Nowa Zelandia dyskutuje o wizycie Cyryla I w Polsce

Grzegorz Ignatowski
Czy na długo pozostanie w naszej pamięci zakończona kilka dni temu wizyta patriarchy Cyryla I w Polsce? Po usłyszeniu o przybyciu do naszego kraju patriarchy Moskwy i całej Rosji natychmiast moje myśli pobiegły do wspaniałych cerkwi, które spotykałem na całym świecie, szczególnie na wschodzie Europy. Odnalazłem zakurzone fotografie z Białowieży, Białegostoku i Hajnówki. Szybko też przypomniałem sobie, że równie wspaniałe budynki cerkiewne można spotkać w Warszawie i Piotrkowie Trybunalskim, we Wrocławiu, Genewie i w Paryżu.

Dlaczego wspominam te wszystkie miasta? Dlatego, że wizyta Cyryla I odbiła się echem nie tylko w Polsce, lecz również w miejscach, które są dalekie, na krańcach świata. Jest to zasadniczy powód, który nie pozwala zaprezentować wszystkich publikacji na ten temat. Krótko zatrzymuję się zatem nad lekturą watykańskiego "Zenitu", aby zauważyć, że prezentuje on wypowiedź Benedykta XVI, szeroko omawia podpisaną w trakcie wizyty wspólną deklarację oraz zamieszcza na końcu cały tekst dokumentu. "Zenit" zaznacza, że papież podkreślił, iż deklaracja ma pogłębić braterską jedność i współpracę w głoszeniu wartości ewangelicznych we współczesnym świecie. Według Benedykta XVI jest to ważne wydarzenie, które rodzi nadzieję na przyszłość. Owa przyszłość, według watykańskiego periodyku i wielu innych publikacji, oznacza nic innego jak możliwość spotkania moskiewskiego patriarchy z papieżem. Odkładając na bok "Zenit", przypomniałem sobie, że zamieścił on również wypowiedź węgierskiego kardynała Pétera Erdő - przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatów Europy, który zaznaczył, że deklaracja jest znakiem nadziei dla Europy w promowaniu wartości chrześcijańskich. W swojej refleksji kardynał nie zatrzymał się tylko przy kwestiach natury religijnej. Stwierdził, że dokument ma wartość symboliczną. Może być dobrym krokiem na nowej drodze pozytywnych relacji między Polską a Rosją.

Po tych kilku zdaniach może ktoś zapytać, czy wizyta rosyjskiego patriarchy zauważona została przez Kościoły prawosławne na świecie. Bez trudu odnajduję wypowiedzi zamieszczone na internetowych stronach wielu Kościołów. Z radością zatem odnotowuję, że krótką informację o tym donośnym wydarzeniu zamieścił Bułgarski Kościół Prawosławny. Skąd ów entuzjazm? Z tego powodu, że w przeszłości ów Kościół nie był entuzjastycznie nastawiony do dialogów i spotkań międzyreligijnych. Bułgarzy uznali, że spotkanie między przywódcami Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego oraz Kościoła katolickiego w Polsce stanowi ważny krok dla przyszłości. Polska i Rosja - czytam w bułgarskim komentarzu - od wieków toczyły spory, a ich wzajemne więzi są naznaczone przez nieporozumienia. Ta krótka wzmianka zachęca do dalszych poszukiwań. Znacznie obszerniejszą wypowiedź zamieścił Serbski Kościół Prawosławny. Serbowie dokładnie opisali przebieg oficjalnego spotkania na warszawskim lotnisku oraz obficie przytoczyli słowa Cyryla I. Przyznał on, że jako patriarcha składa pierwszą wizytę w państwie, które jest naznaczone kulturą zachodnią, co daje sposobność do spotkania zarówno z prawosławnymi, jak i z katolikami, pozwala poczynić refleksję o naszym życiu przeszłym, teraźniejszym oraz przyszłym. Odnotowuję kolejne słowa Cyryla I opublikowane przez Serbski Kościół Prawosławny. Mianowicie, że zarówno w Rosji, jak i w Polsce dominuje kultura chrześcijańska, a to oznacza, że mamy wspólne podstawy do rozwiązywania problemów, które odziedziczyliśmy z przeszłości.

Znów powracam do światowych katolickich mediów. Nikogo zapewne nie zdziwi, że informację na temat pobytu Cyryla I w Polsce odnotowała amerykańska agencja informacyjna. Z dużym zaskoczeniem odkrywam natomiast, a myślę, że podobne uczucia mogą mieć inni czytelnicy, iż wydarzenie to doceniono w… Nowej Zelandii! Nowozelandczycy podkreślili wagę "bezprecedensowej deklaracji o pojednaniu", cytowali wypowiedzi najważniejszych uczestników spotkań. W tym samym tekście czytam, że wydarzenie nie może być traktowane w kategoriach politycznych, lecz należy je rozumieć jako ważny krok na drodze do wzajemnego przebaczenia. Tekst cytuje wypowiedź metropolity Hilariona - przewodniczącego Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych Patriarchatu Moskiewskiego, który przypomniał, że relacje między ludnością rosyjską a polską były w przeszłości negatywne, tymczasem mogą i muszą być naprawione. We wspomnianych tekstach podkreślano, że wspólna deklaracja dotyczy wzajemnego pojednania.

Na koniec zajrzałem jeszcze do brytyjskiego tygodnika "The Economist", który zwykłemu zjadaczowi chleba kojarzy się z biznesem. W artykule poświęconym wizycie Cyryla I w naszym kraju odnajduję niewielką, aczkolwiek ważną wzmiankę, że wszelkie stereotypy eliminowane są z trudem. Jednakże połowa Polaków uważa, że jest możliwe wzajemne pojednanie. Z dala od medialnych informacji przypomniałem sobie o malowniczym filmie Jacka Bromskiego zatytułowanym "U Pana Boga za piecem", mimo że bohaterka przyjechała do Polski w białoruskim autobusie. Niezależnie od tego, jakie zapamiętaliśmy z całego filmu sceny, odnajdujemy w nim wiele pozytywnych relacji między katolikami a prawosławnymi. Najważniejszy jest oczywiście, pokazany niekiedy w zabawnej formie, wątek miłosny między Marusią a Witkiem. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że szybkie zmiany dokonują się wyłącznie pod wpływem namiętnych miłości. Na inne trzeba czekać niekiedy latami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie