Nowowiejska 10 – Oaza pomocy w stolicy

Paweł GrabczakZaktualizowano 
Schronienie dla paralityków przy ul. Nowowiejskiej 10a, lata 30.
Schronienie dla paralityków przy ul. Nowowiejskiej 10a, lata 30. Archiwum Zgromadzenia ss. Felicjanek
W II połowie XIX wieku, podzielone polskie ziemie znajdują się pod władzą zaborców, a Warszawa staje miastem nadziei dla ubogiej ludności. Stopniowo się rozrasta. Cześć mieszkańców żyje w nędzy, w trudnych warunkach bytowych. Szaleją choroby. Nie brakuje sierot, ofiar epidemii czy osób samotnych. Wielu z nich, szczególnie w podeszłym wieku nie może znaleźć dachu nad głową.

Niedola starszych osób porusza społeczników. Filantropi, wywodzący się głównie z rodzin ziemiańskich, wspierają lub rozpoczynają kolejne przedsięwzięcia charytatywne. Zakładane są towarzystwa dobroczynne i budowane szpitale czy ośrodki dla przewlekle chorych. Mimo tego na ulicach Warszawy nie brakuję starszych kobiet wyciągających rękę po jałmużnę. Ich los porusza hrabinę Klementynę Łubieńską. Postanawia im pomoc. Na początku lat 60-tych udostępnia własny dom dla niedołężnych staruszek. Kilka z nich znajduje w nim stałą opiekę, która jest możliwa dzięki codziennemu wsparciu nowicjuszki felicjanki Balbiny Pągowskiej.

O inicjatywie Karoliny Łubieńskiej zaczęto mówić na warszawskich salonach. Nie kryto zdziwienia, ale nie brakowało również słów uznania. Poczynaniami hrabiny zainteresował się między innymi jej krewny i społecznik Feliks Sobański. Wywodzący się z Podola zamożny ziemianin miał już za sobą pierwsze działania na rzecz potrzebujących. W latach pięćdziesiątych XIX wieku założył w Warszawie szpital dla zarażonych cholerą, gdzie sam opiekował się chorymi. Przebywając we Francji finansował i osobiście angażował się w pomoc rannym w walkach z Prusami. Działał również w Towarzystwie Osad Rolnych i Przytułków Rzemieślniczych oraz Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych, a w Guzowie nieopodal Żyrardowa otworzył szpital.

Podczas pobytów w Warszawie Feliks Sobański zatrzymywał się z żoną w rodzinnym pałacu w Alejach Ujazdowskich. Nieopodal tej posiadłości, przy ulicy Nowowiejskiej mieszkała właśnie Karolina Lubieńska, a wraz z nią kilka starszych niedołężnych staruszek. Kuzyni znaleźli nic porozumienia wokół wspólnej potrzeby pomocy bliźnim. Hrabia Sobański finansuje zakup parceli przyległej do posiadłości Lubieńskiej na Nowowiejskiej oraz rozbudowę jej domu. Zakłada w nim schronisko dla paralityków pod wezwaniem św. Roch im. Hrabiów Sobańskich. W nowoczesnym jak na tamte czasy obiekcie, schronienie znajduję od 150 do 200 osób.

Pod koniec XX wieku, po remoncie budynku przy Nowowiejskiej, w jego części utworzone zostało miejsce, gdzie dach nad głową znalazły samotne kobiety i sieroty. Przez te wszystkie lata schronisko ma zapewnione źródła utrzymania. Stało się tak za sprawą jego założyciela Feliksa Sobańskiego. Przeznaczył na działalność schroniska nie tylko własne środki, ale również przekonał do wsparcia niemałą grupę dobroczyńców. W efekcie na kontach bankowych znalazło się około 250 tys. rubli. Była to wówczas pokaźna suma.

