Palikot o Kościele w Powstaniu Styczniowym, Czarnecki o euroabsurdach... [BLOGI POLITYKÓW]

Anita Czupryn
Senyszyn i Libicki o księdzu z Poznania, Palikot o roli kościoła w Powstaniu Styczniowym, Ryszard Czarnecki o euroabsurdach. Blogi polityków przegląda Anita Czupryn

O księdzu Mariuszu G. z Poznania, którego kochanka urodziła dziecko na plebanii, a on nie wezwał pogotowia i dziecko zmarło głośno było już jakiś czas temu. Również i "Polska" pisała o tej bulwersującej sprawie i kontrowersyjnej decyzji prokuratury, która umorzyła dochodzenie. Ale sprawa wróciła. Tym razem po wyemitowaniu programu w TVP1, Archidiecezja Poznańska podjęła kroki zmierzające do wydalenia księdza ze stanu kapłańskiego. Piszą o tym na swoich blogach zarówno europosłanka SLD Joanna Senyszyn jak i senator z Poznania Jan Filip Libicki.

"Księże ekscesy, romanse, przestępstwa, także pedofilii, są tolerowane, byle tylko nie przedostały się do publicznej wiadomości. Zresztą nawet wtedy, póki się da, duchowni są chronieni. Zwierzchnik przenosi takiego delikwenta do klasztoru, na zapadłą wieś, zagranicę. Jak sprawa przyschnie, może wrócić i broić dalej" - kąśliwie pisze Joanna Senyszyn. Przypomina, że Mariusz G. początkowo został jedynie przeniesiony do klasztoru pod Ostrów Wielkopolski, a potem na Ukrainę, gdzie dwa lata wiódł słodkie życie, póki nie dopadli go dziennikarze TVP1. "Dał się chłopina podpuścić, powiedział, że "to nie była żadna wielka miłość", nie okazał skruchy i pochwalił się, że zostanie proboszczem" - komentuje europosłanka. Dla poznańskiego metropolity abp Stanisława Gądeckiego tego było za wiele. Zdaniem Joanny Senyszyn, to dopiero rozmowa z dziennikarzami okazała się gorsza od romansu, nieudzielenia konkubinie pomocy podczas porodu i doprowadzenia do śmierci dziecka. I tak po dwoch latach ksiadz został zawieszony w kapłańskich czynnościach. Dla europosłanki decyzja ta świadczy o jednym: "to kwintesencja kościelnej obłudy, a zarazem biskupie wytyczne i przestroga dla innych księży: Róbta, co chceta, ale nie dajta się złapać, a jak już, to przynajmniej udawajta skruchę".

Do skandalu z księdzem odniósł się również senator PO Jan Filip Libicki, który za oświadczeniem Archidiecezji Poznańskiej podaje pełne nazwisko księdza Mariusza Grzesiaka. Dla Libickiego oczywistym jest, że taką własnie decyzję trzeba było podjąć. Żałuje jednak, że nie stało się to kwadrans po tym, jak Tomasz Sekielski w TVP1 wyemitował swój program. Ba, księdza nie ukarano nawet wtedy, gdy jego dziecko zmarło na plebanii w niejasnych okolicznościach. "Ale lepiej późno niż wcale. Szkoda tylko, że do szybkiej realizacji polityki Benedykta XVI w tych sprawach przydać się musiał dopiero Tomasz Sekielski" - komentuje Libicki. Senator odniósł się też do innego medialnego wydarzenia, a mianowicie do wywiadu Roberta Mazurka z profesorem Andrzejem Nowakiem. " Wywiad - dla mnie - bardzo smutny. Rozmówca Mazurka jest niewątpliwie wybitnym uczonym. Wielkim erudytą. Jego znajomość - także współczesnej - Rosji robi wrażenie. Tym smutniejsze płyną jednak z tego wszystkiego wnioski" - uważa Libicki. Po pierwsze, profesor Nowak, jego zdaniem, dokonuje gimnastyki, aby w mniej wyrobionych czytelnikach ukształtować przekonanie, że rzucanie się do każdej, nawet najbardziej nieuzasadnionej walki, jest czymś godnym pochwały. Chodzi oczywiscie o dyskusję o Powstaniu Styczniowym. Po drugie, Libicki zauważa, że profesor Nowak znalazł pomysł na kolejne powstanie, mówiąc, że dyskusja o Powstaniu Styczniowym rozgorzała na nowo po 10 kwietnia 2010 roku, a powstańcy byli pisowcami, bo rozbudzali społeczny patriotyzm. "Oczywiście powstańcom, ich ofierze i cierpieniu, należy się stosowny, narodowy hołd. Należy się pamięć. Ale - tak jak w przypadku Powstania Warszawskiego - to nie anuluje dyskusji, o będących przyczyną ich beznadziejnej walki decyzjach politycznych. O odpowiedzialności tych, którzy do owych politycznych decyzji i będącej ich konsekwencją beznadziejnej walki zachęcali" - pisze Jan Filip Libicki, z wykształcenia historyk. I zastanawia się na koniec, do jakiej kolejnej, głupiej walki zachęca swoich wielbicieli profesor Nowak. Czy nie przemyśliwuje o zbrojnej wyprawie Antoniego Macierewicza i słuchaczy Radia Maryja po wrak tupolewa, na Smoleńsk?
O Powstaniu Styczniowym pisze też Janusz Palikot, już w pierwszych słowach apelując do obalenia dogmatu, że Kościół stał zawsze po stronie Polski. Z historii, jaką zna Palikot, wynika coś przeciwnego - "purpuraci mieli zawsze głeboko gdzieś dobro ludzi. Liczył się przede wszystkim interes i wpływy samego Kościoła i Watykanu". Dla Palikota dzisiejsze zaangażowanie kościoła w organizację obchodów rocznicy powstania to obłuda. "Kaczyński i Komorowski na każdym kroku podkreślają rolę, jaką niby odegrało duchowieństwo w walce o wolność naszego kraju" - dodaje lider Ruchu Palikota. I przypomina, jak to Papież Grzegorz XVI, w specjalnie w tym celu wydanej encyklice, nazwał polskich powstańców "podłymi buntownikami" i wezwał polskich biskupów oraz duchowieństwo, aby podporządkowali się władzy zaborców oraz, aby zachęcali do tego lud. A oni zachęcali, jak np. zażarty przeciwnik powstania arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński.

Palikot cytuje też inne dokumenty, które mają świadczyć o obowiązku posłuszeństwa wszystkim trzem zaborcom jednocześnie, który mieli głosić duchowni. I zadaje pytanie: "Czy w związku z tym, obecna pozycja kościoła w Polsce jest naprawdę zasłużona? Czas spojrzeć na tę instytucję, jak na organ wypełniania określonego interesu obcego państwa, Watykanu.

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS skupił się na wydatkach Parlamentu Europejskiego. Wydatkach kontrowersyjnych, albo mówiąc wprost - wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto. Tym jest jego zdaniem wydanie 9 mln euro na europarlamentarny kanał telewizyjny, którego nikt nie ogląda, poza politykami zasiadającymi w PE. Kolejny przykład marnotrawienia pieniędzy to budowa nowego, kolejnego gmachu Parlamentu Europejskiego w Luksemburgu, choć PE ma trzy siedziby: w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu własnie. "Po jakiego grzyba? - zastanawia się Czarnecki. I odpowiada: "Wydawanie na to pieniędzy w czasie megakryzysu to polityczna rozpusta i w praktyce służy wyłącznie umocnieniu pozycji Luksemburga jako lidera wśród 27 krajów członkowskich Unii, gdy chodzi o dochód PKB na głowę mieszkańca.

No, ale tych euroabsurdów jest więcej. Na przykład taki, że na rezydencję ambasadora UE w Hong Kongu europejscy podatnicy bulą 20 tysięcy euro miesięcznie. Nie dziwi więc to, że autorytet UE spada na łeb, na szyję.

Anita Czupryn

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
ALA
A TEN CZLOWIEK TO JAK TAKIE COS CO NIE CHCE SIE ODKLEIC OD BURTY OKRETU
s
szary wik
polsko języczne media,ale nie polskie, tylko promują prostytutki,alfonsów i złodziei
Dodaj ogłoszenie