O czym noblista Mo Yan nie chce wspominać w swych książkach?

Redakcja
Wielbiciele chińskiego pisarza Mo Yana mogą się cieszyć. Niebawem nakładem W.A.B. ukaże się polski przekład jego głośnych "Zmian". Sylwia Arlak zastanawia się, dlaczego książki noblisty tak bardzo podobają się czytelnikom.

Na literackiej giełdzie nazwisko chińskiego pisarza z całą pewnością należy do najgorętszych w ciągu ostatnich miesięcy. Przyznanie mu Nagrody Nobla przez szwedzkich akademików okazało się bardzo kontrowersyjnym posunięciem. Zwłaszcza, że po ostatnich wypowiedziach Mo Yana większość śmiertelników kojarzy literata nie po tytułach jego dzieł, a z deklaracji bycia wiernym komunistą.

Pikanterii całej tej sytuacji dodaje fakt, iż Mo Yan jest pierwszym chińskim noblistą, któremu władze pozwoliły odebrać nagrodę. W 2000 r. laureatem został Gao Xingjian, ale Chiny nigdy go tak naprawdę nie uznały. Jeśli zaś chodzi o pokojowego Nobla dla Liu Xiaobo (dostał go dwa lata temu) - potraktowały jego wyróżnienie wręcz jako polityczny atak na Chiny.

Teraz komunistyczny rząd nie krył zachwytu i dumy nad wyborem Mo. Redaktor naczelny komunistycznego dziennika "Global Times" Hu Xijin stwierdził nawet, że Zachód wreszcie spojrzał "ponad chińskimi dysydentami" i zrozumiał, że "głównego nurtu Chin nie da się długo ignorować". Li Changchun, kierujący departamentem propagandy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin Ludowych, przyznał, że nagroda dla autora "odzwierciedla rozwój chińskiej literatury, a także coraz większe wpływy, jakimi Chiny cieszą się na świecie". Cały kraj żył tą jedną wiadomością, a w chińskiej telewizji przerwano nawet transmisję codziennego programu, aby poinformować o wygranej rodaka. Taka sytuacja nie zdarzyła się tam od śmierci Mao.

Nie u wszystkich jednak ten wybór rodził jednakowy entuzjazm. Chodzi głównie o światopogląd Mo Yana, którego zresztą nie kryje w oficjalnych wypowiedziach. Zarzuca mu się aktywne poparcie dla komunistycznego reżimu, otwartą pochwałę dyktatury oraz służalczość. Yan jest członkiem partii komunistycznej i wiceprzewodniczącym oficjalnego związku pisarzy, gdzie - jak mu zarzucają krytycy - zajmuje się jedynie powtarzaniem argumentów reżimu. Znalazł się wśród setki twórców biorących udział w państwowych uroczystościach upamiętniających przewodniczącego Mao. Jako jeden z wielu gorliwców przepisywał ręcznie jego przemówienia wygłoszone w 1942 r., fundujące przyszły kształt chińskiego socrealizmu.

Jakby tego było mało, pisarz odmawia również wszelkich krytycznych komentarzy na temat działań władz w Pekinie. Często cytowana jest jego wypowiedź, w której podkreśla, że pisarze chińscy nie są narażeni na żadne kłopoty czy jakiekolwiek wpływy cenzury. Nic dziwnego, że przez co gorliwszych przeciwników Mo Yan uważany jest za jednego z czołowych pomocników partii we wprowadzaniu cenzury w kraju. On sam nie dementuje tych opinii. Ostatnio, kiedy Chiny były gościem specjalnym Targów Książki we Frankfurcie, literat odmówił uczestnictwa w spotkaniu z pisarzami dysydentami.

Ponadto ci, którzy wierzyli, że będąc w Sztokholmie, Mo zaapeluje o wolność dla swojego kolegi Liu Xiaobo - mieli okazję przekonać się, w jakim byli błędzie. Miano wówczas pretensję do literata o to, że nie wykorzystał mądrze uwagi świata, jaka była na niego skierowana. Xiaobo odsiaduje w odległej chińskiej prowincji wyrok 11 lat więzienia za Kartę 2008 - manifest na rzecz demokracji. Yan nie chciał ponownie zabrać głosu w tej sprawie, odmówił również podpisania petycji 134 laureatów Nobla do władz Chin o uwolnienie Xiaobo i jego żony przebywającej w areszcie domowym. I to pomimo faktu, iż zebrano już pod nią 200 tys. podpisów. Tłumaczył się mętnie chęcią bycia niezależnym i niezdolnym do wygłaszania opinii pod przymusem.
Sam Mo podczas wygłaszanej mowy noblowskiej starał się obronić przed atakami krytyki. Przyznał, że wręczanie mu nagrody odbiło się szerokim echem i wywołało wiele kontrowersji. Jak jednak uznał, nie miało to nic wspólnego z tym, kim jest naprawdę. Dodał również, że nie żałuje wstrzymania się od głosu w sprawie kolegi, ponieważ "dla pisarza najlepszy sposób mówienia to pisanie".
Kim jest i skąd pochodzi człowiek z tak prorządową postawą i niezachwianymi poglądami? Urodził się w 1955 r. na prowincji Shandong w "słusznej ideologicznie" rodzinie chłopskiej. W czasie rewolucji kulturalnej, ominąwszy represje, opuścił szkołę, by pracować w fabryce. Następnie wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie dostąpił swoistego awansu społecznego i stał się oficerem politycznym, wbijającym do głów rekrutów hasła o prymacie komunizmu. W trakcie służby wojskowej zaczął również studiować literaturę na Akademii Sztuki i Literatury Chińskiej Armii. Sam później wykładał literaturę na wojskowej Akademii Kulturalnej. To właśnie instytucja reżimu umożliwiła Mo Yanowi przejście długiej drogi ze społecznych nizin aż do elity kulturalnej kraju. Pisarz wiele jej zawdzięcza, o czym zdaje się doskonale pamiętać.

Choć w swych dziełach Yan dotyka problemów i krytyki ustroju komunizmu, skupia się przede wszystkim na komunizmie lat 50 i 60. Stroni od tematów współczesnych i nigdy nie zdobył się na jawną krytykę władz aktualnie rządzących. Może właśnie dzięki temu poparciu Mo nie boi się pozwolić sobie na pewną dozę prawdy? Pokazuje bowiem Chiny tak, jak rzeczywiście wyglądały. Na kanwie własnych doświadczeń przełożonych na karty powieści ukazuje brud wojny, nędzę i cierpienie. Prawda o ostatnich stu latach historii rodzinnego kraju, jak sam mówi, "nie zawsze bywała elegancka".

Prawdziwe imię i nazwisko pisarza to Guan Moye. Pseudonim, który sobie obrał, w klasycznym języku chińskim oznacza tyle, co "nie mów" albo "milcz". Autor wymyślił go podczas pracy nad swoją pierwszą powieścią, w celu przypominania sobie, aby nie mówić zbyt wiele. Wiedział bowiem, że może przez to sprowadzić na siebie spore kłopoty, zwłaszcza, że był wówczas pisarzem posłusznie służącym w chińskiej armii. Niektórzy twierdzą, że właśnie dzięki temu jego kariera w komunistycznych Chinach miała tak owocny rozkwit.

Ale Yang to nie tylko człowiek uwikłany w sprawy polityczne, ale uznawany za wybitnego twórcę poczytnych powieści. On sam nazywa siebie pewnego rodzaju "sumieniem społeczeństwa". Właśnie dlatego, że - jak wielokrotnie podkreślał - "w książkach pisarz powinien swoje doświadczenie łączyć z tym, co na co dzień przeżywają zwykli ludzie". Dodatkowo, aby sam autor był zadowolony ze swego dzieła, musi być to ubrane w szczególną, "wyrafinowaną artystycznie formę".

Wśród literackich krytyków i szeregowych miłośników literatury trwają dyskusje, czy decyzja o tym, by Yang odebrał tegoroczną Nagrodę Nobla, podyktowana była kwestiami politycznej poprawności? Czy nagrodzono "prawdziwego Chińczyka komunistę", czy uznanego przez krytyków na całym świecie najbardziej utalentowanego chińskiego pisarza? Pisarza z gatunku "realizmu magicznego", którego książki zostały przetłumaczone na wiele języków czy politycznego aparatczyka z literackim zacięciem?

Przez speców od chińskiej literatury to właśnie Mo był od kilku lat wymieniany jako najpoważniejszy kandydat do noblowskiego lauru. Czy zaważył na tym mistrzowski styl autora, indywidualny język oraz umiejętność pogodzenia katastrofizmu z prawdziwe ciepłymi uczuciami do swego kraju? Współcześnie w Chinach rządzi rynek. Ludzie dobrze wiedzą, co się sprzedaje, a pisarze, licząc na sukces, krążą wciąż po tych samych, pewnych tematach. Mo Yang odnajduje swoich wielbicieli, przyciągając fantazyjnością i odrobiną szaleństwa, paradoksalnie, przy niełatwej treści, którą zapełnia swe powieści. I choć nazywany chińskim Rabelais'em, porównywany do Kafki czy Faulknera, Mo Yanga nie da się zamknąć w żadne ramy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie