reklama

Otwarte zasoby publiczne - ustawa kosztem tysięcy przedsiębiorców i twórców

Piotr MarciszukZaktualizowano 
Rozwiązania, zaproponowane w przygotowanym przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji projekcie założeń do ustawy o otwartych zasobach publicznych, mogą doprowadzić do ograniczenia i zmonopolizowania przez państwo dostępu społeczeństwa do wiedzy oraz zubożenia w sferze kultury, nauki i sztuki.

Środowisko wydawców i twórców opowiada się za szerokim otwarciem zasobów pozostających w domenie publicznej, co do których wygasły prawa autorskie oraz do tych, które zostały sfinansowane przez skarb państwa (czyli podatnika) w 100 proc.. Uważa jednak, że planowane, ustawowe wywłaszczanie twórców z ich praw w przypadku dzieł finansowanych przez państwo w minimum 50 proc. kosztów stworzenia treści może negatywnie odbić się na sferze kultury i edukacji oraz zniechęcić przemysł kreatywny do inwestowania. Trudno wyobrazić sobie jakiegokolwiek przedsiębiorcę, który zainwestuje około 50 proc. kosztów wytworzenia w produkt, który następnie ma zostać udostępniony za darmo…

Podstawowym mechanizmem planowanej ustawy jest bowiem zobowiązanie, aby treści edukacyjne, naukowe i kulturalne finansowane w minimum 50 proc. ze środków publicznych, były następnie udostępniane w Internecie na zasadach otwartego, publicznego dostępu. W sposób oczywisty spowoduje to, że zamiast poszerzenia dostępu do wiedzy, nauki i kultury będziemy mieli faktyczne ograniczenie takiego dostępu.. Z chwilą wejścia w życie ustawy wytwory częściowo finansowane przez państwo po prostu zanikną, bo nikt nie dołoży do nich nawet złotówki. Państwo będzie miało możliwość finansowania ich jedynie w 100 proc. - jeśli zechce potem udostępnić je za darmo. W obszarze edukacji jest jeszcze gorzej - państwo chce wyręczyć profesjonalnych wytwórców treści edukacyjnych poprzez opracowanie za pieniądze podatnika jednego i jedynie słusznego rządowego e-podręcznika. To nie tylko może, ale musi doprowadzić do obniżenia standardów jakościowych udostępnianych zasobów, a także do nieuchronnego upolitycznienia ich treści - zwłaszcza w perspektywie demokratycznych wyborów i zmienności rządów i opcji politycznych…

Zaprezentowane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji założenia do ustawy o otwartych zasobach publicznych sprawiają wrażenie robionych w pośpiechu i bez refleksji nad konsekwencjami i kosztami dla budżetu, społeczeństwa, kultury, edukacji i przedsiębiorczości. Potwierdza to tzw. "test regulacyjny" dołączony do projektu założeń, w którym pojawia się jedynie lakoniczna informacja o 15 tysiącach firm wydawniczych, które mogą ponieść straty z powodu wprowadzenia ustawy. Ilu twórców i innych pracowników sektora wydawniczego straci pracę, albo zostanie pozbawionych należnych im dochodów - nie wiadomo. Nie znam drugiego rządu w Europie, który tak wprost i bez żenady przyznawałby się, że ma zamiar zagrozić egzystencji kilkuset tysięcy swych obywateli, i to tych o najwyższych kwalifikacjach… Z testu dowiadujemy się, że w Hiszpanii, dzięki otwarciu zasobów publicznych, powstało 150 firm, zatrudniających ok. 4000 pracowników. "Z tego nieco ponad 10 proc. bazuje na danych kulturalnych, objętych projektowaną ustawą" - pisze w "teście regulacyjnym" ustawodawca. To chyba sugestia, że dochody 150 nowych firm mogą zrekompensować w Polsce według rządowego testu regulacyjnego dotychczasowy wkład 11 proc. do polskiego PKB sektora kreatywnego (nauka, edukacja, kultura) - sektora, który zatrudnia ponad milion pracowników… No comments…

Brak oceny skutków społecznych i biznesowych regulacji

W projekcie brak jest określenia kosztów przejęcia przez państwo budowy, utrzymania i zabezpieczenia otwartych zasobów. Biorąc pod uwagę skalę proponowanych rozwiązań, będą to z pewnością koszty wielomiliardowe. Polska dotychczas z obowiązku digitalizacji zasobów swej Biblioteki Narodowej w ramach europejskiego projektu Europeana wywiązała się zaledwie w kilku procentach - a projekt ten dotyczy przede wszystkim domeny publicznej. Nie została także przeprowadzona jakakolwiek bliższa analiza skutków społecznych, w tym spadku poziomu dostępności tych treści, informacji i wiedzy, które dotąd zapewniane były odbiorcom przez zrównoważony rynek wydawnictw. Nie przeprowadzono żadnych badań dowodzących istnienia związku pomiędzy otwieraniem zasobów a wzrostem kreatywności i innowacyjności.

Jako jedną z głównych wartości, która ma być osiągana przyszłą ustawą, wskazano realizację prawa obywateli do wiedzy. Enigmatyczne i niekonstytucyjne "prawo do wiedzy" nie może jednak usprawiedliwiać naruszenia wolności gospodarczej oraz praw twórców. Zamówione przez wydawców analizy prawne wskazują, iż projekt rządowy narusza artykuły Konstytucji dotyczące możliwości ograniczania wolności gospodarczej oraz zasady zaufania do państwa. Zmuszanie twórców do udostępniania ich dzieł na zasadzie Creative Commons z kolei narusza podstawowe zasady prawa autorskiego funkcjonujące w Europie. Proszę sobie wyobrazić podręczniki literatury współczesnej bez cytowanych tam utworów Miłosza, Szymborskiej czy Herberta. Nie ma bowiem takiego prawa na świecie, które zmusiłoby spadkobierców tych poetów do udostępniania ich dzieł za darmo…

Ograniczenie dostępu do wiedzy i upaństwowienie nauki, kultury i sztuki

Wprowadzenie ustawy może doprowadzić do tego, że działalność rynkowa wielu przedsiębiorców stanie się w praktycznie niemożliwa. Otwarcie, czyli inaczej "upaństwowienie zasobów" stworzy swego rodzaju monopol zasobu publicznego, o zawartości którego decydować będą w istocie dysponenci przeznaczanych na jego tworzenie środków publicznych. Jeśli państwa nie będzie stać na zrekompensowanie braków wynikających z ograniczenia działalności podmiotów komercyjnych, w konsekwencji spowodować to może zmniejszenie, a nie zwiększenie ogólnego stopnia realizacji "prawa do wiedzy".

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w polemice dotyczącej ustawy o otwartych zasobach publicznych przyjmuje pozę Katona, który dba wyłącznie o dobro wyborców. Jego prawdziwą rolą jest tymczasem rola Zagłoby z "Potopu" Sienkiewicza, Zagłoby, który hojną ręką darowuje królowi szwedzkiemu Niderlandy, bo nigdy do niego nie należały…

Piotr Marciszuk, Prezes Federacji Wydawców Europejskich

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Materiał oryginalny: Otwarte zasoby publiczne - ustawa kosztem tysięcy przedsiębiorców i twórców - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
psychu.eu

Firmy działające na zasadach creative commons działają i mają się dobrze i nie czekają nawet na 1% wsparcia ze strony państwa, żeby udostępnić swoje dane.

g
glock

autostrady tez powinny byc za darmo

Dodaj ogłoszenie