbywa się naturalna selekcja, jak w dżungli czy na sawannie. To taki najjaśniejszy punkt planety. Nie lubię ich, Amerykanów, bo lekceważą Polskę. Ale czym jest Polska dla nich? Tym, czym dla nas Grenlandia. Odległą krainą… A dla mnie to zwykli wieśniacy.

Jezu, dużo mam do pisania, na przykład kolega, który zawsze miał najlepsze knajpy, leży w szpitalu i poznaje, co jedzą ludzie, resztki (a jak mówi, przyzwyczajony bardziej jest do lobsterów). Inny kolega, odwiedziłem go na Powązkach, nie ma nawet tablicy wyrytej w kamieniu, tylko blaszaną tabliczkę sprzed kilku lat, z pogrzebu jeszcze, więc muszę mu te tablicę wyryć, i zrobię to, może ktoś kiedyś zrobi mnie. Choć myślę raczej, że wątpię…

A co do tej szamanki z plemienia Ibo - czy ktoś myślał, że Kenijczyk zostanie prezydentem największego państwa świata? Albo że Kenijczyk strzeli gola Barcelonie? Przedwczoraj. Mistrzom świata.

Więc jeśli jesteście gdzieś daleko, żyjecie biednie i na pewno macie same problemy - no, to ten szaman Obama może przywróci wam wiarę, że wszystko jest możliwe. Wszystko. A że on ignorant ("polskie obozy śmierci", niewybaczalne), że nie zna historii Polski, że nas olewa - tym większa nasza duma, jak nigdy nie pójdziemy do niego po prośbie. Zarobimy sami. A wzorem będą Amerykanie.

Kiedyś świętowałem 4 lipca w Los Angeles, Dzień Niepodległości. Polegało to na zakupie 50 hamburgerów, paru kilogramów czerwonej cebuli, setki bułek z sezamem, sosów w puszkach, pomidorów i czegoś tam oraz oczywiście fajerwerków. I widziałem, jak wszyscy sąsiedzi strzelają w niebo, jak piją i tańczą, że dla nich to naprawdę święto. Oczywiście fałszywi, skrupulatnie patrzyli, żeby nie zakradł się żaden czarny czy meksyk, bo to źle widziane i ceny domów w San Fernando Valley spadną na pysk.

Tymczasem czarni i meksyk wybrali białym prezydenta. Oznacza to, że ludzie jednak nie dali się zwariować. Wybierali fajnego, a nie kolorowego. Tego zazdroszczę.

Kiedy tak będzie w Polsce? Kiedy w Polsce nastąpi zgoda narodowa?

Boje się, że nie dożyję. Ale pamiętajcie, zawsze do niej nawoływałem.

Ale najpierw trzeba chyba - i to najważniejsze zdanie tego tekstu - paru emerytów posłać na emeryturę.

Choć - jak prawidłowo się domyślacie - najłatwiej będzie posłać na emeryturę mnie. Żeby zgredy mogły spokojnie pospać.
Spoko, Ameryka i cały świat, Europa potrzebują ruchu, dynamiki, pomysłów, świeżości, młodości. Werwy, miłości, odwagi i śmiałości. I to w Polsce zrobimy.

To się ziści niebawem. A wam... kupimy ładne nagrobki.

Tak. Wam, emeryci.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bebo Valdes
emeryci z Kuby głosowali na Romneya
E
Emeryt
Dziękuję, że i mną się Pan zajął. A te nagrobki to z NFZ czy z ZUS. I przypomnę stare hasło dot. emerytów "popierajcie władzę czynem, umierajcie przed terminem".
b
billyboy
powiedz waść temu znajomemu od nigeryjskiej dziewczyny ,że go buja!!-największym plemieniem w Nigerii jest HAUSA!! BYŁEM tam więc WIEM A NIE ŚCIEMNIAM !!
Dodaj ogłoszenie