Operacje serca chorych dzieci opłaci Ministerstwo Zdrowia

Joanna Ćwiek
Szpital, w którym operuje Girish Sharma, otrzymał inkubator w darze od wdzięcznych rodziców
Szpital, w którym operuje Girish Sharma, otrzymał inkubator w darze od wdzięcznych rodziców Michał Pawlik/POLSKA
Resort zdrowia wycofał się z pomysłu, żeby skomplikowane operacje kardiologiczne u dzieci finansowane były przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W przyszłym roku, tak jak to było do tej pory, za większość zabiegów płacić będzie Ministerstwo Zdrowia. - Dzięki Bogu, bo dziś w kardiologii dziecięcej, tak samo jak w całej służbie zdrowia, jest zapaść.

Gdyby jeszcze finansowanie zabiegów zostało przeniesione do NFZ, to byłaby całkowita klapa - mówi doc. Piotr Burczyński, kardiochirurg z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Zdecydowano, że NFZ zapłaci tylko za dwa rodzaje zabiegów. - Będzie to usunięcie przewodu tętniczego Bottala i cewnikowa diagnostyka serca. To proste i nie tak kosztowne zabiegi - mówi Jakub Gołąb, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. Uspokaja, że 11 mln zł, wydawanych na te operacje przez ministerstwo, w całości trafi do NFZ, który je sfinansuje.

Lekarze obawiali się, że gdyby operacje serca były finansowane przez fundusz, ich liczba gwałtownie by się zmniejszyła. - Podejrzewamy, że pieniądze za zabiegi docierałyby z opóźnieniem. A szpitali nie stać na kredytowanie tak kosztownego leczenia. W rezultacie mniej byśmy operowali - mówi Burczyński. Tego też obawiali się rodzice chorych dzieci. - Teraz wszystko idzie w miarę sprawnie. Gdyby doszły zawiłe procedury NFZ, nasze dzieci mogłyby na tym ucierpieć - mówi Beata Kulesza z fundacji "Serce dziecka".

W Polsce na ok. 300 tys. dzieci - ok. 3 tys. ma wrodzone wady serca. Są one drugą przyczyną zgonów noworodków w naszym kraju. Lekarze nie potrafią do końca określić, skąd biorą się u nich wady serca. Podejrzewają, że ich główną przyczyną są choroby wirusowe, które przechodziła matka w pierwszym trymestrze ciąży oraz zanieczyszczenie środowiska. - W ostatnim roku liczba dzieci z wadami serca wzrosła, bo urodziło się w ogóle więcej dzieci - mówi Burczyński.

Niestety, pomimo tego wzrostu takich operacji wcale nie wykonuje się więcej. - Rocznie operuje się 2 tys. dzieci. A powinno być ich znacznie więcej - ocenia Kulesza. W tej chwili w kolejce na operacje czeka 80 małych pacjentów. Nie można ich wykonać, bo brakuje łóżek na salach pooperacyjnych. Na przykład w Łodzi jest ich zaledwie 6. Minister zdrowia Ewa Kopacz obiecuje, że w przyszłym roku resort przekaże dodatkowe pieniądze na rozbudowę klinik dla małych dzieci.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Beata

wspaniały człowiek o wielkim sercu.miesiac temu operował mojego synka-artrezja tetnicy płucnej z ubytkiem miedzykomorowym.wkłada tyle serca w to co robi i ma tyle czułości dla dzieci ze yego sie nie da opisać.dziekuje Bogu ze to właśnie dr Sharma operował moje dziecko.pozdrawiam doktora.Beata

A
ANIA Z DOPIEWA

CUDOWNY CZŁOWIEK! 13 LAT TEMU W KLINICE DZIECIĘCEJ W POZNANIU NA ULICY SZPITALEJ,MIAŁAM OPERACJE NA SERCE( DZIURKA W SERCU I ASD II) OPEROWAŁ MNIE DOKTOR SHARMA! CUDOWNY LEKARZ I CUDOWNY CZŁOWIEK,O DOBRYM SERCU! PAMIETAM DO DZIS DOKTORA POZDRAWIAM! ANIA

Dodaj ogłoszenie