Odrodzenie UE staje się realne

Jan Mazurek
Polsapresse/Archiwum
Miniony tydzień był zdominowany szczytem UE, który miał za zadanie przeciąć pasmo europejskich problemów. Decydenci europejscy postanowili o wzmożeniu dyscypliny budżetowej, co od wielu lat lekceważono w wielu krajach Europy. Lepiej późno niż nigdy, bowiem prowadzenie się wbrew zasadom ekonomii i zdrowemu rozsądkowi doprowadziło do ogromnego zadłużenia, które staje się katastrofą obecnego i przyszłych pokoleń Europejczyków. Przekroczenie deficytu budżetowego powyżej 3 proc. PKB będzie uprawniać KE do nakładania na rozrzutne kraje sankcji finansowych. Taką ideę poparły wszystkie kraje strefy euro. Wydaje się, że jest to rozsądne rozwiązanie, za którym optowała również Polska.

Niestety, na taki sposób rozwiązania kryzysu fiskalnego nie zgodzili się Brytyjczycy, co może utrudnić egzekwowanie podjętych postanowień, gdyż będą one realizowane nie na podstawie traktatu, lecz umów międzyrządowych wdrażających nowy pakt stabilności i rozwoju. To nie najlepsze rozwiązanie, jednak szybsze i łatwiejsze do wdrożenia niż zmiana traktatu.

Czytaj też:UE straciła cierpliwość do rządu Camerona. Wielka Brytania bez przyjaciół jak nigdy

Poprawiły się więc w ubiegły piątek nastroje na rynkach finansowych - indeks amerykańskiej giełdy S&P500 wzrósł o 1,7 proc., a niemiecki DAX zyskał 1,9 proc. Umocniło się też euro wobec dolara, osłabione po wcześniejszej wypowiedzi szefa EBC.

Podjęte na szczycie decyzje nie gwarantują sukcesu, bowiem potrzebna jest determinacja i dyscyplina i oby na deklaracjach się nie skończyło. Może być trudno poradzić sobie z oporem społeczeństw, którym teraz trzeba będzie ograniczyć bogate przywileje socjalne. Lecz strefa euro ani cała Unia Europejska bez radykalnych zmian nie przetrwa próby czasu. Minorowe nastroje konsumentów, niski wzrost gospodarczy na poziomie 1,4 proc. za III kwartał, spadek sprzedaży detalicznej, wysokie bezrobocie to niejedyne spośród wielu negatywnych wskaźników ekonomicznych Eurolandu. Problemy te powodują osłabienie również złotego, który w ubiegłym tygodniu stracił 15 proc. w stosunku do euro.

Czytaj też:Brytyjczycy popierają Camerona. Chcą wyjścia z Unii

To, co działo się w Europie, przyćmiło informacje ze Stanów Zjednoczonych. Tam indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan znacząco wzrósł. Deficyt handlowy nieznacznie spadł i wyniósł 43,5 mld dol. Na początku grudnia spadła liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych.

W Polsce Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła kolejny już raz stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Wysoka inflacja odsuwa nadzieję na złagodzenie polityki monetarnej w najbliższym czasie. Za inflację są odpowiedzialne w znacznej mierze wysokie ceny paliw spowodowane wzrostem cen ropy naftowej oraz osłabieniem złotego.

Czytaj też:Pozostałe analizy Jana Mazurka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie