Ołdakowski: Wokół rocznicy Powstania co roku są...

    Ołdakowski: Wokół rocznicy Powstania co roku są kontrowersje. My chcemy budować wspólnotę

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Od kilku lat obchody powstania warszawskiego mają wymiar społeczny. Udało się to, o czym zawsze marzyli powstańcy, czyli stały się one bardzo liczną manifestacją wspólnoty - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, w rozmowie z Anitą Czupryn.
    Jan Ołdakowski

    Jan Ołdakowski ©Bartek Syta

    Jak Pan odbiera spór, jaki właśnie się zrodził - rząd chce, aby do apelu poległych w Powstaniu Warszawskim dołączyć apel smoleński, protestują powstańcy, rozłam nastąpił nawet wśród prawicowych dziennikarzy.

    W tej sprawie wypowiedziała się Rada Muzeum Powstania Warszawskiego, czyli moje ciało zwierzchnie, więc mój komentarz wydaje się zbędny.

    Rada Muzeum Powstania Warszawskiego jest zdania, aby apelu smoleńskiego nie odczytywać. Sami powstańcy mówią, że to wbrew tradycji.

    Muzeum Powstania Warszawskiego nie organizuje żadnych uroczystości, na których odczytywany jest apel. Organizujemy takie uroczystości, na których zbierają się wszyscy.
    Naszym marzeniem jest budowanie wspólnoty wokół pamięci powstania warszawskiego i my tę wspólnotę staramy się budować. Staramy się namawiać wszystkich, by nie dali się wciągnąć w tę mentalną sytuację, że oto nie będzie obchodów powstania warszawskiego, bo będzie awantura. Nie. Obchody się odbędą, chcemy, aby przyszli na nie wszyscy, aby pamiętali o godzinie „W”, aby, kiedy 1 sierpnia o godzinie 17 zawyją syreny, ludzie zatrzymali się, oddali hołd powstańcom, bo to jest najważniejsze. Co roku rodzą się różne kontrowersje, a to jakaś niezręczna wypowiedź polityka, a to jakaś nowa sytuacja. Powstanie warszawskie jest tematem gorącym i jako taki budzi emocje, natomiast my chcemy, aby ludzie znaleźli w tym coś, co nas naprawdę łączy. Żeby 1 sierpnia o godzinie 20, kiedy tysiące ludzi, bo mówimy tu o liczbach 20-30 tysięcy, przyjdzie na Plac Piłsudskiego śpiewać pieśni i piosenki powstańcze, wszyscy czuli tę wspólnotę. Tak widzimy i czujemy nasze powołanie.



    Powiedział Pan też do mediów, że pracujecie nad tym, aby ziściło się to, co chcą powstańcy.

    To jest właśnie walka o to, aby Polska w tym momencie była wspólnotą. Bo najważniejsze, to, o co walczyli powstańcy, to szacunek i pamięć o ich czynach, ich poległych kolegach, o nich samych. Chodzi o to, aby te wartości były jak najszerzej pamiętane, aby z tych wartości czerpali młodzi ludzie i nad tym pracujemy.

    CZYTAJ TAKŻE: Kombatanci nie chcą apelu smoleńskiego na obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego

    Mimo że Muzeum Powstania Warszawskiego obchodów nie organizuje, to w te obchody mocno się włącza, ogłosiliście bardzo interesujący program, więc niejako jesteście w te obchody wpisani.

    Muzeum jest nieusuwalną częścią obchodów powstania warszawskiego, a od kilku lat te obchody mają wymiar społeczny. Udało się to, o czym zawsze marzyli powstańcy, czyli stały się one bardzo liczną manifestacją wspólnoty. Może to paradoks, że na część spotkań czy uroczystości oficjalnych łącznie przychodzi mniej ludzi niż na obchody mniej oficjalne. Na koncerty, na wspólne śpiewanie. Najliczniejszą, poza oczywiście odwiedzinami Powązek 1 sierpnia, jednorazową imprezą w czasie obchodów powstania warszawskiego jest, jak już wspomniałem, śpiewanie powstańczych pieśni i piosenek. To stało się już tradycją. A do tego, co roku śpiewanie transmituje telewizja; ogląda je około dwóch milionów ludzi, więc jest to jeden z najliczniej oglądanych programów tego dnia. Obchody stały się społeczne również z tego względu, że w wielu miejscach ludzie sami coś organizują, bez urzędniczych inspiracji, tylko na zasadzie oddolnych inicjatyw lokalnych. I to jest fascynujące, że udało się to zrobić, że Powstanie Warszawskie jest też opowieścią o współczesnej Polsce.

    Tradycją stało się też pokazywanie wystaw czy filmów przez Muzeum Powstania Warszawskiego, często w sposób, można powiedzieć, wpisany w popkulturę. Czy pokazywanie historii na przykład przez animowane komiksy bardziej dociera do ludzi?

    Na różne sposoby przyciągamy widzów do wystaw. Rzecz jasna, nasza główna wystawa Muzeum Powstania Warszawskiego nie jest historią wersji pop, natomiast wśród wielu rzeczy, jakie się dzieją wokół używamy języka kultury masowej, popularnej. Powstanie warszawskie wciąż jest tematem trudnym - kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, z bronią w ręku przeciwstawiło się jednej z największych militarnych potęg XX wieku i przegrali. Z jednej strony mamy więc tych szlachetnych młodych ludzi z ich ideałami, a z drugiej to, co się stało później - straszliwą wściekłość, zniszczoną Warszawę, mogiły powstańców. Jest więc poczucie dumy i wzniosłości z powodu tego, że jednak ktoś próbował coś zrobić, przeciwstawić się Hitlerowi, totalitarnemu złu, ale są też wstrząsające skutki tych działań. I język sztuki jest najlepszym nośnikiem mówienia o tych trudnych rzeczach. Dlatego też tego języka sztuki używamy. A języka kultury popularnej używamy po to, żeby ludzi przyciągać do muzeum. Podobnie, jak ładnie pachnący kwiat wabi pszczoły, aby przyleciały i go zapyliły, tak i my, na różne sposoby przyciągamy do siebie uwagę, aby młodzi ludzie przychodzili i poznawali historię. Od wielu lat w muzeum jest więcej niż 500 tysięcy ludzi rocznie i jesteśmy z tego dumni. Widać, że nie tylko sama placówka, ale i różne działania, jakie się dzieją wokół niej powodują, że ludzie chcą nas odwiedzać, uważają, że mamy coś istotnego do powiedzenia. Tak wyglądają muzea na zachodzie, muzea anglosaskie. One zajmują się nie tylko pokazywaniem swoich ekspozycji, ale też zabieraniem głosu w debacie, sztuką, edukacją, naukami społecznymi, słowem, stają się czymś więcej niż tylko samymi wystawami.

    1 3 »

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PW

    antypislam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Zacznie się od apelu smolenskiego podczas obchodów PW, a niedługo będzie czytany w szkołach przed lekcjami. Ludzie już żygają tymi pisowskimi dobrymi zmianami.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    to budujcie sobie tę "wspólnotę" u siebie w Kongresówce - po co się wciskacie gdzie was nie chcą?

    wraca namolna propaganda jak za komuny? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    Gdybyście budowali tę "wspólnotę" tylko w stolicy lub nawet w Kongresówce nikt by do was nic nie miał. Ale wpieracie się "na siłę" w innych częściach kraju - dokładnie tak samo jak za komuny...rozwiń całość

    Gdybyście budowali tę "wspólnotę" tylko w stolicy lub nawet w Kongresówce nikt by do was nic nie miał. Ale wpieracie się "na siłę" w innych częściach kraju - dokładnie tak samo jak za komuny obowiązkowy był kult Janka Krasickiego i Hanki Sawickiej. To już nie pamięć tylko tępa ideologia, wciskana na dodatek tam gdzie nikt jej nie chce. Na to nie ma zgody...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ołdakowski wypisał sie ze wspólnoty

    razem z Kluzikowcami (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 10

    pisząc list "dzieci Kaczyńskiego". Niexch sie więcej nie wygłu[pia, bo już sie okreslił w 2010 roku.
    Bez Lecha Kaczyńskiego nigdy muzeum PQW by nie powstało. Ołdakowski dla utrzymania posady u HGW...rozwiń całość

    pisząc list "dzieci Kaczyńskiego". Niexch sie więcej nie wygłu[pia, bo już sie okreslił w 2010 roku.
    Bez Lecha Kaczyńskiego nigdy muzeum PQW by nie powstało. Ołdakowski dla utrzymania posady u HGW zrobi wszystko.
    Ciekawe co zrobi, jak HGW i Jóźwiak będą sie spowiadać u prokuratora?zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo