O "polskich obozach śmierci", E.T. i telewizji

Jacek Stawiski, publicysta TVN 24
Najgłośniejsza sprawa zza oceanu, która była komentowana w Polsce w ostatnich dniach, to wypowiedź prezydenta Obamy o "polskich obozach śmierci". Wypowiedź, jak wiadomo, wywołała oburzenie w Polsce i zaskakująco dużo komentarzy w mediach amerykańskich.

Spośród wielu komentarzy najciekawszy znalazłem w "Washington Post": komentatorka pisma Jennifer Rubin ironizuje, że absolwenci Harvardu z reguły uchodzą za inteligentnych i dobrze poinformowanych. Prezydent Obama, nawet jeśli opowiada rzeczy niemądre - podkreśla Rubin - to jego sztab szybko tłumaczy szefa. Ale ostatnia wypowiedź Obamy wywołała międzynarodowe zamieszanie.

Słowa "polski obóz śmierci" oburzyły Polaków w Ameryce i w Polsce, na dodatek stanowiły afront dla jednego z najwierniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Prezydent powinien był wiedzieć, że obozy zagłady budowano w Polsce, ale za ich powstanie odpowiedzialni są Niemcy, i Niemcy też zadecydowali o zagładzie Żydów. Barack Obama uraził pamięć milionów ofiar Hitlera swoją niewiedzą. Niestety, to jedna z kilku historycznych wpadek przywódców amerykańskich w stosunku do Polski. Na przykład Gerald Ford powiedział w latach 70., że Polska według niego nie jest krajem zależnym od ZSRR. Przyłapany na tej gafie musiał tłumaczyć, że uważał, że duch polskiej wolności nie zaginął i nie zaginie. No i tyle o tej sprawie.

"New York Times" i "Newsweek" ujawniają ciekawe informacje na temat kulis prowadzonej przez ekipę Obamy akcji likwidacji przywódców Al-Kaidy przy użyciu samolotów bezzałogowych. Obecny prezydent od pewnego czasu osobiście zatwierdza listę osób przeznaczonych do zabicia. Osoby te, zdaniem amerykańskich służb, stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Ameryki i jej sojuszników. Obama jest zdecydowanym zwolennikiem polityki zabijania terrorystów zamiast angażowania dodatkowych wojsk amerykańskich. Jednak czasami pojawiają się problemy prawne. Armia amerykańska zabija także obywateli USA. Sam prezydent osobiście zdecydował, że mimo wątpliwości polityka taka będzie kontynuowana.

Z każdym dniem coraz szybciej rozkręca się maszyna wyborcza w USA. Mitt Romney jest już de facto kandydatem Republikanów w jesiennych wyborach do Białego Domu. Washington Post opisuje niecodzienne jak na polskie warunki i zupełnie normalne jak na amerykańskie zachowanie obu rywali - Romneya i Obamy. Otóż wielcy przeciwnicy na początku kampanii rozmawiali ze sobą telefonicznie, a Obama po prostu pogratulował Romneyowi pewnej nominacji. Rozmowa była dość krótka i kurtuazyjna, ale pokazuje przecież, że wybory są demokratycznym pojedynkiem o władzę, a nie wojną domową dwóch obozów.

Co może oznaczać obecność supernowoczesnego amerykańskiego radaru w południowo-zachodnim Izraelu - zastanawia się tygodnik "Time". Od pewnego czasu na izraelskiej pustyni niewielka załoga amerykańska obsługuje radar wojskowy, który jest skierowany na Iran. Urządzenie może wykryć ewentualne wystrzelenie przez Iran rakiety balistycznej w kierunku Izraela nawet 6-7 minut przed obecnie działającymi radarami izraelskimi. To może uratować życie wielu osób, ponieważ dziesiątki tysięcy ludzi otrzyma kilka minut więcej czasu na ewakuację do schronu. Oczywiście warunkiem jest udostępnienie przez USA informacji Izraelowi. A mimo ścisłego sojuszu wojskowego nadal nie wiadomo, ile wiedzy o poczynaniach Iranu przekazują sobie Stany Zjednoczone i Izrael.
"Time" analizuje również fiasko misji Kofiego Annana, byłego sekretarza generalnego ONZ, w Syrii. Kilkanaście tygodni temu Annan podobno przekonał syryjskiego dyktatora Asada do zawieszenia broni w wojnie domowej. Ale zgoda Asada była tylko maskaradą, siły bezpieczeństwa lojalne wobec dyktatora kontynuowały masakrowanie cywilów. Niedawna masakra w Huli oburzyła świat, ale niewiele wskazuje na to, że Zachód i kraje arabskie zaatakują zbrojnie syryjski reżim. Komentatorka "Time" przypomina serię kilku nieudanych misji dyplomatycznych Annana, gdy stał na czele ONZ. To właśnie nieudolność Narodów Zjednoczonych i opieszałość procedur nie zapobiegła między innymi wielkim masakrom ludności Tutsi przez Hutu w afrykańskim kraju. Te i inne błędy obciążają konto Annana, który firmuje swoją osobą farsę zawieszenia broni w Syrii.
Tygodnik "Time" przypomina też ciekawą rocznicę - 30-lecie powstania filmu Stevena Spielberga o dobrodusznym kosmicie E.T. Okazuje się, że początkowo Spielberg planował nakręcenie filmu o kosmitach, ale takich, którzy są agresywni i przerażający. Spielberg, przypomina "Time", jeszcze przed "E.T." zrealizował film "Bliskie spotkania III stopnia", którego tematem było przybycie na Ziemię przyjaźnie nastawionych do nas mieszkańców innej cywilizacji. Chcąc zmienić nieco tradycję, Spielberg marzył o horrorze s.f. Zamówił nawet projekt scenariusza takiego filmu, ale kiedy go przeczytał, zdecydował się jednak na realizację sympatycznego, miłego filmu dla dzieci i młodzieży. Co ciekawe, plany horroru Spielberg zrealizował potem, pisząc scenariuszu filmu "Duch".

Dziennik "US Today" analizuje prawdziwą rewolucję, jaka na naszych oczach dokonuje się w telewizji. Chodzi właściwie o zamieranie klasycznej telewizji na rzecz nowych technologii. Coraz więcej osób rezygnuje z oglądania tradycyjnej telewizji, nawet w porze największej oglądalności, kiedy do obejrzenia są najatrakcyjniejsze programy. Widzowie, korzystając z sieci internetowej, smartfonów i tabletów, oglądają programy w trybie na żądanie. Stacje telewizyjne muszą brać pod uwagę tę rewolucję i inwestować w rozwój telewizji internetowych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Odczepcie się wreszcie od Polski i popatrzcie wokół siebie. Obozy śmierci były są i będą na całym świecie. Trzeba tylko widzieć kto nimi zarządza a kto w nich siedzi.Wy, święte amerykańskie krowy zapomnieliście o własnych niewolniczych tradycjach i rugowaniu z ziem prawowitych mieszkańców.Nauczyciele się znaleźli.Rządziciele świata nie znają historii m.innymi takich panów, jak Napoleon, Aleksander, "Dżingis Han"czy całe Cesarstwo Rzymskie. i.t.p.Powodzenia, Czerwone Karki.
Dodaj ogłoszenie