"Odkrywcze" plany minister Muchy

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita Fot. Polskapresse
Pani minister Joanna Mucha w post scriptum do polskiego występu na igrzyskach w Londynie popełniła tekst pt. "Peleton nam ucieka". Pełno w nim złotych myśli, co uczynić, by w przyszłości mieć szanse na zbliżenie się do awangardy sportowego świata. Mało to odkrywcze, bo podobny tekst mogli napisać wszyscy jej poprzednicy z ostatnich kilkunastu lat. Mogli, ale nie napisali, albowiem w Polsce nie wszystko od MSiT zależy.

To temat na poważną debatę co najmniej między ministerstwem sportu, zdrowia i edukacji pod niezbędną kuratelą premiera. Inaczej w systemie szkolenia i organizacji sportowych związków i klubów zmieni się tylko co do tej pory, czyli nic. Udane od czasu do czasu igrzyska, jak w Atlancie czy Vancouver, medale MŚ Kowalczyk, Małysza czy siatkarzy deformują prawdziwy obraz polskiego sportu. Co gorsza, rozbudzają apetyty, zupełnie bezzasadnie dając nadzieję na sukcesy np. w piłkarskim Euro czy na IO w Londynie. Teraz powszechne larum, w którym i rząd, i sportowi działacze, i dziennikarze prześcigają się w tworzeniu na kolanie programu naprawczego.

Pani Mucha w wizjonerskim tekście pisze w sześciu punktach o różnych sprawach, w tym o konieczności pilnego wyboru dyscyplin strategicznych - domniemywam, że chodzi o takie, które przyniosą medale w Rio de Janeiro i później. Domniemywam też, że taką dyscypliną, z racji potencjału, powinna być siatkówka. Więc czytając tekst pani minister, jestem zdziwiony jej nieobecnością na londyńskim spotkaniu wszystkich instytucji zaangażowanych w organizację MŚ 2014 w siatkówce, które będą porównywalne w skali zadania i międzynarodowego rezonansu do Euro 2012. Nie było pani minister, nie było też nikogo z jej resortu. Za to były obecne wieloosobowe delegacje z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiej Organizacji Turystycznej, Agencji "Teraz Polska", samorządów Katowic, Wrocławia, Łodzi, Gdańska, Krakowa i Bydgoszczy. Można było omówić wiele spraw, nie tylko mundial 2014.

Można było np. rzetelnie przegadać temat współpracy samorządu z ministerstwem sportu w wykorzystaniu bazy orlików do szkoleniowej rewolucji w siatkówce. Taki projekt, nowoczesny i unikalny w skali światowej, wraz z wnioskiem o kilkunastomilionową dotację, celowo spoczywa w ministerstwie od miesięcy, a działacze PZPS nie mogą doczekać się decyzji. To podwójnie dziwne, bo ideologicznie pasuje jak ulał do przemyśleń pani mister uwiecznionych we wspomnianym tekście. Czego brakuje, aby ruszyć i w końcu zamienić słowa w czyny? Pewnie lidera z prawdziwego zdarzenia. Takiego, co nie tylko chce, ale i może.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tulek
Analfabetka rządzi sportem. Tumanek sędziami. Pinokio państwem` To czego jeszcze chcecie?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu "Odkrywcze" plany minister Muchy
J
Jacek
Wszystko to bzdury a a na dodatek mało oryginalne. Istoty rzeczy, dlaczego w polskim sporcie jest źle, dotknął dzisiaj w zamieszczonym przez was wywiadzie z nim Tomasz Hajto. Pani ministra oraz dziennikarze lubią gadać nie zastanawiając się przy tym specjalnie nad sensem tego co plotą, ale od gadania nic się nie poprawi. A smutna prawda jest taka, że na nic innego was nie stać.
Dodaj ogłoszenie