Opłata reprograficzna. Burza po słowach wicepremiera Piotra Glińskiego o braku opłat od smartfonów. Muzycy RP apelują o opamiętanie

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Opłata reprograficzna. Burza po słowach wicepremiera Piotra Glińskiego o braku opłat od smartfonów. Muzycy apelują o opamiętanie
Opłata reprograficzna. Burza po słowach wicepremiera Piotra Glińskiego o braku opłat od smartfonów. Muzycy apelują o opamiętanie Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
Wicepremier Piotr Gliński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" zapowiedział, że oplata reprograficzna nie będzie dotyczyć smartfonów. Związek Zawodowy Muzyków RP protestuje. Dlaczego smartfony są takie ważne? Odpowiedź w tekście.

- Umówiliśmy się, że w tym rozporządzeniu smartfonów nie będzie i dotrzymamy tego ustalenia - zapewnił w wywiadzie dla "DGP" minister Piotr Gliński. Zapowiedź braku smartfonów wśród urządzeń objętych opłatą reprograficzną wywołała sprzeciw m.in. Związku Zawodowego Muzyków RP. Oświadczenie w tej sprawie podpisali m.i.n. Wanda Kwietniewska i Krystyna Prońko.

Chodzi o rozporządzenie do projektu ustawy o statusie zawodowym artystów. W rozporządzeniu wprowadza się urządzenia od których pobierana ma być opłata reprograficzna (od 1 proc. do 4 proc.). Nie ma na niej smartfonów. Organizacje zrzeszające artystów postulują od dawna, by także smartfony znalazły się na liście.

Wiadomo, że smartfon jest urządzeniem multimedialnym. Rynek sprzedaży tych urządzeń w Polsce jest dynamiczny. Rocznie sprzedaje się kilka milionów smartfonów, a opłata pobierana od każdej sprzedanej sztuki znacząco podniosłoby kwotę przeznaczoną na wsparcie dla, jak wyliczono, dla ok. 70 tysięcy twórców kultury.

W oświadczeniu Związku Zawodowego Muzyków RP czytamy: "Związek Zawodowy Muzyków RP jest sygnatariuszem apelu środowisk kreatywnych w sprawie systemu wsparcia artystów zawodowych, pod którym podpisało się ponad 70 organizacji reprezentujących różne środowiska artystyczne. W apelu mocno zaakcentowano postulat umieszczenia smartfonów na liście urządzeń, od których pobierana jest opłata reprograficzna. Oczekiwaliśmy, że Minister Piotr Gliński wesprze nasze postulaty, tymczasem w wypowiedziach medialnych potwierdził on ostatnio, że smartfony nie znajdą się na liście “czystych nośników”.

Związkowcy reprezentujący muzyków mają żal do ministra i wyrażają rozczarowanie oświadczeniem wicepremiera ws. smartfonów.
"Smartfony, które są dziś osobistymi centrami kultury powinny być niekwestionowanym, głównym źródłem rekompensaty za kopiowanie w ramach dozwolonego użytku należnej muzykom i innym artystom. Wyłączenie ich z listy urządzeń objętych opłatą reprograficzną znacząco zredukowało by jej wysokość, zwiększając w ten sposób drastycznie postępującą pauperyzację środowisk twórczych. Na to nie ma naszej zgody".

Muzycy RP przypominają w oświadczeniu, że "opłata reprograficzna to określony prawnie mechanizm mający na celu wynagrodzenie artystów za straty wynikające z dozwolonego prawnie kopiowania ich utworów. To niekwestionowana część wynagrodzenia także muzyków, których utwory są kopiowane i odsłuchiwane głównie z użyciem nowoczesnych urządzeń takich jak smartfon. Fakt nieuwzględniania tych oczywistych faktów przez MKDNiS traktujemy jako działanie na szkodę środowisk muzycznych, które w aktualnej sytuacji potrzebują szczególnego wsparcia".

Muzycy wzywają premiera Mateusza Morawieckiego i ministra kultury Piotra Glińskiego "do opamiętania i wzięcia odpowiedzialności za wieloletni ciąg zaniedbań i karygodną bezczynność w tej sprawie".

W apelu do rządu mówi się też o próbie odstępstwa od standardów europejskich w tej kwestii (brak opłaty reprograficznej od smartfonów - przyp. red.), obniżają konkurencyjność polskiego sektora kreatywnego, zagrażają bytowi polskich środowisk artystycznych i w istocie rzeczy sprzyjają interesom globalnych koncernów.

Oświadczenie podpisał zarząd ZZM RP w składzie: Wanda Kwietniewska, Krystyna Prońko, Maciej Zieliński, Ryszard Wojciul,
Wojciech Konikiewicz, Leszek Biolik, Wojciech Wójcicki.

Z danych IDC za 2020 r. w Polsce sprzedano ok. 8,5 mln smartfonów o wartości ok. 9 mld zł. Można hipotetycznie założyć, że w tym roku, a także w przyszłym, wartość sprzedanych urządzeń nie powinna być niższa niż 9 mld zł. Jeśli jednoprocentowy “podatek” od smartfonów wszedłby w życie od 1 stycznia 2022 r., oznaczałoby to wpływ do kasy z tytułu opłaty reprograficznej ok. 90 mln zł rocznie. Jeśli miałby wynosić 4 proc. taki fundusz z tytułu opłaty od smartfonów wyniósłby ok. 270 mln zł. Jeśli... wszedłby w życie. I o to toczy się bój.

Ministerstwo Kultury upubliczniło na początku maja 2021 r. projekt Ustawy o uprawnieniach artysty (Ustawa) zawodowego wraz z projektami rozporządzeń. W jednym z dokumentów określono nową listę urządzeń od których będzie pobierana opłata reprograficzna nazywana w mediach “podatkiem”.

Opłata reprograficzna funkcjonuje w Polsce od 1994 r. i zazwyczaj pobierana jest od urządzeń służących do kopiowania i odtwarzania muzyki, filmów, obrazów i tekstów. Opłata reprograficzna od wymienionych w rozporządzeniu wynosi od 1 do 4 proc. ceny urządzeń.

Jak zapewnia Ministerstwo Kultury taka opłata nie jest podatkiem, ponieważ wpływy z niej nie zasilają i nie będą zasilać budżetu państwa ani samorządów terytorialnych. Jest formą zryczałtowanej jednorazowej rekompensaty oddawanej artystom przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego umożliwiającego tzw. dozwolony użytek osobisty (tj. korzystanie na własne potrzeby z rozpowszechnionego już chronionego utworu), co zwiększa popyt na urządzenia elektroniczne. Tyle resort kultury.

Problem w tym, że od lat lista przedmiotów objętych opłatą reprograficzną nie była aktualizowana. Do tej pory opłatą reprograficzną objęte są urządzenia już nie produkowane takie jak magnetofony i magnetowidy. Nowe nośniki zostały właśnie dopisane ale nie uwzględniono expressis verbis smartfonów, których sprzedaż jest liczona w milionach sztuk. Dlaczego?

Zdaniem stowarzyszenia autorów ZAiKS zakładana aktualizacja opłaty reprograficznej to krok w dobrą stronę. Pozostaje pytanie, dlaczego opłata nie dotyczy smartfonów. - Nie rozumiemy, dlaczego Polska nie wprowadza takiej opłaty choćby w minimalnej wysokości. Artyści i twórcy postulują opłatę w wysokości 1 proc., co przy średniej cenie smartfona 1000 zł daje 10 zł (nie od ceny w sklepie, tylko od ceny hurtowej). Lobbystom potężnego biznesu technologicznego udało się wywrzeć bardzo skuteczny nacisk na polityków. Brak uwzględnienia smartfonów w projekcie oznacza nie tylko słabsze finansowanie dla artystów, ale też stoi w sprzeczności z dyrektywą o społeczeństwie informacyjnym. Nie ma podstaw do wyłączenia smartfonów z systemu rekompensat reprograficznych i system ten nie będzie sprawiedliwy w takiej postaci - czytamy w przesłanym “Polska Times” oświadczeniu.

