Odszedł człowiek bez reszty oddany polskiej racji stanu

Marek Zając
Odszedł jeden z ojców założycieli niepodległego państwa polskiego po 1989 roku.

Pod wpływem ostatnich sporów politycznych wielu mogłoby się domagać korekty powyższych słów na stwierdzenie: Odszedł jeden z ojców założycieli III RP. To byłaby jednak błędna poprawka. Bo są postacie wykraczające formatem poza ramy bieżących utarczek.

Postacie, które zapisują się w historii nie jako rzecznicy partyjnych interesów, choć za życia działały w określonych konstelacjach politycznych, ale - jako oddani służbie w imię racji stanu.

Taką postacią był Bronisław Geremek. Pytany o pierwszą łzę odpowiedział, że w dzieciństwie było ich wiele, ale pierwszą męską uronił dopiero 12 marca 1999 roku, gdy Polska weszła do NATO. W ustach wielu innych polityków podobne wyznanie trąciłoby kokieterią, ale u Geremka brzmiało wiarygodnie. Odszedł bowiem patriota, któremu nawet krytycy nie mogą odmówić cnót szczerości, uczciwości i odwagi, by być znakiem sprzeciwu bez względu na okoliczności.

Odszedł człowiek, w którego losach - jak w soczewce - skupia się historia siedmiu dekad XX wieku, z ich cieniami i blaskami. Bronisław Geremek, rocznik 1932, w wieku ośmiu lat trafił z rodziną do getta. Na aryjską stronę uciekł w 1943 r. O tamtym czasie pogardy opowiadał rzad-ko. Jak zauważył Jarosław Kurski w szkicu biograficznym na 70. urodziny byłego ministra spraw zagranicznych, żydowskie pochodzenie nabierało dla Geremka znaczenia tylko w obliczu antysemityzmu. Poczuwał się wtedy do obowiązku, żeby solidarnie stanąć obok opluwanych i hańbionych.

W 1950 r. wstąpił do PZPR; był drugim sekretarzem POP na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie skończył studia na Wydziale Historii. Pytany o członkostwo w partii nigdy nie lukrował tamtego wyboru. Otwarcie mówił o fascynacji prowincjusza ze Wschowy, który patrzył, jak z gruzów dźwiga się stołeczna metropolia. Pochłaniał książki, których autorzy przekonywali, że komunizm zaradzi społecznym niesprawiedliwościom. Za wyraz życiowego realizmu uznał zgodę na fakt, że gigantyczne przemiany muszą iść w parze z kosztami.

Jednak w 1968 r. nie zgodził się na kolejny kompromis. Na znak protestu wobec interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji rzucił partyjną legitymację. Po latach precyzował, że była to decyzja etyczna, a nie polityczna.

Poświęcił się badaniom nad historią średniowiecza. Doktorat i habilitację pisał m.in. o paryskim półświatku minionych wieków. Dlatego w latach 80. propaganda kpiła, co docent od prostytutek może mieć do powiedzenia o Polsce. Adam Michnik zanotował, że przyjaciele Geremka ripostowali: A któż jest lepszym specjalistą od dyktatury i jej służalców niż ekspert od prostytutek?

Mowa o czasach, gdy niemal każdy wybór moralny, opowiedzenie się po stronie przyzwoitości - wiązało się z deklaracją polityczną. Dlatego wir aktualnych wydarzeń powoli wyciągał Geremka z zacisza docenckiego gabinetu. Pod koniec lat 70. był jednym z założycieli Towarzystwa Kursów Naukowych, które dokonało wyłomu w zakłamanym systemie państwowego szkolnictwa.

Ale dopiero w sierpniu 1980 r. w stoczni "Bronek z badacza historii stał się nagle jej twórcą" - konstatował Jacek Kuroń w książce "Spoko, czyli kwadratura koła". 21 sierpnia Geremek i Tadeusz Mazowiecki zawieźli na Wybrzeże list 64 intelektualistów i działaczy społecznych z poparciem dla strajkujących. Geremek opowiadał po latach: "Biało-czerwone opaski, straż, brama, tłum i coś takiego w tej stoczni dla nas niezwykłego. Byliśmy bardzo zmęczeni. Wchodzimy na salę... taką wolną... przekazujemy nasz apel. Owacja była taka wzruszająca.... Rozmawiamy, słuchamy i z wolna jakby temperatura na wewnętrznych termometrach rośnie. Znika zmęczenie. Oto coś się dzieje, czego żadne intelektualne czułki nie są w stanie wyczuć, zmierzyć".

W stoczni Geremek wszedł do grupy ekspertów, którzy wspierali Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Rozumiał, że nadeszła niepowtarzalna szansa. W 1968 r. protestowali osamotnieni studenci i intelektualiści, utopiony we krwi zryw 1970 r. był dziełem robotników. Ale w sierpniu 1980 r. można było działać już ramię w ramię. Biegle władający francuszczyzną mediewista, który jako pięciolatek przeczytał "Króla Maciusia I", a zaraz potem "Kobietę trzydziestoletnią" Bal-zaca - w jednym szeregu z prostym stoczniowcem.

Działalność Geremka w okresie triumfalnego pochodu Solidarności przez PRL ujawnia ważny aspekt jego politycznego myślenia. Jako historyk obeznany w kulisach krwawych rewolucji zawsze należał do zwolenników zmian ewolucyjnych, bez wstrząsów i turbulencji. Po tzw. kryzysie bydgoskim w marcu 1981 r. przyczynił się do odwołania strajku generalnego.

Na pierwszym zjeździe Solidarności kierował komisją programową. Postulował, aby demokratyzację przeprowadzić "z wolna i od dołu, bez destabilizacji systemu politycznego". Z tych zasad nie zrezygnował nawet mimo osobistych krzywd - internowania w 1981 r. i aresztowania w 1983 r. Był jednym z architektów Okrągłego Stołu. Jako kierujący pracami stolika politycznego wysunął kompromis w sprawie wyborów do parlamentu.

Polityczne losy w demokratycznym już kraju związał z ugrupowaniami postulującymi narodowe pojednanie ponad podziałami - Unią Demokratyczną, Unią Wolności i Partią Demokratyczną. Podczas tzw. wojny na górze do końca walczył o zachowanie jedności w ruchu wywodzącym się z Solidarności. Ze względu na zaufanie, jakim darzył go Wałęsa, Geremek był jedynym, która miał cień szansy, by zrealizować tę mission impossible.

Z czasem zaczął odgrywać coraz większą rolę w dyplomacji. Jego priorytetem stała się budowa państwa proeuropejskiego, którego siła i bezpieczeństwo opierałyby się na członkostwie w NATO i UE. Za najwyższą nagrodę poczytywał sobie chwilę, gdy jako minister spraw zagranicznych podpisał naszą akcesję do paktu północnoatlantyckiego.

Do końca chciał pozostać klarowny i odważny w działaniu. Spotkał się z ostrą krytyką, gdy na Zachodzie wyrażał niepochlebne opinie o rządach Prawa i Sprawiedliwości. Jako europo-seł odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego - tłumacząc, że uczynił to już w 2004 r. Pisał wtedy: "Moja decyzja jest apelem do władz o opamiętanie i odpowiedzialność oraz wyrazem nadziei na aktywność obywatelską. Na skierowane do mnie imperatywne żądanie kornego podporządkowania się mam tylko jedną odpowiedź: odmawiam".

Był jedną z nielicznych wyrazistych i konsekwentnych postaci w polskim życiu politycznym. Można się było z nim fundamentalnie nie zgadzać, ale głupotą byłoby go nie szanować. W prasowym kwestionariuszu na pytanie o pierwszy sukces odpowiedział krótko: "Że przeżyłem". Dziś nie ma wątpliwości, że Bronisław Geremek darowane sobie życie przeżył godnie. Godnie, bo dla innych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mracin Kasztelan

To on spowodował, że Senat USA domaga się właśnie dzisiaj by Polacy zwórcili mienie Żydom. Nasze ukochane matki, będą musiały zrezygować z drugiego śnianadnia przez 40 lat, bo będziemy musileli zwórcić mienie Żydom. I druga sprawa - dzisiajesza burza nad Warszawą - wiadomo już Geremek działa na naszą niekorzyść w niebie. Zresztą jak w życiu na ziemi tam też niesłusznie się wkręcił. I co prawico? Podoba się?

A tak na poważnie, przez lata opluwany, tylko właśnie dlatego, że odważył się mieć jako takie liberalne poglądy i że pochodził z rodziny żydowskiej. Dziś Andrzej Morozowski w TVN24, który już publicznie mówi wprost, że ma korzenie żydowskie by nie tworzyły się teorie spiskowe, podał przykład jak dużo stron antysemickich znalazł po wpisaniu w Google nazwiska profesora. Podejscie do takcih ludzi jak Bronisław Geremek, ale Marka Zajaca, któremu radakcja płaci za to by był tolerancyjny, ale zwykłych katolików, których sie słucha jadąc autobusem, czy właśnie takich paszkwilantów, którzy tworzą antysemickie strony, świadczy o tym jakim Polacy są narodem. Pełnym uprzedzeń, stereotypów, takim w którym bardzo łatwo wzbudzić lęk a potem nienawiść.

Dodaj ogłoszenie