O co chodzi w polityce po wyborach? O to, czy ma być na „ostro”, czy na „miękko” [ANALIZA]

Paweł Siennicki
Paweł Siennicki
dariusz smigielski
Wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda o 422 385 głosów. To wystarczająco dużo, żeby powiedzieć, że to zwycięstwo pewne i niekwestionowane. Zarazem wobec przeszło 20,5 miliona oddanych głosów, można też twierdzić, że prezydent wygrał o włos.

Zwłaszcza że równie dobrze można zaryzykować tezę niesprawdzalną, choć dość prawdopodobną. Andrzej Duda wygrał te wybory sam (a precyzyjniej razem z Marcinem Mastalerkiem i Mateuszem Morawieckim) jakby wbrew PiS-owi. Bo to w jego „formalnym” sztabie powstawały najbardziej kontrowersyjne pomysły tej kampanii, podgrzewane do granic przez telewizję publiczną. Mastalerek niestrudzenie pisał dla Dudy kolejne wystąpienia, podpowiadał koncyliacyjne posunięcia. Morawiecki rzucił się w trasę po powiatach, odwiedzał nawet 11 powiatów codziennie, miał więcej spotkań z mieszkańcami niż Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski razem wzięci. Tylko akurat to jego zaangażowanie całkowicie było pomijane przez media publiczne.

Kurski premierem?

Dzień po wyborach spiskowcy ruszyli na premiera Mateusza Morawieckiego. Materiał w głównym wydaniu Wiadomości, atakujący wprost premiera za publikację ogłoszeń o tarczy antykryzysowej w mediach niesprzyjających PiS można potraktować kuriozalnie i humorystycznie, gdyby nie to, że w PiS na serio potraktowano to jak wystrzał z krążownika Aurora, mający dać sygnał do ataku. O co chodzi? O obalenie Mateusza Morawieckiego i zastąpienie go nowym premierem. Ale w dużym obrazku chodzi o kierunek rządów PiS. O to, czy ma być na „ostro” , prawdziwy Budapeszt w Warszawie, czy raczej trzeba grać na „miękko”, tak, żeby odzyskać centrum. To prawdziwa stawka tego, co dzieje się w PiS. Można też precyzyjnie wskazać zwolenników kursu na „ostro”: Zbigniew Ziobro, Joachim Brudziński, Beata Szydło i Jacek Kurski. Wśród kandydatów na następcę Morawieckiego oprócz „starych” graczy (Ziobro, Szydło), pojawiają się też nowe nazwiska: prezes Orlenu Daniel Obajtek czy ostatnio… Jacek Kurski.

Nieprawdopodobne? Tak jak jego kariera. Nie brakuje w niej ostrych zakrętów. Równo sześć lat temu Jacek Kurski wygłosił przed politykami PiS mowę przebłagalną. Za próbę rozbicia PiS. Wcześniej razem ze Zbigniewem Ziobrą najpierw próbował obalić Jarosława Kaczyńskiego, a gdy to się nie udało, dokonał rozłamu w partii i stworzył Solidarną Polskę. Jako banita Kurski z charakterystyczną dla siebie błyskotliwością tworzył publicystyczne perełki. O Jarosławie Kaczyńskim: „Jest uzależniony od Antoniego Macierewicza. Jako najbardziej radykalny, stawiający najdalej idące tezy, sam Macierewicz w to nie wierzy. Najpierw mówi, że wybuch był u góry, a potem twierdzi, że jeszcze trzy osoby przeżyły i je dobijano. To jest tworzenie jakiegoś uzależnienia, kościoła smoleńskiego, w którym on jest szafarzem relikwii, kolejnych chorych teorii”. O Zbigniewie Ziobrze, z którym dziś jest w sojuszu na rzecz obalenia premiera Mateusza Morawieckiego: „Dzisiaj przeżywa dramat, bo delfin okazał się leszczem, jeśli nie leszczykiem, który pozbawiony jest wizji, pomysłu, wyposażony w charyzmę trzęsącej się galarety. I na dodatek co chwilę trzeba mu zmieniać pieluchę”.

Ale sześć lat temu Jacek Kurski stanął przed działaczami PiS w worze pokutnym. „Stoję przed wami w postawie wyprostowanej i z pokorą, z której mnie nie znacie” - mówił do pełnej sali działaczy PiS, wzbudzając salwy śmiechu. Ale te słowa były skierowane do jednego słuchacza. Do Jarosława Kaczyńskiego. Nikt tak nie rozbawił prezesa jak Kurski. To był dla niego dobry znak. Wrócił do łask. Został prezesem TVP, jednym z głównych rozgrywających politykę medialną PiS.

Kurski pytany, co jest szczytem jego ambicji, odpowiadał: zostać ministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Ale jego współpracownicy ostatnio mówią, że na szczycie piramidy jego ambicji nastąpiła ostatnio zmiana. Jacek Kurski miał uwierzyć, że w nowym rozdaniu może zostać premierem. Ale też były prezes TVP uważa, że jest to dla niego gra o życie - jeśli nie zniszczy Morawieckiego, to obecny premier, prędzej czy później doprowadzi do jego marginalizacji.

Grupa zwolenników szybkiej jazdy kontra Morawiecki

W PiS rozpoczęła się klasyczna walka pod dywanem. Poza personaliami, osobistymi urazami i rachunkami do wyrównania chodzi najogólniej o to, że Morawiecki chce dalej koncentrować się na gospodarce, wierząc, że to jest sposób na odzyskanie przez PiS centrum. Grupa zwolenników szybkiej jazdy chce dokończenia „rewolucji”. Jak miałoby to wyglądać? Chodzi o wyjęcie z szuflady przygotowanej już ustawy o mediach czy uderzenie w samorządy. Do tego cały czas gra na „godnościowych” akordach.

W tle chodzi też o to, co będzie się działo z obozem Zjednoczonej Prawicy w najbliższych latach. Jeszcze przed wyborami zwolenników „szybkiej jazdy” zelektryzowała plotka, że Kaczyński chce oddać trochę władzy w partii. Sukcesorem miałby być Morawiecki, stąd ruszyła kontrakcja - pojawiły się oskarżenia, że ludzie Morawieckiego szkodzą partii, bo wspierają reklamami (a to była kampania informacyjna o tarczy antykryzysowej) opozycyjne media. Suflowano prezesowi Kaczyńskiemu, że Morawiecki w wypadku porażki Andrzeja Dudy dokona swoistego przewrotu w obozie władzy, wspierany przez „przekupione” media. Choć każdy, kto zna realia, wie, że są to kosmiczne scenariusze, Morawieckiego miał dodatkowo obciążać sojusz z Jarosławem Gowinem, w wyniku którego nie doszło do wyborów korespondencyjnych 10 maja.

Już po wyborach te spekulacje przeciął sam Jarosław Kaczyński. Najpierw w wywiadzie dla PAP powiedział, że choć bierze pod uwagę odejście z funkcji szefa partii, ale jeśli partia będzie chciała, żeby wciąż był prezesem, to on się podejmie tego zadania. Choć nie wie, czy do końca kadencji. Prezes Kaczyński właściwie mówi to od lat, ale z Nowogrodzkiej płynie otwartym tekstem inny komunikat - Kaczyński chce odejść, ale po tym, jak PiS wygra po raz trzeci wybory parlamentarne. To nie tylko byłaby rzecz jaka dotychczas w Polsce się nie zdarzyła (Platforma rządziła przez dwie kadencje), ale też miałaby ugruntować zmiany wprowadzane przez PiS.

I właśnie, pytanie, jak to osiągnąć jest najważniejszym pytaniem. Widać, że wewnątrz PiS funkcjonują wrogie frakcje, ich liderzy wcale się z tym nie kryją. Kaczyński zajmuje w tym ulubioną przez siebie pozycję rozjemcy i sędziego rozstrzygającego spory. Prezes lubi rządzić dzieląc, więc może czerpać z tego diabelską satysfakcję, ale w takim układzie trudno będzie PiS-owi wygrać trzecią kadencję. Do tego Kaczyński ma też inny problem - chciałby wyrównać rachunki z Jarosławem Gowinem, którego oskarża o nielojalność, nie istnieje już choćby nić zaufania między nimi. Nie może tego jednak zrobić, bo przewaga Zjednoczonej Prawicy w Sejmie jest niezwykle krucha, odejście Gowina nawet z kilkoma współpracownikami, oznaczałoby utratę większości, upadek rządu i przyspieszone wybory. Stąd podchody pod polityków PSL, Konfederacji i próba poszerzenia koalicji rządowej. Na razie nie ma z ich strony odpowiedzi, ale też powiedzmy jasno - szanse na takie sojusze są minimalne. I ludowcy, i konfederaci dobrze wiedzą, że oznaczałoby to trzyletni udział we władzy, ale później zostaliby „skonsumowani”, jak dawne przystawki z Samoobrony i LPR.

Przyszłość Morawieckiego jako premiera oczywiście zależy od Jarosława Kaczyńskiego, ale też nic nie wskazuje, żeby prezes przestał go cenić. PiS obronił prezydenturę dla Andrzeja Dudy, ale też widać, że coraz bardziej dotyka go choroba władzy, że coraz bardziej rozdzierany jest wewnętrznymi konfliktami.

To mogą być ostatnie wygrane wybory, zwłaszcza gdy popatrzymy na końcówkę kampanii i to, co stało się już dzień po wyborach.

Jest rozporządzenie ws. szczepień sportowców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie