O. Zięba: Bojkot "Przesłania do narodów Polski i Rosji"? To absurdalny apel zapiekłych osób

Agaton Koziński
O. Maciej Zięba
O. Maciej Zięba MICHAL ROGALA / POLSKAPRESSE
- Bojkot "Przesłania do narodów Polski i Rosji"? Tylko osoby agresywne, zapiekłe i myślące w skrajnie ideologiczny sposób mogłyby wystosować tak absurdalny apel. Takie osoby nie rozumieją Kościoła - mówi o. Maciej Zięba, dominikanin, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Czy Ojciec był kiedykolwiek świadkiem sytuacji, w której wierni wychodzili z kościoła w czasie mszy? I w dodatku robili to w sposób manifestacyjny?
Zdarzało się, że ktoś w czasie mszy wychodził z kościoła, ale nie robił tego demonstracyjnie. Nie przypominam sobie ani jednej manifestacji tego rodzaju.

Na portalach internetowych pojawiają się wezwania, by manifestacyjnie wychodzić z kościoła w czasie mszy 9 września. W czasie kazania ma być odczytane "Przesłanie do narodów Polski i Rosji", które w sierpniu podpisali Cyryl I i abp Józef Michalik. O bojkot w czasie niedzielnej mszy apeluje m.in. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Tylko osoby agresywne, zapiekłe i myślące w skrajnie ideologiczny sposób mogłyby wystosować tak absurdalny apel. Takie osoby nie rozumieją Kościoła. Podejrzewam jednak, że nikt tego apelu nie posłucha, ewentualnie najwyżej pojedyncze osoby - jak powiedziałem skrajnie zapiekłe - zdecydują się opuścić kościół.

Ale może właśnie ci wychodzący będą mieli rację? Kościół powinien unikać uwikłania w politykę - tymczasem na ten list trudno patrzeć bez politycznego kontekstu.
To byłaby straszliwa hipokryzja. Przecież tym osobom, które chciałyby wychodzić z kościołów, nie przeszkadzało, gdy duchowni realnie angażowali się w politykę, popierając konkretną partię polityczną. Natomiast kiedy głowa Kościoła prawosławnego w Rosji oraz przedstawiciel wszystkich biskupów w Polsce podpisują się pod ewangelicznym przesłaniem, które wzywa do przezwyciężania nienawiści i przełamywania uprzedzeń między narodami, to uznają ten fakt za politykę. Skoro ktoś w tej stricte ewangelicznej treści widzi wątki polityczne, to znaczy, że stosuje radykalny wariant mentalności Kalego. Uważa za niepolityczne nawet zachowania ściśle polityczne, takie jednak, które mu się podobają, natomiast za polityczne uważa wszystko to, czego nie akceptuje, choćby miało to z polityką luźny związek.

Ale czy miara ewangeliczna przy tym liście jest adekwatna? Dysproporcja między Kościołem w Polsce a Kościołem w Rosji jest gigantyczna - w naszym kraju ma on bardzo silną pozycję, a u naszych sąsiadów bardzo słabą. Mimo to do podpisania listu doszło.
Mówienie o jego wymiarze ewangelicznym jest jak najbardziej zasadne, bo Ewangelia nie patrzy na liczby, posiadane wpływy czy wskaźniki popularności, ale na realizowanie tego, o czym nauczał Pan Jezus. Proszę też pamiętać o sięgającej czasów apostolskich tradycji Kościoła prawosławnego. Jan Paweł II, który był głową Kościoła mającego sporo ponad miliard wyznawców, nie patrzył na to, ile osób przynależy do Kościoła prawosławnego, tylko zdecydowanie dążył do dialogu i porozumienia, ogromnie go też bolały gesty zniechęcające ze strony rosyjskiej. To właśnie w duchu jego nauczania wykonano ten konkretny krok w kierunku zbliżenia obu Kościołów. I na pewno tam w górze ma on teraz z tego gestu wiele radości. Przecież papież przez cały długi pontyfikat wykonał niezmiernie wiele gestów wobec prawosławnych, zarazem dążąc do pojednania polsko-rosyjskiego.

I według Ojca o pojednaniu polsko-rosyjskim można mówić bez kontekstu politycznego?
Tak, to jest możliwe, wtedy, gdy pojawia się - jako dominujący - kontekst ewangeliczny. To Chrystus pragnie, abyśmy przekraczali podziały, wybaczali sobie nawzajem winy, nie byli niewolnikami nawet bardzo bolesnej przeszłości. Wyraźnie mówi o tym Ewangelia. Teraz my, ludzie Kościoła, choć nieudolni i grzeszni, staramy się tę wolę Chrystusową urzeczywistniać. I to jest podstawowa kategoria, w jakiej to posłanie powinno się rozpatrywać. Wszelkie konteksty, czy to polityczne, socjologiczne, czy geostrategiczne, są wtórne.

Mimo wszystko rzeczywistość mocno się rozmija z tym, o czym teraz mówi Ojciec. Arcybiskup Michalik jest przewodniczącym episkopatu od ośmiu lat i w tym czasie dał się poznać jako stały komentator Radia Maryja sympatyzujący z wizją świata prezentowaną przez PiS. Właśnie dlatego jego podpis pod posłaniem jest takim zaskoczeniem. Czy to sygnał, że jego drogi ze środowiskiem radiomaryjnym zaczęły się rozchodzić?

Ciągle się nie rozumiemy. Trzeba umieć rozróżnić optykę ewangeliczną od optyki politycznej. Arcybiskup Michalik zgodnie ze swoim sumieniem stara się głosić Słowo Boże. To jest dla niego istotne, a nie to, w jaki sposób mogłyby jego działania zostać politycznie zdyskontowane. Jednocześnie ta sytuacja pokazuje, w jak schematyczny sposób myślą media, które wszystko interpretują na poziomie polityki, a rzeczywistość - na szczęście - jest znacznie bogatsza.

Do tej pory abp Michalik też sprawiał wrażenie duchownego bezrefleksyjnie tkwiącego w jednej konwencji.
On po prostu widzi, że Radio Maryja ma duszpasterski potencjał i wykorzystuje je w swej misji biskupa.

Ale przecież to nie jest jedyne medium katolickie.
I przecież abp Michalik pojawia się także w innych mediach. On nie ślubował wierności Radiu Maryja, wszystkim jego treściom, także politycznym. On je traktuje jako radio, w którym może przedstawić swoje poglądy.

Ale trudno w ten sposób podchodzić do Radia Maryja. Ono jest niezwykle silnie upolitycznione.
To przesada. To raczej media interesują się wyłącznie warstwą polityczną. Owszem, wybrało ono - do czego mam duże zastrzeżenia - ścisłą współpracę z jedną opcją polityczną, ale przecież na antenie tej stacji są regularnie odprawiane nabożeństwa, jest dużo modlitwy, także dużo przesłania adresowanego do ludzi starszych oraz chorych. Media na to nie zwracają uwagi, a dla arcybiskupa jest to ważny aspekt funkcjonowania tego radia.

Tyle że dokładnie te same modlitwy pojawiają się w innych rozgłośniach katolickich, na przykład w radiach sieci Puls. Arcybiskup Michalik zawsze wolał jednak Radio Maryja.
Bo też inne stacje nie są tak skuteczne w dotarciu do wiernych jak Radio Maryja. Proszę pamiętać, że ono ma około miliona słuchaczy, takiego grona odbiorców nie można lekceważyć. Choć zarazem, o czym mało się mówi, jest to jedynie parę procent katolików w Polsce, jakieś 3-4 proc. Zauważmy też, że na antenie tej rozgłośni abp Michalik mówi o Kościele i Ewangelii, a nie o polityce.

Ale jednocześnie, pojawiając się na jej antenie, abp Michalik uwiarygodnia tę stację. To nie błąd?
To jest pytanie do księdza arcybiskupa. Ja mogę tylko powiedzieć, że wszelkie opowiadanie się Kościoła po stronie konkretnych polityków czy konkretnych partii jest niezgodne z katolicką nauką społeczną i szkodzi Kościołowi. Słowo "partia" pochodzi przecież od "pars" - część, a Kościół jest "katolicki", czyli powszechny.

Jak Ojciec sądzi, jak będą teraz wyglądały relacje między Radiem Maryja a abp. Michalikiem? Bo jednak rozgłośnia ojca Rydzyka sympatyzuje z tymi środowiskami, które nawołują do bojkotu posłania podpisanego przez arcybiskupa. Czy należy się więc spodziewać rozwodu?
Na pewno nie można tych kwestii opisywać za pomocą kategorii, które pan proponuje. Arcybiskup Michalik będzie gotowy mówić o Ewangelii i sprawach Kościoła w Polsce w Radiu Maryja i w innych mediach. Natomiast będzie unikał wystąpień w sprawach idących wbrew głosowi Kościoła w kraju. Swoją drogą nie potrafię uwierzyć, by na antenie Radia Maryja ktoś mógł zaapelować o bojkot orędzia czy o wychodzenie z mszy świętej. To niemożliwe.

Do bojkotu apelu nawołują przede wszystkim media "cywilne".
Właśnie. Trzeba to umieć rozróżniać. Media "cywilne" nie myślą w kategoriach ewangelicznych. Dlatego też trzeba pracować nad tym, by przełamywać stereotypy unoszące się nad wspólnym posłaniem obu Kościołów. W Polsce ten dokument zatwierdził cały episkopat, w Rosji zajmował się nim głównie Cyryl I, który miał sporą opozycję wewnątrz Cerkwi, będącą przeciwko podpisaniu takiego dokumentu z katolikami, i to jeszcze Polakami. Ale to mnie nie dziwi. Tak właśnie wygląda w praktyce rozbijanie schematów patrzenia na Kościół przez pryzmat polityki. Na szczęście Kościół nie pozwala się zamknąć w tych wąskich ramach, jest strukturą dużo bardziej złożoną.

W jakim kierunku pójdzie po podpisaniu apelu do Polaków i Rosjan? Powszechnie uważa się, że to orędzie jest początkiem bardzo krętej drogi.
Na pewno jest to dopiero pierwszy krok, ale też aż pierwszy krok, którego rangę trzeba docenić. Bez pierwszego kroku nie może być bowiem kroków następnych. Do tej pory było wiele podobnych prób ze strony katolickiej, ale były one ignorowane - że przypomnę choćby liczne działania Jana Pawła II na rzecz odbudowy kontaktów z Cerkwią prawosławną. Pytanie, co będzie dalej. W 1965 r. także wielu osobom nie podobał się list biskupów polskich do niemieckich. Obecne orędzie wywodzi się z tego samego ducha ewangelicznego - choć na przykład w mediach o odcieniu liberalnym pojawiały się oskarżenia, że to orędzie jest "sojuszem sił reakcji" - wrogów wolnego społeczeństwa i demokracji, a pani wicemarszałek Sejmu była zgorszona tym, że do podpisania posłania doszło na Zamku Królewskim - mimo że ten zamek nie jest przestrzenią państwową. W gruncie rzeczy mnie to dosyć cieszy. Skoro przeciwko orędziu protestują obie strony, skrajna lewica i skrajna prawica, to znaczy, że dokument dotyka ważnych problemów i czyni to w sposób właściwy.

Przypomniał Ojciec list biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. Tyle że zasiane wtedy ziarno przyniosło owoc dopiero po 1989 r., dopiero wtedy stosunki między Warszawą a Berlinem zaczęły się wyraźnie poprawiać. Na zmianę w relacjach polsko-rosyjskich też będziemy musieli tak długo czekać?
Ale przed 1989 r. wykonano bardzo dużo ważnej pracy, by poprawić stosunki między Polską a Niemcami. Bardzo mocno angażował się w to na przykład pastor Joachim Gauck, który teraz jest niemieckim prezydentem. Podobnie do niego zachowywało się wielu chrześcijan w NRD i RFN. Opozycja demokratyczna w Polsce i NRD bardzo dobrze współpracowały ze sobą. Społeczność RFN niezwykle ofiarnie wspierała Polskę w stanie wojennym. Zrobiono więc bardzo wiele - choć ma Pan rację, że przełom polityczny nastąpił dopiero po upadku komunizmu i odzyskaniu wolności. Nie wiem, jak długo przyjdzie nam czekać na podobny przełom polityczny w stosunkach polsko-rosyjskich, to zależy od samych polityków. Ale na pewno to orędzie było ważnym krokiem we właściwym kierunku tak pod względem kościelnym, jak społecznym oraz narodowym.

A może trzeba było synchronizować działania? Może orędzie kościelne powinno być ogłaszane równocześnie z działaniami podejmowanymi przez polityków?
Przecież zadaniem Kościoła katolickiego w Polsce i Cerkwi prawosławnej w Rosji nie jest synchronizowanie działań polityków obu krajów.

Ale można było delikatnie, nieoficjalnymi kanałami, zasugerować takie rozwiązanie.
Politycy nie odwrócili się tyłem do tego orędzia. Przecież prezydent Bronisław Komorowski przyjął Cyryla I i w ten sposób nadał tej wizycie także wymiar państwowy. Polski prezydent wyraźnie w ten sposób pokazał, że jest otwarty na polityczny wymiar pojednania polsko-rosyjskiego. Teraz musimy poczekać, by zobaczyć, jak odpowie na niego druga strona.

Cyryl I jest w bliskich relacjach z Kremlem. Myśli Ojciec, że uzgadniał z nim treść porozumienia?
Prawosławie od zawsze miało bliskie kontakty z władzą polityczną - to jest specyfika tego wyznania. Działo się tak jeszcze w Konstantynopolu, podobnie rzecz ma się w Moskwie, tak za caratu, jak obecnie. Ale - powtórzę raz jeszcze - to przesłanie miało charakter ewangeliczny, niepolityczny. Politycy sami muszą zdecydować, w jaki sposób chcą z niego skorzystać.
Posłanie było skierowane do narodów - ale jego treść utrzymano w duchu bardzo konserwatywnym, napiętnowano na przykład w nim związki homoseksualne. Nie było lepiej to pominąć i w ten sposób nie wprowadzać dodatkowych osi podziału?
Pan używa terminu "konserwatyzm" jako określenia o zabarwieniu negatywnym, tymczasem ono nie powinno mieć takiego wydźwięku. Pochodzi od słowa "konserwować" i ma zabarwienie neutralne. Jeśli konserwujemy dobre rzeczy, to dobrze, jeśli złe - to fatalnie. W przesłaniu znalazły się treści, które łączą oba Kościoły. I dobrze, że udało się wypracować katalog wspólnych tematów, lecz nie miał on - co pan sugeruje - agresywnego charakteru.

Ale te słowa wyrzucają pewną grupę Rosjan i Polaków poza społeczeństwa, które mają dążyć do pojednania.
To nieprawda. W orędziu pojawiają się bardzo szerokie określenia mówiące, że każdy Polak, z wzajemnością, winien widzieć w każdym Rosjaninie przyjaciela i brata. To dotyczy wierzących i niewierzących, te słowa są skierowanego do każdego, kto chce ich słuchać - do wszystkich osób dobrej woli. Tylko osoby, które mają mizerne rozeznanie, co to jest Kościół, mogą negatywnie zareagować na tego rodzaju słowa. Głęboko wierzę, że to orędzie zbuduje w przyszłości wiele dobra.
Rozmawiał Agaton Koziński

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jureq
trzeba być bardzo zapiekłym, agresywnym i skrajnym, by czynić zarzut ludziom, którzy miłosiernie spuszczają zasłonę nad tym, że to kościoły wszechmiłości dopiero teraz próbują się godzić. A może ten wiekowy wstyd chcą przerzucić na wszystkich? ludzie już dawno ze sobą rozmawiają, a grzesznik w pokorze i zadumie przeżywa swoją pokutę, czy wrzeszczy na cały świat, ze się dopiero chce poprawić? kiepski wzorzec i takie skutki, ale najpierw wyleczcie się sami.
J
Jacek
Biskupi faktycznie powinni popracować nad sobą. A mają bardzo duże zaległości.
???
Taki apel do narodow powinien spowodowac,ze Kaczynski,Brudzinski,Macierewicz,Blaszczak,Hofman i reszta tej ferajny,okresli sie czy sa chrzescijaninami, czy zalozyli wlasna sekte. Tu nie chodzi o nawracanie sasiadow, tylko prace nad samym soba.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu O. Zięba: Bojkot "Przesłania do narodów Polski i Rosji"? To absurdalny apel zapiekłych osób
J
Jacek
Po prostu taki apel nie ma większego sensu i niczego nie zmieni. A szanowny episkopat powinien bardziej przestrzegać postów i rzadziej ulegać grzechowi obżarstwa (co widać po tuszach), a wtedy poziom cholesterolu by się obniżył i wzrosła percepcja rzeczywistości, co z kolei przełożyłoby się na rozsądniejsze apele.
p
polo
zostanie okrzyknięty nowym lewackim "Papierzem".
Dodaj ogłoszenie