Od Sawickiej do infoafery. CBA przeszło drogę od kreacji do reakcji

Witold Głowacki
JANUSZ WOJTOWICZ / POLSKAPRESSE GAZETA WROCLAWSKA
CBA zajmuje się dziś poważnymi śledztwami, które - jak to dotyczące e-afery - w pełni uzasadniają jego istnienie. Sprawa Beaty Sawickiej przypomina jednak, że nie zawsze tak było - pisze Witold Głowacki.

Ostatni tydzień należał do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. A raczej jakby do dwóch różnych Centralnych Biur Antykorupcyjnych. Funkcjonariusze tego pierwszego triumfowali tuż po tym, jak warszawski sąd ogłosił surowy wyrok w sprawie Beaty Sawickiej. Agenci drugiego CBA dzień wcześniej zatrzymali kolejnych trzech podejrzanych w sprawie policyjnej i administracyjnej infoafery - funkcjonariusza Komendy Głównej Policji oraz Jacka W. i Grzegorza W. - szefów firmy informatycznej Netline.

Dobrze się składa, że wyrok dotyczący posłanki PO i infoaferalne zatrzymania nastąpiły w tak krótkim odstępie czasu. Bo przecież obie sprawy sprawiają wrażenie, jakby naprawdę zajmowały się nimi dwie służby. Całkowicie od siebie niezależne, powołane do różnych celów, posługujące się odmiennymi metodologiami, ba, wręcz działające według innych przepisów prawa.

Operacja wymierzona w Sawicką i śledztwo dotyczące infoafery są jak ustawione naprzeciwko siebie lustra, w których odbijają się dwie różne wizje państwa i antykorupcyjnej służby. Widzimy w nich i prowokację w cokolwiek Orwellowskim stylu, w której pierwotna myślozbrodnia posłanki z pomocą agentów CBA zmienia się w rzeczywiste przestępstwo i mozolne, wielomiesięczne śledztwo, w którym pod lupę biura trafiają wysocy funkcjonariusze policji i potężni menedżerowie informatycznych koncernów.

Aferę, której nigdy by nie było, gdyby nie rozpoczęli jej w ramach swej operacyjnej prowokacji agenci CBA Mariusza Kamińskiego. I na odwrót - aferę, która nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie rozpracowali jej ludzie Pawła Wojtunika. 100 tysięcy za zmianę planu zagospodarowania przestrzennego na Helu i gigantyczną korupcję ( w tym rekordowa łapówka w historii III RP - 5 mln zł) wysoko w policyjno-urzędniczej hierarchii. Osobę, która nie popełniając żadnego przestępstwa ani nie będąc o to podejrzewana, została wytypowana do specyficznego testu na uczciwość, koncertowo go później oblewając. I zakamuflowaną w policyjnych, ministerialnych i korporacyjnych gabinetach zorganizowaną grupę doskonale przygotowanych graczy, którzy przez lata sterowali policyjnymi przetargami na informatyzację, obracając przy tym ogromnymi pieniędzmi.

Logika kreacji kontrastuje tu w oczywisty sposób z logiką reakcji. Ale nie tylko to odróżnia działania CBA w wydaniu Kamińskiego i Wojtunika. Przypomnijmy sobie przedwyborczy październik 2007 roku. I słynną konferencję Mariusza Kamińskiego, podczas której przedstawiał on nagranie z Beatą Sawicką przyjmującą od agenta CBA torbę z 50 tysiącami złotych. Triumfował wówczas całym sobą. I nie szczędził dziennikarzom i opinii publicznej kompromitujących dla posłanki szczegółów. Dopiero później natomiast zaczęły wychodzić na jaw szczegóły kompromitujące dla CBA - przede wszystkim dotyczące specyficznych metod zastosowanych w tej operacji przez Tomasza Kaczmarka.

Dziś CBA zamyka kolejne akty śledztwa w dużo poważniejszej sprawie. Wystarczy wyliczyć, że w związku z e-aferą odłożono ad acta projekt elektronicznego dowodu osobistego, Komisja Europejska wstrzymała finansowanie projektów informatycznych na 150 milionów złotych, a zagrożone są dotacje na łączną kwotę niemal miliarda, aresztowano już byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych w MSW oraz wysokich menedżerów firm takich jak HP, IBM czy polskie Netline. Łączne szkody poniesione przez Skarb Państwa trudno wciąż oszacować - chodzi o setki milionów złotych. Sprawdzane były i są wszystkie większe przetargi na informatyzację urzędów i służb w ciągu ostatniej dekady.
Jednak z kręgu biura i współpracujących z nim służb padają tylko bardzo lakoniczne oficjalne komunikaty. Działania w sprawie e-afery są otoczone dyskretną, ale szczelną barierą informacyjną. Opinia publiczna do dziś nie wiedziałaby o tym śledztwie prawie nic, gdyby nie jedyny właściwie dziennikarz śledczy, który zdołał tę barierę przełamać. Większość kluczowych szczegółów sprawy ujrzała światło dzienne nie dzięki konferencjom prasowym szefów służb, a za sprawą Roberta Zielińskiego z "Dziennika Gazety Prawnej", który w kolejnych tekstach przez ostatnie dwa lata opisywał poszczególne odsłony e-aferalnego śledztwa, w ostatnim "Tygodniku Powszechnym" przedstawił zaś syntezę swoich dotychczasowych ustaleń. Natomiast CBA i prokuratura konsekwentnie milczały i nadal niemal milczą. Zapewne po części dlatego, że śledztwo bynajmniej nie jest jeszcze zakończone, a informatyzacyjne mechanizmy korupcyjne wykryto w wielu instytucjach. Niewykluczone, że sprawa sięga w sferę polityki. - Mamy świadomość, że istnieją wyższe piętra tej historii - te znamienne słowa nadzorującego śledztwo prokuratora Waldemara Tyla przytacza Zieliński. Politycy PO szepcą zaś o możliwych kłopotach w związku z infoaferą swych wrocławskich kolegów, w tym nawet byłego ministra spraw wewnętrznych Grzegorza Schetyny.

Niezależnie od tego, jak wysokie są dalsze piętra tej historii, nieprawidłowości przy informatyzacji administracji i policji przygniatają swą skalą. To jedna z najpoważniejszych afer w historii wolnej Polski, ze względu na swą specyfikę wyjątkowo trudna z operacyjnego punktu widzenia dla zajmujących się nią służb. Choć częściowe rozbicie odpowiadającego za nią układu jest zaś ogromnym sukcesem CBA. A jednak Paweł Wojtunik nie zrobił wokół infoafery nawet dziesiątej części hałasu, jaki rozpętał jego poprzednik wokół Beaty Sawickiej. Owszem, CBA Kamińskiego po blamażach z doktorem G. i aferą gruntową niewątpliwie potrzebowało wówczas głośnego medialnego sukcesu. Sięgnięto więc po to, co było pod ręką. Do dziś nie znamy przekonującej odpowiedzi, dlaczego to konkretnie Beata Sawicka stała się obiektem zainteresowania ludzi Kamińskiego. Czy wynikało to rzeczywiście z przypadku, czy raczej sięgnięto po techniki profilerskie, czy wreszcie uważnie posłuchano ówczesnych sejmowych ploteczek - bynajmniej nie dotyczących sfery korupcyjnej, lecz raczej personalno-obyczajowej - tego się już pewnie nie dowiemy.

Ważniejsze jest jednak to, że w tym samym czasie, gdy pod osobistym nadzorem Mariusza Kamińskiego agent "Tomek" emablował Beatę Sawicką, w policji i MSWiA zaczynał się przetargowy proceder. Andrzeja M. na stanowisko dyrektora CPI powołał w 2006 roku ówczesny minister - Ludwik Dorn. Politycy rządzącej wtedy partii szczerze cieszyli się, że nowy młody dyrektor skończy z poprzednimi postesbeckimi układami. A CBA Mariusza Kamińskiego mogło nie tracić czasu na jakieś nudne grzebanie w przetargowych dokumentacjach i zająć się spokojnie Beatą Sawicką.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czytacz
IIIRP jak PRL ma swoich, oddanych bez reszty "dziennikarzy", gotowych dla wybielenia sponsora nasikać na samych siebie. Takim to "dziennikarzem" jest autor powyższego tekstu!
W
Władysław
A Telewizje reżimowe bezustannie pokazują firerka w objeździe po kondominium. Rzygam tym widokiem.
N
Nasz_Dziennik
Kim jest "frontmenka" i "pierwszy macher" Platformy Obywatelskiej, o której mówiła posłanka Beata Sawicka w podsłuchanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne rozmowach telefonicznych w sprawie prywatyzacji szpitali?

We fragmentach podsłuchów z rozmów, które zostały w tej sprawie udostępnione mediom, Sawicka konkretnie opisywała mechanizm, na podstawie którego szpitale miały zostać skomercjalizowane, a potem sprywatyzowane.

Wszystko miało się rozpocząć po przejęciu władzy przez Platformę Obywatelską w 2007 roku. Do tego pojawił się wątek korupcyjny, chęć pośredniczenia w upłynnianiu majątku zadłużonych szpitali.

Całość operacji miała być kierowana przez osobę, o której sama Sawicka mówiła: "Do tego typu spraw będzie pierwszy macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy". "Jest nas troje, którzy tworzą prawo" - zapewniała swojego rozmówcę. Gwarantowała wprost: "Będziemy przekształcać szpitale w spółki prawa handlowego".

Internauci na wielu forach podnoszą, że jedyną kobietą, która zrobiła oszałamiająca karierę w PO, jest E** K*****. Czy w związku z tym to ona miała być mózgiem operacji mającej na celu przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego, a następnie ich prywatyzowanie? Oficjalnego potwierdzenia nie ma.

Posłanka Sawicka okazała się złym prorokiem. Dzisiejsza dezorganizacja i gwałtowne ruchy komercjalizacyjne skończą się niechybnie sprzedażą majątku publicznego. A przy okazji zwykłą kradzieżą, poprzez przywłaszczanie sprzętu medycznego czy nieruchomości - ocenia Bolesław Piecha.

Co ciekawe, pod koniec ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli zabrała głos w sprawie komercjalizacji. Wyniki raportu są dla rządu druzgoczące: te szpitale, które przed komercjalizacją przynosiły duże straty, po przekształceniu wpadały w kolejną spiralę długów.

Natomiast zysk osiągały te placówki, które jeszcze przed komercjalizacją wyszły na prostą. Najważniejsze cele komercjalizacji: powstrzymanie strat i zmniejszenie kolejek pacjentów oczekujących na zabiegi - w większości skontrolowanych szpitali nie zostały osiągnięte.
J
Janusz
Przekaz dnia nr 2012 / 05 / 18 - 002

Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz więcej dziennikarzy zaczyna się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą głównych mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić. Na szczęście niewielu ludzi jak na razie szuka informacji w internecie. W tej sprawie też coś robimy, ale jak widzicie, nie jest łatwo, bo przedwcześnie sypnęło się z projektem ACTA.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (15,8 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Platforma tonie, ponieważ nasz elektorat zaczyna się orientować, że myśmy ich z tą zieloną wyspą oszukali. W tej krytycznej sytuacji trzeba maksymalnie forować Ruch Palikota jako "alternatywę" dla PO !!!

Pamiętajcie: ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE posady i WASZE interesy!

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas lub na Palikota.

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze".

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatku katastralnego, likwidacji szkół oraz wzrostu ludzi zatrudnionych w administracji państwowej. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Na forach bezwzględnie usuwać terminy "meksykanizacja" oraz "liberofaszyzm".

Uwaga: nieustannie wyśmiewać jakiekolwiek stwierdzenia odnoszące się do istnienia organizacji masońskich, zwłaszcza w Polsce.

Rozmawiając o gazie łupkowym, starannie unikać tematu ustawy o koncesjach. Niestety to było nasze niedopatrzenie. W miarę możliwości nie dopuszczać ekspertów PiSu do głosu w tej sprawie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia, klapa emerytalna, klapa informatyzacyjna oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PiSu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku.

NASZYM JEDYNYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

RZECZ JASNA, NIE REAGOWAĆ NA UPOZOROWANĄ KRYTYKĘ ZE STRONY RUCHU PALIKOTA!

Tak naprawdę liczą się fakty. W ważnych sprawach RP ZAWSZE będzie głosować razem z nami.

Pamiętajcie: RP to nasza wspólna szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!
D
Donald
To, że nam się nie udało z Zieloną Wyspą jest wyłącznie winą partii Jarosława Kaczyńskiego!

Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.

To samo dotyczy afery hazardowej, stoczniowej, smoleńskiej, szpitalnej, autostradowej, stadionowej, receptowej, szkolnej, emeryturowej, TV cyfrowej, informatyzacyjnej oraz afery inwigilacji internetowej (ACTA).

Zawsze nasi dziennikarze dzielnie stoją na straży prawdy oraz na straży ustroju.

Winę za całe zło w naszej ukochanej ojczyźnie ponosi PiS, który -- chcąc założyć IV Rzeczpospolitą -- dąży do zburzenia dotychczasowego porządku ustanowionego przez gen. Kiszczaka oraz innych ludzi honoru.

PS. To nieprawda, że w Polsce są loże masońskie, mafie lub inne tajne stowarzyszenia!

Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.
i
iskra
Drogi panie redaktorze, pominę już nietrafność i nieprawdziwość ocen które pan dokonał zestawiając CBA pod kierownictwem Pawła Wojtunika i Mariusza Kamińskiego. Podaje pan jednak również nieprawdziwe fakty, które stanowią niejako punkt wyjścia do zbudowania przez pana oceny Biura wcześniej i teraz. Otóż sprawa opisywanej w pana tekście infoafery, będąca według pana, przykładem właściwego i sprawnego działania Biura za czasów Pawła Wojtunika została rozpoczęta w czasie gdy CBA kierował Mariusz Kamiński, ustalenia które doprowadziły np. do zatrzymania w ostatnim wątku dotyczącym firmy Netline były dokonane już za czasów kierowania Biurem przez Mariusza Kamińskiego. Sprawa w chwili obecnej jest więc tylko kontynuacją działań podjętych znacznie wcześniej. Można oczywiście zadać retoryczne pytanie, dlaczego poszczególne wątki tej sprawy są realizowane dopiero teraz po niemal czterech latach od uzyskania pierwszych informacji i podjęcia pierwszych działań w sprawie, może dlatego,że w MSW nie ma już Grzegorza Schetyny? Jak to mówią lepiej późno niż wcale - i dobrze, że akurat w tej sprawie tak się dzieje. Tym niemniej nie zmienia to mojej tezy wygłoszonej na początku wpisu, że dokonał pan oceny prac CBA wcześniej i dziś, na podstawie nieprawdziwych przesłanek.
e
enveloped
dziennikarski fiucie, codziennie jest jakaś afera w tym twoim jeb...anym po, a ty wciąż tropisz zbrodnie iv rp? przez takich jak ty czytelnictwo prasy, oglądalność tv i słuchalność radia leci na łeb na szyję. będzie nam miło oglądać was wreszcie na bruku, gnoje! mamy dość tej agitacji i propagandy!
t
tylko prawda jest ciekawa
CBA zostało powołane przez PiS, przy wsparciu PO. Za rządów PiS CBA się dopiero tworzyło, a już wychwyciło dwóch posłów korupcyjnych.
Za rządów PO afera goni aferę, a dopiero zatrzymanie miliardów przez KE uruchomiło sprawę afery e-informatyki. To dopiero początek - policja, dalej jest słuzba zdrowia, rolnictwo-wszystkie działy gospodarki.

O tym pisz funkcjonariuszu !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Od Sawickiej do infoafery. CBA przeszło drogę od kreacji do reakcji
g
gldwicht
we Włoszech comora+cosa nostra,POdobne organizacje
F
Filip Cieslak
:)
Dodaj ogłoszenie