Opole. Ponad 600 osób przeszło ulicami miasta w trzecim Marszu Równości. Na trasie zorganizowano kontrmanifestacje

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
III Marsz Równości w Opolu
III Marsz Równości w Opolu Piotr Guzik
W marszu, który w sobotę (25.09) przeszedł ulicami Opola, brali udział zarówno ludzie młodzi, jak i starsi. Łączyło ich to, że domagali się poszanowania praw mniejszości, zwłaszcza seksualnych. Wielu postawiło na barwne stroje, by zwrócić uwagę na swoje postulaty.

- Marsz jest wydarzeniem pokojowym, którego głównym przekazem jest miłość i akceptacja. Jeśli po drodze spotkamy kogoś, kto się z nami nie zgadza, nawet w sposób agresywny, nie dajemy się sprowokować. Olewamy hejterów. Pamiętajcie też, by z marszu nie wracać samotnie. Najlepiej wracajcie w grupie - instruował Maciej Kruszka z Tęczowego Opola. - Wszyscy wiemy, jakie ostatnie dwa lata były trudne, jaka Polska momentami była dla nas okrutna. Jesteśmy tu po to, by odczarować to miejsce po tym, jak prezydent Andrzej Duda mówił, że nie jesteśmy ludźmi, tylko ideologią. Jakiegokolwiek kłamstwa by o nas nie wymyślili, my jesteśmy tu po to, by powiedzieć sobie, że jesteśmy dobrymi, empatycznymi, mądrymi ludźmi.

Do uczestników przemówiła też m.in. Birgit Fisel-Rösle, konsul Niemiec w Opolu.

- Poproszono mnie, żebym mówiła po niemiecku, czyli w języku największej mniejszości zamieszkującej ten region. W języku niemieckiej grupy etnicznej - mówiła Birgit Fisel-Rösle. - Tym samym wy, drodzy organizatorzy, od początku stawiacie wspaniały znak tolerancji i akceptacji oraz pokazujecie, że dwujęzyczność jest naturalną częścią tego regionu. Tolerancja oznacza szacunek, akceptację oraz uznanie innych kultur i grup etnicznych, innych religii, orientacji seksualnych i tożsamości płciowych. Podobnie jak wiele innych krajów europejskich, niemiecki rząd federalny sprzeciwia się dyskryminacji.

Uczestnikom marszu przyświecało hasło "Chcemy być sobą".

- Pamiętam, gdy organizowaliśmy w Opolu pierwszy Marsz Równości. Dostaliśmy wtedy sporo gróźb, ale też dobrych rad - wspominała Sandra Mazur z Tęczowego Opola. - Jeden ze znajomym powiedział, że on nas wspiera, ale lepiej by było, żebyśmy pochowali na protestach tych pomalowanych chłopów, bo jak będziemy dawać im mikrofon, to nigdy nie przekonamy do siebie konserwatywnej części społeczeństwa. Odpowiedziałam, że nie ma takiej możliwości, bo te "umalowane chłopy", to część naszej społeczności.

Uczestnicy marszu żądli m.in. by "tęczowe rodziny" miały takie same prawa, jak wszystkie inne, ochrony przed homofobiczną przemocą, ułatwień w procesie potwierdzenia płci dla osób transpłciowych i rzetelnej edukacji seksualnej.

Na trasie pojawili się przeciwnicy marszu z transparentami "Czego lobby LGBT chce uczyć dzieci". Przez megafon sugerowali też, że osoby homoseksualne odpowiadają za wykorzystanie seksualne dzieci. Kontrę zorganizowały również środowiska narodowo-katolickie, ustawiając się z transparentami przed kościołem franciszkanów (Młodzież Wszechpolska zapowiadała, że będzie tam się modlić za osoby LGBT - przyp. red.). "Opole nie chce dewiantów", "Wielka Polska katolicka", "Kto nie skacze, jest ped...em" - skandowali kontrmanifestanci.

- Kochamy was. Pójdziecie z nami za rok - odpowiedzieli im uczestnicy Marszu Równości.

Organizatorem wydarzenia było Tęczowe Opole. Z policyjnych szacunków wynika, że ulicami Opola przeszło ponad 600 osób. Nie odnotowano incydentów.

Były poseł PO przechodzi do Hołowni

Wideo

Materiał oryginalny: Opole. Ponad 600 osób przeszło ulicami miasta w trzecim Marszu Równości. Na trasie zorganizowano kontrmanifestacje - Nowa Trybuna Opolska

Dodaj ogłoszenie