Odkrywamy "Anatomię strachu"

Katarzyna Żyszkiewicz
Autorem zdjęć jest niezwykle ceniony w Hollywood polski operator Andrzej Bartkowiak
Autorem zdjęć jest niezwykle ceniony w Hollywood polski operator Andrzej Bartkowiak Grzegorz Mehring/Polskapresse
Nicole Kidman i Nicolas Cage w dramacie psychologicznym Joela Schumachera - od 2 grudnia na ekranach polskich kin.

Jeżeli, jak na początek grudnia przystało, zanadto świąteczna atmosfera was przytłacza, a kolejne bożonarodzeniowo-romantyczne komedie nudzą, warto zafundować sobie jakąś odskocznię. Na szczęście w całym tym choinkowo-mikołajowym szale nie zabrakło filmów dla amatorów mocnych wrażeń.

Już dziś na ekrany polskich kin wchodzi dramat psychologiczny "Anatomia strachu", najnowszy film Joela Schumachera z Nicolasem Cage'em i Nicole Kidman w rolach głównych. Obraz o tyle ciekawy, że mimo pozorów bardzo nam bliski.

Czytaj też:Filmy "Z miłości", "Anatomia strachu" i "Jak ona to robi?" od piątku w kinach

Producent Irwin Winkler i scenarzysta Karl Gajdusek stworzyli bowiem ten film, opierając się na pytaniach, które z pewnością każdy kiedyś sam sobie zadał. Uciekać czy walczyć? A może zwyczajnie się poddać? Jak zachowuje się człowiek w sytuacji zagrożenia? Jaka jest anatomia strachu?

Początek historii dość zwyczajny. Piękna żona Sarah i jej bogaty mąż Kyle mieszkają we wspaniałej, ogromnej i pilnie strzeżonej willi. On handluje diamentami, ona - z wykształcenia architekt - zajmuje się prowadzenim domu. I choć córka w okresie młodzieńczego buntu nieco zaburza ten piękny obrazek, życie rodziny Millerów wydaje się istną sielanką. Do czasu, kiedy próg ich pięknego domu przekracza grupa uzbrojonych, zamaskowanych bandytów, "sprytnie" podających się za stróżów prawa. Ich zamiary są jasne: zabrać wszystko, co ma jakąś wartość. A w domu wziętego sprzedawcy diamentów łupów z pewnością nie brakuje. Najsmakowitszym kąskiem zdaje się, rzecz jasna, wbudowany w ścianę sejf, do otwarcia którego potrzebny jest... kciuk właściciela.

Sytuacja wydaje się bez wyjścia: albo oddam wszystko dobrowolnie, albo skończę bez rodziny i palca. Jednak mimo zagrożenia głowa rodziny nie poddaje się i podejmuje psychologiczną walkę z napastnikami, wykorzystując perswazyjne umiejętności sprzedawcy. Jednak groźby wobec najbliższych okazują się o wiele silniejszym argumentem. I kiedy wydaje się, że Kyle spełni żądania złodziei, sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Nagły zwrot akcji ujawnia rodzinne sekrety Millerów i odkrywa prawdziwy powód tej nocnej wizyty.

Czytaj też:"Anatomia strachu" straszy... nudą?

Film bez wątpienia intrygujący i trzymający w napięciu. Choć do kilku szczegółów można by się przyczepić. Niezrozumiały z pewnością jest fakt, że człowiek, którego dom zabezpieczony jest niemalże jak siedziba NASA, tak łatwo nabrał się na niewyszukane przebieranki panów złodziei. Pocieszające jest, że w miarę rozwoju akcji zapominamy o tej małej niedorzeczności i skupiamy się na tym, co dalej. A dzieje się, jak na jeden wieczór, całkiem sporo.

Sekretne romanse, intrygi i oszustwa zmieniają zarówno oblicze idealnej rodziny Millerów, jak i kontekst banalnej, wydawało by, się historii o pięknych i bogatych oraz groźnych złodziejach. I co najważniejsze, nie pozwolą nam zasnąć podczas półtoragodzinnego seansu, a to bez wątpienia świadczy o talencie i doświadczeniu twórców filmu.
Hollywoodzką ekipą dowodził znakomity reżyser Joel Schumacher, zeszłoroczny zdobywca Specjalnej Nagrody Plus Camerimage dla reżysera. Szerokiej widowni znany jest jako twórca takich obrazów jak "8 mm", "Upadek", "Telefon", "Upiór w operze" czy dwóch części kultowej serii o Batmanie. Jako reżyser "Anatomii strachu" po raz kolejny dowiódł swojego kunsztu i wszechstronności.

Z całą pewnością na kształt jego reżyserskiej twórczości wpływ ma droga jego kariery w świecie filmu. Zaczynał jako kostiumograf (m.in. na planie "Śpiocha" Allena), następnie zajął się pisaniem scenariuszy. I choć jego początki reżyserskie nie były najłatwiejsze, później było już tylko lepiej. I może właśnie dlatego potrafi się odnaleźć w każdym gatunku z nie mniejszą perfekcją, co doceniają zarówno widzowie i krytycy, jak i współpracownicy.

Czytaj też:"Anatomia strachu" straszy... nudą?

Aktorzy, którym przyszło pracować z Schumacherem, często chwalą go nie tylko jako reżysera, ale też człowieka w ogóle. Tak było i tym razem. A podkreślić należy, że w "Anatomii strachu" zobaczymy iście gwiazdorską obsadę. Dwoje zdobywców Oscara Nicole Kidman i Nicolas Cage po raz pierwszy spotkało się na planie filmowym. I trzeba przyznać, że efekt ich wspólnej pracy nie rozczarowuje. Wręcz przeciwnie. Warto zaznaczyć, że oboje grali już u Schumachera i - co ważniejsze - w jednych z głośniejszych jego obrazów, Cage w "8 mm", Kidman w "Batman Forever". Czy i tym razem będzie sukces?

Cóż, wszystko jest na dobrej drodze, bo nie tylko obsada w tym filmie jest wybitna. Drugą po reżyserze ważną dla ostatecznego kształtu filmu osobą na planie jest bez wątpienia operator, a Schumacher zaprosił do współpracy jednego z najlepszych. Autorem zdjęć do "Anatomii strachu" jest nie kto inny, jak nasz rodak Andrzeja Bartkowiak, od kilku lat cieszący się w Hollywood powszechnym uznaniem. Na swoim koncie ma wiele kinowych hitów, jak: "Czułe słówka", "Speed: Niebezpieczna prędkość" czy "Adwokat diabła". Z Schumacherem, podobnie jak Kidman i Cage, pracował już wcześniej, i to ze znakomitym efektem, przy "Upadku", za który otrzymał nominacje do Złotej Żaby na Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage.

I tym razem dzieło duetu Schumacher - Bartkowiak zachwyca. Operator zdecydował się na realizację filmu w obrazie anamorficznym, co wpłynęło nie tylko na wizualną stronę filmu, ale też prowadzi widza przez kolejne sekwencje filmu.

Ogromne wyzwanie stało także przed scenografami i kostiumologami. Bo kiedy akcja rozgrywa się w ciągu jednego wieczoru, niemalże wciąż w tym samym miejscu, widz może się najzwyczajniej w świecie znudzić. A odgłos chrapania na sali kinowej to dla filmu akcji raczej kiepska recenzja. Zatem ekipa dołożyła wszelkich starań, aby każdy szczegół był perfekcyjne dopracowany i atrakcyjny.

Czytaj też:Filmy "Z miłości", "Anatomia strachu" i "Jak ona to robi?" od piątku w kinach

Najważniejsze było znalezienie odpowiedniego domu. Willa Millerów jest bowiem niejako jednym z głównych bohaterów filmu. Musiała być nowoczesna, interesująca, a zarazem przytłaczająca swoją wielkością. I tak właśnie, w centrum kongresowym Shreveport, powstał dwupoziomowy, mierzący ponad 10 tys. stóp kwadratowych dom. Jego budowa zajęła ponad 8 tys. godzin, czyli mniej więcej 6 tygodni. I bez wątpienia kosztowała niemało, ale przy budżecie 35 mln dol. można sobie na takie szaleństwa pozwolić. Grunt, żeby się zwróciło, najlepiej z dużą nawiązką.

Półtorej godziny z oscarową obsadą, hollywoodzkim rozmachem i na dodatek polskim akcentem. Czy to wystarczy, aby przyciągnąć polską widownię? Warto sprawdzić samemu już w ten weekend.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie