O czym szumi szampan, czyli jak w Polsce robić dobre wino

    O czym szumi szampan, czyli jak w Polsce robić dobre wino

    Anita Czupryn

    Polska

    Polska

    O czym szumi szampan, czyli jak w Polsce robić dobre wino

    ©Fot. Paweł Sułatycki

    Co takiego jest w szampanie, że mówi się o nim jako o uosobieniu luksusu ? Bąbelki rozweselają i mają cudowne działanie na kobiety. Zapraszamy do winnicy na opowieść o winoroślach, winach i szampanach.
    O czym szumi szampan, czyli jak w Polsce robić dobre wino

    ©Fot. Paweł Sułatycki

    Bożena Schabikowska - artystka i winiarka, właścicielka winnicy wprawnym ruchem odkorkowuje butelkę. Wlewa odrobinę do kieliszka, wącha. Upija łyk. Smakuje. - O, widzisz - mówi. - Dobre wino to jest opowieść, która uwalnia się wraz z otwarciem butelki. I nie jest to nudna opowieść. Przez to, że wino dostaje tlen, że się ogrzewa, że ma kontakt z powietrzem, każdy następny kieliszek smakuje inaczej. Dlatego trzeba delikatnie zamieszać kieliszkiem i wsłuchać się w tę opowieść.
    O tym, co się działo, kiedy winorośle rosły, owoce dojrzewały, kiedy się je zbierało, wyciskało sok, kiedy wino dojrzewało w kadziach, a potem leżakowało w butelkach. A potem wypijasz butelkę i masz ochotę na więcej.

    Wino to szlachetny trunek. Nie potrafi kłamać. Nieprzypadkowo mówi się „In vino veritas” - w winie prawda. Ale to twierdzenie ma drugą stronę - pijąc wino, człowiek też staje się prawdziwszy. Otwarty, radosny.

    I taka też będzie ta opowieść o młodej winnicy założonej pod lubuskim słońcem, przez młodą artystkę - malarkę.

    Bożena ma dyplom z malarstwa, studiowała też wzornictwo, a fascynacja sztuką zrodziła się z jej związków z przyrodą. Teraz ten związek z przyrodą bardziej manifestuje się na winnicy. Dyplom, można powiedzieć, odwiesiła na kołek, ale wciąż ma nadzieję, że do sztuki wróci.

    Teraz sztuka, jaką się zajmuje to robienie wina. I szampanów.

    - Całe moje dzieciństwo wiąże się z Lubuskiem, choć pochodzę z Bielska Białej - opowiada. Spędzałam tu każde wakacje. Tu urodził się mój dziadek, ale przeniósł się do Bielska Białej. Na stare włości ciągnął mój tata. Wakacje to było zbieranie grzybów, żeglowanie po lubuskich jeziorach, życie pod namiotem, bez cywilizacji. W końcu tata kupił tu sporą działkę. Jak z piosenki Golców: „Tu na razie jest ściernisko”. Marzył o gospodarstwie. Budował dom, a ja wpadłam na pomysł - może założę tu winnicę? W końcu Lubuskie to winiarskie województwo - uśmiecha się do wspomnień Bożena. Był 2006 rok. Ona o winiarstwie nie wiedziała nic. Pojechała do Niemiec na kurs cięcia winnicy. Był luty. Po raz pierwszy znalazła się na winnicy. Cięcie winorośli nie jest prostą sprawą. A jest to roślina, którą im mocniej się przycinana, tym więcej owocuje i lepiej rośnie. Taka jest reguła i taki jest jej charakter.

    W tej opowieści winorośl będzie występowała jako niezwykła i dość tajemnicza roślina. Ale na razie jest luty, jesteśmy na niemieckiej winnicy, która już się wybudza z zimowego snu, ale jeszcze nie rośnie. Wtedy najlepiej ciąć. Oczywiście można tak pociąć, że winnica przez lata nie będzie dawała zbiorów. Dobrze jest więc wyczuć moment cięcia. A jest to ręczna robota i bardzo wymagająca. Trzeba myśleć o tym, co się robi. Tnie się około 90 procent tych gałęzi, które wyrosły poprzedniego roku.

    - Tnie się je tak, wyobrażając sobie, jak te gałęzie urosną i to, gdzie na tych gałęziach będą grona. Chodzi o to, aby te grona się jak najmniej stykały i żeby było jak najmniej gęsto, a jednocześnie zachowując plon. I tak naprawdę już w tym momencie decyduję o wielkości tego plonu. Można tym sterować. Cięciem można odmładzać krzewy, albo zagęszczać jakieś dziury, które powstały, by w jakimś miejscu nie wyrosła na krzewie gałąź. Czy też usuwam martwe części, dzięki czemu pozwalam winorośli lepiej rosnąć. Trzeba znać zasadę płynięcia soków w gałęzi. Jeśli się gałąź przytnie za krótko, to powstają czopy, które, jak odcisk na stopie, wrastają w środek gałęzi i przeszkadzają roślinie w płynięciu soków, zaburzając biologię, bo soki te nie płyną jak powinny. Trzeba też myśleć o plonowaniu, żeby gałęzie, które powyrastają, nie wyrosły za gęsto, bo to sprzyja chorobom, kiedy jedna w drugą kiść wrasta, a kiście pojawiają się już w kwiatach. Kiedy są zbyt gęste, zbijają się w nieregularne kształty, a kiedy pada deszcz, woda wpada do środka i to są miejsca, gdzie owoce mogą pleśnieć. To są ważne rzeczy, związane z uprawą winorośli - mówi Bożena.

    Ale wtedy nie miała jeszcze własnych roślin, dopiero próbowała się orientować w tym, o co tu chodzi. To był czas, kiedy jeszcze studiowała na krakowskiej ASP wzornictwo (już po dyplomie z malarstwa), ale też szukając wiedzy na temat winorośli, odkryła, że w Krakowie swoją siedzibę ma Polski Instytut Winorośli i Wina. - Zadzwoniłam tam. Wiceprezes zaproponował, abym przyszła na Eno Expo, to są największe w Polsce targi winiarskie.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo