On zorganizowany, ona beztroska

    On zorganizowany, ona beztroska

    Małgorzata Kaczmar

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dla niego - młodego, zafascynowanego zoologią chłopaka - rzuciła największego przystojniaka na olsztyńskiej uczelni. On zachwycił się jej długimi, czarnymi włosami i wesołym usposobieniem. Od 1962 roku Hanna i Antoni Gucwińscy są nierozłączni.
    Hannę i Antoniego Gucwińskich połączyła wspólna pasja - miłość do zwierząt. Ale jak trafili na siebie?

    On już jako dziecko wiedział, że chce zostać weterynarzem. Gdy jego szkolni koledzy bawili się w wojnę i w Indian, on marzył o tym, by dawać zastrzyki chorym zwierzętom.
    Urodził się w Porębie Małej, niewielkiej miejscowości pod Nowym Sączem, jako przedostatnie z pięciorga dzieci. Dokładnie pamięta swoje pierwsze zwierzę - małego, czarnego barana, który chodził za nim krok w krok.
    - Gdy wyjeżdżałem z domu na studia, zadbałem o jego przyszłość. Nie mogłem pozwolić, by mój najlepszy przyjaciel skończył w bigosie - podkreśla Gucwiński.

    Chodził do II Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu, szkoły o wielkich tradycjach, gdzie oprócz objętych programem nauczania przedmiotów, obowiązkowo musiał zaliczyć angielski i łacinę. Do szkoły miał kawał drogi - żeby zdążyć na pierwszą lekcję musiał wstawać o 5 rano. W zimie buty odmarzały mu dopiero po długiej przerwie. Ale nie zniechęcało go to do pilnej nauki - na świadectwach miał same piątki.

    Po roku spędzonym w nowosądeckim liceum, w tajemnicy przed rodzicami przeniósł się do Technikum Hodowlanego, mieszczącego się w Nawojowej, w dawnym majątku hrabiego Stadnickiego. Zdecydował się na zmianę szkoły, bo chciał mieć pewność, że zda na zootechnikę na krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim. Udało się za pierwszym razem.

    Choć był prymusem, zdarzało mu się uciekać z zajęć z fizjologii zwierząt, by... posłuchać wykładów profesora polonistyki Stanisława Pigonia, u którego egzaminy zdawał sam Karol Wojtyła.
    - To był wielki autorytet, autor mojej ukochanej książki z dzieciństwa "Z Komborni w świat". W losach chłopca ze wsi, który nagle zjawia się w wielkim mieście, odnalazłem samego siebie - wspomina.
    Później Gucwiński postanowił przenieść się do Wrocławia - tu skończył drugi fakultet, weterynarię na Akademii Rolniczej.

    Przyszłą żonę poznał w 1956 r. we wrocławskim zoo, na praktykach studenckich. Hanna Jontek, absolwentka zootechniki w olsztyńskiej Akademii Rolniczej, i młodszy o kilka miesięcy Antoni Gucwiński polubili się od razu. Ale to nie była miłość od pierwszego wejrzenia.
    - Byliśmy po prostu znajomymi - zastrzegają.

    Po odbyciu praktyk, oboje zaczęli pracę w ogrodzie zoologicznym - on opiekował się drapieżnikami, ona - małpami.
    - Antoni zaimponował mi, bo był pracowity, zorganizowany i pełen pasji - opowiada Hanna Gucwińska.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo