Oleksy: Nie ścigamy się na debaty. Musimy się więcej nabiegać niż prawica, by nas zauważono

Dorota Kowalska
Józef Oleksy
Józef Oleksy FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse
- My robimy swoje i tyle, nie będziemy się z nikim ścigać na debaty i programy. Media żwawo pokazują każdy, nawet mały incydent dziejący się na prawicy i w kręgach rządowych, SLD musi się bardzo nabiegać, żeby media coś zauważyły - mówi Józef Oleksy, były premier, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Co Pan myśli o programie Ministerstwa Zdrowia w związku z metodą zapłodnienia in vitro i jej refundacją?
Sprawa jest tak ważna, że takie rozwiązanie też jest jakimś wyjściem, należy je wprowadzić. Oczywiście lepiej byłoby rozwiązać te kwestie ustawowo, ale widocznie premier boi się swojego klubu i przeprowadzenia sprawy in vitro przez parlament, a czuje jednocześnie społeczne parcie na wprowadzenie w końcu jakichś rozwiązań i kieruje się rozumem.
Myśli Pan, że niektórzy posłowie Platformy głosowaliby przeciw ustawie zakładającej refundację zabiegów in vitro?
Myślę, że nie, ale coś się przecież wydarzyło - 40 posłów Platformy poparło projekt ustawy in vitro autorstwa Solidarnej Polski, bardzo skrajny projekt świadczący o uwstecznieniu w podejściu do tej sprawy. Premier musiał wyciągnąć z tego wnioski. Na razie realizuje swoje zapowiedzi, że kwestie in vitro ureguluje, i szuka sposobu, jak je skutecznie przeprowadzić.

Platforma jest tak bardzo podzielona jak nigdy wcześniej?
Nie. Niektóre sprawy są w Platformie powodem podziałów, zresztą te podziały są znane. Nie sądzę jednak, aby dziś groziły rozpadem tego ugrupowania. Te wszystkie zapowiedzi, przewidywania, że Platforma się sypie, są - moim zdaniem - życzeniowe. Wprawdzie dochodzi do takich incydentów, nieporozumień jak ostatnio, ale nie zakładam jakichś raptownych zdarzeń wewnątrz Platformy.

Też się Panu wydaje, że Donald Tusk jest już trochę zmęczony rządzeniem?
Trudno nie być zmęczonym, ale to jest silny mężczyzna. Nie odbierałbym go miarą zmęczenia przeciętnego zawodnika. On jest nieprzeciętny…

Ponoć "dotknięty geniuszem", jak powiedział swego czasu jeden z obecnych ministrów rządu Donalda Tuska.
(śmiech) Chciałem powiedzieć tylko, że premier Tusk dba o zdrowie i kondycję, więc nie zakładam, że jest zmęczony fizycznie. Psychicznie to także chyba twardy facet. Wprawdzie politycznie może mieć dużo okoliczności męczących, ale na razie daje sobie radę.

Ostatnio Platforma przysnęła, teraz głównie premier ruszył do ofensywy, to uratuje PO w sondażach?
Myślę, że może jej pomóc, ale nie musi. Takie zrywy Platformy już były, obserwowaliśmy je wszyscy. A trzeba pamiętać, że bazowanie wyłącznie na postaci lidera sprawdziło się do tej pory wyłącznie w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego. Nawet Lech Wałęsa, który był przecież postacią bardzo egzotyczną, ale ważną, też nie utrzymał długo swego przewodzenia. Donald Tusk też będzie słabł jako postać. Jeśli natomiast nie będzie od wewnątrz rozgrywany i gryziony, ten naturalny spadek, który bierze się z długiego rządzenia, nie będzie raptowny.

PiS zaskoczył Pana zmianą retoryki, bo ostatnie posunięcia tej partii wydają się bardzo mądre i przemyślane?
Nie zaskoczył mnie, bo nigdy nie zakładałem, że PiS to partia głupia czy nierozumna, czy niemyśląca, czy nieumiejąca stosować taktyki i politycznego marketingu. Oczekiwałem momentu, w którym politycy tego ugrupowania wyciągną wnioski z klinczu, w którym się znaleźli. Bo znaleźli się w nim przecież, przetrwali secesję, teraz - zmieniwszy po raz drugi właściwie retorykę - dali dowód umiejętnego wczytywania się w polityczne oczekiwania. Ten ich zwrot muszę ocenić pozytywnie.

Pomysł z prof. Glińskim jako kandydatem na premiera to było dobre posunięcie?
Dalej tego nie rozumiem. Pomysł dość oryginalny, podobnie jak zgoda poważnego skądinąd profesora na taką dziwaczną rolę, niewpisaną w konstytucję ani reguły demokracji. Nie wiem, jaki finał dla tej sprawy założył sobie Jarosław Kaczyński. Zgłosi ostatecznie wotum nieufności dla rządu, przegra je i co wtedy zrobi z profesorem? Uzna go za nowego aktywistę? Z wysokiego C by to było. Więc koniec tej historii jest całkiem niejasny, czekam z ciekawością, jak to oryginalne, egzotyczne posunięcie zakończy się w polskich warunkach.
A bierze Pan po uwagę scenariusz, że PiS dochodzi do władzy?
Nie wykluczam takiego scenariusza. Co prawda PiS ma etykietę niezdolności do koalicji i niewybieralności do władzy i ta etyka wciąż nie znika, ale w polityce nie ma rzeczy niemożliwych. W określonych okolicznościach przy zmianie stylu, zmianie lidera, a najważniejsze - przy trafionych w opinii ludzi pomysłach nie można wykluczyć, że duża część Polaków uzna, że taki PiS jest lepszy niż rozmyta Platforma.

Wierzy Pan, że Jarosław Kaczyński kiedykolwiek odda władzę?
On jeszcze jej nie ma.

Myślę o władzy w partii.
Wie pani, jeżeli założyć, że nie jest satrapą psychicznym, że to myślący polityk o wielkim doświadczeniu, to dlaczego miałbym wykluczać, że przy pełnej, uczciwej analizie i kalkulacji nie wybierze takiego rozwiązana? Doskonale wie, że nic nie trwa wiecznie, także partyjne liderowanie, i to nie tylko w Polsce, ale też w całej światowej demokracji. Myślę, że Kaczyński wyczuje przemijanie swojego czasu, jeśli go jednak nie wyczuje, nigdy nie dojdzie do władzy.

Zakłada Pan sytuację, że część ludzi z Solidarnej Polski wraca do PiS?
Oczywiście, że tego nie wykluczam. Do SLD także wraca część ludzi, którzy przeszli do Ruchu Palikota, a nawet Marka Borowskiego, więc czemu nie mieliby przechodzić ludzie z Solidarnej polski do PiS. Pytanie, na ile byłoby to koniunkturalne przejście, czym się generalnie brzydzę, a na ile nie chodziłoby o własne, prywatne korzyści, ale przemyślenie sprawy. Jeśli w grę wchodziłby ten drugi przypadek, nie widzę powodu, aby takich ludzi potępiać.

I gdzie w tym wszystkim lewica?
Lewica czeka na swoje odrodzenie, bo czyni wiele, żeby się umocnić wewnętrznie i już dzisiaj jest partią wewnętrznie zespoloną. Tyle tylko, że nie ma w niej zbyt wielu nowych ludzi, że to otwarcie, o które mi chodzi, mówię o wizji przyszłości, propozycji dla młodych ludzi, to wciąż jeszcze idzie opornie. Ukształtował się taki model jednoosobowy kierowania partią, pozycja i liderowanie Leszka Millera są niekwestionowane, ale one nie zapewniają jeszcze spontanicznego odradzania się wizerunku partii. SLD, krzątając się wokół programu, wyrazistości opozycyjnej, perspektywicznej wizji, nie nabiera jeszcze niestety tej dynamiki, która jest jej potrzebna.

Ale wydaje się, że SLD jest mocno podzielony. Podobno część polityków spotkała się z Aleksandrem Kwaśniewskim i ustalała listy do europarlamentu, pomijając Leszka Millera.
Ja też się od czasu do czasu spotykam z Aleksandrem Kwaśniewskim i co z tego? To, że Kwaśniewski zjadł kolację z Olejniczakiem i Liberadzkim, niczego nie znaczy. Dajcie spokój! Zapewniam panią, że Aleksander Kwaśniewski na lunchu w Brukseli nie montował nowej grupy politycznej.

Mówi się, że cały czas rozmawia z Januszem Palikotem.
Niewykluczone. Mimo że Palikot zachował się mało poważnie, atakując Kwaśniewskiego, to Kwaśniewski jest znany jako bardzo elastyczny polityk. Tyle tylko, że i w tym przypadku proszę nie wyciągać wniosków o budowaniu czegokolwiek. Kwaśniewski był zawsze za tym, aby widzieć lewicę szeroką, niezamkniętą do formuły jednej partii, ja także jestem za takimi zmianami. Przy całej powadze SLD - to wciąż za mało. SLD nie reprezentuje całej polskiej lewicy społecznej, więc trzeba czynić starania, żeby zgrupować dużą część środowisk myślących lewicowo i żeby tą drogą wzmocnić odbiór wartości lewicowych.
Politycy mówią od lat o potrzebie otworzenia się Sojuszu na inne środowiska lewicowe. I co? I nic!
Dlatego że nie wszyscy są tego samego zdania.

Leszek Miller otwierać się nie chce, prawda?
Leszek Miller na razie nie wypowiedział się w tej kwestii stanowczo, ale postawił wyraźnie tezę, że chodzi o umacnianie wizerunku SLD i dążenie SLD do przejęcia władzy. Tu sprawy są jasne. Prowadziłem rozmowy z wieloma środowiskami lewicowymi, organizacjami i wiele z nich wypowiedziało się jasno, że generalnie jest za zbliżeniem frontu lewicy społecznej, ale nie chcą iść razem z Sojuszem. I co? Czy to oznacza, że trzeba zrezygnować ze współdziałania? Nie! Trzeba odłożyć mrzonki o zjednoczeniu organizacyjnym, co uczyniłem, i szukać swego rodzaju kongresu, który dałby drogę do forum idei porozumienia. Chodzi o to, aby lewica znalazła pakiet wartości ważnych dla państwa i człowieka, do których chce dążyć razem.

Na razie w mediach widać prawicę, to ona nadaje ton debacie publicznej, nie Sojusz.
To już pytanie do mediów, które zawsze żwawo pokazują każdy, nawet mały incydent dziejący się na prawicy i w kręgach rządowych, SLD musi się bardzo nabiegać, żeby media coś zauważyły.

Chyba Pan jednak przesadza. Gdyby Sojusz zorganizował debaty jak PiS, też byłoby o nim głośno.
Może trochę przesadziłem, trochę. A debaty Sojusz właśnie rozpoczyna.

Po tym jak zorganizował je PiS.
No dobrze, tu nastąpiło pewne spóźnienie, oczywiście. Ale proszę sobie wyobrazić, że nasza konferencja, na której był m.in. minister Rostowski, była dużo wcześniej zaplanowana, ale potem z debatą wyskoczył PiS. To co my mamy robić? Ścigać się na ilość konferencji? To byłoby mało poważne. Zapowiadamy i potwierdzamy cykl publicznych dysput zorganizowanych z naszej inicjatywy o najważniejszych sprawach z pakietu przyszłości. Wszystkie odbędą się do końca marca. My robimy swoje i tyle, nie będziemy się z nikim ścigać. Faktem jest, że nie wychodzimy z całościowym programem, bo go spokojnie przygotowujemy. Jego punktem wyjścia będzie raport o stanie Polski, nad którym rozpoczynamy pracę w listopadzie. Wszystko, co robimy, robimy dojrzale, na odpowiednim poziomie, a to wymaga zmobilizowania odpowiedniej ilości ludzi i czasu.

A wyobraża Pan sobie, że do polityki wraca Aleksander Kwaśniewski i staje na czele zjednoczonej lewicy?
To pytanie przede wszystkim do samego Kwaśniewskiego, ale na razie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bo nie ma bazy dla takiego ruchu. Nie ma też bazy do myślenia o jakimś kolejnym neo-LiD-zie. Aleksander Kwaśniewski ma swoją pozycję na lewicy, jest osobą popularną, ale liderem partii lewicowej jest Leszek Miller. Wiadomo, że między panami jest szorstka przyjaźń. Ale nie jest najważniejsze, czy Aleksander Kwaśniewski będzie chciał, czy nie stanąć na czele takiego ruchu, ale czy wiele organizacji, które dziś są poza nurtem współpracy z SLD, przemyśli sprawę i zechce się przyłączyć do tego pakietu idei i porozumienia potrzebnego dla przyszłości i do tego, żeby lewica stawała się czytelną społecznie alternatywą dla zamiany władzy w Polsce. Na razie taką alternatywą nie jest. W świadomości społecznej nie funkcjonuje zdolność lewicy do ponownego sprawowania władzy.

A taka zdolność istnieje?
Tak, proszę nie zapominać, że przecież Sojusz rządził dwukrotnie. I nie najgorzej rządził! Jedyny rząd, który miał 7-procentowy wzrost PKB, to był mój rząd, żaden tego nie zdołał powtórzyć. Na dodatek, rządząc, wykazaliśmy zdolność wyprowadzenia kraju z zapaści, w którą wpędzały Polskę rządy prawicowe.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stefan gryniewicz bereza
Znamy ten obraz od wielu lat i bylibysmy wdzieczni aby ta 5 kolumna zniknela z powierzchni Polski.
p
pitt
Poniżej cosik o tym, czym de facto zajmuje się lewicowa burżuazja SLD i RP! Kwaśniewski dogaduje się z Palikotem za plecami Millera? A niektórzy naiwnie twierdzą, że owa burżuazja chce im poprawić ich marny los. Nasz wizjoner finansowy Jan Antony Vincent-Rostowski zaczął pilnować zer w liczbach, i nie tylko w kwotach pobranych kredytów. Dlatego lewicowa burżuazja doszła obecnie do innej idei, że jeszcze można uszczuplić tylko budżecik UE!
www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kwasniewski-dogaduje-sie-z-palikotem-za-plecami-millera,nId,643310
A
Antoni Jazgarz Butrykowski
No to Oleksy znów powinien się udać do jakiegoś zaprzyjaźnionego z lewycom byznesmena-sponsora i odpowiednio, przy białym winie z karofli lub żytka NAJÓZIOLIĆ ! Na Leszka, Olka, Rycha, filozofinę spod Biłgoraja, towarzysza Rozenka, Urbana, Jolantę-Bezę i pozostałych towarzyszy z kawiorowej lewycy. Reakcja i rozgłos w mendiach gwarantowane. Zauważom, zapewniam towarzyszu Olin, zauważom jak amen w pacierzu. I odpowiednio starania doceniom (jak mawia wycofany ostatnio, czyżby to te lewatywy z Olkiem Pijolkiem zaszkodziły?) i odpowiednio nagłośniom. Bo od tego latania towarzysza Millera po wszystkich studiach prócz tivi Trwam, to tylko zelówki się zdzierajom!
Dodaj ogłoszenie