Po śmierci hrabiego Sobańskiego w 1913 r., jego krewni przez kolejne dziesięciolecia wspierali ośrodek. Z inicjatywy jego syna Michała oraz małżonki Ludwiki z Wodzickich, tuż po zakończeniu I Wojny Światowej, pełną opiekę nad przebywającym na Nowowiejskiej objęły siostry Felicjanki. W 1918 roku oficjalnie powróciły do Warszawy, po ponad 50 latach przerwy spowodowanej kasatą zakonu. Przejęły codzienną opiekę i zarządzanie schroniskiem.

W 1942 roku pensjonariuszki wraz z felicjanki zostały zmuszone do opuszczenia budynku. Ratunku szukały na warszawskiej Woli. Tam część podopiecznych, w tym ich opiekunka - Ludwika hr. Sobańska zostało zamordowanych. Inni podczas Powstania Warszawskiego dotarli do obozu dla uciekinierów w Pruszkowie. Na ulicę Nowowiejską, która przez dwa lata nosiła nazwę Wyzwolenia, powrócili tuż po zakończeniu działań wojennych. Zastali budynek w znacznej części zniszczony. Siostry felicjanki mimo tego nie zaprzestały opieki nad pensjonariuszkami, a nawet otworzyły darmową kuchnię. Codziennie wydawały po kilkaset obiadów dla powracających do stolicy mieszkańców, którzy w mieście ruin nie mogli znaleźć dachu nad głową.

W okresie trudnych czasów PRL samotni i potrzebujących nadal znajdowali na Nowowiejskiej schronienie. Chociaż pojawiły się zakusy na likwidację ośrodka prowadzonego przez siostry zakonne. W latach pięćdziesiątych, władze komunistyczne stolicy odebrały teren przyległy do budynku zakładu. Niebawem wybudowano tam bloki. Nieco później władze próbowały pójść krok dalej. Zaplanowana została rozbiórka budynku. Wszystko po to, aby wybudować w tym miejscu garaże dla osób związanych z ministerstwem obrony narodowej, którzy zamieszkali w okolicznych blokach. Zarządzała nimi ważna wówczas instytucja, a mianowicie Wojskowa Administracja Mieszkaniowa. Po protestach zrezygnowano z tego zamiaru.

Tyle szczęścia nie miała jednak znajdująca się na Nowowiejskiej 10 płaskorzeźba „Chrystus ucisza burzę na jeziorze Genezaret” z 1897 r. Jej autorką była znana rzeźbiarka i pisarka Maria Gerson-Dąbrowska. Mimo, że płaskorzeźba ocalała z pożogi wojennej, to w latach sześćdziesiątych, komunistyczne władze zmusiły siostry Felicjanki do jej demontażu. Szczęśliwie za sprawą kierownika budowy jednego z okolicznych bloków została ona pocięta na kawałki i przewieziona do Falenicy. Dopiero po kilkudziesięciu latach, w 2014 r. powróciła na Nowowiejską.

Dziś mieści się tam Zakład Specjalistyczny dla Chronicznie Chorych. Niezmiennie zarządza nim od 1918 r. Zakon Sióstr Felicjanek. W zeszłym roku - 15 września – odbyły się uroczystości związane ze stuleciem posługi felicjanek. W ich trakcie nie zapomniano o założycielce i najważniejszych fundatorach ośrodka. Zgromadzeni pensjonariusze, opiekunowie i goście złożyli dziękczynienie Bogu za istnienia zakładu i jego dobrodziejów, w tym za hr. Klementynę Łubieńską, hr. Feliksa Sobańskiego oraz jego syna Michała i synową Ludwikę z Wodzickich Sobańską.

Zabory, zawieruchy wojenne, zniszczenia, okres komunizmu, radość z odzyskanej wolności, a na Nowowiejskiej w Warszawie potrzebujący niezmiennie znajdują pomoc. Jest dokładnie tak jak pragnęła hr. Karolina Lubieńska przyjmując pod swój dach kilka niedołężnych staruszek.

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Nowowiejska 10 – Oaza pomocy w stolicy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3