Palikot znów o talibach z PO, Libicki o głosowaniu ws. aborcji... Przegląd politycznej blogosfery

Anita Czupryn
Bartek Syta/Polskapresse
Palikot znów o talibach z PO, Libicki o tym, dlaczego posłowie zmienili zdanie w sprawie aborcji, Senyszyn ciągnie temat biskupa Jareckiego, Lidia Geringer de Oedenberg o budowlanym debiucie Parlamentu Europejskiego. Przegląd gorących tematów politycznej blogosfery przygotowała Anita Czupryn.

Sejm odrzucił wczoraj projekt Solidarnej Polski zaostrzający przepisy ustawy antyaborcyjnej. Z 40 posłów PO, którzy w pierwszym czytaniu zagłosowali za tym projektem, zostało 14. "Zatwardziali grzesznicy" - pisze o tej czternastce Janusz Palikot i ogłasza na swoim blogu ich nazwiska, wraz z wizerunkami. Wśród nich, między innymi: Marek Biernacki, Tomasz Żalek, Joanna Fabisiak i Mirosław Pluta.

Dlaczego tym razem posłowie Platformy zmienili zdanie? Tę zagadkę stara się wyjaśnić senator PO Jan Filip Libicki. Bo dyscypliny w sprawie głosowania w klubie PO nie było. Ale Libicki wie, że była w tej sprawie silna sugestia. A nawet presja, która wpłynęła na taki kształt głosowania posłów. Presja, zdaniem Libickiego, niedopuszczalna i najgłębiej niewłaściwa. Nad czym senator ubolewa. Zastrzega jednak, że on sam w środę, gdy odbywało się głosowanie, nie był obecny w Warszawie, więc nie ma precyzyjnych informacji na ten temat. Posłowie PO, według niego, mogli zmienić zdanie z różnych powodów. Jedni, bo zastanawiali się nad tą sprawą i wyciągnęli odmienne wnioski. Inni - bo przestraszyli się naruszenia "aborcyjnego kompromisu". A jeszcze inni - uwierzyli premierowi Tuskowi, że ich postawa przyniesie odmienny od zamierzonego skutek. "Pozostaje to problemem ich sumienia" - pisze Libicki i dodaje, że jemu jest szkoda. I tego, że wywarto na posłów presję, i tego, że projekt Solidarnej Polski przepadł.

Joanna Senyszyn kontynuuje temat biskupa Piotra Jareckiego, który otrzymał zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu, za co przeprosił i obiecał skorzystać z pomocy specjalisty. Zdaniem europosłanki kościelny plan przewidywał, aby w mediach rozpoczął się w związku z tym festiwal zachwytów nad biskupem. "Jako pierwszy wystąpił, niezawodny w takich sprawach, ks. Sowa. U red. Moniki Olejnik, w Kropce nad i, uśmiechnięty i zadowolony, rozpływał się nad kumplem-alkoholikiem. I tak dobrze, że zachwycał się jego przeprosinami, a nie samym faktem upicia i jazdy w stanie alkoholowego upojenia" - pisze Joanna Senyszyn. I dodaje z przekąsem, że to w Polsce wydarzenie niespotykane, bo do tej pory biskup nigdy i nikogo za nic nie przepraszał. Europosłanka SLD wymienia: biskupi są butni, bezczelni, przekonani, że wszystko im wolno. No, ale miarka się przebrała, bo wierni są coraz bardziej krytyczni wobec swoich duszpasterzy. A jako tacy, mogą nie chcieć niczego odpisywać z podatku do kościelnej kasy. I to, według Senyszyn, może być powód, dla którego biskupi doszli do wniosku, że "malutkie pokajanie w niedużej sprawie bardziej się kościołowi opłaci". I tak to biskup Jarecki został kozłem przepraszalnym. Posłanka nie szczędzi też słów krytyki księdzu Kazimierzowi Sowie, który, jej zdaniem, z pijanego biskupa zrobił wręcz bohatera. "Aż szkoda, że policjanci nie zarządzili badania krwi, bo byłaby na przyszłe relikwie bp. Jareckiego. Błogosławionego za heroizm przeprosin" - kpi Senyszyn.

Też europosłanka, ale z PO, Lidia Geringer de Oedenberg, nie zajmuje się sprawami krajowymi, tylko na swoim blogu uprawia europejskie poletko. Pisze o nowym budynku dla 3000 urzędników Parlamentu Europejskiego w Luksemburgu, który ma być wybudowany za 804 mln euro, co zdaniem sekretariatu PO jest tanio, bo więcej wynoszą koszty bieżących remontów pięciu wynajmowanych obecnie biurowców, koszty opłat za czynsz, no i koszt projektu nowego gmachu, a także ewentualnych kar za zerwanie umów. Wszystko to wyniosłoby ponad milion euro, więc te 804 miliony to oszczędność. A, co ciekawe, to Parlament Europejski wystąpi w nowej dla siebie roli: będzie inwestorem i deweloperem. Powód? Żadne z przedsiębiorstw budowlanych nie było w stanie podać ceny dla ogółu prac, a zakładane przez nich koszty były od 10 do 70% wyższe od wyjściowego budżetu Parlamentu.

