O Orygenesie komentującym księgi biblijne

Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski Fot. Polskapresse
Dawno temu, gdy jeszcze chciało mi się podróżować po świecie, najbardziej uteologicznionym miastem wydała mi się Marsylia. To tam w dzielnicy portowej widziałem zakład fryzjerski o nazwie Origenes. Właściciel siedział przed swoim przybytkiem na koślawym krześle i jadł rybę z frytkami, nie zwracając uwagi na rój fotografujących go japońskich turystów. Odziany bardzo biblijnie w lniane giezło i ozdobiony imponującą brodą, dokładnie taką samą, jaką miał starożytny patron jego zakładu. Poszukiwaczom ciekawostek służę stosownym zdjęciem.

Ciekawe, jak by się czuł Orygenes, jeden z największych teologów i filozofów wczesnego chrześcijaństwa, gdyby wiedział, że 1800 lat po jego męczeńskiej śmierci za panowania Decjusza, jego imieniem będą nazywać jedynie zakłady fryzjerskie? A czy przewidywał, biorąc do ręki nóż, by pozbawić się przyrodzenia (Euzebiusz z Cezarei napisał w "Historii Kościoła", że Orygenes liczył sobie wówczas osiemnaście wiosen), że oto skazuje się na historyczny niebyt? Tak skutecznie, że dziś wiedzą o nim jedynie studenci teologii, no i oczywiście ks. prof. Hryniewicz z KUL-u, który od lat stara się aleksandryjskiego nieszczęśnika zrehabilitować.

Orygenes, istny geniusz wczesnego chrześcijaństwa, dowiódł tego, że filozofowie nie mają w życiu łatwo. Ale mogą się pocieszać tym, że będą czytani długo po swojej śmierci

Wznowione właśnie przez WAM Orygenesowskie "Homilie o Księdze Rodzaju" i "Homilie o Księdze Wyjścia" powstały, jak pisze we wstępie ich tłumacz Stanisław Kalinkowski, ok. roku 245, czyli dosłownie na kilka lat przez śmiercią teologa. Nim je spisał, wygłaszał w formie wykładów na ogólnych zgromadzeniach w Cezarei Palestyńskiej, gdzie - jeśli wierzyć wspomnianemu już Euzebiuszowi - garnęły się tłumy, by go posłuchać. Ponoć mówił bez pomocy notatek, używając kunsztownej greki. Do dziś "Homilie..." pozostają dowodem na jego niepospolitą inteligencję.

Owe tłumy zasłuchane w egzegezę Biblii to nie przypadek. Za Orygenesem ciągnęła się sława tęgiego myśliciela, ucznia legendarnego Amoniusza Sakkasa (tego samego, który wyuczył neopolatonizmu Plotyna), autora imponującego stosu dzieł z różnych dziedzin, twórcy najlepszej w Aleksandrii szkoły katechetycznej, wreszcie ofiary biskupa Demetriusza, który doprowadził do potępienia go na synodzie w 232 roku. Ów zawzięty, a przy tym najwyraźniej złośliwy hierarcha wyciągnął przeciw niemu nie tylko fakt dokonania autokastracji, ale też zbytnie zamiłowanie do tez Platona (praegzystencja dusz) i popularnej we wczesnym chrześcijaństwie koncepcji apokatastazy, wedle której zbawiony będzie każdy, łącznie z szatanem.

Można zatem powiedzieć, że kariera Orygenesa w chrześcijaństwie trwała krótko: orygenizm potępiono ponownie na synodzie w roku 400, co potem potwierdził papież Anastazy, a ostateczny cios jego poglądom zadano w 535 roku, gdy II Sobór w Konstantynopolu, po obłożeniu anatemami jego pism, nakazał ich odnalezienie i publiczne spalenie (dzisiejsze przekłady "Homilii..." dokonywane są łaciny, na którą przetłumaczył je Rufin z Akwilei). Cesarz Justynian, teolog samouk, ułożył i wygłosił z okazji tego wydarzenia zgrabny traktat antyorygenesowski. Cesarzowa Teodora i cały dwór nagrodzili go długimi oklaskami.

Mariusz Grabowski

Orygenes, "Homilie o Księdze Rodzaju. Homilie o Księdze Wyjścia", wyd. WAM, Kraków 2012, cena 69 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie