Palikot woli czekać. Koalicja mogłaby być początkiem jego końca

Redakcja
Janusz Palikot
Janusz Palikot Fot. Bartek Syta
Błyskotliwy, inteligentny, skupiony głównie na sobie. Jeszcze inni dodają: pracowity i ambitny. Nie ukrywa, że chce zostać premierem, a był biznesmenem, pracował na uczelni, wydawał tygodnik opinii. O politycznej drodze Janusza Palikota pisze Dorota Kowalska.

Koalicyjny kryzys dopadł Janusza Palikota w trakcie choroby. Jeszcze na początku tygodnia lubelski polityk skarżył się na wysoką temperaturę, ale widać szybko doszedł do siebie, bo już w środę napisał na Twitterze: "Tusk przeora Pawlaka, jak chłop ziemię na wiosnę", komentując w ten sposób koalicyjne przepychanki w kwestii ustawy emerytalnej. Ale burza wokół emerytur świetnie robi Ruchowi Palikota, bo uzmysławia, jak poważną siłę stanowi w parlamencie, siłę, z którą na dodatek trzeba się liczyć. Donald Tusk straszy więc Waldemara Pawlaka nie kim innym, jak właśnie Palikotem, bo jak inaczej odebrać słowa ministra Pawła Grasia, który po fiasku koalicyjnych rozmów mówi, że lada chwila spotka się zarząd PO, który "omówi wszystkie możliwe scenariusze na rzecz budowania większości parlamentarnej, takiej, która umożliwi przyjęcie projektu reformy".

Czytaj także: "Tusk przeorze Pawlaka". Ruch Palikota szykuje się na polityczne żniwa

Może dlatego politycy Ruchu Palikota czują się bardziej niż pewnie. - Wiadomo, że bez Ruchu Palikota w Sejmie ws. reformy emerytalnej niewiele się może wydarzyć - powiedział w środę Andrzej Rozenek, rzecznik partii. Rozenek wygłosił tę deklarację, tłumacząc się z zapowiedzi, jakoby Donald Tusk zaprosił Palikota na pilne spotkanie. Tę informację szybko zdementował jednak rzecznik rządu Paweł Graś. - 15 minut temu odebrałem telefon od pana ministra Grasia, który poinformował mnie, że nie ma żadnego oficjalnego zaproszenia dla Janusza Palikota ze strony pana premiera. W związku z tym nie pozostaje mi nic innego, jak sprostować swoją wcześniejszą wypowiedź w tej sprawie - tłumaczył potem Rozenek.
Rzecznik Ruchu Palikota, który pod nieobecność szefa był rozchwytywany w mediach, wskazywał jednak, że jego partia doskonale zdaje sobie sprawę z roli, jaką może odegrać w sprawie wieku emerytalnego.

- Wydłużenie wieku emerytalnego wydaje się jedynym słusznym kierunkiem, ale nie da się poprzeć gołej reformy 67. Potrzebne są kroki osłonowe -mówił Rozenek w Tok FM. Ruch Palikota zaczął więc stawiać Platformie warunki dotyczące reformy. Czego dokładnie oczekuje partia Janusza Palikota?

Czytaj także: Fałszywy profil Palikota? Administrator kontratakuje

- Na przykład dziedziczenia składki, emerytury gwarantowanej, obowiązkowych i darmowych badań dla ludzi po 60. roku życia, i tak dalej - wyliczał jej rzecznik.

Uwzględnienie tych warunków to jednak nie wszystko. Jeszcze w weekend w Bydgoszczy sam Palikot mówił o "czterech postulatach", które przedstawił do wyboru Tuskowi, a które mają "pozostać poufne do końca negocjacji". Palikot oczekuje spełnienia tylko jednego z nich. Nieoficjalnie słyszymy, że może chodzić na przykład o poparcie dla ustawy o związkach partnerskich lub depenalizacji miękkich narkotyków.

Czytaj także: 30 działaczy Ruchu Palikota przejdzie do SLD? "Poszerza się grono zawiedzionych"

Znaczenia partii Palikota dodają także politycy prawicy, bo wielu z nich nie ma wątpliwości, że były biznesmen wcześniej czy później wejdzie do rządu Donalda Tuska. - Tusk od początku grał na koalicję z Palikotem. PSL był mu potrzebny tylko po to, aby powołać rząd i doprowadzić do takiej sytuacji, w której cała Platforma będzie zmuszona do zgody na koalicję z Ruchem Palikota - ocenia Zbigniew Girzyński z Prawa i Sprawiedliwości. - Bo tym, którzy się na nią nie zgadzali, Tusk teraz powie: "Widzicie, co się dzieje. Chcecie iść do przedterminowych wyborów, proszę bardzo!" - dodaje polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Cały szkopuł w tym, że Palikotowi ewentualne wejście do koalicji bardziej zaszkodzi, niż pomoże, o czym zdaje się doskonale wiedzieć sam zainteresowany. - W interesie Donalda Tuska jest pozyskanie Palikota, ale w interesie Palikota - trzymać się od premiera jak najdalej - mówi prof. Kazimierz Kik, politolog. I dodaje, że Palikot jest rzeczywiście na fali, ale sukces jego ugrupowania jest wypadkową spadku poparcia dla Platformy, przecież na kontestowaniu jej rządów Palikot zbił polityczny kapitał. Tyle tylko, że były biznesmen jest jednak PO potrzebny i to nie tylko po to, aby straszyć ludowców. - Jego Ruch to jedyna proreformatorska siła w tym parlamencie, jeżeli premier Tusk chce przeprowadzać reformy, to tylko z Palikotem - ocenia prof. Kilk.

Czytaj także: "Tusk przeorze Pawlaka". Ruch Palikota szykuje się na polityczne żniwa

Palikot może jednak wciąż pozostać siłą proreformatorską, nie wchodząc do koalicji i to wydaje się dla niego dużo bardziej korzystne. - Nie jest naiwny, nie sprzeda się za stołki, bo skończyłby bardzo źle. Palikot wie, że musi walczyć o swój elektorat - nie ma wątpliwości Wiesław Gałązka, konsultant i doradca polityczny. I dodaje, że Palikot to człowiek bardzo inteligentny, a przy tym młody, jak na polityka, ma więc czas, aby zostać premierem czy wicepremierem, zwłaszcza biorąc pod uwagę średnią wieku na Wiejskiej. - Będzie walczył o młodych i starych kwestiami programowymi. Będzie czekał, bo w końcu wszyscy chłopcy w koalicji się wypalą. To nieudolność polskich polityków pozwala mu przyjąć taką postawę - podkreśla Gałązka.

Na pytanie, czemu Janusz Palikot, filozof i biznesmen, wszedł do polityki, odpowiada tak: Humphrey Bogart powiedział kiedyś: "Czuję, że wiem o polityce i rządzie tyle, ile większość polityków na mównicach. I skoro się z nimi nie zgadzam, chcę im to powiedzieć". I chyba takie odczucia kierowały Palikotem. Jako filozof dobrze się bawi, udowadniając głupotę swoich przeciwników.

Czytaj także: Fałszywy profil Palikota? Administrator kontratakuje

Palikot, człowiek błyskotliwy, zawsze zdawał sobie sprawę z własnych atutów. Ponoć kolegom w Lublinie już dawno opowiadał, że najpierw zostanie premierem, a potem prezydentem, ale też nigdy nie ukrywał swoich ambicji i politycznych aspiracji.

Jeden ze znajomych Palikota mówił mi kiedyś, że ten ma naturę dużego chłopca: nakręca się na jakiś temat, robi dobrą robotę, potem stwierdza, że wszystko to źle działa, forsuje własne pomysły, co rodzi zrozumiały opór poszczególnych środowisk, skłóca te środowiska, wytwarza atmosferę wzajemnej niechęci i natychmiast z nich wychodzi. Po prostu ucieka.

Czytaj także: 30 działaczy Ruchu Palikota przejdzie do SLD? "Poszerza się grono zawiedzionych"

Egocentryk skupiony na sobie, ale, co trzeba przyznać: skuteczny, pracowity, jeśli tylko mu się to opłaca, wybitnie inteligentny, szukający nowych wyzwań. Angażował się w wiele pomysłów i nowych projektów, chociaż inni odradzali mu ryzyko. Takim niespokojnym duchem był właściwie od dzieciństwa. Po skończeniu szkoły podstawowej, w której, jak sam przyznaje w książce "Ja, Palikot ", wywiadzie rzece udzielonym Cezaremu Michalskiemu, był na początku marnym uczniem, poszedł do dobrego biłgorajskiego liceum, ale za działalność opozycyjną został z niego wydalony. Trafił do III klasy LO Ruy Barbosy przy rondzie Starzyńskiego na Pradze- -Północ, potem wybrał filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. - Miałem wilczy bilet, bałem się, że mnie państwowe uczelnie nie przyjmą - tłumaczył Michalskiemu.
Na studiach spotkał Marka Kamińskiego, podróżnika, z którym przyjaźni się do dzisiaj. Potem ich drogi się rozeszły, panowie spotkali się przypadkowo dopiero w połowie lat 90., w samolocie, którym obaj lecieli załatwiać jakieś interesy, bo Janusz Palikot był już wtedy znanym, lubelskim biznesmenem i najmłodszym członkiem Polskiej Rady Biznesu. Po ukończeniu filozofii na Uniwersytecie Warszawskim pracował wprawdzie w Polskiej Akademii Nauk, otworzył nawet przewód doktorski na temat fenomenologii nauk i kryzysu kultury europejskiej według teorii Edmunda Husserla, ale przerwał badania, bo wciągnął go biznes i pochłonęła rodzina: żona i dwóch malutkich synów.

Czytaj także: Fałszywy profil Palikota? Administrator kontratakuje

W biznesie działał szybko i z rozmachem. Na przełomie lat 1989-90 został jednym z 10 założycieli przedsiębiorstwa handlowego Kram sp. z o. o. Handlowali, czym się dało: telewizorami, zegarami z Tajlandii, lodówkami, pralkami, artykułami chemicznymi gospodarstwa domowego i napojami, na których w końcu postanowili się skupić. Badania rynku wykazały, że w Polsce brakuje dobrych win i szampanów, wykorzystali tę lukę. Ambrę, bo tak nazwał spółkę Palikot, rozkręcił, ale w końcu sprzedał, Żołądkową SA, kolejną firmę, z której chciał stworzyć ogromny koncern, kupił od Palikota fundusz inwestycyjny. Bo ten miał już kolejny pomysł: Manufaktury Polskie. Firma miała w założeniu stworzyć w kraju sieć księgarni dla ambitnej publiczności, ale okazała się porażką, podobnie jak "Ozon", tygodnik opinii zamknięty po roku działalności.

Czytaj także: 30 działaczy Ruchu Palikota przejdzie do SLD? "Poszerza się grono zawiedzionych"

Dla lubelskiej Platformy człowiek sukcesu pokroju Palikota był pożądaną zdobyczą, a i on sam znudzony biznesem ochoczo rzucił się w wir polityki. Miał ponoć fantastyczne wejście. Kiedy zapisał się do Platformy, zjechał pół Lubelszczyzny, przekonywał do siebie i do programu PO dziesiątki ludzi. - Wykonał naprawdę kawał świetnej roboty. No i wykazał się ogromną pracowitością - opowiada jeden z lubelskich polityków. - Tyle tylko - ciągnie - że w pewnym momencie pod wpływem swoich doradców zaczął działać w myśl zasady: "Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie", czym zraził do siebie wielu lubelskich polityków. Do dziś, z racji charakteru, ma w Lublinie tyle samo wielbicieli, co zażartych wrogów.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jurek
POLITYCY WSTRZYMALI ODDECH
Od wczoraj żadnych nowych uzgodnień .Obejrzałem "kawę na ławę'', "loże prasową" .Przedstawiciel Partii Palikota p.Kotliński wreszcie wspomniał o niewypłaconych pieniądzach z OFE tym na końcu okresu wprowadzania reformy /dziękuje/, jeszcze nie zauważa pieniędzy zabranych w postaci emerytury tym na początku reformy . Dziennikarze martwią się o pracę dla kobiet w 2040r. przecież już teraz jej nie ma. Mam wrażenie, że wszyscy czekają na demonstrację 30 marca pod sejmem . ONI wiedzą, że będą tam tysiące niezadowolonych rodaków którym na przełomie roku ograniczono finansowanie lekarstw i leczenia a teraz karze im się wcześniej umierać oczywiście "nie na prawdę"ale "statystycznie" jak to zdefiniował angielskopolak min . Rostowski.Już nie pomoże odwracanie uwagi społeczeństwa historią Madzi i detektywa Rutkowskiego.
Lubię to! ·
S
Stokrotke
Poczytaj najpierw do czego był potrzebny ten gumowy gadżet, a potem bełkocz. Chyba, że to ty byłeś owym policyjnym gwałcicielem na komisariacie, którego czyn w ten sposób ujawnił Palikot!!!!
m
marzenie
Ruch Palikota International ;)
p
polo
i Bronek z Ruskiej Budy?
No,no. Kro by się tego spodziewał?
p
polo
przywódcy sekty Gumowego Fallusa i już na początku wymienia najważniejsze przymioty jakie posiada Rasputin z Biłgoraja.
Cytuję za Dorotą Kowalską;
Błyskotliwy, inteligentny, skupiony głównie na sobie, pracowity i ambitny, był biznesmenem, pracował na uczelni, wydawał tygodnik, filozof, ambitny, błyskotliwy, ma aspiracje, zna własne atuty, itd., itd.,
Jednym słowem - nowy lewacki bożek.
W dalszej części "Ody do Palikota", autorka przytacza wielokrotnie skrzętnie notowane słowa boskiego Rasputina.

