O. Alexiewicz: Człowiek wierzący nie uznaje magii

Agaton Koziński
Dziennik Zachodni/arch.
ojciec Tomasz Alexiewicz OP, duszpasterz osób uzależnionych z Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach, autor "Wiara w pigułce, czyli sekty"

Andrzejki to tradycyjnie wróżby. Na ile to zabawa, a na ile przekonanie, że można się rzeczywiście dowiedzieć własnej przyszłości?
Zależy dla kogo. Dla człowieka wierzącego w Boga andrzejki są przede wszystkim wspomnieniem świętego Andrzeja Apostoła. Owszem, przy okazji pojawiają się wróżby. Sam, jak byłem dzieckiem, bawiłem się w lanie wosku. Ale już wtedy wiedziałem, że ta zabawa nie ma żadnego podtekstu. Współczesność coraz mocniej podaje w wątpliwość wiarę w Boga, a w Jego miejsce proponuje się inne rozwiązania - zgodnie z regułą: skoro nie ma Boga, to wszystko jest bogiem. Na dodatek kształtuje się kult nieomylności ludzi, a w takiej sytuacji każdemu, za przeproszeniem, durniowi wydaje się, że jest mądry. Wielu sądzi, że takie wróżby andrzejkowe to tylko niewinna zabawa - ale to pierwszy krok w kierunku utraty właściwej hierarchii w życiu, uznania, że na pierwszym miejscu jestem ja, a nie Bóg.

Zapytałem Ojca o andrzejkowe wróżby, ale przecież współczesna kultura wykreowała wręcz modę na wszelkiego rodzaju paranormalne zjawiska. W kinach, książkach, telewizji, internecie wręcz roi się od zombi, wampirów, czarnoksiężników czy nawiedzonych domów. Skąd ta moda?
Nie wiem, czy można mówić o modzie. Nie sądzę, aby ulegały jej osoby wierzące - im zwyczajnie szkoda na to czasu. Możemy mówić tylko o osobach niewierzących, one mogą rzeczywiście ulec tej modzie, zacząć zadawać się z uczniami czarnoksiężnika. I w tym tkwi ryzyko, bowiem - jak mówi powiedzenie - kto z kim przestaje, takim się staje. To może się skończyć tragicznie.

Czemu?
Bo ludzie idą coraz dalej. Nagle może się okazać, że jakaś wróżba się spełnia. Nieważne, że tak się dzieje, bowiem spełnia się myślenie życzeniowe. Jeśli ono dominuje, to prowadzi do selektywnej oceny rzeczywistości - jeśli szukam w nim dobra, to je znajdę, a jeśli szukam czegoś irracjonalnego, też to znajdę.

Należy słowa Ojca rozumieć dosłownie? W tym sensie, że jeśli myślę o wampirach, to stanę się jednym z nich?
Aż tak to nie. Ale przecież w psychologii występuje zjawisko wampiryzmu, które jest uczuciowym manipulowaniem innymi osobami. Wcale nie można wykluczyć sytuacji, w której fascynacja filmami o wampirach przełoży się na nasze zachowanie w życiu codziennym. Albo okultyzm. Gdy zaczniemy się nim zajmować, groni nam uszkodzenie racjonalności myślenia, przewidywania, planowania, umiejętności podejmowania decyzji.

Jak się ma wroga, łatwiej zrozumieć świat. On wtedy dzieli się na dwa bieguny: my i oni. My jesteśmy tymi, którzy walczą z tym konkretnym wrogiem. Wtedy świat jest łatwiejszy

Ojciec jest związany z Dominikańskim Ośrodkiem Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. Jak dużym problemem w Polsce są sekty?
Zadał pan bardzo skomplikowane pytanie. Najpierw musielibyśmy zdefiniować słowo "sekta".

A jak Ojciec je definiuje?
Bardzo szeroko - jak przykład irracjonalności myślenia, które przeciwstawia się rozumności wiary w Boga jedynego. Ale sama irracjonalność to za mało, potrzebna jeszcze do tego jest zuchwałość, myślenie w kategoriach "spróbujmy". Spróbujmy wejść w konszachty z szatanem.
Kładzie Ojciec nacisk na słowo "irracjonalność". Jak głęboko w człowieku jest zakorzeniona potrzeba drążenia sfer, które wymykają się ocenie rozumu?
Wszystko zależy od pojedynczej osoby i od zasad, jakimi kieruje się ona w życiu. Część osób ma inklinacje do irracjonalnego myślenia, a część nie. Te pierwsze przestają się kierować obiektywnymi kryteriami, lecz przykładają własne. Taka sytuacja może prowadzić w różne strony, a także doprowadzić do tego, że rozwiązanie problemów widać w dziwnych siłach.

Czy w ten sposób powstają właśnie teorie spiskowe, których tak wiele w książkach, filmach czy nawet w naszym życiu publicznym?
Teorie spiskowe mają mocne uzasadnienie psychologiczne. Jeśli ktoś nie rozumie świata, mechanizmów, które nim rządzą, a także nie wierzy w swoją odpowiedzialność za własne życie, to szuka jakichś mechanizmów wyjaśniających świat wokół niego. Wiadomo, że najlepszym mechanizmem jest spisek. Jeśli astronomowie znajdą w kosmosie jakieś życie, to ludzie myślący w kategoriach spiskowych natychmiast uznają, że właśnie te stwory decydują o tym, co się dzieje na Ziemi.

Nie tylko kosmici. Regularnie pojawiają się teorie mówiące, że światem rządzą, wymiennie, Opus Dei, masoni, rząd światowy czy jakiś nieokreślony układ. Padają nazwiska konkretnych osób, które w tym układzie mają się znajdować.
W ten sposób można nazwać wroga. Jak się ma takiego wroga, to wtedy łatwiej zrozumieć świat. Bo wtedy dzieli się on na dwa bieguny: my i oni. My jesteśmy tymi, którzy walczą z tym konkretnym wrogiem.

Czyli wszystko rozgrywa się w sferze emocji?
Tak - dlatego od początku mówiłem, że obracamy się w sferze irracjonalności. Wie pan, jaki jest dowód na to, że pan jest masonem?

Nie.
To, że pan zaprzecza. Jeśli pan twierdzi, że nie jest masonem, to znaczy, że pan nim jest - bo przecież każdy mason zaprzecza temu, że należy do jakiejś loży.

Podkreśla Ojciec, że należy się wystrzegać irracjonalności - ale z drugiej strony nazywa wróżby andrzejkowe zabawą. Gdzie jest granica? Jak rozpoznać sytuację, w której robię krok za daleko w zabawie we wróżenie?
To się układa naturalnie. Można się bawić we wróżenie, ale osoba racjonalnie podchodząca do swojego życia wie, że nie warto na takie zajęcia poświęcać zbyt wiele czasu. One nie odczuwają potrzeby szukania drugiego dna.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bob
Dziwny jest ten kapłan, tym bardziej, że zajmuje się sektami! Pismo Święte surowo przestrzega przed tym grzechem: „Nie będziesz się zwracał do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziesz zasięgać ich rady” (Kpł 19, 31); „Przeciwko każdemu, kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać nierząd z nimi, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu” (Kpł 20, 7). W innym miejscu czytamy ostre napomnienie: „Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości, jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by uprawiał wróżby, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni” (Pwt 18, 9-12).
Ponadto jego wypowiedzi są absurdalne. Twierdzenie, że rozmówca jest masonem ponieważ zaprzecza, że nim jest, dowodzi, że wszyscy są masonami. Przecież człowiek który nie należy do loży masońskiej nie powie, że jest masonem i wg teorii o.Tomasza jest masonem?
Dodaj ogłoszenie