Nowy program Clarksona będzie się nazywał „The Grand Tour”

Kaya Burgess
Próba wskrzeszenia Top Gear bez Clarksona i jego kolegów nie powiodła się. Teraz czas będzie należał do „The Grand Tour”
Próba wskrzeszenia Top Gear bez Clarksona i jego kolegów nie powiodła się. Teraz czas będzie należał do „The Grand Tour” Szymon Starnawski
Jeremy Clarkson i jego koledzy z Top Gear będą robić nowy program. Szefowie BBC mogą sobie pluć w brodę. Pozbywając się Clarksona i jego kumpli z Top Gear stracili złotodajną audycję. A trójka wspaniałych z „Top Gear” ma program, „The Grand Tour”

Będzie to jedno z najmocniejszych wejść w historii show biznesu. Amazon wyłożył ogromne pieniądze na „The Grand Tour”, nowe widowisko z udziałem niezapomnianej trójki: Clarksona, Hammonda i Maya. Na samo wejście, na otwierającą program scenę miało pójść ponad trzy miliony dolarów, a kręcono ją gdzieś na odludnej kalifornijskiej pustyni. Pomysłodawcy nie chcą ujawniać szczegółów premiery, w której poza wspomnianą trójką wystąpiło w sumie półtora tysiąca samochodów, do tego samoloty, akrobaci i inne atrakcje.

A wszystko po to, by wspaniała trójka mogła wrócić znowu na ekrany. Premiera niebawem, 18 listopada zobaczymy ponownie razem Clarksona, Hammonda i Maya. I potem co piątek widownia oceni czy wciąż są nieśmiertelni, jak wielu mówi, czy też po ich perypetiach nie bądą już tak bardzo przyciągać swoich fanów.

Bohaterowie będą podróżować po świecie, odwiedzą egzotyczne kraje prowadząc swoje auta. Producentem programu jest Andy Willman. Oszczędnie sączy on informacje o programie, mówi że każdy odcinek to godzina i dziesięć minut i w listopadzie lawina ruszy. Kontrakt opiewa na trzy lata, w sumie 36 odcinków.

Jeremy Clarkson ruszy w uruchomionym na Amazon TV nowym programie motoryzacyjnym. Od lipca wiedział, że BBC straciło kolejnego prezentera Top Gear. A nadawcy nie udało się odzyskać widzów programu z okresu „panowania” Clarksona, Hammonda i Maya.

Decyzja Chrisa Evansa o odejściu z nowego Top Gear po zakończeniu pierwszego sezonu sprawiła, że BBC desperacko zaczęło poszukiwać sposobu wskrzeszenia swojego flagowego programu. Top Gear powróci w przyszłym roku już po tym, gdy widzowie zdążą się zapewne przyzwyczaić do nowego programu Clarksona The Grand Tour - oczywiście z udziałem Maya i Hammonda.

Od dawna wiadomo, że ta trójka rozumie się bez słów. Zarówno na planie telewizyjnym, jak i poza nim. To właśnie ta chemia między prezenterami sprawiła, że BBC nie udało się powtórzyć sukcesu programu.

Matt LeBlanc to amerykański aktor i gwiazda niezwykle popularnego w Stanach serialu Przyjaciele. Jednak jego wspólne występy w duecie z Chrisem Evansem nie zjednały sobie życzliwości widzów i krytyki.

Clarkson odchodził z BBC w atmosferze skandalu, jaki sam wywołał, uderzając na planie jednego z odcinków Top Gear członka ekipy realizacyjnej. Jego odejście spowodowało też rezygnacje Maya i Hammonda. Odszedł też producent wykonawczy Top Gear Andy Willman. Szybko jednak podpisano wart aż 160 mln funtów kontrakt z Amazonem.

Pod koniec okresu prowadzenia Top Gear przez Clarksona program ten był już złotą kurą w ofercie BBC. Żaden inny nie przynosił nadawcy takich dochodów. Co roku z emisji i sprzedaży go do innych krajów na całym świecie BBC inkasowała 50 mln funtów. Każdy odcinek regularnie oglądało w samej Wielkiej Brytanii 6 mln widzów.

Top Gear chwalił się w pewnym momencie globalną oglądalnością na astronomicznym poziomie 350 mln widzów! Jego specyficzna komediowa formuła i wariackie wyzwania, jakie stawiają przed sobą prezenterzy, cieszyła się taką samą popularnością w Indiach, Iranie czy Indonezji, jak i w leżącym w granicach wielkiego Londynu Isleworth. Żadnego innego programu na świecie nie ściągało się nielegalnie w sieci równie często. Żaden inny program BBC nie zarabiał tyle co Top Gear.
Trzech niedbale i raczej kiepsko ubranych facetów w średnim wieku stało się światowymi gwiazdami. - Jest jedna wielka sprawa, gdy chodzi o nasze przygody na drodze - gdy byliśmy młodzi nigdy nie mieliśmy okazji zostania gwiazdami rocka. Teraz mamy - lapidarnie podsumował rzecz Jeremy Clarkson.

Gdy dyrektor generalny BBC Tony Hall ogłosił pełnym żalu tonem przypominającym moment wypowiedzenia wojny Niemcom przez premiera Neville’a Chamberleina - informację o zwolnieniu Clarksona świat zamarł w osłupieniu. Zszokowany był też sam prezenter. Przewiduję jednak, że szybko dojdzie do siebie.

Tymczasem nowe „wcielenie” słynnego programu sprzedało do 130 państw. Ale już na początku liczba widzów każdego odcinka sięgała tylko 4.4 mln, by następnie spaść do 1.9 mln. To znacznie mniej niż sięgały ambicje Evansa, który liczył na 5 mln widzów.

Pracujące w BBC źródła twierdzą, że decyzję o rezygnacji Evans - dalej prowadzi swój program śniadaniowy w BBC Radio 2 - podjął po „odpowiednim namyśle”. Ma zresztą „doświadczenie”, bo nie pierwszy raz rezygnuje z prowadzenia dużego i popularnego programu. W 1997 musiał przyznać na antenie BBC Radio 1, że obciążenie pracą i rozrywkowy tryb życia nie pozwala mu dłużej prowadzić w tym radiu porannego programu. W 2000 odszedł z nadawanego w Channel 4 programu TFI Friday, a rok później zwolniono go z prowadzenia audycji w Virgin Radio.

Rezygnacja Evansa jako prezentera Top Gear nastąpiła kilka godzin po tym, gdy policja londyńska oficjalnie potwierdziła, że wpłynęła do niej skarga zarzucająca mu „napaść na tle seksualnym” do jakiej miało dojść na terenie gminy Wielkiego Londynu Tower Hamlets w latach 90. Były koleżanka Evansa ma w niej twierdzić, że w tamtym okresie przez dwa lata niemal codzienne próbował ją obłapywać wbrew jej woli i się przed nią „obnażał”. Evans zaprzeczył wszelkim zarzutom. Został jednak przesłuchany przez policję.

Ogłaszając swoją rezygnację napisał - Nigdy nie pracowałem z tak zaangażowaną i zmotywowaną ekipą, z jak zdarzyło mi się pracować w ciągu ostatnich ponad 12 miesięcy. Sądzę, że odejście to najlepsze, co mogę teraz zrobić, by pomóc programowi. Pozostaję - i zawsze będę - jego wielkim fanem. W dalszym ciągu będę prowadził program radiowy i brał udział w towarzyszących mu wydarzeniach.

Evans napisał też na Twitterze, że całą energię poświęci teraz porannemu programowi w radiu, imprezom CarFest służącym akcji BBC Children in Need oraz swojemu konkursowi dla dzieci 500 Words. A także temu, co uda się nam „wymyślić w przyszłości”.

Z BBC płynęły doniesienia, że pozostali prezenterzy - między innymi LeBlanc, oraz gwiazdy wyścigów samochodowych Eddie Jordan i Sabine Scmitz, będą dalej prowadzić kolejne sezony. Jednak informacje te nie odstraszyły bukmacherów od spekulacji na temat możliwego zastąpienia samego Evansa. Firma bukmacherska Ladbrokes przyjmuje zakłady 5:1 na kierowcę w wyścigach motocyklowych Guya Martina i komika Steve Coogana. Mniejsze szanse 100:1 jako czarnemu koniowi daje się Nigelowi Farage’owi byłemu już liderowi UKIP.

Wszystko to już nieważne, teraz świat czeka na „The Grand Tour”.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wid3lec
Top Gear to byli ludzie. Niezwykła trójca z Clarksonem na czele która stworzyła coś niebanalnego i niepowtarzalnego. Ta trójca to dzisiaj Bogowie motoryzacyjnego show. Całkowicie oddzielny i jedyny w swoim rodzaju gatunek... Największym błędem BBC jest chęć kontynuacji w zasadzie całkowicie nowego show, pod tą samą nazwą z ludźmi którzy kompletnie nie wiedzą jak się w całej tej sytuacji odnaleźć... Efekt końcowy jest co najmniej dziwny. Czekam na The Grand Tour jak na żaden inny serial czy program w życiu. Wiem że nie ja jeden. Top Gear umarł, niech żyje The Grand Tour!
Dodaj ogłoszenie