O. Zięba: Zadaniem Kościoła nie jest walka z antyklerykalnymi hasłami

Redakcja
O. Maciej Zięba
O. Maciej Zięba FOT. TOMASZ BOLT / POLSKAPRESSE DZIENNIK BALTYCKI
- Zadaniem Kościoła nie jest walka z antyklerykalizmem. Jego obowiązkiem jest czytelne, wiarygodne głoszenie Ewangelii. Jest to zasada niezmienna, ale jednocześnie trudna, bowiem czasy zmieniają się bardzo szybko i szybko zmienia się mentalność ludzi, przede wszystkim młodych. Do nich trudno dotrzeć starymi metodami - mówi o. Maciej Zięba w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Głoszący antyklerykalne hasła Ruch Palikota wszedł ze świetnym wynikiem do Sejmu. W prime time w telewizji publicznej widzowie oglądają satanistę. Coraz głośniej słychać zarzuty wobec księży o to, że nie płacą podatków. Narastają spory wokół Komisji Majątkowej. Czy Kościół w Polsce był kiedyś w głębszej defensywie?
Nie wiem, czy można mówić o defensywie. Kościół to wielobarwność. Jest w nim miejsce na różne poglądy, na pewno nie można mówić o tym, że jest on jednolity. Nawet biskupi, którzy dla osób z zewnątrz mogą się wydawać zwartym organizmem, są różni, mają rozbieżne poglądy na wiele kwestii. Natomiast niewątpliwie trzeba mówić o silniejszym wybuchu nastrojów antyklerykalnych. Część z nich wynika z nieporozumienia. Na przykład zamieszanie wokół Komisji Majątkowej jest przedstawiane jako "skok na kasę państwa" dokonywany przez Kościół. A przecież ta komisja rozpatrywała wnioski wszystkich związków wyznaniowych, nie tylko Kościoła katolickiego. Poza tym nikt nie dodaje, że Komisja Majątkowa zwraca nie wszystkie odebrane dobra, tylko te, które zostały odebrane różnym Kościołom z naruszeniem "zbójnickiego" prawa PRL i tak konfiskującego większość posiadanego majątku. Rzecz jasna, przy pracach tego zespołu Kościół też popełnił błędy - choćby pozwalając, by angażowały się w to osoby, które później okazały się zwykłymi oszustami, ale okradały one zarówno państwo, jak i Kościół. Ma pan jednak rację, nie jest dzisiaj łatwo. Ale kiedy było?

Trudno teraz oprzeć się wrażeniu, że część kłopotów Kościół sam sobie ściągnął na głowę. Choćby nie umiejąc jednoznacznie rozstrzygnąć kwestii krzyża stojącego w ubiegłym roku przed Pałacem Prezydenckim. W rezultacie doszło tam do starć jego obrońców z przeciwnikami. To tam świadomości własnej podmiotowości jako grupy nabrali późniejsi wyborcy Ruchu Palikota. Tymczasem Kościół nie zrobił właściwie nic, by tę bombę rozbroić.
Owszem, konflikt wokół krzyża przed pałacem był ważnym momentem. Palikot wykazał się świetnym zmysłem analitycznym, dostrzegł niezagospodarowaną przestrzeń w społeczeństwie i zaczął ją politycznie reprezentować. Ale też zauważmy, że Kościół nierzetelnie obarczono odpowiedzialnością za zamieszanie wokół krzyża. Przecież został on postawiony na terenie prezydencko-miejskim. Można było apelować, ale to było za mało, gdyż wokół niego zgromadziła się grupa ludzi, którzy czuli się wykluczeni ze społeczeństwa. Tam wreszcie dostrzegli miejsce, gdzie mogli wykrzyczeć swoje emocje. I nikt się nad nimi nie pochylił, nie zastanawiał się, jakie mają troski, problemy, jak można im pomóc. A oni stawali się coraz bardziej zapiekli, co doprowadziło do gorszącego sporu, który zaczęły politycznie wykorzystywać różne grupy, zacierając istotę konfliktu. Smutny incydent zamieniono w ogólnopolski konflikt.

Tyle że sam Kościół tego nie zauważył. Czego zabrakło? Umiejętności wsłuchania się w Polaków, którą wykazał się Janusz Palikot?
Kościół był naprawdę bezbronny. Przecież krzyż nie stał na terenie kościelnym, więc można było jedynie apelować, by nie traktować krzyża instrumentalnie.

