Opiekunka otruła staruszka, żeby przejąć majątek? Wstrząsająca zbrodnia na Podhalu

Redakcja
FOT. ŁUKASZ BOBEK
Podsłuchy telefoniczne, zeznania niejawnych świadków incognito, badania kolejnych na wykrywaczu kłamstw, ekshumacja zwłok, a nawet opinia biegłego psychologa na temat anonimu wskazującego sprawcę zbrodni na Podhalu - po takie niekonwencjonalne metody zbierania dowodów sięgnęła zakopiańska prokuratura, by Jadwidze K. postawić zarzut zabójstwa.

Sprawa kobiety z aktem oskarżenia trafiła właśnie do sądu. 43-latka nie przyznaje się do winy, pozostaje na wolności, po tym jak Sąd Apelacyjny w Krakowie zwolnił ją z aresztu tymczasowego. Grozi jej dożywocie. Zdaniem prokuratury kobieta zabiła dla zysku, by przejąć majątek podopiecznego Józefa S. Bogaty góral posiadał liczne nieruchomości i parcele na Podhalu. Sporo pieniędzy miał na kontach w banku.

Czytaj także:Lublin: Rodzice pili, niemowlę zmarło na zapalenie płuc

Gdy zmarł 27 marca 2009 r. w Kościelisku koło Zakopanego jego najbliższa rodzina, dwie żyjące siostry, z klepsydry dowiedziały się, że 69-latek już został pochowany. To one złożyły w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie. Powołały się też na podrzucony im anonim wskazujący, że zbrodni dopuściła się Jadwiga K., opiekunka mężczyzny. Miała otruć Józefa S. i przejąć jego dobra.Sprawą zajęli się policjanci z tzw Archiwum X, wydziału w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie zajmującego się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat. Szybko ustalili, że faktycznie Józef S. cztery dni przed zgonem u notariusza przepisał cały swój majątek Jadwidze K. Ustanowił ją też formalnie w testamencie jedynym spadkobiercą.

Czytaj także:Zabójstwo przy Towarowej: Zwłoki mężczyzny bez głowy

W dniu śmierci Józefa S. opiekunka przelała z jego konta na swoje 150 tys. zł, ale miała upoważnienie, by dysponować wszystkimi pieniędzmi. Miesiąc po śmierci mężczyzny w sądzie złożyła wniosek o nabycie spadku. Siostry Józefa S. i prokuratura zablokowały wydanie decyzji do czasu zakończenia śledztwa. Po ekshumacji zwłok i sekcji okazało się, że we krwi 69-latka były olbrzymie ilości leku antydepresyjnego o nazwie sulpiryd. Dawka terapeutyczna wahała się między 0,04, a 0,75 miligrama na litr krwi, a Józef S. miał stężenie 39 miligramów na litr. Takiego leku jednak nie przepisał mu żaden lekarz.

Czytaj także:Morderstwo w mieszkaniu przy ul. Armii Krajowej (ZDJĘCIA i FILM)

Jadwiga K. zaprzeczała, by dokonała zabójstwa. Zdaniem prokuratury tylko ona miała możliwość podawania leków, które prawdopodobnie zdobyła dzięki swoim kontaktom w półświatku. Śledczy sądzą, że zbrodni dokonała z chęci zysku i by przejąć majątek górala. Kobiecie grozi dożywocie. Terminu poszlakowego procesu jeszcze nie wyznaczono.

Artur Drożdżak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie