Obama, Poland i Holland

Witold Głowacki
Wtorkowa wpadka prezydenta Stanów Zjednoczonych wciąż jest jednym z głównych tematów wszystkich polskich mediów. Powszechne oburzenie jego wypowiedzią ustępuje właśnie irytacji z powodu braku odpowiednich za nią przeprosin Obamy. Nie jest to pierwszy przypadek, w którym prezydent USA naraża się Polakom. Obamie zdarzyła się już co najmniej jedna niezręczność także ze związanym z drugą wojną światową kontekstem historycznym, lecz o dużo bardziej poważnych konsekwencjach politycznych. Tym razem jednak Obama trafił w najczulszy punkt.

Wypowiedziane przez Baracka Obamę podczas ceremonii pośmiertnego odznaczania Medalem Wolności Jana Karskiego słowa o “polskich obozach koncentracyjnych" były oczywiście powieleniem powtarzanej od lat przez zachodnie media kalki, zwalczanej zresztą konsekwentnie przez nasze MSZ. Udało się już doprowadzić, by agencja Associated Press niektóre wielkie amerykańskie gazety oficjalnie zakazały stosowania swym dziennikarzom zwrotu “polish camps" w odniesieniu do nazistowskich obozów koncentracyjnych tworzonych podczas II wojny na terenach okupowanej Polski. Wcześniej musieliśmy na ogół zadowalać się wyjaśnieniami o “geograficznym znaczeniu’ tego określenia, choć z drugiej strony, rzadko kiedy istniały uzasadnione podejrzenia, by którekolwiek z zachodnich mediów używało go świadomie, by oczerniać Polskę i Polaków. Niemal zawsze przyczyną okazywał się zwyczajny brak wiedzy.

Teraz jednak ten sam obraźliwy dla Polaków zwrot powtórzył prezydent Stanów Zjednoczonych. Jak nakazuje niepisana ale dość twarda amerykańska prezydencka tradycja, także Barak Obama nie jest za pan brat z historią ani geografią, tym razem zaś elementarnej wiedzy zabrakło też przygotowującemu jego wystąpienie speechwriterowi i specjalistom ds wizerunku.
Prezydent USA składał przecież właśnie hołd polskiemu bohaterowi, który jako pierwszy ujawnił światu prawdę o Holokauście, w obecności Adama Rotfelda, b. szefa polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ocalonego z Holokaustu i symbolicznie przyjmującego Medal of Honor przeznaczony dla Karskiego. Kontekst wypowiedzi Obamy był więc katastrofalny.

Ale to nie wszystko. Bo jak dotąd usłyszeliśmy jedynie dość zdawkowe wyrazy ubolewania ze strony urzędnika Białego Domu. Bez słowa przepraszam. Sam Obama nie zająknął się zaś ani słowem, w świat poszedł tylko komunikat, że prezydent Stanów Zjednoczonych odpisze w swoim czasie na list Bronisława Komorowskiego będący reakcją na gafę.

Jak dotąd porównywalna co do skali niezręczność w kwestii dotyczącej Polski zdarzyła się Obamie tylko raz. Wtedy, gdy 17 września 2009 roku, dokładnie w okrągłą, siedemdziesiątą rocznicę sowieckiej inwazji na Polskę, ogłosił rezygnację z budowy na terenie naszego kraju instalacji tarczy antyrakietowej. Ten krok był spodziewany od dawna, także wobec sceptycyzmu, jaki dawało się odczuć względem tarczy amerykańskiego podejścia do jej lokalizacji w Polsce wśród kluczowych członków rządu Donalda Tuska. Rzecz jasna jednak wobec rosyjskiego sprzeciwu wobec tarczy w Polsce historyczny kontekst brzmiał jak ironia losu. Wtedy także musieli zawieść ludzie z personelu Białego Domu - nikt bowiem zdaje się tego kontekstu zawczasu nie wyłapał.
Ponieważ zaś tarcza budziła szczególny entuzjazm na polskiej prawicy, która jednocześnie jest wyjątkowo czuła na wszystko, co dotyczy Rosji i historii zarazem, także po tej stronie sceny zaczął wówczas słabnąć niezachwiany dotąd nawet za czasów George,a Busha aprioryczny entuzjazm wobec wszystkiego, co amerykańskie i związane ze Stanami Zjednoczonymi.
Może także dlatego więc, gdy ponad pół roku później doszło do katastrofy w Smoleńsku, dość szybkie ogłoszenie przez Biały Dom zamiaru uczestnictwa Baracka Obamy w pogrzebie prezydenckiej pary Marii i Lecha Kaczyńskich, interpretowano ten gest często właśnie jako rodzaj symbolicznego zadośćuczynienia za wpadkę z 17 września i próbę naprawy nadwątlonego w Polsce wizerunku. Tyle tylko, że do udziału Obamy w pogrzebie ostatecznie nie doszło - ze względu na wybuch wulkanu na Islandii poważnie utrudniający loty.

Niemal niezauważone przeszło natomiast w Polsce komiczne odkrycie, którego wiosną dokonali duńscy dziennikarze. - To typowe dla Duńczyków, że boksują w wyższej lidze w sprawach międzynarodowych - rzucił Obama podczas rozmowy w Białym Domu z szefową duńskiego rządu. Niedługo później dziennikarze programu Detektor pokazali zestawienie nagrań, na których niemal dokładnie to samo co premier Danii, w dodatku w tym samym Gabinecie Owalnym, mówi Obama premierowi Norwegii. Według prezydenta USA “boksują w wyższej wadze" także Filipiny, Irlandia i Holandia.

Duńscy dziennikarze na tym nie poprzestali. Bo wykazali, że Obama zdążył za swego urzędowania ogłosić “najsilniejszym i najbliższym sojusznikiem Ameryki" następujące kraje: Australię, Wielką Brytanię, Izrael, Japonia, Włochy, Koreę Południową i Niemcy. Na tej samej liście najbliższych i najsilniejszych znalazła się również Polska, bo przecież właśnie to samo powiedział Obama Bronisławowi Komorowskiemu.

I może właśnie ta wpadka z seryjnymi komplementami wyrzucanymi przez Obamę pod adresem kolejnych goszczących u niego lub odwiedzanych głów państw, lepiej nawet niż historia z “polskimi obozami" oddaje rzeczywisty stosunek prezydenta USA do rozmaitych Danii, Norwegii, Australii, Poland i innych Holland.

Witold Głowacki

Kliknij, aby czytać pozostałe komentarze Witolda Głowackiego

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nocna zmiana
Olszewski w wywiadzie z maja opublikowanym w tym tygodniu przez "Gazetę Polską" tak mówił o upadku swojego rządu: "Jako pretekst do mojego odwołania posłużyła tzw. lista Macierewicza. Jednak upadek mojego rządu był podyktowany de facto innymi czynnikami. Stały za tym przede wszystkim pieniądze. Chodziło o podział majątku, który został po PRL-u. On był "jeszcze do wzięcia", gdy ja byłem premierem. W ramach procesu transformacji grupy interesu chciały się zabezpieczyć. I to właśnie nastąpiło".

Ze swoim dawnym szefem zgadza się Macierewicz. Nie ma wątpliwości, że program gospodarczy rządu, zwłaszcza związany z zablokowaniem rozkradania majątku narodowego, z wprowadzeniem cen minimalnych na płody rolne, to było główną przyczyną tego, że establishment okrągłego stołu postanowił obalić rząd Olszewskiego - mówił w rozmowie z PAP.

Bezpośrednim powodem odwołania (rządu) była nie tyle lustracja, ile fakt zablokowania przejęcia dawnych baz sowieckich przez spółki rosyjskie, głównie kierowane jednak przez ludzi z KGB i GRU. Obalenie rządu było przesądzone 26 maja, wtedy gdy Lech Wałęsa wezwał opozycję do odwołania rządu. To było na dwa dni przed przyjęciem uchwały lustracyjnej - ocenia Macierewicz.
b
billyboy
Z tą tarczą to czas skończyć RŻNĄC GŁUPA!!-w Polsce NIGDY jej nie będzie z tego prostego powodu,że USA TAJNIE obiecały ruskim,że po wstąpieniu Polski do NATO -ŻADNE instalacje w Polsce nie będą ROZMIESZCZANE!!!I TO WIADOMO OD 1999ROKU!!!!!!!!!!!
G
GAMA
A może do tych "Polskich Obozów Śmierci" przyczyniają sie tacy ludzie jak autor, który pisze brednie o jakichś "nazistowskich" obozach. Czy autorowi nie przyszło do głowy, że są to niemieckie obozy śmierci.
Najpierw trzeba zacząć od siebie, a potem pouczać innych!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Obama, Poland i Holland
T
Teleks
A zgadnijcie, kto jest właścicielem 95% amerykańskich mediów?

Media te od lat propagują termin "polski obóz śmierci" -- mimo ciągłych protestów Polaków mieszkających w Ameryce.

Zbitka pojęciowa "polskie obozy" to efekt antypolskich kampanii. Utożsamiały one miejsce kaźni milionów Żydów z miejscem ich życia, oskarżając Polaków jako katolików o współudział w ludobójstwie, jednocześnie milcząc na temat udzielanej im pomocy, zaciemniając historyczny kontekst tego, co działo się na terytorium II Rzeczypospolitej okupowanej przez Niemcy i Związek Sowiecki.
G
Gabriel
Jeżeli Ameryka jest takim sojusznikiem to tym bardziej Polska
nie powinna " darować " Prezydentowi takiej fałszującej historię
wypowiedzi. Muszą być bezwzględnie oficjalne przeprosiny, nie czekając na odpowiedź na List Pana Prezydenta Komorowskiego.
Jeżeli Polski Rząd się ugnie to będą następne " wpadki ".
Dodaj ogłoszenie