Czytaj także:
* O. Zięba: Wojna polsko-polska sieje spustoszenie, ale jest wygodna dla polityków
* O. Zięba: Politycy wszelkiej maści powinni trzymać się z dala od Kościoła

I Kościół apelował, wzywał, by nie wciągać krzyża do rozgrywek politycznych - tyle że zaczął o tym mówić dużo za późno, gdy konflikt od dawna toczył się na najwyższych obrotach.
To prawda. Należało mówić o tym natychmiast wyrazistym głosem. Trzeba jednak pamiętać, że wśród protestujących było wiele osób, które czuły się pokrzywdzone i do nich merytoryczne argumenty nie trafiały. Górę brały emocje - tym bardziej że nagle przed Pałacem Prezydenckim zebrała się duża grupa ludzi podobnie myślących, którzy poczuli się atakowani w obronie słusznej sprawy, a w takich sytuacjach emocje zwyciężają jeszcze łatwiej. I tutaj Kościołowi zabrakło umiejętności szybkiej reakcji. Współczesne czasy, dzisiejsze media wymagają szybkiego reagowania. Tego zabrakło. Trzeba się uczyć metod komunikacji poprzez media, choćby po to, by umieć precyzyjnie wyjaśniać pewne zjawiska. Dziś najczęściej operuje się stereotypami, kliszami - bo tak jest łatwiej. Media lubią czarno-biały opis. Tak jak było z Komisją Majątkową. Nieważne, że była ona mechanizmem, który służył jedynie rozliczeniu majątku zrabowanego w czasach PRL z pogwałceniem prawa, które i tak konfiskowało większość dóbr. W opinii publicznej pozostało, że Kościół stara się wyłudzić niewiarygodne sumy od państwa. Wyraźnie widać, że czym innym jest fakt, a czym innym jest fakt medialny. Szybka, nowoczesna komunikacja to nowe zjawisko. A w tradycji Kościoła dominuje spokojna, staranna analiza każdej sytuacji, aby postępować roztropnie. Dziś jednak trzeba działać błyskawicznie. I tego się trzeba uczyć.

Sam Janusz Palikot - powołując się na własne badania - szacuje, że w Polsce partia głoszącą antyklerykalne hasła może zdobyć nawet 16-17 proc. wyborców. Tyle że ci ludzie nie wzięli się znikąd. Byli oni od zawsze. Czemu akurat teraz, w 2011 r., te hasła stały się tak szczególnie nośne?
Za wcześnie na szczegółowe, długofalowe analizy. Teraz nie da się jeszcze dokładnie rozdzielić chwilowych emocji od długofalowych trendów społecznych. Bo na pewno zwolennicy haseł antyklerykalnych istnieli od zawsze. Wcześniej po prostu nie potrafili się skrzyknąć. Próbowano to robić w początku lat 90., ale mało skutecznie, później takie propozycje się nie pojawiały. Ruch Palikota wyróżnia to, że właściwie cały program tej partii sprowadza się do haseł antyklerykalnych. Udało mu się skanalizować zjawisko, które istniało od dawna. Sądzę, że nawet posłów tego ugrupowania dzieli wiele podstawowych kwestii, a antyklerykalizm to jedyny ich wspólny mianownik.

Ojciec podkreśla, że antyklerykalizm był w Polsce od dawna, lecz nieskanalizowany. Czemu więc Kościół przed nim się nie bronił?
Zadaniem Kościoła nie jest walka z antyklerykalizmem. Jego obowiązkiem jest czytelne, wiarygodne głoszenie Ewangelii. Powinniśmy być jej świadkami - gorliwymi i wiarygodnymi. Jest to zasada niezmienna, ale jednocześnie trudna, bowiem czasy zmieniają się bardzo szybko i szybko zmienia się mentalność ludzi, przede wszystkim młodych. Do nich trudno dotrzeć starymi metodami. Nie znaczy to, że trzeba je natychmiast wyrzucić do lamusa, ale jednocześnie należy wypracować nowe, dostosowane do realiów współczesności. Na tym polega twórcze wyzwanie dla Kościoła. A jednocześnie nie należy zbytnio się przejmować atakami. Kościół przez wieki był prześladowany, istniał w mniejszym lub większym zagrożeniu. Teraz po prostu mamy do czynienia z kolejnym epizodem tych problemów. Trzeba więc wypracować wiarygodne, czytelne dla innych sposoby głoszenia Ewangelii - to jedyna odpowiedź, jakiej Kościół powinien udzielić antyklerykałom.

Profesor Irena Borowik, światowej sławy socjolog Kościoła, na naszych łamach ("Polska", 14-16.10.2011) zwróciła uwagę, że fenomen Ruchu Palikota to w dużej mierze odpowiedź na silne upolitycznienie wielu księży. Polacy, głosując na nową partię, nie głosowali przeciwko Kościołowi, tylko przeciwko takim duchownym jak ojciec Tadeusz Rydzyk. Zgadza się Ojciec z taką diagnozą?
Działalność ojca Rydzyka to przykład pluralizmu w Kościele, o którym mówiłem na początku naszej rozmowy. Zakony są wyjęte spod kontroli biskupów - między innymi dlatego toruńscy redemptoryści mogli stworzyć Radio Maryja w takim kształcie, jaki znamy. Choć z badań wynika, że jego słuchalność maleje, dziś słucha go około miliona osób. Owszem, nie można tej grupy lekceważyć, ale nie jest to wielomilionowa rzesza tak jak dawniej. Z tej grupy ok. 60 proc. angażuje się w życie polityczne. Są oni grupą zdyscyplinowaną, ale jednocześnie nie można ich utożsamiać z całym Kościołem w Polsce, który liczy dziesiątki milionów wiernych.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Al

Niech Zieba wytlumaczy to swojemu koledze Rydzykowi.

a
artek

Agresja, nienawiśc, ksenofobia itd. nawet w stosunku do własnego kapłana. Fanatyzm islamistów to w porównaniu z nimi "cicha msza w wiejskim kościółku".

W
Widukind

Znów piliście od rana. Albowiem na trzeźwo takich głupot to nawet sam przygłup Pieronek by nie wykombinował.

W
Widukind

Znów piliście od rana. Albowiem na trzeźwo takich głupot to nawet sam przygłup Pieronek by nie wykombinował.

ł
łoł

Gdzie byłby dzisiaj Kościół gdyby nie było takich kapłanów jak o. Rydzyk? Ilu nawrócił Obirek, Pieronek czy inny Boniecki?

p
polo

gazowni wyborczej i PtT.
Ostro "daje w rurę".

T
Turbulencja

Mówi, że jego zabiegi o zdjęcie krzyża w sali obrad Sejmu (który notabene został podarowany przez matkę księdza Popiełuszki) to konsekwencja decyzji prezydenta Komorowskiego, który kazał usunąć krzyż "smoleński" z Krakowskiego Przedmieścia.

Tusk przed 2005 r. zażądał od Zyty Gilowskiej (która była lokomotywą PO) ustapienia jedynki na liście lubelskiej dla Palikota. Nie zgodziła się, więc znalazł pretekst, upokorzył ją i zmusił do odejścia.

Ruch Palikota został celowo wykreowany przez media i towarzyszące im układy. Wszystko po to, aby stworzyć blokująco-kontrolującą mniejszość na wzór dawnej Samoobrony. Palikot już zapowiedział, że poprze rząd PO-PSL, nie stawiając żadnych warunków Donaldowi Tuskowi.

Przed wyborami mózgi PO kombinowały, jak uderzyć w opozycję, by zmniejszyć jej szanse na zwycięstwo. Najłatwiej obniżyć poparcie dla opozycji przez rozproszenie głosów, czyli przez stworzenie wiarygodnych alternatyw.

Najpierw wypuszczono wabik na wyborców Prawa i Sprawiedliwości przez stworzenie partii Polska Jest Najważniejsza. Wiadomo, że rozłam w PiS dokonał się po konsultacjach przyszłych rozłamowców z politykami PO, w tym z Palikotem.

Gdy sondaże nie pozostawiały złudzeń, że PJN poniesie totalną katastrofę, i ta prowokacja polityczna się nie powiodła, wypuszczono kolejny wabik -- tym razem na wyborców lewicy.

Socjotechnicy Platformy zdają sobie sprawę, że tzw. ordynacja proporcjonalna jest mechanizmem, który preferuje podział, a więc, że często się opłaca podzielić na dwa ugrupowania -- pozornie konkurujące -- bo w efekcie można zdobyć więcej mandatów.

Palikot ma za zadanie kanalizować frustrację wyborców, by nie obróciła się ani przeciw Komorowskiemu, ani przeciw Platformie. Ma wywołać wojnę religijną w Polsce, by np. poprzez konflikt o krzyż w Sejmie przykryć prace nad budżetem i działania rządu w sferze finansowej. Media będą wolały zająć się walką o krzyż w Sejmie, niż pracami nad budżetem i narastającym kryzysem w państwie.

Wyjątkowość polskiej sytuacji polega na tym, że mamy najbardziej zmonopolizowany rynek mediów elektronicznych i próbuje się przy ich pomocy zdelegalizować faktycznie jedyną rzeczywistą, patrzącą władzy na ręce, opozycję.

W podziękowaniach dla wspierających go znanych osób Palikot wymienił Jerzego Urbana, Lecha Wałęsę, Andrzeja Olechowskiego, Władysława Frasyniuka, Jolantę Kwaśniewską, Kazimierza Kutza, Magdalenę Środę i Piotra Tymochowicza.

Tak, ten starszy pan stojący nieopodal lidera formacji Palikota, to Jerzy Urban, były rzecznik rządu PRL, który zajmował się w latach 80. gnojeniem ludzi, w tym błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. W powszechnej pamięci pozostał jako ten, którego artykuły -- jak zeznawał Grzegorz Piotrowski -- motywowały funkcjonariuszy SB do działania, czyli do zamordowania kapłana. Przestępcy -- jak mówili w czasie procesu toruńskiego -- nie mogli znieść mieszania się ludzi Kościoła w sprawy polityczne.

W latach 90. Urban kontynuował swą pracę na rzecz ośmieszenia Kościoła i jego ludzi -- w tygodniku "Nie". Tuż obok Palikota i Urbana kolejna postać z przeszłością: Roman Kotliński, redaktor antychrześcijańskich "Faktów i Mitów", w którym pisywał morderca ks. Jerzego, Grzegorz Piotrowski.

Dotychczasowy zastępca Urbana, Andrzej Rozenek dostał się z listy Ruchu Poparcia Palikota do parlamentu i został rzecznikiem klubu. Andrzej Rozenek jako jeden z trzech Polaków (obok Adama Michnika i Leszka Millera) został zaproszony na cykliczne spotkanie Klubu Wałdajskiego organizowane pod patronatem Władimira Putina. Po oficjalnych obradach w Sankt Petersburgu, panowie byli gośćmi prezydenta Rosji w Soczi.

Kolejne postulaty Palikota to łatwiejsze uśmiercanie poczętych dzieci w imię uproszczenia życia kobietom, refundacja in vitro, usunięcie religii ze szkół, dołożenie księżom, legalizacja marihuany i przywileje dla homoseksualistów. W skrócie -- nowoczesne państwo z marzeń Jerzego Urbana.

Jerzy Urban w rozmowie z Piotrem Najsztubem we "Wproście" doszedł do wniosku, że Polskę należałoby... zamknąć. "Wyrastamy z tego narodowego państewka, które zawsze było nieudane" wyznaje Urban.

Redaktor naczelny "NIE" cieszy się, że młodzi ludzie korzystają z procesów globalizacji, co osłabia Polskę pod znaku "dziadków radiomaryjno-pisowskich".

To, co lewica (tzn. masoneria) chce przeprowadzić od dziesięcioleci, jest realizowane przez obecny rząd, który dąży, by całkowicie zmienić polskie rozumienie ludzkiej wolności na socjalistyczne uprawnienie nadane przez Centralny Komitet Planowania w Brukseli. Innymi słowy, budujemy Nową Komunę. Główna przeszkoda to chreścijaństwo, czyli Kościół Katolicki. Stąd wojna z krzyżami i otwarty już atak na Kościół.

Dla lewicy odwiecznym wrogiem jest chrześcijaństwo. Każdy pretekst jest dobry. Najpierw więc starają się rozhuśtać społeczne nastroje tak, by tłum stracił nad sobą panowanie, a następnie ich liderzy dokonują ideologicznej manipulacji, by realne powody (kryzys ekonomiczny) zastąpić powodami ideologicznymi (zwalczyć Kościół). Usiłuje się walkę z kryzysem przekształcić w walkę z Kościołem.

Wojna religijna w Polsce stanowi element unijnej strategii narzucania europejskim narodom ideologii marksizmu kulturowego, w której nie ma miejsca na publiczną obecność etyki chrześcijańskiej jako podstawy systemu prawnego.

Wielkie media nie działają spontanicznie mocą zatroskanych o losy ludzkości dziennikarzy -- ktoś daje przyzwolenie, a może i nakazuje, aby coś nagłośnić. Do antychrześcijańskiej krucjaty chętnych nie brakuje i po stronie mediów, i po stronie polityków. Szczucie "na proboszcza" może zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy przez ostatnie 30 lat Polskę rozkradali.

"Ja i moje pismo ["NIE"] od 20 lat pracujemy na rzecz realizacji tych haseł, pod którymi Janusz Palikot uzyskał wyborczy sukces. [...] Ktoś musiał upomnieć się o tych, którzy chcą żyć bez ślubu, o prawa homoseksualistów, wolność aborcji, dostęp do środków antykoncepcyjnych" (Jerzy Urban)

s
sa

Pierońsko-Gocławsko-Boniecko- Sowią! Z ambonami usytuowanymi na Czerskiej

j
jot

tak na trzezwo czy PO kielichu?

j
joniz

Podaj mi Zięba jaką Ewangelie masz na myśli.

s
sdsd

Zięba nie jest zadnym księdzem!!!!! To jest ubol w koloratce na usługach tefałena - stacji bezpieki PRL. Niech nikt nie ma co do tego złudzeń!!! Tak samo nie jest katolickim kapłanem pan Pieronek , pan Boniecki tak jak nie był księdzem zmarły pan Życiński. to nie są katoliccy kapłani ale tajni ubeccy donosiciele!!! Dziś wysługują się siłom zła. Nie dajcie się nabierać tym farbowanym lisom.

K
KONFESION

ZRETESOWANE? Nie pasowaly?JAKI SENS TU KOMENTOWAC?

Dodaj ogłoszenie