Oszczędnościami dobrobytu nie zbudujemy. Jaki jest pomysł na Polskę?

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Aby wyjść z kryzysu gospodarczego, niezbędne jest spełnienie dwóch warunków. Po pierwsze, trzeba oszczędzać. Po drugie, trzeba znaleźć nowy, świeży pomysł, który napędzi gospodarkę. Rząd ma gigantyczny problem z tym drugim punktem.

Czeka nas w piątek głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska - tak określa się głosowanie nad przyjęciem sprawozdania z wykonania budżetu za ostatni rok. Samo głosowanie nie ma większego znaczenia, w obecnych realiach jest zwykłym rytuałem. Posłowie PO-PSL to zgrany zespół i zbyt silny, by pozwolić się skrzywdzić. Opozycja może sobie pohukiwać, zarzucać rządowi kreatywną księgowość czy nadmierny fiskalizm. Maszynka parlamentarna, jaką zostały kluby koalicji, nie takie argumenty była w stanie przetrawić. Nawet się nie skrzywią.

Tym bardziej że nie będą mieli powodu. Jaki jest sens wysłuchiwać tak absurdalnych argumentów jak posłanki PiS, podobno ekspertki tej partii od ekonomii, Beaty Szydło, która w środę podczas debaty nad realizacją budżetu za 2011 r. mówiła o ciągle rosnącym zadłużeniu Polski. Przecież NIK potwierdziła, że rok temu dochody były wyższe, niż planowano, a wydatki niższe. Już wiadomo, że w tym roku zadłużenie kraju zmaleje - bez względu na to, czy będziemy je liczyli metodologią krajową, czy unijną. Owszem, gdy przytoczy się liczby, będą one brzmiały zatrważająco wysoko. I co roku będą wyższe. Ale jeśli wielkość odsetka od PKB, jaki stanowi dług, maleje, to znaczy, że sytuacja idzie ku lepszemu. A ten odsetek maleje.

Rząd chwali się dobrze wykonanym budżetem. I nie buduje nowych przewag konkurencyjnych Polski

I będzie malał do 2015 r., wtedy zadłużenie Polski ma być rekordowo niskie, niższe niż w złotych czasach rządów PiS. Niby dobrze, ale na usta aż ciśnie się pytanie: czy ma to sens? Wiadomo, że kredyt napędza gospodarkę, gdyby tak nie było, już dawno zlikwidowano by wszystkie banki (a jednak nikt tego nie chce - mimo że ostatni kryzys dostarczył do tego aż nadto powodów). Gdy będziemy zaciskać pasa, nie będzie pieniędzy na inwestycje, na konsumpcję, na wszelkiego rodzaju działania, które napędzają gospodarkę. Dlatego nie do końca rozumiem tę obsesyjną walkę z długiem. Zadłużenie trzeba trzymać pod kontrolą - ale to co innego, niż ograniczać je niemal do zera.

Problem tylko w tym, że my nie za bardzo wiemy, w co te pieniądze chcielibyśmy zainwestować. Polska swoje przewagi konkurencyjne cały czas buduje na ciężkiej pracy za dużo niższe niż konkurencja stawki. Do tej pory nie wypracowaliśmy żadnej dziedziny, o której można by powiedzieć, że jest naszą niszą, okrętem flagowym naszej gospodarki. Nie zbudowaliśmy modelu pozwalającego nam znajdować białe plamy w światowej gospodarce.

Kilka lat temu Jan Krzysztof Bielecki, ówczesny prezes banku, a obecny doradca premiera, polecał na naszych łamach książkę "Strategia błękitnego oceanu". Jej główna teza brzmi: zamiast walczyć w morzu czerwonym od krwi konkurentów, szukajmy błękitnych oceanów, rejonów jeszcze przez nikogo niezagospodarowanych. Brzmi pięknie, prawda? Niestety, koalicja rządząca, która właśnie pochwaliła się kolejnym świetnie zrealizowanym budżetem i podkreśla coraz większe oszczędności, ani jednego takiego oceanu nie znalazła. I nawet nie sprawia wrażenie, by jakiegokolwiek szukała.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Ping Pong
...a tak to jest w kraju znanego u nas z "chińskiej tandety":
China unveils plan for new strategic industries
BEIJING, July 21 (Xinhua) -- China has released a plan for the development of its new strategic industries from now to the end of 2015, according to a latest statement released by the State Council.

The seven new strategic industries include energy conservation and environment protection, new information technology, biology, high-end equipment manufacturing, new materials, new energy and new-energy cars, according to the plan.

The seven industries will maintain an average growth rate of more than 20 percent during the 2011-2015 period, the plan said.

The total value-added output of the industries will account for around 8 percent in China's gross domestic product (GDP) by 2015, it said.

The plan aims to boost the innovation capability of those industries, improve the environment for innovation and starting businesses and strengthen their positions in global labor division.

The plan also aims at enhancing the role of the seven industries in serving the upgrading of industrial structure, energy saving and emission reduction, raising people's living standards and adding jobs.

