Nowe Krakowskie Przedmieście - deptak bez życia

Milena Zawiślińska
Wieczór na odnowionym Krakowskim Przedmieściu sprawia przygnębiające wrażenie. Restauracje i bary zamykane są na długo przed północą. Z braku innych atrakcji ulica się wyludnia. Varsavianiści przyznają, że kiedyś było inaczej, urbaniści zaś - że wiele trzeba poprawić, żeby salon Warszawy zamienił się w śródmiejski deptak z prawdziwego zdarzenia.

Pracownicy restauracji nie narzekają na nadmiar pracy. - W tygodniu mamy otwarte do 23, a w weekendy do ostatniego gościa. W praktyce zamykamy przed 24. Ludzie sami się zbierają i idą dalej, na Nowy Świat. Za to w czasie imprez na pl. Zamkowym jest inaczej, goście siedzą nawet do 2-3 w nocy - mówi kelnerka z restauracji Pod Wieżą.

W restauracji Giovanni Rubino potwierdzają, że po zmroku nie ma dużego ruchu. Wyremontowane Krakowskie wcale nie przyciąga tłumów. A czynsze rosną...

Wyjątkiem są Przekąski i Zakąski naprzeciwko Bristolu. Roman, menedżer knajpy, zwany przez bywalców panem w muszce, uwija się za barem. Jego zdaniem klimat tego miejsca, czyli stylizacja na lata 60. i 70., sprawia, że ma dużo gości. Co o tym miejscu sądzą klienci? - Dobre ceny, dobra kuchnia i oldschoolowy klimat - wylicza bez wahania Magda, która przyszła z chłopakiem.

Około północy warszawiacy wracają ostatnimi dziennymi autobusami do domów. Niedobitki turystów jeszcze szukają miejsca, gdzie można posiedzieć. - Naprawdę nie ma tu czynnej kawiarni? - dziwi się para młodych ludzi z Berlina. O tej porze w stolicy Niemiec można krążyć od baru do baru.

Kiedyś było inaczej. - Przed wojną to tu kwitło prawdziwe studenckie życie. W kawiarniach do późnych godzin toczyły się debaty polityczne. Ciągle organizowano tu demonstracje - opowiada dr Robert Gawkowski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że oprócz kawiarni był tu jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w stolicy - łaźnia Pod Messalką. Działała do lat 80. Dziś na tym miejscu jest restauracja o tej samej nazwie. W środku pustki.

Swój rozkwit Krakowskie Przedmieście przeżywało w XIX w. Już wtedy przy skrzyżowaniu Krakowskiego i Koziej mieściła się lubiana przez studentów gospoda, w której można było przesiedzieć całą noc. Na ulicy pojawiły się wówczas latarnie gazowe, co wydłużyło czas spacerów. W dzień ulica także tętniła życiem - jeździły nią dorożki, elektryczny tramwaj, a warszawiacy spacerowali z rodzinami. Nie brakowało imprez. W 1872 roku na dziedzińcu UW odbył się pokaz balonowy, który zgromadził tłumy mieszkańców.

Brak imprez to zdaniem restauratorów główny powód wyludniania się Krakowskiego wieczorem. Część z nich twierdzi, że gdyby wszystkie lokale znajdujące się przy tej ulicy wydłużyły godziny otwarcia, mogłyby przyciągnąć klientów z Nowego Światu. Pod warunkiem, że oprócz restauracji czy kawiarni pojawi się też całodobowy sklep spożywczy i kiosk z papierosami. W innych restauracjach i barach słyszymy jednak, że nie ma sensu wydłużać godzin, póki nie przybędzie klientów. Nawet 24-godzinny kebab zwija się około 2 w nocy.

Daniel Frąc, członek zarządu Stowarzyszenia Architektów Polskich, podpowiada rozwiązania urbanistyczne dla Krakowskiego Przedmieścia.

- Jest tu dużo instytucji, jak chociażby gmachy rządowe czy uniwersytet, tymczasem na deptaku niezbędne są kawiarnie, sklepy i galerie. Tak jest na Nowym Świecie. Więcej takich miejsc powinno pojawić się na Krakowskim - twierdzi Frąc.

Jego zdaniem warto byłoby też stworzyć szlak spacerowy prowadzący od Cytadeli, przez Starówkę, Krakowskie, Nowy Świat, pl. Trzech Krzyży, Mokotowską, pl. Zbawiciela, aż do Pola Mokotowskiego. - Trasa zaczynałaby się i kończyła w parku. Po drodze spacerowicze mogliby zwiedzić wiele zabytków - mówi architekt. Wymagałoby to jednak zmiany organizacji ruchu na pl. Trzech Krzyży. - Nowe miejsca do spacerów przyciągną warszawiaków i wtedy szybko pojawią się restauracje i sklepy - tłumaczy.

Podobnych tras spacerowych w Śródmieściu można stworzyć więcej. Kolejna, atrakcyjna dla młodzieży, mogłaby przebiegać od Wisły, poprzez Krakowskie, aż do ściany zachodniej, czyli ul. Marszałkowskiej. Ratusz musiałby jednak przystosować szlak dla spacerowiczów i rowerzystów, i zorganizować bulwar nad Wisłą, a na Marszałkowskiej stworzyć skwer z klubem muzycznym z prawdziwego zdarzenia.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
p.

Ulica trochę cukierkowa, ale ogólnie ok. Ciekawe tylko czy ktoś będzie dbał o białe wybrukowanie, żeby nie stało się szare. No i czemu nikt nie pisze o problemie z rowerzystami? Na deptaku nie ma dla nich wyznaczonego miejsca, więc mkną po chodnikach.

e
elaryszard

"Jest tu dużo instytucji, jak chociażby gmachy rządowe czy uniwersytet, tymczasem na deptaku niezbędne są kawiarnie, sklepy i galerie. Tak jest na Nowym Świecie. Więcej takich miejsc powinno pojawić się na Krakowskim" mówi pan Frąc i bzdurzy niesamowicie. Gdzie na Nowym Świcie są te galerie ? Kiedyś chyba były w podwórku, ale cciwe władze miejskie wycięły je stawkami czynszu. Co gorsza, również sklepy są w odwrocie i przy obecnej polityce czynszowej miasta zostaną jednie knajpy, z których wiele suży jedynie do prania pieniędzy. Kto będzie sobie zadawać trud pojawienia się na ulicy zamkniętej dla ruchu - aby napić się kawy ?

Dodaj ogłoszenie