"Odważny i konieczny czyn": Pikieta przed gdańskim sądem w obronie mężczyzn, którzy obalili pomnik ks. Jankowskiego

Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Danuta Kuroń odczytała list poparcia dla trójki warszawskich aktywistów, którzy w 2019 roku obalili w Gdańsku pomnik ks. Henryka Jankowskiego, a działacze solidaryzujący się z gestem wskazującym na to, że duchowny był „pedofilem, homofobem, antysemitą i konfidentem SB”, przed budynkiem sądu zorganizowali demonstrację w obronie mężczyzn. Oskarżeni o chuligańskie znieważenie pomnika oraz uszkodzenie mienia, których proces rozpoczął się w marcu, nie przyznają się do winy.

- Dziękujemy! Solidarność naszą bronią! Nigdy, przenigdy, nie będziesz szedł sam! - skandowało około 20 osób zebranych przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe, gdzie przed południem, we wtorek 27 kwietnia 2021 roku, rozpoczynała się kolejna, trzecia już rozprawa trzech warszawskich aktywistów. Zgromadzeni na sądowych schodach, trzymali kartony z hasłami „Episkopat poucza nas o moralności... Niech zacznie od siebie!! Dziwisz się?” czy „Ks. Jankowski. Hańba Solidarności”, a na oknie sądu powiesili duży, czerwony transparent z napisem „Wierzymy ofiarom”. Uczestnikom pikiety towarzyszyło ok. 20 policjantów i podobna liczba dziennikarzy.

Trzej mężczyźni w nocy 21 lutego 2019 r. podważyli cokół monumentu, a następnie, ciągnąc linę przywiązaną do szyi figury, przewrócili ją na podłożone wcześniej opony samochodowe. Akcja była odpowiedzią na oskarżenia o seksualną przemoc prałata wobec nieletnich i została upubliczniona na nagraniu umieszczonym w internecie.

Sprawcy od początku nie kryli swoich tożsamości. We wspólnym oświadczeniu napisali:

„[…] Oskarżamy Henryka Jankowskiego, księdza katolickiego, kapelana NSZZ Solidarność, wieloletniego proboszcza parafii pw. św. Brygidy w Gdańsku, o podły i haniebny gwałt na godności, wolności seksualnej i prawie do prywatności oraz wykorzystanie trudnej sytuacji społecznej młodych ludzi powierzonych jego opiece; o liczne zamachy na godność oraz o dyskryminację osób i społeczności poprzez szerzenie mowy nienawiści, publiczne głoszenie poglądów antysemickich i lżenie ludzi o odmiennych poglądach politycznych w swych kazaniach [...]”.

Proces, w którym prokuratura zarzuciła im chuligańskie znieważenie pomnika oraz uszkodzenie mienia, którego wartość oszacowana została na ok. 30 tysięcy złotych, rozpoczął się 1 marca 2021 r.

- My niżej podpisane i podpisani działaczki i działacze pierwszej Solidarności oraz członkowie i członkinie Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ Solidarność, Lechu Wałęsie, dziękujemy Konradowi Korzeniowskiemu, Rafałowi Suszkowi i Michałowi Wojcieszczukowi za odważny i konieczny czyn, jakim było usunięcie z przestrzeni publicznej w Gdańsku pomnika ks. Henryka Jankowskiego. Przyznajemy, że powinniśmy byli zrobić to my, ludzie pierwszej Solidarności, był bowiem ksiądz Jankowski kapelanem naszego NSSZ Solidarność oraz członkiem KO przy przewodniczącym NSZZ Solidarność, Lechu Wałęsie - odczytała list sygnowany przez działaczy opozycji z czasów PRL, Danuta Kuroń, która na protest przyjechała z Warszawy.

W piśmie, przekazanym sądzonym aktywistom, pod którym podpisali się m.in. Władysław Frasyniuk, Halina Bortnowska, Michał Boni i Andrzej Sokołowski, była mowa o tym, że monument był „wystawiony przestępstwu w zaciszu plebanii”, a autorzy listu „zawiedli”, ponieważ nie powinni dopuścić do powstania pomnika.

- Krzywdy raz zaistniałe, obecność pomnika codziennie zwielokrotniała. Potęgowała ból, uczucie zagubienia i osamotnienia ofiar, pokazywała, że społeczność mająca idee Solidarności na sztandarach ignoruje lub akceptuje krzywdę wyrządzoną dzieciom –

napisano.

Kilka godzin wcześniej, tego samego dnia, TAK Trójmiejska Akcja Kobieca zorganizowała demonstrację przed jednym z gdańskich komisariatów, gdzie wyrażano sprzeciw wobec "Nieadekwatnych działań policji".

Rafał Suszek, w odpowiedzi podkreślił, że gest opozycjonistów, podobnie jak pojawienie się przed sądem około 20 uczestników pikiety, jemu i pozostałym oskarżonym „daje spokój i siłę”.

- Wszyscy tu jesteśmy po to, by stworzyć okoliczności, w których wreszcie wybrzmi marginalizowany, lekceważony i wyśmiewany przez wiele lat głos ofiar przemocy ze strony Henryka J. - w jej wielu emanacjach, a więc: antysemityzmu jadowitego, powszechnie znanego i udokumentowanego, donosicielstwa, czy współpracy z służbami PRL, wreszcie – gwałtów pedofilnych. We wszystkich tych sprawach, nasze stanowisko jest jednolite: wierzymy ofiarom.

Pomnik ks. Henryka Jankowskiego w czerwonej farbie. Umazano ...

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
petrus

Powinni zostac ukarani bo to byla typowa samowolka. Nie udowodniono Jankowskiemu zadnego przypadku pedofilii, a to co opowiadala jakas kobita z Australii ze jakas dziewczyna kiedys popelnila samobojstwo okazala sie plotka. Dlatego nie bylo zadnej podstawy aby niszczyc pomnik.

Dodaj ogłoszenie