China's 12th Five-Year Program (2011-2015) on National Economic and Social Development has said that China will support the seven new strategic industries in the five-year period.
l
lodzia
nie mają nic wspólnego ze "Strategia błękitnego oceanu"? Owszem, każdy kredyt jest doskonałym narzędziem prywatnego rozwoju, a przede wszystkim, rozwoju i ekspansji każdej firmy. Jednak z zachowaniem szczególnych warunków i rygorów, takich jak:

Primo - oba podmioty mają z czego kredyt spłacać, tj. prywatny lub firmowy
Secundo - kredytobiorca jest mądrym i nie funkcjonuje w oparciu o "Strategia błękitnych niebios”
Terito - kredytobiorca kredyt pobrany zainwestuje w należny rozwój, lecz nie wyłącznie w konsumpcję
Quarto - wysokość raty rocznej, odsetki plus rata, nie przekracza 6-9% uzyskiwanych wpływów

Nadto, wiadomo powszechnie także i o tym, że:

Primo - wpływy dochodu państwa to ca. 270 mld zł
Secundo - koszt obsługi kredytu to kowota opiewająca na 41 mld. złotych rocznie
Tertio - (41 mld : 270 mld)100 = 15,5555%
Quarto - 15,55% jest też współczynnikiem (100 : 15,5555) = 6.43
Quinto - że współczynnik 6.43 jest akurat częścią wysokości wydatku państwa, który to stanowi ponad 1/6 wpływów dochodu
Sexto...

Nick „gość” powinien przeprosić za swoją matematyczną indolencję, czyli tych wszystkich których obraził. Nick „gość” powinien w warstwach poziomu intelektualnego odróżnić plewkę od ziarn owsa. Jak wiemy, zdechnie każde zwierzę, które karmione będzie odpadami z młócki przez nieroztropnego i rozrzutnego gospodarza.
g
gosc
czemu ten nasz narod taki glupi. kredyt jest takim samym narzedziem jak srubokret- dobrze uzyty i z glowa przynosi wiele korzysci. najlepiej to dla niektorych byloby ciulac, ciulac ,ciulac by po 30 latach z ulga powiedziec , nie mamy dlugu , a nawet mamy zaoszczedzony milion dolarow- no i co z tego jak za te 30 lat bedziemy w przepasci cywilizacyjnej wiekszej niz teraz.konserwatyzm Polakow jest kotwica ktora ciagnie ten kraj na samo dno.przecietny Polak bedzie przez te 30 lat zbieral na dom i w wieku 67 lat wreszcie sobie go wybuduje za gotowke - nie myslac o tym ze mogl wziac kredyt i te lata spedzic przyjemnie wogrodku swojego domostwa- nikt nie karze ludziom brac kredytu na nowe samochody czy urlopy za granica ale madry kredyt jest szansa na rozwoj i tak robia wszystkie panstwa- nawet te najbogatsze. w co inwestowac oprocz drog?- dziur do zapchania jest duzo , mamy przeciez kilku madroch ludzi w Polsce , wiec niech wymysla.
swietnie napisany felieton - a komentarze do niego?- no coz - wlasnie przez takie ''ciemnogrodzkie myslenie '' nie mozemy ciagle odbic sie od dna.
M
Michał Cz.
Nie stać Cię na własne myślenie tylko powtarzanie głupawek Bieleckiego? "Kilka lat temu Jan Krzysztof Bielecki, ówczesny prezes banku, a obecny doradca premiera, polecał na naszych łamach książkę "Strategia błękitnego oceanu". Jej główna teza brzmi: zamiast walczyć w morzu czerwonym od krwi konkurentów, szukajmy błękitnych oceanów, rejonów jeszcze przez nikogo niezagospodarowanych.(...)Niestety, koalicja rządząca, która właśnie pochwaliła się kolejnym świetnie zrealizowanym budżetem i podkreśla coraz większe oszczędności, ani jednego takiego oceanu nie znalazła. I nawet nie sprawia wrażenie, by jakiegokolwiek szukała."
Jakie nisze,jakie oceany???? Właśnie trzeba pracować,walczyć z konkurencją a nie szukać lipowego kwiatu.
Nie ma takich nisz i oceanów.
P
Przem
Wiadomo Szydło to absurdalne teorie. Za to Rostowski to geniusz który zrobił 300 lub więcej długu. Budżet tegoroczny już ma być nowelizowany bo jest bajką i życzeniami. Jak mamy takich dziennikarzy to ten kraj już nie długo skończy bankructwem. Jaszcze dzisiaj słyszałem że dochody z VAT spadły bo kryzys w europie zachodniej, oczywiście o tym że VAT Rostowski podniósł do 23% już nie powiedzieli. Ludzie to jest matrix z takich gazet jak ta i TVN i Polsatu i TVP nic się nie dowiecie.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Oszczędnościami dobrobytu nie zbudujemy. Jaki jest pomysł na Polskę?
l
lodzia
Ano, nie ma żadnego! Gdyż w ogóle po co go mieć, kiedy można sobie rządzić spokojnie od lat na euro-dolarowych kredytach i bez jakiejkolwiek koncepcji i braku pomysłu. Ministrowie finansów w 2007 roku - Z. Gilowska, J. Kaczyński – pozostawili zadłużenie zagraniczne na poziomie 527,40 mld zł, czyli około 217,00 mld USD. Teraz w złotych jest już odpowiednio około 1-go biliona, natomiast w dolarach grubo ponad 320 mld.

No i co z tego? Owszem, racja! Gdyż szybko rysuje się wyraźna szansa na to, że kiedy Grekom będzie u siebie za gorąco, wtedy przyjadą ochłonąć do nas. No oczywiście i odwrotnie! Czyli taka socjalistyczna wymiana wrażeń będzie. Po czym również słaby przyrost naturalny w Polsce wzrośnie. Z kolei te bełty z Biłogoraja nareszcie znikną z rynku, kiedy już powszechnym trunkiem zostanie u nas anyżówka Ouzo! Dlatego i znane powiedzenie będzie trzeba wyartykułować, na: Nie ma to jak dwa biedne bliźnięta Polak i Grek, a Węgier tylko bogaty bratanek.
Dodaj ogłoszenie