Opowiadania, felietony, eseje... To będzie przyszłość...

    Opowiadania, felietony, eseje... To będzie przyszłość literatury?

    Zdjęcie autora materiału

    Aleksandra Suława

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Opowiadania, felietony, eseje... To będzie przyszłość literatury?
    Współczesnej prozie coraz trudniej wpasować się w tradycyjne ramy. Tegoroczna Nike dla Marcina Wichy za „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” jest tego świetnym przykładem.
    Opowiadania, felietony, eseje... To będzie przyszłość literatury?
    „Właśnie tak gorszyła zacne panie. Warczała na nauczycielki. Pacyfikowała sprzedawców. Kazała milczeć antysemickim taksówkarzom”. Ta kobieta o silnym charakterze to matka Marcina Wichy. W nagrodzonej książce autor przypomina jej postać poprzez tytułowe, „rzeczy, których nie wyrzucił”: książki, drobiazgi, bibeloty. Każdy z nich otwiera kolejną szufladkę pamięci, stając się początkiem opowieści nie tylko o zmarłej matce, ale i o dzieciństwie pisarza, czy szerzej - polskim społeczeństwie ostatniego półwiecza.

    I właśnie ten nietypowy sposób pisania o stracie - wzruszający, a zarazem daleki od ckliwości, docenili jurorzy Nike. - Nagradzamy pisarza, który pisze o czułości, jakiej na co dzień się wstydzimy - mówił w laudacji przewodniczący jury, Marek Zaleski. - Czytamy zdania Wichy i mamy wrażenie, że to dotyczy nas wszystkich. Każdy jest przecież świadkiem umierania najbliższych.

    Nie ma czasu na powieść

    W tym roku w gronie finalistów Nagrody Literackiej Nike nie znalazła się ani jedna powieść. Co więcej - w 2017 r. zwycięskim laurem uhonorowano również nie fikcję literacką, a reportaż („Żeby nie było śladów” Cezarego Łazarewicza).

    Docenianie gatunków, przez lata uważanych za mniej znaczące, to tendencja widoczna nie tylko w przypadku Nike. Powieści zabrakło też w gronie tegorocznych laureatów innych istotnych wyróżnień literackich: Nagrody Literackiej Gdynia, Paszportu Polityki czy Nagrody im. Kościelskich. Również na listach bestsellerów coraz częściej „królowa prozy” ustępuje miejsca opowiadaniom, reportażom czy esejom. - Powieść, wbrew pobrzmiewającym od lat głosom, nie chyli się ku upadkowi. Faktem jednak jest, że rozkwit przeżywają małe formy. Wydawcy przestali traktować je jako lietraturę gorszego gatunku, a czytelnicy coraz częściej po nie sięgają - tłumaczy krytyczka literacka, Justyna Sobolewska, dodając że ta popularność wynikać może m.in.z trybu życia jaki dziś prowadzimy. - W dobie smartfonów trudno się skoncentrować na kilkusetstronicowych opowieściach, chętniej sięgamy więc po opowiadania, eseje i felietony. Tęsknotę za wielkimi opowieściami zaczęliśmy natomiast zaspokajać oglądając seriale.

    Literackie hybrydy

    Tyle, że nazywanie tych małych form opowiadaniami czy esejami, nie jest do końca trafne. Współczesna literatura to coraz częściej hybryda, łącząca w sobie elementy kilku gatunków. Dla przykładu: zwycięskie „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, to mieszanka reportażu, wspomnień i eseju, a również nominowany do Nike „Rejwach” Mikołaja Grynberga - splot opowiadania i reportażu. - W krytyce coraz rzadziej mówimy o konkretnych gatunkach, a coraz częściej po prostu o „fiction” i „non fiction” - mówi krytyczka literacka, Paulina Małochleb. - Chociaż i między tymi dwoma granica zaczyna się zacierać: pisarzy z jednej strony kusi opisywanie prawdziwych ludzi i zdarzeń, z drugiej to co rzeczywiste czasem wydaje im się zbyt mało atrakcyjne, zaczynają więc ubarwiać fakty wytworami własnej wyobraźni. Co się wyłoni tej mieszanki? Czas pokaże.

    KONIECZNIE SPRAWDŹ:



    WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie?

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo