Orange Warsaw Festival 2017: Plenerowy festiwal godny wielkiego miasta

Redakcja

  • Polska
Za nami pierwszy dzień Orange Warsaw Festival 2017. Na Torze Wyścigów Konnych Warszawa-Służewiec dopisała zarówno pogoda, jak i organizacja, a tłumnie zgromadzeni festiwalowicze bawili się na koncertach m.in. amerykańskiej rockowej grupy King of Leon, brytyjskiego zespołu Years & Years i holenderskiego DJ-a Martina Garrixa.
 Livelazarroni ewelina wojcik/polska press grupa

To już drugi raz, kiedy ta istniejąca od 2008 r. warszawska muzyczna impreza odbywa się pod sztandarem agencji Alter Art. I widać było, że organizatorzy uczą się na błędach i mają ambicję stworzenia widowiska godnego polskiej stolicy. W zeszłym roku narzekano na organizacyjne wpadki, teraz było dużo lepiej. Kolejki po opaski i do wejścia na teren festiwalu - mimo że niesamowicie długie - posuwały się szybko i sprawnie, zwiększono ilość stoisk za napojami (kluczowych, szczególnie w przypadku upału panującego w piątek w Warszawie), w ramach dbania o środowisko wprowadzono wielorazowe kubki (kaucja zwrotna wynosi 6 zł, a pod koniec dnia można ją odebrać, oddając kubek w jednym z punktów), a ilość food trucków, miejsc do zrelaksowania się i pobawienia między koncertami sprawiała, że trudno było się na warszawskich Wyścigach nudzić.

Z tego wszystkiego miał kto korzystać - na tegorocznym OWF ilość osób naprawdę dopisała, o czym świadczy m.in. fakt, że bilety na pierwszy dzień po południu nie były już dostępne. To najlepsze świadectwo dla organizatorów, jednak są również złe strony renesansu Orange Warsaw Festival - wspomniane już kolejki. Dotkliwe były szczególnie te do food trucków czy punktów z napojami, zwłaszcza, że w niektórych miejscach po burgera czy falafela trzeba być czekać nawet godzinę. To jednak mroczna strona każdej imprezy plenerowej. W oczekiwaniu na jedzenie można było jednak rozłożyć się na trawie, usiaść na leżaku czy przy stoliku. Między innymi dla tych uroków pleneru przeniesienie OWF w 2015 r. na Tor Wyścigów Konnych na Służewcu (a w swojej dziewięcioletniej historii odbywał się on m.in. na placu Defilad, stadionie Legii czy Stadionie Narodowym) to naprawdę świetna decyzja.

Atmosfera letniego festiwalu znana między innymi z gdyńskiego Open’er Festival (również organizowanego przez Alter Art, podobnie zresztą jak Kraków Live Festival) dopisała, ale najważniejsze były oczywiście koncerty. Na głównej scenie, Orange Stage, dominowała różnorodność. Jako pierwszy wystąpił liryczny irlandzki zespół Kodaline, który polska publiczność mogła podziwiać już na Open’erze dwa lata temu. Tłumy wyśpiewywały wzruszające ballady grupy, takie jak „High Hopes” czy „All i Want”, a wokalista Stephen Garrigan obiecał, że Kodaline jeszcze do Polski wróci.

Powrót obiecali również Years & Years, którzy także pojawili się w line-upie wspomnianego już Open’era 2015 i dosłownie roznieśli wtedy scenę Tent Stage - ilość fanów nie mieściła się bowiem w namiocie. Tym razem Alter Alt przenieśli młodych Brytyjczyków z charyzmatycznym liderem Ollym Alexandrem na główną scenę, pod którą zresztą trudno znaleźć było kawałek wolnego miejsca. Londyńska grupa tworząca muzykę elektroniczną i będąca mocną reprezentacją środowiska LGBT ma bowiem w Polsce wyjątkową dużą i wierną bazę fanów, co widać było i w emocjonalnej reakcji publiczności, i w entuzjazmie Alexandra, który swoich polskich fanów naprawdę polubił. Do tego stopnia, że zaprosił na scenę jedną z fanek i razem z oszołomioną i wzruszoną dziewczyną zaśpiewał cover piosenek Katy Perry i Drake’a.

Główna scena to także oczywiście Kings of Leon. Rockowa grupa z Nashville była w Polsce już kilka razy, ale za każdym razem na ich koncertach pojawiają się tłumy. Było tak i tym razem, zwłaszcza, że zespół wykonywał utwory z najnowszego albumu „Walls”. Muzycznie KOL nie można nic zarzucić - mocny głos Caleba Followilla roznosił się po całym terenie warszawskich Wyścigów, a jego bracia i kuzyni (King of Leon jest bowiem zespołem rodzinnym) grali jak zawsze bez zarzutu, do tego wykonali wszystkie swoje największe przeboje (nie zabrakło „Sex on Fire”, „Use Somebody” czy „Pyro”). Rozlegały się jednak narzekania z powodu małej interakcji zespołu z publicznością. To jednak nie zdziwiło wiernych fanów grupy, którzy wiedzą, że rodzina Followillów (szczególnie Caleb) nie słynie z gadatliwości.

Główną scenę zamknął holenderski DJ Martin Garrix, który zgromadził bez wątpienia największą liczbę widzów. Publiczność nie mogła narzekać - 21-latek zagrał dłużej niż przewidywano, bo aż godzinę i czterdzieści minut, więc taneczna impreza pod gołym niebem mogła maksymalnie się rozkręcić. Ludzie tańczyli, na olbrzymim podeście tańczył też Garrix, wybuchały fajerwerki i szalały lasery oraz kolorowe światła. Holender dał naprawdę niezwykłe widowisko, a feeria świateł i barw naprawdę robiła ogromne wrażenie.

Działo się również oczywiście na drugiej scenie - Warsaw Stage. Tam można było posłuchać: hipnotyzującego zespołu z Lublina Suumoo, hiphopowego szczecińskiego duetu Łonę i Webbera, jak zawsze charyzmatycznej Marii Peszek czy electropopowego łódzkiego zespołu Kamp!, który tanecznie zamknął pierwszy dzień festiwalu. Warsaw Stage to jednak nie tylko polska muzyka - w piątek pojawiła się tam również brytyjska raperka Little Simz, która rozhuśtała namiot. „Jeśli kochacie hip-hop, klaszczcie” - krzyczała 23-latka z Londynu, która na koncie ma już dwie płyty studyjne.

Sobota to drugi i ostatni dzień Orange Warsaw Festival. Na Orange Stage pojawi się polska artystka Daria Zawiałow, grupa z Irlandii Północnej Two Door Cinema Club, indierockowcy z USA Imagine Dragons i francuscy DJ-e Justice. Z kolei Warsaw Stage uświetnią występy Rosalie., Lor, Miuosha, You Me At Six i Natalii Nykiel.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3