Europosłanka dzieli się obawami, co do tego budowlanego debiutu Parlamentu Europejskiego. Bo ryzyko zmienności cen, bo odpowiedzialność za budowlane wpadki i wypadki. Kiedy w strasburskim budynku oddanym w 1999 roku wykryto 10 tysięcy wad konstrukcyjnych, a w 2008 roku zawalił się sufit w sali plenarnej, PE wytoczył inwestorowi 50 spraw sądowych. Teraz będzie musiała wytaczać procesy samemu sobie - sugeruje Lidia Geringer de Oedenberg. I przyznaje: "Tak jak jestem entuzjastką samej integracji, tak nie mogę zrozumieć uporu rządów, mających pełne usta oszczędności i cięć, a zmuszających tysiące urzędników (także z Komisji Europejskiej i Rady) do kosztownych i bezsensownych wędrówek.

Anita Czupryn

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
podpis
Towarzyszu tERRY - dobrze wykonana praca.
Ale dodajcie coś od siebie, Towarzyszu...
d
dr
i jeszcze raz lewatywa
d
dr
i jeszcze raz lewatywa
e
elementarz
kali ...to syn murzynka Bambo.
O
Ola
i będę"jak mówił Ryba z Kilera.
t
tERRY
kali, ty rydzysynu puknil się w łeb (delikatnie mówiąc)
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Palikot znów o talibach z PO, Libicki o głosowaniu ws. aborcji... Przegląd politycznej blogosfery
K
Kali
Leszek Miller, szef SLD, słynie z wystąpień przeciwko dzieciom. Przed laty było o nim głośno w związku ze skandaliczną wypowiedzią poniżającą i dyskryminującą dzieci wychowujące się w licznych rodzinach. Stwierdził: "Promocja wielodzietności jest siłą napędową ubóstwa, dziedziczonego upośledzenia części przyszłych pokoleń...". Tymczasem w czasie zapaści demograficznej, w której znalazła się Polska, między innymi w wyniku antyrodzinnych rządów komunistów i postkomunistów, to te pogardzane i napiętnowane przez Millera dzieci będą go utrzymywały na sutej emeryturze.

Leszek Miller też konsekwentnie opowiada się za pełną legalizacją zabijania nienarodzonych. Nie dziwi to o tyle, że to jego byłe środowisko polityczne wprowadziło w Polsce w 1956 r. haniebną ustawę pozwalającą na prenatalny holokaust, w wyniku której życie straciło setki tysięcy polskich dzieci i mamy kryzys demograficzny.

Prawodawstwo hitlerowskie wprowadzone w Polsce podczas okupacji wskazuje, że Adolf Hitler może być uznany za patrona zwolenników aborcji.

Martin Borman, jeden z najbliższych współpracowników Hitlera, wytyczał kierunki działania zbrodniczego systemu: "Płodność Słowian - podkreślał - jest niepożądana. Niech używają prezerwatyw albo robią skrobanki - im więcej, tym lepiej" (cyt. za: J. Heydecker, J. Leeb, Trzecia Rzesza w świetle Norymbergii - bilans tysiąclecia, Warszawa 1979, s. 391).

Doktor Erhard Wetzel, hitlerowski ekspert od polityki ludnościowej, rozwijał te koncepcje. 27 kwietnia 1942 roku pisał w Berlinie: "Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na całym obszarze Polski niekarane. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie tolerowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia. [...]

Poprzez środki propagandy, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. Powinno się wskazywać koszty, jakie dzieci powodują, mówić, co można by zdobyć dla siebie za te wydatki. Można wskazywać na wielkie niebezpieczeństwa dla zdrowia, które mogą grozić kobiecie przy porodzie itp. (Zeszyty Oświęcimskie, 1958, s. 41).

Po słowach nastąpiły czyny. 9 marca 1943 r. hitlerowcy wydali rozporządzenie "zezwalające" polskim kobietom oraz przedstawicielkom innych "niższych rasowo" narodów na zupełnie bezkarne zabijanie poczętych dzieci. Trudno zatem nie zauważyć, że program hitlerowskich ideologów i zbrodniarzy poraża swą aktualnością.
K
Kali
Wybierz Rycha, Zbycha, Grzecha i Mira.

By Mordom Naszym żyło się lepiej.

Kidawa-Błońska i Kopacz dzielnie walczą o in vitro / aborcję!

[ Uwaga: za dodatkową opłatą załatwiamy zdjęcie ekskomuniki. ]

-----------------------------------------------------------------------------------

"SPRAWA IN VITRO NIE JEST W POLSCE KWESTIĄ OCHRONY ZARODKÓW, lecz zakresu wpływów Kościoła katolickiego na polskie prawo i polskie państwo" -- mówi prof. Jan Hartman, bioetyk i filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego (a także wiceprzewodniczący żydowskiej loży B'nai B'rith / Zakonu Synów Przymierza oraz uczestnik think-tanku Ruchu Palikota) w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.
Dodaj ogłoszenie