O tym, co jest najważniejsze

Paweł Siennicki
Paweł Siennicki
Paweł Siennicki Fot. Polskapresse
Poczytałem sobie, co rok temu mówili znani polscy ekonomiści o kryzysie. Oto wtedy państwa strefy euro oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy uzgodniły pakiet pomocy dla Grecji w wysokości 110 mld euro. Znani komentatorzy ogłaszali koniec kryzysu i wieścili wspaniałe perspektywy dla Europy i Polski.

Minął zaledwie rok, a świat zastanawia się, na ile wystarczy uzgodniona redukcja greckiego długu o 100 mld euro. Da to nam miesiąc, trzy czy może aż pół roku stabilności? Pytanie, czy uda się zażegnać kryzys w Europie, brzmi dziś retorycznie, bo w kolejce z kłopotami stoją kolejne państwa kontynentu. Nakłady na ratowanie Włoch czy Hiszpanii bądź utrzymanie wypłacalności Portugalii i Irlandii to przy greckich kłopotach kropla w morzu. Dziś, zdaje się, jesteśmy w sytuacji, że kryzys jest cały czas krok przed nami, a środki ratunkowe uważane jeszcze rok temu za gigantyczne teraz są niewystarczające. Pożar zatem trwa i los Unii Europejskiej, a więc świata, jaki znamy, wcale nie jest do malowania w różowych barwach.

CZYTAJ TEŻ KOMENTARZE PAWŁA FĄFARY W SERWISIE POLSKATIMES.PL

W Polsce mało kto przejmuje się dramatycznymi wydarzeniami w Europie. Żyjemy nadzieją, że kryzys ominie nas tak samo jak dwa lata temu. Czy jednak czegoś państwu to nie przypomina? Czy nie brzmi to jak optymistyczne wizje ekonomistów sprzed zaledwie roku, które dziś są warte funta kłaków, a nazwisk autorów owych przepowiedni lepiej z litości dla nich samych nie wymieniać?

Polska polityka wciąż żyje w cieniu kampanii, całkowicie przyczynkarskiej, w której ważne problemy w ogóle nie wybrzmiewały

Nasza uwaga tymczasem ogniskuje się na potyczkach w rodzaju, w jaki sposób Donald Tusk załatwi Grzegorza Schetynę, jak skończy Zbigniew Ziobro, kto zdobędzie lewicowy rząd dusz: Miller czy Palikot. To sprawy ważne z punktu widzenia bieżącej krajowej polityki, ale za kilka tygodni, w najlepszym wypadku miesięcy, nikt nie będzie o nich pamiętać. Polska polityka wciąż jakby żyje w cieniu kampanii wyborczej, całkowicie przyczynkarskiej, w której w ogóle nie wybrzmiewały ważne problemy. Wtedy nawet straszenie premiera Tuska nadciągającą drugą falą kryzysu traktowane było jak wyborcza taktyka. Ba, zresztą po wyborach sam premier w tej sprawie ucichł, a rozciągniecie w czasie dyskusji o nowym rządzie wprowadza cały świat polityczny, w tym samego szefa rządu, jakby w błogą senność.

CZYTAJ WIĘCEJ KOMENTARZY PAWŁA SIENNICKIEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Piszę o tym, bo listopad, który właśnie się rozpoczyna, razem z dniami, w których wspominamy zmarłych, tradycyjnie jest w Polsce czasem, kiedy się zatrzymujemy. Zatrzymujemy się na chwilę, żeby pomyśleć: co ja robię, jak żyję? Zaczynamy zadawać pytania o rzeczy najważniejsze. Każdemu z nas - politykom, nam, zwykłym ludziom - to się bardzo przyda. Oby odpowiedzi, których sobie udzielimy, były aktualne dłużej niż przez kilka miesięcy.

Paweł Siennicki

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wszyscy politykują a głupoty kują więc zamiast się im przyglądać lepiej budować to co potrzebne wszystkim do życia.

b
buba

Nic ując nic dodać...tylko wielu czytających ten wpis, nie jest go w stanie zrozumieć.A nie wspomne o wyciągnieciu jakiś wniosków.

G
Grant

Wśród odwiecznych specjalistów od kształtowania świadomości mas ważne miejsce zajmuje teoria tzw. „godziny zero”. Była stosowana od zarania ludzkich dziejów i jest stosowana z powodzeniem do dnia dzisiejszego. Jej istota polega na tym aby wymazać całą wiedzę o świecie i społeczeństwie ze świadomości mas i uzyskać tzw. stan świadomości „zero”. Od tego momentu specjaliści frontu ideologicznego podejmują trud ukształtowania świadomości politycznej i społecznej obywateli według zasad przez siebie oczekiwanych. Pierwszym sprawdzianem tej teorii była Wielka Rewolucja Kulturalna w Chinach. Jej celem było zniszczenie wszelkich materialnych i intelektualnych symboli dotychczasowego systemu kulturowego i uzyskanie świadomości społecznej na poziomie „zero”, po to aby od tego zerowego poziomu podjąć dzieło politycznej indoktrynacji społeczeństwa od zera. Klasycznym przykładem realizacji tej teorii była rewolucja w Kambodży gdzie stosowano szczególnie okrutne metody indoktrynacji polegające na obowiązku wykonywania 10 godzin dziennie ciężkiej pracy fizycznej plus dodatkowo 4 godziny na dobę publicznej samokrytyki. Jeżeli ktoś tej próby nie wykonał stosowano wobec niego karę śmierci poprzez zabicie go wbiciem gwoździa w głowę. W ten sposób Czerwoni Kmerzy uśmiercili prawie 2 mln. obywateli Kambodży. Sama idea pozostała jednak bardzo zachęcająco i jest chętnie stosowana także przez współczesnych apostołów kapitalizmu monetarystycznego. Ogólnie chodzi o to aby wiedza i świadomość społeczeństw była taka jakiej oczekują ośrodki władzy i zarządzania kapitałem. Współczesnemu społeczeństwu wcale nie chodzi o to aby wychowywać mądrych i światłych obywateli, którzy zaraz po dorośnięciu doprowadzą do rewolucji , chodzi raczej o wychowywanie miernych i wiernych oraz spolegliwych robotników , którzy przez całe swoje życie będą uczciwie pracowali na dobrobyt milionerów , oczywiście za grosze. Świadczy o tym dobitnie system kształcenia powszechnego w USA, gdzie nauka w szkołach trwa 4 dni w tygodniu i ma tendencje do skracania a jej zasadą jest aby uczeń opanował podstawowe zasady czytania i pisania, liczenia w stopniu podstawowym , podstawy posługiwania się komputerem i uzyskał prawo jazdy. Nie powinien uzyskać zdolności do samodzielnego abstrakcyjnego myślenia a nie daj Boże do myślenia że kapitalizm jest zły i trzeba go zmienić. Podobne tendencje w szkolnictwie polskim realizuje PO . Po pierwsze zlikwidowano wiedzę o społeczeństwie i świecie współczesnym zastępując je religią, ograniczono do minimum nauczanie historii , a to co pozostało nie jest historią tylko ideologiczną indoktrynacją, zlikwidowano matematykę na maturze i ogólnie ograniczono wymagania naukowe. Najlepsze oceny ma uczeń, najlepiej ministrant, wypowiadający poglądy oczekiwane przez władzę. Państwo od tych ludzi nie oczekuje niczego więcej poza głosowaniem na PO lub w ostateczności na PIS, niczego także im nie gwarantuje , ani pracy , ani majątku ani pozycji społecznej. W tym kierunku zmierza edukacja społeczeństwa w Polsce pod kierunkiem przewodniej siły narodu czyli PO. Czy w początkach XXI wieku ta technika się spełni zapewne zadecyduje nowoczesne informatyczne społeczeństwo naszych czasów. OD NAS ZALEŻY KIM BĘDZIEMY JAKO NARÓD I CZY DAMY SOBIE ZAWIĄZAĆ NA MORDY KAGANIEC OŚWIATY.

s
smutas

Widać, że autor nie należy do tzw. głównego nurtu mediów. Rolą którego to nurtu jest odmóżdżanie Polaków. Niestety, Polaków jest łatwo zmanipulować a nauczyć rozsądku jeszcze nikomu się nie udało.

P
POpieracz

To jest najwazniejsze, zeby nasz Premier Tusk pomogl w ratowaniu strefy euro przez przekazanie trzystu miliardow euro , ktore Polska miala dostac z UE, bo Polska tych pieniedzy nie potrzebuje, gdyz Polska swietnie radzi sobie z kryzysem i jest zielona wyspa w morzu recesji. To uratuje Europe przed podzialem na Europe dwoch predkosci, a Polske przed znalezieniem sie w grupie panstw bienych. Premierze Tusku nie zwlekaj, bo to nie tylko uratuje zjednoczona Europe, ale tez poprawi wizerunek Polski w swiecie !

P
POpieracz

To jest najwazniejsze, zeby nasz Premier Tusk pomogl w ratowaniu strefy euro przez przekazanie trzystu miliardow euro , ktore Polska miala dostac z UE, bo Polska tych pieniedzy nie potrzebuje, gdyz Polska swietnie radzi sobie z kryzysem i jest zielona wyspa w morzu recesji. To uratuje Europe przed podzialem na Europe dwoch predkosci, a Polske przed znalezieniem sie w grupie panstw bienych. Premierze Tusku nie zwlekaj, bo to nie tylko uratuje zjednoczona Europe, ale tez poprawi wizerunek Polski w swiecie !

t
tomaszkovi

Trzeba było czytać opinie innych ekspertów rok temu, podobnie dziś. A nie ciągle tych samych;)

Ś
Śledź

Ciekawe czy stanął w dryf, bo nie wie gdzie płynąć, czy może do końca nie wie jacy oficerowie wraz z nim mogą przeprowadzić ten okręt przez wzburzone morze. Pewnie zastanawia się także czy załoga nie będzie ociągać się przy brasowaniu żagli gdy wiatr się zmieni lub zastrajkuje i nie będzie chciała gnać na reje gdy się wzmoże i trzeba będzie szmaty refować. To naprawdę jest dylemat. Niczym Larsen z powieści "Wilk morski" musi samotnie podejmować decyzje i trzymać załogę krótko twardą ręką. Ale czy przy pierwszej okazji niż znajda się tacy, co nocą spuszczą szalupę, (Rostowski) i popłyną własnym kursem do Anglii?
Wygląda na to, że trwa sztil, ale to jest chwila przed burzą. Oby nie nadszedł niespodziewanie biały szkwał, bo może nawet ryk „WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAAAAAD” nie poderwać uśpioną w przytulnym kubryku załogę. Nie powinien pozwolić na gnuśnienie pod pokładem. Niech chociaż cerują co mogą.

Dodaj ogłoszenie