O różnicy między nocą a dniem

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Wdawnych czasach, jak przypuszczam, ludzie bardziej obawiali się nocy. Ciemności, dzikich zwierząt, skrytych napastników. Za dnia świat był widoczny, zatem bezpieczniejszy i wyraźny, przewidywalny...

Dziś, jak mniemam, dużo fajniejsza jest noc. Nie tylko ze względu na seks bądź rozrywki na mieście albo nawet w ogóle nie z tego powodu. Noc jest bezpieczniejsza, bo - zasypiając - można choć na kilka godzin oderwać się od kłopotów, zabić stresy i niepokoje. I śnić o czymś lepszym, niż jest. W nocy nie przychodzi policja ani komornik, w nocy nie zwalniają z pracy i nie zamykają fabryk, w nocy dzieci nie przynoszą ze szkoły najgorszych stopni, nie wystawiają mandatów, nie przegrywają meczów, a dzikie zwierzęta nie istnieją, chyba że na Animal Planet...

Za dnia czekają nas zazwyczaj same ryzykowne decyzje, odmowy, czyjeś niezadowolenie, gniew, każda wyprawa do sklepu to starcie z drożyzną, każde włączenie telewizora bądź radia to informacje o zabójstwach, złodziejstwie, o głupocie, informacje o naszych rosnących długach, o pogarszającym się stanie zdrowia własnym albo najbliższych. Dzień to starzenie się, ukrywane za makijażem i sztucznym, doklejanym uśmiechem...

Ja zdecydowanie wolę noc. Swoje dni powoli przestaję lubić. Mimo że za oknem wyjrzało piękne letnie słońce, ogród kusi zapachami, mam wspaniałe perspektywy - coś jednak mnie dusi, każdego dnia coraz bardziej. Wielu ludzi ma dokładnie tak samo. W biały dzień całkiem czarne myśli.

Te dziwaczne rozważania przyszły mi do głowy zaraz po tym, kiedy zastrzelił się generał Sławomir Petelicki. Pierwsze skojarzenie - pewnie miał kłopoty finansowe, zwolnili go z pracy, zresztą cóż to za generał, który mieszka w bloku, zwłaszcza tak ważny generał, pewnie najbardziej zasłużony (a popatrzcie, jak żyją Kiszczak z Jaruzelskim, generałowie, których chyba zapomnieliśmy zdegradować). Potem pomyślałem, to było już bliższe prawdy chyba, że emerytury generalskie nie są aż tak bogate, jak się powszechnie sądzi, i za te kilka tysięcy trudno utrzymać kilkuosobową rodzinę (dla oburzonych, że to i tak za dużo - generałom zwyczajnie nie wypada jeździć tramwajami, to w końcu szarża, tak jak arcybiskupom na przykład). Następnie - analizowałem wątki hipotetyczne, acz jednak raczej faktyczne: że miał kłopoty z psychiką, bardzo poważne, to zresztą u ludzi żyjących w ciągłym napięciu norma, stąd taka kariera psychiatrów, przy jednoczesnym wstręcie ludzi ze świecznika do podejmowania leczenia, bo niby wstyd… No i kłopoty rodzinne, o których powszechnie wiadomo, no ale ma to niemal każdy z nas… I poczucie, że jest się nagle w życiu publicznym pomijanym zupełnie bądź traktowanym marginalnie przez tych wszystkich, tych samych, którzy jeszcze chwilę wcześniej padali do stóp, meldowali się, prosili o wizytę, o radę, o awans, o przydział mieszkania, auta, działki...

I jak sądzę, generał, widząc nieprzyjazność i nieprzyzwoitość każdego kolejnego dnia, zrobił to co przedwojenni oficerowie. Oni niestety zabijali się z powodu przegranych bitew, wojen, a dziś ludzie mądrzy zabijają się z bezradności i bezsilności. Pomyślcie, czemu to najwybitniejsi są najbardziej bezradni - ano pisałem już i o tym, bo zwykle otaczają ich świnie jedzące kartofle. Świnie, które potem gremialnie stawiają się na pogrzebach, kupując odpuszczenie grzechów za jeden kwiatek. Byłem na wielu takich pogrzebach, bo też bywam świnią. Która myśli częściej o sobie, nie o innych - na ogół, tak jak robicie to również wy...

Generał Petelicki miał być wzorem dowódcy i nim był, stworzył pierwsze polskie oddziały szybkiego reagowania, ponoć lepsze od amerykańskich stawianych za wzór, stąd szok, że człowiek tak dzielny kapituluje… Hm, w dziejach Polski nie był to jednak pierwszy taki przypadek.

CO MYŚLISZ O PŁACENIU ZA TREŚCI W INTERNECIE? WYPEŁNIJ ANKIETĘ, WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ IPADA

Ja zdecydowanie wolę noc. Swoje dni powoli przestaję lubić. Mimo że za oknem wyjrzało piękne letnie słońce. W biały dzień całkiem czarne myśli

Czytając historię Polski przedwojennej, byłem niebywale zdziwiony, że samobójstwo popełnił, skacząc z okna, generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Ten, który tworzył Pierwszy Pułk Ułanów. Brał udział w wyprawie wileńskiej i kijowskiej, obu zwycięskich, i w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, o triumfalnym zakończeniu. Kawaler Orderu Virtuti Militari i Legii Honorowej za dzielność na polu bitwy. Następnie wiele lat adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego, bodaj najbliższa mu osoba w mundurze. Tak bliska, że marszałek wybaczał mu powszechnie znane hulanki, wygłupy, pijaństwa, kobiety - prawdopodobnie troszkę tej dezynwoltury mu zazdrościł i lubił słuchać anegdotycznych wręcz opowieści o podwładnym... Choćby o tym, jak Wieniawa konno usiłował wjechać do restauracji Ziemiańska na piętro i w pewnym momencie wykrzyczał do kompanów owo przesławne później zdanie: "Panowie, skończyły się żarty, zaczęły się schody!". Piastował wysokie stanowiska wojskowe i w dyplomacji, był nawet wyznaczony na następcę prezydenta Mościckiego na wychodźstwie, w dniu napaści na Polskę przez Sowiety, 17 września 1939 roku... Sprzeciwiły się temu liczne rządy i środowiska, zwłaszcza inny polski generał Władysław Sikorski. Londyński rząd, pragnąc pozbyć się Wieniawy, czyli legendy po Piłsudskim, konkurencyjnej wobec nowych Panów i ich planów, mianował go wtedy ambasadorem aż na Kubie. Pewnie mógłby tam Wieniawa dalej jeździć konno, bić się na szable i popijać rum w Hawanie, nawet z Ernestem Hemingwayem, który akurat tam mieszkał, też poniekąd na wygnaniu...

Ale poczuł się Wieniawa tak niesprawiedliwie potraktowany, tak brutalnie odsunięty od spraw polskich, bieżących, ważnych, poczuł się tak dalece na peryferiach, że w 1942 roku wyskoczył w Nowym Jorku z piątego piętra. On, bohater, na którego piersiach nie mieściły się zdobyte w najtrudniejszych szarżach medale i ordery, Pierwszy Ułan Rzeczypospolitej. Z tej najpiękniejszej fali, patriotycznej polskiej fali młodzieży, z ułanów, o których śpiewano przecież, i zgodnie z prawdą - "Hej, hej, ułani, malowane dzieci, niejedna panienka za wami poleci! Niejedna panienka, i niejedna wdowa...". No więc Wieniawa, który z życia czerpał pełnymi garściami, ale zarazem wiernie służył marszałkowi i Polsce - skapitulował. Wybrał śmierć zamiast wczasów w Hawanie. Skrzywdzony przez ludzi, którzy, nie dorastając mu do ostróg, kompletnie go nie rozumieli, zatem i nie docenili - poza Marszałkiem. Oj tak, inteligencja i polot skazują nieraz na okrutną samotność, stąd zresztą powiedzenie, że pionierzy umierają od strzałów w plecy. Oddanych przez ludzi, którzy nie potrafili nadążyć, i zawsze zostawali z tyłu. Cóż, jedyny szczery wówczas hołd oddał mu na pogrzebie w Nowym Jorku najwybitniejszy amerykański generał II wojny George Patton, ten sam, który dwa i trzy lata później po brawurowej akcji kolumn pancernych przez całą Europę chciał od razu… ruszać na Sowietów! I też został odsunięty od wojskowych i politycznych spraw, zbyt był brawurowy i samodzielny, i szybki, i odważny. Oj, trudny zaiste jest los zwycięskich generałów.

Chciałbym wierzyć, że taki był właśnie motyw samobójczej śmierci generała Sławomira Petelickiego, który życie oddał bezpieczeństwu Polski, a która podziękowała mu jedynie nagrobkiem w Alei Zasłużonych. W której musi się dziś czuć nie najlepiej jednak, czując, jak wielu koło niego spoczywa ludzi Polsce niezasłużonych kompletnie, a których z narażeniem życia bronił… Bo był żołnierzem. I tak jak Wieniawa był Pierwszym Ułanem, on był Ułanem Ostatnim. Obaj polegli z własnej ręki, z osobistego wyboru - zapewne brzydząc się każdym kolejnym dniem. I obaj zapragnęli spokojnej, cichej nocy, we własnym już, żołnierskim towarzystwie. Mam nadzieję, że wszystkim im jest dobrze, Polakom, których zabiła wprawdzie Służba Polsce, ale na pewno jej nigdy nie żałowali. Żałowali, że nie pozwolono im służyć dłużej. Woleli więc zasnąć.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

!
a co, może euro to był sukces, zwłaszcza polskiej drużyny, hahahahaha!
s
sim
Te schody to chyba nie byla Ziemianska a Bristol.
b
burek
...ubezpieczenie na życie 3 mln,w przypadku samobójstwa rodzina dostanie zero
w
wow
1.Gdzie ta katastrofa na Euro, Niedorzeczny?

2. Robienie z ubeka na usługach USA i Israela polskiego bohatera, to można zobaczyć tylko u ludzi pokroju Niedorzecznego.
K
Krawiec
Też zapamiętałem Petelickiego w operetkowym mundurku.
P
PURTK
Ale porównanie Wieniawa a jakis P...
a
antysamobójca
To zazwyczaj pomaga.
Na pewien czas.
J
Jawa
Dzięki Redaktorze ,piękny tekst ale widzę po komentarzach,że trudny.Zawsze przypomina mi się cytat z Ziemi Obiecanej "gdyby świnia rozumowała o orle,rozumowałaby podobnie "
Panowie trzeba rozumieć duszę artysty obojętnie w jakim zawodzie.
m
masik
co to w ogóle za zestawienie . Przeciez Wieniawa te leser i totalny idiota. Dlatego z szablą na czołgi pędził. A ,że go kula w locie nie trafiła to znak ,że pijacy mają zawsze szczęście. A Petelicki to prawdziwy generał ale nie wytrzymał psychicznie.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu O różnicy między nocą a dniem
b
billyjoe
Co do Petelickiego to jego czas minął-pamiętam go jak sobie uszył kabaretowy mundur-odmienny od innych-miał parcie na szkło A OSTATNIO GO NIE WOŁALI DO TELEWIZORNI!Co do Wieniawy to ze schodami to prawda ale jak po pijaku wychodzili z knajpy i wtedy powiedzial ten bon-mot-A Z KONIEM TO bujda na resorach!!!Reasumując takie samobójstwa to popełniają megalomani i tchórze-CO INNEGO NA WOJNIE ALE TAK???????
Dodaj ogłoszenie