Mieczysław “Mechanik” Jurecki, gitarzysta i basista Budki Suflera, który nagrał w karierze ok. 350 płyt, przypomina w rozmowie z “Polska Times”, że w 23 krajach Unii Europejskiej opłata reprograficzna istnieje i, co więcej, zawiera smartfony. - To na nich słucha się obecnie 4/5 muzyki - akcentuje ten fakt.

Trzeba odnotować, że projekt zakłada powołanie Polskiej Izby Artystów, która miałaby zajmować się m.in. potwierdzaniem lub aktualizacją uprawnień artysty zawodowego, rozpatrywanie spraw związanych z przyznawaniem artystom zawodowym dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne czy innego wsparcia socjalnego dla artystów zawodowych. Projekt reguluje oczywiście progi dochodowe przy których taka pomoc byłaby możliwa. Określa się też listę zawodów artystycznych, dla których ustalana jest reprezentatywność, w sumie 89 zawodów artystycznych i pokrewnych. Nie ma na niej dziennikarzy.

Jak się szacuje, sytuacja ekonomiczna większości artystów (ok. 67 000 osób zawodowo wykonujących działalność artystyczną plus ok. 2 500 absolwentów uczelni artystycznych rocznie) jest trudna (ok. 60% ma przychody poniżej średniej krajowej) lub bardzo trudna (ok. 30% osiąga średnie przychody poniżej minimalnego wynagrodzenia). Ubezpieczeniami objętych jest obecnie 43,7 proc. z nich. Pozostali - 56,3 pro. - to osoby pracujące na umowy o dzieło lub bez żadnego tytułu prawnego.

Zgodnie z projektem, 51 proc. pieniędzy pobranych z opłaty reprograficznej przekazanych zostanie Organizacjom Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi (OZZ), a 49 proc. zasili Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych (Fundusz), którego głównym celem będzie finansowanie dopłat do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych najuboższych artystów. Dotyczy to opłaty od urządzeń elektronicznych i czystych nośników. W przypadku opłaty od urządzeń kopiujących i papieru ksero - 70 proc. zostanie przekazane na rzecz OZZ, a 30 proc. zasili Fundusz.

W obronie opłaty od smartfonów stanął niedawno jeden z najlepszych artystów na świecie czyli Jean-Michele Jarre. - Musimy zrozumieć, że częścią każdego smartfona jesteśmy my, wszyscy twórcy. Bo przecież to po naszą twórczość sięgają wszyscy użytkownicy aplikacji odtwarzających obraz czy dźwięk. Bez nas smartfon byłby po prostu zwykłym telefonem, jak 20 lat temu. Można zatem powiedzieć, że w pewnym sensie jesteśmy wirtualnymi udziałowcami firm dostarczających urządzenia elektroniczne. Dlatego powinniśmy być partnerami, a nie wrogami - stwierdził francuski muzyk, jeden z prekursorów muzyki elektronicznej i artysta przyciągający tłumy na swoje koncerty.

Być albo nie być smartfonów w rozporządzeniu do Ustawy wydaje się być sprawą kluczową dla zwiększenia, i to znacznego, budżetu wsparcia artystów projektowanego przez MKDNiS. Po słowach wicepremiera sprawa wygląda na wyjaśnioną.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
i tak i nie,ja mam smartfona ale żadnej muzyki na nim nie słucham.
G
Gość
Jak się puszcza muzykę na smartfonie to gorzej słyszą specjaliści w CBA i ABW
G
Gość
Może przede wszystkim w końcu opodatkują wielkie amerykańskie koncerny np. Google, Facebook, a nie wirażują do malutkich, których najłatwiej skubać ! Co PiSiory boją się jankesów i żydków ?
Dodaj ogłoszenie