Obiecywanie to celebrycka specjalność. Cóż jednak z tego, skoro sławy mają krótką pamięć

Bożydar Brakoniecki
Katarzyna Glinka
Katarzyna Glinka Andrzej Wiktor / Gazeta Wrocławska
Najgorętszą obietnicę złożyła właśnie szansonistka Edyta Górniak i to w formie zawoalowanej groźby. Oświadczyła mianowicie, że rzuci Polskę i pojedzie lansować się do Londynu, gdzie ponoć kiedyś była i gdzie ponoć publika szalała na jej punkcie. Chytra sztuka z tej Górniak, oj chytra. Pewnie czeka teraz na jakąś delegację fanów, co to będą ją błagać, żeby została. Niepotrzebnie, przecież i tak nigdzie nie wyjedzie, a może i gorzej: zostanie i będzie nas zanudzać jeszcze ze trzydzieści lat.

W aurze obiecanek pławi się też Katarzyna Dowbor. Przewiduje, że wyleci z TVP2, więc już dziś publicznie zarzeka się, że będzie patrzeć, "jak Dwójka upada". Oto przykład celebryckiej logiki. Przez 28 lat (tyle Dowbor spędziła w telewizji) nie zająknęła się ani słowem o kondycji firmy, a teraz niczym Kasandra wieszczy jej ruinę. Potraficie sobie wyobrazić TVP 2 bez Katarzyny Dowbor? Ja tak.

Prawdziwym mistrzem obietnic jest tancerz Rafał Maserak. Specjalizuje się zwłaszcza w obiecywaniu ładnym dziewczynom cudów płynących z obcowania z jego ciałem i osobowością. Jedna z nich - Anita Kopiec - okazała się jednak odporna na jego czary i pogoniła go wreszcie, gdzie pieprze rośnie. W ten sposób roztańczony żigolo stracił narzeczoną i apartament. Rafał, nie przejmuj się, uderz jeszcze raz do Foremniak. Gdzie ci będzie lepiej niż u doktor Zosi?

Przed laty także Jan Englert obiecywał w wywiadach, że całą artystyczną energię poświęci rektorowaniu w PWST. I nawet nie spojrzy w kierunku telewizyjnych tasiemców. I co? Okazuje się, że niebawem zobaczymy go w TVN-owskiej produkcji "Układ warszawski". Na dodatek będzie w niej grał szwarccharaktera Łapę, włamywacza. I wierz tu człowieku profesorom!

Czytaj też:Doda, czyli rozpaczliwy brak hajsu

Za to bokser celebryta Marcin Najman niczego nie obiecuje, ale wali prosto z mostu: Doda jest już w rynsztoku". Tak mu się nie spodobało spektakularne lizanie przez piosenkarkę gumowego penisa. Zniesmaczony Dodą jest też jej eksnarzeczony Adam Darski, a bardziej swojsko Nergal. No pewnie, jak on wywrzaskuje na scenie satanistyczne brednie, to jest w porządku, a jak Doda poliże penisa, to zaraz wielkie aj waj.

Dlatego, chcąc nie chcąc, staję w obronie Dody. Może i jest w rynsztoku, ale luksusowym. Pamiętacie, jak kilka lat temu kupiła apartament za 2 miliony złotych? Okazuje się, że dziewucha ma makówkę nie od parady. Teraz w jej ślady poszła Dżoana Krupa i też zainwestowała w nieruchomość: 3 miliony za dom na Mokotowie. Bokser Najman, choćby okładali go w ringu po rozumie ze sto lat, nigdy się takiego nie dochrapie.

Wolałabym, żeby ludzie poszli do kina zobaczyć film, a nie tylko sprawdzić, jakie mam piersi - mówiła Katarzyna Glinka rok temu. Na szczęście zmieniła zdanie. Teraz czekamy na efekty

Teraz o niejakim Michale Koterskim, zwanym w środowiskach skłonnych do wypitki naturszczyków pod ksywką Misiek. Otóż Miśka widziano ostatnio na rynku w Krakowie, jak pijany w sztok napastował przechodniów. Wreszcie wlazł do baru szybkiej obsługi i zasnął. Jest nawet taka teoria, że po tym, gdzie zasypiają nagazowani faceci, można poznać ich charaktery. Misiek ewidentnie ma zadatki na króla śmieciowego żarcia, a aktor Piotra Machalica, który tydzień temu podpity zasnął w samolocie - do czego? Chyba do tego, by zostać Gagarinem polskiego aktorstwa.

Czytaj też:Inne felietony Bożydara Brakonieckiego

Anna Samusionek, aktorka sławna z tego, że nie posiada absolutnie żadnych cech charakterystycznych, też postanowiła coś obiecać. Mianowicie, że nie rozbierze się dla "Playboya". Odetchnąłem z ulgą, ale na krótko, bowiem zaraz znalazła się inna aktorka - Katarzyna Glinka - gotowa zrzucić ciuchy w tempie ekspresowym. "Ciało jest moim warsztatem pracy i gdyby było to uzasadnione w scenariuszu, jestem pewna, że rozebrałabym się" - filozofuje Glinka na łamach "Twojego Imperium". Cóż za finezja, porównania ciała do warsztatu nie powstydziłby się i sam Heidegger.

Odnotujmy też przedwyborczą agitację muzyka Pawła Kukiza. Publicznie złożył obietnicę, że w wyborach nie zagłosuje na PO. Oczywiście nic z tego nie wynika, ale Kukizowi warto się przyjrzeć, bo to jeden z tych niewielu w polskim show-biznesie, którzy trzymają się z dala od lewicowania. Taki dziwak.

Na koniec ciekawostka: radiowa Trójka, odnotowując 85. rocznicę śmierci Rudolfa Valentino, przeprowadziła sondę uliczną wśród warszawianek. Pytanie brzmiało: "Który z polskich męskich artystycznych VIP-ów mógłby zastąpić dziś włoskiego amanta?". Wiecie, kto wygrał? Nie Olivier Janiak, nie Michał Piróg ani nawet nie Maciej Zakościelny. Bezapelacyjnie przeszedł Borys Szyc! Tak, ten lekko otyły żarłok, z otwartą gębą i opadającymi portkami, jest ideałem Polek. Czas umierać.

Czytaj też:Celebryci na listach cnotą czy grzechem polskiej polityki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie