O katastrofie smoleńskiej wiemy jednak całkiem sporo

Dorota Kowalska
Komisja Jerzego Millera przeprowadziła wiele własnych badań i analiz, a jej członkowie bronią swojego raportu.

Wtorkowa publikacja "Rzeczpospolitej", z której wynikało, że na wraku prezydenckiego tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny, wywołała polityczną burzę. I mimo że gazeta wycofała się jeszcze tego samego dnia z artykułu, przyznając, że zbyt wcześnie na takie wnioski, nic już nie zatrzymało spekulacji, a co gorsza - oskarżeń. Fala krytyki spadła tak na prokuraturę, jak komisję Jerzego Millera, która swój raport o katastrofie smoleńskiej zaprezentowała ponad rok temu. Podniosły się też głosy, że tak naprawdę nic o katastrofie smoleńskiej nie wiemy, że nic do tej pory nie ustalono, a jeśli nawet, to niczemu te ustalenia nie służą.

Ale czy aby na pewno tak jest? Owszem, w smoleńskim śledztwie popełniono wiele błędów, ale nie jest prawdą, że nie poznaliśmy faktów o katastrofie Tu-154 z 10.04.2010 roku. Tak badania Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) - do których można mieć wprawdzie sporo zastrzeżeń, ale które mimo wszystko naświetlają, przynajmniej częściowo, okoliczności katastrofy - jak prace komisji Jerzego Millera mówią jasno: do tragedii doszło w wyniku splotu nieszczęśliwych wypadków, zawiedli piloci, zawiedli kontrolerzy lotów w wieży na lotnisku Siewiernyj, zawiodły osoby podejmujące decyzje, bo zdaniem wielu ekspertów lot do Katynia w ogóle nie powinien się odbyć, polska załoga nie powinna startować z Okęcia, a przy takiej mgle, jaka panowała w Smoleńsku, Tu-154 nie miał najmniejszych szans, aby szczęśliwie wylądować na płycie rosyjskiego lotniska. Jeśli nawet zakładać złą wolę czy stronniczość komisji MAK, to dlaczego polscy eksperci, wojskowi firmujący raport komisji Millera swoim własnym nazwiskiem mieliby wprowadzać opinię publiczną w błąd albo - co gorsza - zatajać istotne fakty? Komisja pracowała wiele miesięcy, przeprowadziła dziesiątki badań i analiz i choć przyszło jej działać pod wielką presją - wystarczy wspomnieć, że badania katastrof lotniczych trwają średnio trzy lata - sporo faktów zdołała jednak ustalić.

Przypomniał o tym dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i członek zespołu Jerzego Millera, w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Doktor Lasek konsekwentnie odrzuca hipotezę o wybuchu na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Jego zdaniem zarówno wtedy, kiedy pracowała komisja, jak i teraz nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie tej teorii. Lasek przypomina, że komisja robiła samodzielne badania i ekspertyzy, nie opierała się tylko na dochodzeniu rosyjskim. Ale po kolei, co zrobili polscy śledczy: po pierwsze, samodzielnie zbadali miejsce katastrofy smoleńskiej. Nie stwierdzili charakterystycznych odkształceń na zewnątrz wraku, które mogłyby świadczyć o wybuchu, do jakiego doszło na pokładzie samolotu. Niektóre części były wręcz odgięte do środka. Polscy eksperci nie znaleźli też żadnych śladów materiałów wybuchowych, a badaniu poddali także fragmenty ubrań czy papieru.

Nieprawdą jest, że do tej pory nie ustaliliśmy nic w związku z katastrofą Tu-154M

Wreszcie członkowie komisji Jerzego Millera zapoznali się z zapisem czarnych skrzynek tupolewa i tu dr Lasek od razu zaznaczył, że - zdaniem biegłych - nikt nie ingerował w ich treść. Między innymi z tego właśnie zapisu wynika, że doszło do zderzenia samolotu z drzewem, o czym świadczyć mają także zdjęcia brzozy. Doktor Maciej Lasek wyjaśniał, że gdyby na pokładzie samolotu doszło do wybuchu, czarne skrzynki i rejestratory dźwięków musiałyby to odnotować. A tak się nie stało.
Już wszyscy, podczas słynnej konferencji prasowej zorganizowanej przez komisję, mogliśmy się przekonać, że do momentu zderzenia samolotu z drzewem słuchać było rozmowy pilotów z wieżą kontroli lotów, rozmowy między członkami załogi. Nie wynika z nich, aby na pokładzie prezydenckiego tupolewa działo się coś złego. Także czarne skrzynki z prezydenckiego Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, nie zarejestrowały jakichkolwiek usterek w funkcjonowaniu urządzeń pokładowych, a ich analiza i fragmenty rozbitej maszyny, które udało się znaleźć na miejscu wypadku, wykazały, że silniki samolotu były sprawne do momentu zderzenia z przeszkodą. Komisja przesłuchała wszystkie prowadzone rozmowy, także te między pilotami Tu-154 a jaka--40, jaka-40 a kontrolerami lotów w wieży na lotnisku Siewiernyj. Zdaniem dr. Laska nie ma tam dowodów na to, iż kontrolerzy lotów kazali samolotom zejść na pułap 50 metrów, co jest niezgodne z przepisami.
Wnioski płynące z raportu komisji Millera wydają dość klarowne: niedostateczne przygotowanie załogi, niedostateczna wiedza o samolocie, nieprawidłowy dobór załogi do realizacji zadania, nieprawidłowy nadzór nad szkoleniem pilotów w 36. specpułku, niekorzystanie z wysokościomierza barometrycznego, niedostateczne przygotowanie na stanowisku kierownika lotów na wieży lotniska Siewiernyj. Mówią o nich nie tylko członkowie tej komisji, ale także eksperci, z którymi przez ostatnie dwa lata rozmawialiśmy.

I tak kardynalnym błędem załogi było kierowanie się wysokościomierzami radiowymi, zamiast barometrycznych, oraz poleganie na odejściu na automacie. Według komisji błędy w korzystaniu ze złego wysokościomierza to jedna z głównych przyczyn katastrofy. 10 kwietnia zawiedli także kontrolerzy lotu z wieży w Smoleńsku, którzy za późno podawali komunikaty o właściwym położeniu samolotu.

Kolejna sprawa: od momentu wydania komendy "odchodzimy" do podjęcia reakcji przez pilota minęło długie pięć sekund, podczas gdy teren wciąż się podnosił, a samolot obniżał. Wynikało to z tego, że - jak tłumaczy komisja - "dowódca założył, że samolot odejdzie w automacie w sytuacji, gdy było to po prostu technicznie niemożliwe".

Wiele zarzutów padło pod adresem 36. specpułku, który odpowiada za loty VIP-ów. Nadzór nad działalnością pułku był nieskuteczny. Może dlatego tylko dowódca załogi znał język rosyjski umożliwiający swobodną rozmowę z wieżą lotów. Nawigator miał bardzo małe doświadczenie. Przygotowanie do lotu odbywało się w pośpiechu. Nie zwrócono uwagi na nieaktualną prognozę pogody dla lotniska w Smoleńsku. Nie zwrócono uwagi na kwestię zapasowego lotniska w Mińsku.
Te wszystkie błędy wytknęli członkowie komisji Millera. I trudno nazwać je nieprawdziwymi czy nietrafionymi, dzisiaj, bo dzisiaj wojskowi wcale nie ukrywają, że w polskim lotnictwie działo się źle. Generał Lech Majewski, nowy dowódca sił powietrznych, w ostatniej rozmowie z naszą gazetą nie ukrywał, jak wiele w SP musiał zmienić, a sami lotnicy przyznawali, że dzisiaj ważne są procedury, których wcześniej nie zawsze przestrzegano.

Na wyniki śledztwa smoleńskiego przyjdzie nam pewnie poczekać, ale sporo już jednak wiemy. I powiedzmy sobie jasno: tak jak 30 proc. Polaków wierzy w smoleński zamach, tak dwa razy tyle w niego nie wierzy.

Wideo

Komentarze 94

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Samsonowic
Iternauci czy wam media zrobiły koszerna z mózgów - piszecie bzdety które na conajmiej poniżej zera - by was skrytykowali wasi rodzice - co na niektórych cza brac pozor bo łoni majom sieczka zamias mózgu - no ale ci szkawarni w piśmie i mowie powinni dać pozor co godajom i szrajbujom - na tym polego wic nowego świata - medialnie cza upodlić palestyńczyków aby potem łotwarły sie bramy - jeno do czego - piekła - czy dalszym poktętom -----
Putin mioł racja godając - wy nom kaczku daju - a my kaczku uszczelu - czamu jeno jedna kaczak popadła w te sidła - jo tu czuja jakiś spisek od ruskich - a czemu - jo nie wiem - ale sisek łod rusdkich je wielki.

cas se gotowac jadło - bo kto wie co te pertraktacje rusko - zydowskie na ziniach warszawskich przyniesom. - ...............................................
j
jol-ka
Dlaczego zagraniczni expreci z zespolu Macierewicza firmują swoim nazwiskiem teze ze doszlo do wybuchu?Nikt przeciez nie mowi o bombie.Dlaczego w raporcie Millera jest ze Blasik byl pijany?to rzetelny raport? Pan Lasek i inni experci Millera przeciez firmowali to swoim nazwiskiem i co?
N
NorvidNH
Płatni kochankowie PO!

Żenujące zaćmienie mózgu na proste fakty!~ Okrutni komedianci tzw. śmietanka na kale PEŁO szuka drogi do raju w PEŁO piekle z Niesiołem i Pali kupą na okrasę.
i
internautka5
że tylko komisja międzynarodowa do badań wypadków lotniczych uspokoi sytuację.
i
internautka50+
skoro dowody w Rosji?!
P
Pankracy
Artykuł radze zachować w przypadku gdy po ujawnieniu reszty dowodów pani Dorota Kowalska (o ile to nie pseudonim artystycvzny), będzie szukała zatrudnienia. Warto wiedzieć komu służy i na czyje zamówienie się POkazuje. Czy może by tak Pani Dorota poszperała i poszukała największych biznesowych beneficjentów katastrofy smoleńskiej, to może by się oczy nieco otworzyły. Narazie Pani nam tu próbuje wmówić że czarne jest białe, jak się to kilka razy powtórzy. Prawda wygra, a wtedy będzie pani bardzo wymiotowo. POpiera i broni pani rząd, który nawet prezydenta swojego kraju nie potrafił zidentyfikować i znaleźć po śmierci, nie mówiąc już o totalnej kompromitacji z podwójnym pochówkiem i myleniem zwłok. Gdzieś się wszystkim ze wszystkim w tej sprawie spieszyło, a jednak dzięki ludziom inteligentnym, zdeterminowanym dochodzimy do prawdy i szczegółów o których pani udaje że nie ma pojęcia.
r
ryba
jak polacy będą uczyć się religii zamiast fizyki to niedługo 100 procent będzie chciało komisji międzynarodowej. oferta kurdupla i maciarewicza skierowana jest przede wszystkim do ciemniaków bo zazwyczaj to niedouczone ciemniactwo jest najmądrzejsze czego przykład po prezesiel.
j
jurek
przyznaję ci 100% racji z jednym ale- ale bez katastrofy smoleńskiej "ideologicznie emocjonalna przesada epoki Kaczyńskiego" bez wysiłku i lęku o oskarżenia padła by z hukiem w wyniku wyborów na co wskazywały wszystkie znaki na ziemi.
j
janusz
Oni jeszcze mają czelność bronić "tego czegoś"pod czym się podpisali!? "Przeprowadzono szereg analiz"-co oni mieli do analizowania-zmaniupulowane taśmy i "poprawione"zeznania kontrolerów-to wszystko! Taki "raport"to w świetle prawa jest kryminał no ale obecnie prawo nie obowiązuje.
T
Tropiciel
Mysle ze wśród podejrzanych o zlecenie tego czy takiego arytkulu wymieniłbym władze PO, pewną mega dużą firme z gazem w nazwie, oraz wszystkich tych którzy pośrednio lub bezpośrednio czerpią korzyści z otumaniania tego umęczonego historią narodu
P
Pomroczność jasna
Kto odpowiadał za BOR i jak nazywał się szef MON-u?
M
Marcinescu
NIE WIADOMO czy był to zamach ale nikt poważnie TEGO nie sprawdził, zupełny brak rzetelności to KARDYNALNY błąd ekipy rządowej.

Wciąż po 3 latach naprawde nic nie wiadomo przez tą amatorkę
K
Krzysztof
Płk Benedict czy jakoś tam, ten sam co się podpisał pod fałszywką o rozwaleniu Tu przez pancerną brzozę sam walnął samolocikiem w betonowy słup , złamał go a następnie wylądował be szwanku. A więc jest żywym( bo nikt go nie dobił ) dowodem na to że wyszedł na debila i oszusta. Z drugiej strony ten przerażający seryjny samobójca. To co miał wybrać ? Wybrał życie.
P
Pankracy
podkreślam "póki my żyjemy", bo seryjny samobójca ma kogoś na muszce
x
xxx
A ja mam to gdzieś co się tam stało. Dla mnie dawno i nie prawda. Ci co chcą się dowiedzieć to niech wpłacą kasę na jakieś tam konto i niech za swoje szukają prawdy bo ja nie chcę, żeby moja kasa z podatków na to szła.
Dodaj ogłoszenie