Olejniczak porzucił rozpacz i walczy o swoje

Agata Kondzińska
Olejniczak sięga po sprawdzoną przez Janika metodę. Chce udowodnić, że wciąż się liczy w polityce.

Jest 2004 rok. Krzysztof Janik i Józef Oleksy rywalizują o przywództwo w SLD. Oleksy wygrywa. Janik - wówczas szef klubu parlamentarnego Sojuszu - zwraca się do parlamentarzystów lewicy z wnioskiem o wotum zaufania. Dostaje je.

- Klub zaczyna walkę o swoją autonomię - mówi Oleksy. Teraz Olejniczak sięga po sprawdzoną przez Janika metodę.

Od razu po tym, jak poległ w walce z Napieralskim o fotel szefa partii, zapowiedział, że podda się wewnątrzklubowej weryfikacji (mimo że Napieralski nawet nie zasugerował, że zamierza wymienić szefa klubu). Jeśli uzyska wotum zaufania, a raczej tak się stanie, udowodni, że ciągle się liczy w polityce.

- To rękawica rzucona nowemu przewodniczącemu - ocenia Leszek Miller, były premier, szef Polskiej Lewicy. - W ten sposób próbuje utrzymać swoją strefę wpływów - dodaje. Miller jest przekonany, że Olejniczak korzysta z rad Janika. - Nie doradzam mu. Olejniczak ma własny rozum - ripostuje Janik.
Miller ostrzega, że utrzymanie przez Olejniczaka poparcia klubu to wojna domowa w SLD. - Będzie to wyniszczająca partię walka - twierdzi były premier.

Wątpliwości nie ma też Józef Oleksy, były premier i wieloletni działacz Sojuszu: - Tajne głosowanie w klubie nad wotum jest wyłącznie przedłużeniem rywalizacji między młodymi liderami - mówi. Jego zdaniem będzie to powtórka sprzed czterech lat. - Tylko że wtedy partia była silna i jakoś sobie poradziliśmy. Teraz jest słaba i taka rywalizacja ją wyniszczy - dowodzi.

Miller wspomina, że gdy tworzył Sojusz, wprowadzono zasadę o tzw. unii personalnej. Oznaczało to, że szef SLD jest równocześnie szefem klubu parlamentarnego: - Zrobiliśmy to, by uniknąć dwuwładzy - wspomina.

Często bardziej liczy się lider klubu parlamentarnego niż ten, który zasiada na Rozbrat. Tym bardziej przy obecnym układzie sił w Sejmie, gdy Sojusz Lewicy jest niezbędny koalicji rządzącej np. do pomocy w odrzuceniu prezydenckiego weta.

Jednak na razie zanosi się na to, że w SLD powstaną dwa ośrodki władzy. A obaj młodzi liderzy nie porozumieją się.

- Dziwię się Wojtkowi, że chce postawić wniosek o wotum zaufania - mówi Napieralski, nowy szef Sojuszu. - Ale myślę, że decyzję tę podjął pod wpływem emocji. Musi minąć kilka dni, a wtedy usiądziemy i porozmawiamy - dodaje.

Od kongresu obaj politycy rozmawiali tylko raz. W sobotę wieczorem Napieralski pokazał Olejniczakowi swoich kandydatów na wiceszefów. Od tego czasu były szef Sojuszu unika dziennikarzy i nie odbiera telefonów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie