Oleksy: Na scenie politycznej zrobiło się miałko. Zniknął spór o przyszłość

Redakcja
Józef Oleksy
Józef Oleksy Bartek Syta/Polskapresse
O stu dniach nowego rządu Donalda Tuska, prawie do jego krytyki, przyszłości polskiej lewicy, słabości prawicy i największym grzechu polskich elit politycznych, z którego rozliczy je historia - mówi Józef Oleksy w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Co to za wielka trójca, która ruszyła wspólnie do wielkiego odchudzania?
Przestańcie wszyscy tylko o tym odchudzaniu!

Ale to ważne, ponoć Pan, Aleksander Kwaśniewski i Ryszard Kalisz mocno walczycie z wagą?
Nie ma żadnego wspólnego odchudzania. Aleksander Kwaśniewski dokonał dużego osiągnięcia na tym polu i zarekomendował mi pewną klinikę. Skorzystałem i jestem w trakcie realizacji bardzo oryginalnej diety.

Je Pan tylko warzywa?
Przede wszystkim, do tego jeszcze ryba.

Podobno poseł Kalisz rygorów diety nie wytrzymuje?
Nie wiem.

Z drugiej strony wychudzony Kalisz wyglądałby jakoś dziwnie, prawda? Ale Panu dobrze idzie?
Owszem. Choć tempo nieco osłabło.

Chodzi Pan cały czas głodny, to i pewnie zły?
Nie, ta dieta jest świetnie skomponowana.

Rząd też jest świetnie skomponowany? Jak Pan ocenia sto dni jego pracy?
Dość krytycznie. Wprawdzie to nie jest wystarczający czas na oceny, ale zważywszy, że jest to ten sam rząd, ta sama koalicja, ten sam program, to mam podstawy, aby oceniać go krytycznie. Za dużo nagromadziło się dowodów na niesprawne działanie tej ekipy.

Jakie to dowody?

Daję Donaldowi Tuskowi prawo do spokojnego funkcjonowania w drugiej kadencji, natomiast jeśli premier będzie wyłącznie polegał na sobie, to jego power w końcu się wyczerpie

Poczynając od ACTA, ustawy refundacyjnej, poprzez start programu emerytalnego. Straszenie społeczeństwa wiekiem 67 lat, jako tym, kiedy przechodzimy "w stan spoczynku" bez żadnej informacji o ubezpieczających programach, które są tu konieczne, bez słowa na temat bezrobocia, które będzie rosnąć, i państwowych programów tworzenia miejsc pracy, bez słowa o szansach pracy dla ludzi, którym się chce ten wiek emerytalny przesunąć - jaki to start nowej reformy? Historyczny i demograficzny dyskurs to za mało, aby przekonać ludzi do uznania słuszności tych zmian.

Myśli Pan, że Platforma dogada się z koalicjantem w sprawie tej reformy? Na razie wszystko na to wskazuje.
Muszą coś wymyślić, bo przecież nie wyrzekną się władzy z tego tylko powodu.

CZYTAJ TEŻ:
* Frasyniuk: Polakom wmawia się, że jesteśmy najlepsi na świecie. Głupiej kampanii przewodzi Rostowski
* "Trzecia kadencja Tuska byłaby niebezpieczna dla Polski. Trzeba uważać..."
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim
* Oleksy: Premier, gdy przestaje pełnić urząd, kończy niemal na ulicy. To "dziadowskie" rozwiązanie
* Olechowski: Tusk źle zaczął. Ale wciąż może dobrze skończyć
* Duchy z przeszłości. Nikolski, Dyduch i Łapiński znów doradzają Millerowi

Pielgrzymki poszczególnych ministrów do premiera Donalda Tuska się Panu podobają?
Nie. Uważam, że to działanie spektakularne, o którym nie wiadomo, co tak naprawdę ma oznaczać. Niby ma sygnalizować, że premier trzyma ekipę twardo w ręku, ale jak może nie trzymać? Te pielgrzymki to próba dowodzenia czegoś oczywistego, co nie wymaga dowodu, jeżeli system w państwie jest sprawny. Spotkania Donalda Tuska z ministrami mają też pewnie oznaczać, że premier ma z nimi kontakt. To co, na co dzień nie ma kontaktu? Sam byłem premierem i dla mnie sprawa jest prosta - premier kieruje ekipą i w każdej ważnej sprawie musi mieć czas dla ministra, a minister łatwy dostęp do premiera. Rada Ministrów jest forum, na którym się omawia szersze sprawy, natomiast rządem kieruje się codziennie. Twierdzę, że wnioski i oceny po tych przesłuchaniach premierowskich będą nikłe lub wręcz bardzo pozytywne.

Gdyby pokusił się Pan o ocenę personalną tego rządu: których ministrów ocenia Pan dobrze, a których źle?
Nie chcę się wdawać w takie oceny, bo są elementem tego właśnie spektaklu. To rząd konstytucyjny, poddawanie go szkolnym ocenom jest zabawą.

Też Pan uważa, jak Jarosław Kaczyński, że premier słabnie, a władza wymyka mu się z rąk?
Nie, nie sądzę, aby to był ten etap, kiedy premierowi władza wymyka się z rąk, ale powstaje problem sprawności kierowania ekipą. I interakcji między obliczem rządu a opinią publiczną i społeczeństwem. Raczej tu widziałbym kłopoty, jakie się pojawiają, natomiast władza jako taka jest konstytucyjna, zabezpieczona i tu poza ewentualnym rozpadem koalicji, nie widzę zagrożenia. Inną sprawą jest utrzymanie zaufania ludzi do rządzących. Z tym zaczęło być gorzej.

Brakuje Panu w tym rządzie Grzegorza Schetyny?
Nie czuję takiego niedosytu, ponieważ nie wiem, na ile oceny jego osoby są uzasadnione. Słyszałem ich bardzo wiele, niektórych wręcz mitycznych, ale sam nie miałem ze Schetyną kontaktu, więc może dlatego nie ulegam czarowi tego mitycznego wymiaru jego osoby.

Rząd słaby, ale opozycja jeszcze słabsza. Skoro przy mitach jesteśmy, do mitycznego zjednoczenia lewicy też jakoś nie dochodzi. Dlaczego?
Zostańmy przy słowie "opozycja", tu rzeczywiście widać słabość. Opozycja gra na zasadzie krytycznego sekundowania rządowi, a to dalece za mało w sporze o przyszłość naszego kraju. Demokratyczna gra między władzą a opozycją musi się wywodzić ze sporu, nie tylko o różne wskaźniki podatkowe czy deficyt budżetowy, ale o to jak toczą się i jak wyglądają kwestie przyszłości kraju. Otóż w tej dziedzinie opozycja musi umieć pokazać alternatywę i dowieść , że lepiej odczytuje znaki przyszłości. PiS się "poroztrząsał" wewnętrznie, porozłaził. Szykuje podobno jakąś ofensywę, ale już tyle ofensyw szykowali, że nadziei w tym względzie nie ma zbyt wielkich. Sojusz z kolei na razie nie ma siły, bo poniósł porażkę wyborczą, był wewnętrznie rozbity i teraz się dopiero podnosi. Leszek Miller, jak wiem, ma zamiar odbudowywać pozycję SLD jako całkowicie samodzielnej partii. I to potrwa. Palikot z kolei poszedł tak daleko w swoim radykalizmie pokazowym, że traci na przewidywalności. Powiem tyle: na scenie politycznej zrobiło się miałko.

CZYTAJ TEŻ:
* Frasyniuk: Polakom wmawia się, że jesteśmy najlepsi na świecie. Głupiej kampanii przewodzi Rostowski
* "Trzecia kadencja Tuska byłaby niebezpieczna dla Polski. Trzeba uważać..."
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim
* Oleksy: Premier, gdy przestaje pełnić urząd, kończy niemal na ulicy. To "dziadowskie" rozwiązanie
* Olechowski: Tusk źle zaczął. Ale wciąż może dobrze skończyć
* Duchy z przeszłości. Nikolski, Dyduch i Łapiński znów doradzają Millerowi

Dlatego, że zniknął spór o przyszłość?
Tak. Rząd krząta się mniej lub bardziej udolnie przy kolejnych projektach, choć z tego nie wyłania się perspektywa dla Polski na dalszą przyszłość. Dyskutujemy o planach zbudowanych na pieniądzach europejskich, a przecież w przyszłorocznym budżecie może się ich znaleźć o jedną trzecią mniej. I nie słyszymy odpowiedzi na pytanie, co wtedy rząd planuje, jaka wtedy rysuje się perspektywa. Rząd mówi, że bezrobocie jest niskie, ale wiemy wszyscy, że ono jest totalnie zaniżone. To samo dotyczy średniej płacy, którą rząd wywindował do 4 tys. To nic innego jak mamienie ludzi wylakierowanymi danymi, które mają nieustannie utrzymywać nas w przekonaniu, że jesteśmy zieloną wyspą. Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że zieleń tej wyspy przechodzi w szarość i żółć.