Ja nawet jestem w stanie zrozumieć niektóre lewackie "damy" doznające omdlenia na widok mężczyzny trzymającego w dłoniach wielkiego gumowego wacka, ale żeby przenosić swoje fascynacje na łamy gazety?
Proponuję raczej pisać na stronach "sex dla celebrytek".
J
Janusz
Przekaz dnia nr 2012 / 03 / 23 - 002

Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz więcej dziennikarzy zaczyna się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą głównych mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić. Na szczęście niewielu ludzi jak na razie szuka informacji w internecie. W tej sprawie też coś robimy, ale jak widzicie, nie jest łatwo, bo przedwcześnie sypnęło się z projektem ACTA.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (15,8 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Platforma tonie, ponieważ nasz elektorat zaczyna się orientować, że myśmy ich z tą zieloną wyspą oszukali. W tej krytycznej sytuacji trzeba maksymalnie forować Ruch Palikota jako "alternatywę" dla PO !!!

Pamiętajcie: ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE posady i WASZE interesy!

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas lub na Palikota.

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze".

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatku katastralnego, likwidacji szkół oraz wzrostu ludzi zatrudnionych w administracji państwowej. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Na forach bezwzględnie usuwać termin "liberofaszyzm".

Uwaga: nieustannie wyśmiewać jakiekolwiek stwierdzenia odnoszące się do istnienia organizacji masońskich, zwłaszcza w Polsce.

Rozmawiając o gazie łupkowym, starannie unikać tematu ustawy o koncesjach. Niestety to było nasze niedopatrzenie. W miarę możliwości nie dopuszczać ekspertów PiSu do głosu w tej sprawie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia, klapa emerytalna oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PiSu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku.

NASZYM JEDYNYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

RZECZ JASNA, NIE REAGOWAĆ NA UPOZOROWANĄ KRYTYKĘ ZE STRONY RUCHU PALIKOTA!

Tak naprawdę liczą się fakty. W ważnych sprawach RP ZAWSZE będzie głosować razem z nami.

Pamiętajcie: RP to nasza wspólna szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!
B
Baran tefałenowski
Jakże trzeba być upośledzonym intelektualnie ,by sądzić ,ze Palikot i PO to coś zupełnie odmiennego.
Jakże trzeba być głupim baranem by tak sądzić. jak/???
G
Gość
Jaki on tam blyskotliwy i inteligentny.Inteligencja wprost bije z jego twarzy.To raczej swierzb w Sejmie i smrod wokol.Tylko w czasach komuny takie beznadziejstwo i dno moralne istnialo w polskiej polityce.Mamy jednak nadzieje,ze wreszcie ktos wyrzuci to lajno na wlasciwe mu miejsce.
G
Gość
Jaki on tam blyskotliwy i inteligentny.Inteligencja wprost bije z jego twarzy.To raczej swierzb w Sejmie i smrod wokol.Tylko w czasach komuny takie beznadziejstwo i dno moralne istnialo w polskiej polityce.Mamy jednak nadzieje,ze wreszcie ktos wyrzuci to lajno na wlasciwe mu miejsce.
Dodaj ogłoszenie