Opłata reprograficzna: Smartfony i tablety będą objęte podatkiem od piractwa?

Damian Dragański, Krzysztof Marczyk (AIP)
Opłata reprograficzna obejmie smartfony i tablety?
Opłata reprograficzna obejmie smartfony i tablety? Julie Jacobson
[OPŁATA REPROGRAFICZNA] Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS) chce nałożyć na smartfony i tablety specjalną opłatę reprograficzną, czyli podatek od piractwa, którą objęte są urządzenia, umożliwiające kopiowanie utworów, jak magnetofony, magnetowidy czy kserokopiarki. Urządzenia mobilne są jednak wielofunkcyjne i nie wszyscy zgadzają się na dodatkowe opłaty za samą możliwość korzystania z danej funkcji.

Opłata reprograficzna obejmie smartfony i tablety?

Urządzenia mobilne, dzięki dostępowi do internetu, umożliwiają korzystanie z dóbr kultury, jak chociażby słuchanie muzyki, całkiem za darmo. Niedługo może się to jednak zmienić ze względu na pomysł Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS), zakładający obłożenie opłatą reprograficzną tabletów i smartfonów. Ma to zrekompensować artystom straty, jakie ci ponoszą przez odtwarzanie muzyki czy filmów w internecie. Nie wszyscy autorzy są jednak do tego pomysłu przekonani. W połowie października minionego roku pomysł skrytykował znany muzyk, Kazik Staszewski. - Jako argument za usankcjonowaniem tego złodziejstwa kolejnego podaje się między innymi swego rodzaju zadośćuczynienie artystom, których muzyka jest na tych ustrojstwach grana. Otóż ja za taką jałmużnę dziękuję - napisał na swoim facebook'owym profilu artysta.

Jałmużna, o której pisze Kazik, to opłata reprograficzna. W Polsce obowiązuje od 1994 roku, w Europie istniała już w latach 60-tych. Odprowadzana jest od czystych nośników, takich jak kasety VHS czy płyty CD. Jej koszty ponoszą producenci i importerzy nośników. Opłata jest sankcjonowana w większość krajów UE. - Nowy podatek od smartfonów i tabletów? To trochę jak w radiu Erewań. Ani nowy, ani podatek - powiedział Krzysztof Czyżewski, adwokat specjalizujący się w prawie własności intelektualnej w Kancelarii Adwokackiej Czyżewscy w rozmowie z dziennikarzem Agencji Informacyjnej Polskapresse. - Jest to rozszerzenie dotychczas obowiązującej opłaty reprograficznej. Pobiera się ją od urządzeń lub nośników, które z natury wykorzystywane są do utrwalania lub zwielokrotniania utworów na potrzeby własnego użytku osobistego – dodał.

Polskie prawo jest w tyle za technologiami, dlatego na liście urządzeń objętych opłatą póki co nie ma smartfonów i tabletów. Jeśli do tego dojdzie, wysokość opłaty jaką zostaną objęte wyniesie maksymalnie 3 procent od ceny producenta. Jej dokładną wysokość ustali wówczas minister kultury.

Pomysłowi obłożenia podatkiem od piractwa smartfonów i tabletów przeciwny jest Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE). - Polacy używają urządzeń mobilnych, by słuchać muzyki, a nie ją kopiować - stwierdził Michał Kanownik, dyrektor ZIPSEE w rozmowie z dziennikarzem AIP. - Być może dla ZAiKS-u ta dodatkowa opłata jest niewielka, ale dla kieszeni polskiego klienta to duże pieniądze. Opłata przełoży się wymiernie na cenę finalną, na każdym etapie dystrybucji urządzenie będzie coraz droższe i na półce sklepowej cena może wzrosnąć nie o 3, ale nawet o 8 do 10 procent. Weźmy średnią cenę tabletu w Polsce, która wynosi 650 złotych i nagle robi się nam kilkadziesiąt złotych różnicy na podstawowym modelu tabletu. Jeśli zabierzemy z budżetu przeciętnego obywatela 50 czy 100 złotych to ucierpi na tym kultura. Bo ludzie nie odbiorą sobie chleba od ust, ale zrezygnują z wyjścia do kina albo do teatru - podkreślił Kanownik.
Dyrektor ZPISEE jest koordynatorem akcji "Nie płacę za pałace", która została zainicjowana przez Marcina Węgrzynowskiego, fryzjera z Wałbrzycha, który wygrał z ZAiKS proces o wolne od opłat emitowanie muzyki z radia w jego salonie „Beauty”. Pokrzywdzeni podpisali się pod protestem „Nie płacę za pałace”, a teraz wspólnymi siłami zarzucają ZAiKS bogacenie się kosztem artystów i słuchaczy. Nazwa wzięła się od inwestycji stowarzyszenia, które za 4,6 mln złotych kupiło pałac w Janikowie. - ZAiKS musi być bardziej transparentny, bo dysponuje pieniędzmi, które państwo nakazuje nam płacić stowarzyszeniu w formie opłaty reprograficznej. Musimy wiedzieć jak te pieniądze są dzielone, jak trafiają do artystów, jakie są koszty funkcjonowania tej organizacji. ZAiKS powinien w pełni pokazać co się dzieje z tymi funduszami. A wydatkowanie ich na przykład na wystawę kur ozdobnych i sponsoring tego typu imprez? No ja tu związku z artystami nie widzę żadnego...chyba że kogut śpiewałby piosenkę jakiegoś artysty, ale myślę, że aż tak zdolne te koguty nie są - ocenił Michał Kanownik.

W ZAiKS-ie protest "Nie płacę za pałac" tłumaczą próbą zabezpieczenia interesów dużych firm importujących sprzęt elektroniczny. - Ceny tabletów i smartfonów w Polsce i Unii Europejskiej są na tym samym poziomie, choć w naszym kraju zarabia się mniej, a w innych państwach jest wprowadzona opłata reprograficzna. Dlaczego więc importerzy w Polsce boją się wprowadzenia tych opłat - zastanawia się Anna Biernacka, rzecznik prasowy ZAiKS.

Objęcie smartfonów i tabletów opłatą reprograficzną to jednak nie jedyny problem. Od dawna praca ZAiKS-u budzi sprzeczne emocje wśród artystów, którzy należą do stowarzyszenia. - Wielu z nich boi się otwarcie krytykować ZAiKS, ponieważ nie chcą podcinać gałęzi, na której siedzą - powiedział Tomasz Skórka z zespołu "Muchy" dziennikarzowi AIP. - Nie zdają sobie jednak sprawy, że mogliby dostawać od stowarzyszenia więcej kasy. Powinna istnieć jakaś alternatywna organizacja, żeby artysta mógł sobie wybrać, kto ma dbać o jego interesy. Obawiam się, że dopóki nie pojawi się konkurencja to nigdy nie będzie lepiej. Obecnie albo jesteś w ZAiKSie i godzisz się na ich metody, albo jesteś frajer – tłumaczył.

Są jednak artyści, którzy dostrzegają plusy współpracy ze stowarzyszeniem. - ZAiKS daje wielu osobom utrzymanie - stwierdził Paweł Hordejuk, menedżer zespołu Happysad w rozmowie z AIP. - Tacy twórcy jak tekściarz Jacek Cygan nie dostaliby kasy, gdyby nie tantiemy. ZAiKS ma dużo pieniędzy, więc nie widzę nic złego, jeśli kupuje fajny pałac. Nie wszyscy zrzeszeni to młodzi muzycy rockowi, to także starsi artyści, którzy będą mogli tam wypocząć – wyjaśnił Hordejuk.

W piątek ZAiKS oficjalnie odniesie się do protestów pod hasłem "Nie płacę za pałace" na specjalnie zorganizowanej w tym celu konferencji prasowej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
majątku zarodowego. I tak się dzieje.
Rozkradli i zniszczyli już wszystko.
Ostatnio próbowali nawet rozkraść polskie lasy i kopalnie, ale nie udało się.
"Opłata reprograficzna" (jaką zajebistą nazwę wymyślili) to nic innego, jak próba nałożenia dystrybucji na Polaków przez złodziei z PO-PSL - bo to oni za tym stoją.
Dodaj ogłoszenie