Czemu inicjatywa Aleksandra Kwaśniewskiego połączenia lewicy, zdaje się, legła w gruzach?

Kwaśniewski, niefortunnie chyba, nazwał projekt integrowania lewicy projektem połączenia Palikota z Sojuszem i nie trafił w nastroje i oczekiwania. SLD musi teraz odbudować swoją silną rolę opozycji

Aleksander Kwaśniewski nie wołał o zjednoczenie lewicy, bo to jest nieustanny proces poszukiwania bliskości i współdziałania wszystkich, którzy się mienią lewicą społeczną. Kwaśniewski, niefortunnie chyba, nazwał projekt integrowania się lewicy projektem połączenia Palikota z SLD i nie trafił w nastroje i oczekiwania. Palikot jest wciąż nieprzewidywalny w wielu kwestiach, natomiast Sojusz musi teraz odbudować swoją silną rolę opozycji. Więc to nie są odpowiednie chwile, aby mówić o łączeniu się, czyli rozmywaniu podmiotów. To jedno. Druga sprawa - zarówno politycy, jak i media mówią o lewicy, myśląc o Sojuszu i Palikocie. Nie mówi się o Krytyce Politycznej, o Partii Pracy, a nade wszystko o coraz to nowych, spontanicznych ruchach obywatelskich. To zaniedbanie lewicy społecznej (bo jest wiele podmiotów, z którymi mogłaby budować sieć obywatelskich porozumień) jest do odrobienia. Przyszłość demokratyczna wiąże się z rozwojem ruchów obywatelskich, organizacji nie związanych z systemami politycznymi, ale chcących działać w państwie i na jego rzecz. Powtarzam: dzisiaj i lewica, i prawica są odpowiedzialne za brak identyfikacji szans rozwojowych kraju. I elity będą za to odpowiedzialne przed historią. SLD odniesie się na Kongresie do wszystkiego, co wynika z kryzysu kapitalizmu dla szans przyszłości.

Myśli Pan, że SLD ma w ogóle jeszcze szanse na odbudowanie swojej pozycji?
Gdybym tak nie myślał, to by mnie tam nie było. Jeżdżąc po kraju, widzę duże grupy ludzi, także młodych, którzy wciąż czekają na zryw. Wierzą w wizje lewicowe, nie zgadzają się z liberalno-prawicową optyką. Cieszy mnie bardzo, kiedy studenci opowiadają się za lewicowymi postulatami i wizjami przyszłości. To była zawsze skłonność środowisk akademickich. SLD musi precyzować te wizje. To jest wyzwanie największe. Kongres SLD w kwietniu musi wyraźnie powiedzieć, jak widzi Polskę za 20 lat, co ta wizja oznacza dla młodego pokolenia, jak musi się zmienić państwo polskie i doktryna gospodarcza. Kapitalizm wszedł w zakręt i lewica musi umieć to określić i wskazać wszystkie nowe zagrożenia. To lewica ma obowiązek demistyfikować prawicowe schematy i neoliberalne wynaturzenia.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pan Premier D. Tusk zechce przeforsować jeszcze 2 projekty z myślą o następnych pokoleniach. Będą jeszcze gorsze protesty aniżeli po emerytalnym. I w tedy Pan Premier zrobi dwie rzeczy: 1) wygłosi w Sejmie przemówienie - bardzo dokładnie nagrane - co chciał wprowadzić i ponad 85 % społeczeństwa nie chciało ponosić trudności dla przyszłych pokoleń i 2) ubezpieczy sie na prywatną emeryturę aby w roku 2028 przejść na głodową w panującą w systemie i mieć dopłatę pozwalającą mu jakoś dożyć sędziwego wieku. [ a wnuki dziadkom Tuskom - też pomogą ] .
v
vava
Kiedyś byłem zwollennikiem SLD i oddałem wiele głosów na tą partię. jeszcze wtedy w jakimś procencie zależało Wam na budowie Polski i dostatku społeczeństwa. Dziś nikomu z polityków nie zależy na tym kraju a tym bardziej na polepszeniu bytu społeczeństwa. Jaka jest przyczyna tego stanu? Kto tak naprawdę rządzi polską? Może niech Pan powie cioś więcej zamiast kwiatki przesadzać!!!
T
Tedd
Józiu - cała prawdziwa opozycja polegla w Smoleńsku...To był oczywiście przypadek...
T
Tedd
Józiek, zapisz sie do PO. Po co ta ściema?
b
bond007
Józiu. Ty już należysz do przeszłości. Koniec i basta.
Dodaj ogłoszenie