Nowa polityka miłości. Jak długo PiS i PO wytrzymają bez ataków na siebie?

Agaton Koziński
Marek Szawdyn
„Nareszcie się porozumieli. Doszli do zgodnego wniosku, że są wrogami” - mówi jedna z „Myśli nieuczesanych”. Czy Stanisław Jerzy Lec w ten sposób antycypował sytuację w polskiej polityce na początku 2019 r.? Dowiemy się w najpóźniej podczas majowych wyborów.

Dwa tygodnie po śmierci Jana Pawła II dochodziło już do regularnych bójek kibiców zwaśnionych klubów w Krakowie - choć tuż po tym, jak zmarł Ojciec Święty, najbardziej radykalni kibole Cracovii i Wisły deklarowali sobie wzajemny szacunek i przebaczenie win. Dwa tygodnie po katastrofie smoleńskiej Polska była już bardzo ostro podzielona konfliktem o miejsce pochówku Lecha Kaczyńskiego - przez ulice szły marsze protestujące przeciwko złożeniu jego trumny na Wawelu. W obu przypadkach deklaracje dotyczące pojednania, zakopania podziałów dzielących Polaków okazały się pustymi deklaracjami.

Pewnie dlatego po śmierci Pawła Adamowicza nikt takich deklaracji nie składał. Podniosłą atmosferę żałoby powszechnie traktowano jako zasłonę dymną, najczęstsze pytanie, jakie zadawano sobie w kuluarach, brzmiało nie „czy dojdzie do pojednania”, tylko „kiedy rozpoczną się polityczne ataki”.

Napięcie było czuć od samego początku. Zwolennicy PO od początku szeptali między sobą, że śmierć prezydenta Adamowicza może stać się „Smoleńskiem Platformy”. Osoby popierające PiS przypominały sytuacje z zabójstwem Marka Rosiaka i atmosfer, jaka szybko zapanowała w Polsce po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r., przede wszystkim dramatyczną walkę o krzyż pod Pałacem Prezydenckim. To wszystko działo się na marginesie głównego nurtu dyskursu publicznego, ale każda ze stron była od początku gotowa przenieść cały ten spór natychmiast w sam środek debaty w kraju.

A jednak tak się nie stało. Poza kilkoma niepasującymi do ogólnego kontekstu sytuacjami (komentarz Grzegorza Schetyny do słów ojca Ludwika Wiśniewskiego w czasie pogrzebu czy drwiny Krystyny Pawłowicz z WOŚP już po ataku na prezydenta Gdańska) nastrój typowego dla żałoby uwznioślenia utrzymuje się do dzisiaj. Generalnie przestrzegana jest zasada, że o zmarłym mówi się dobrze albo wcale. Ale też opozycja nie szuka sposobu na upolitycznienie śmierci Pawła Adamowicza. Poza ogólnymi hasłami typu „ta śmierć nie pójdzie na marne” politycznych odwołań do niej nie ma. Nikt nie próbuje wykorzystać do frontalnych ataków politycznych.

I Jarosław Kaczyński, i Grzegorz Schetyna mówili w sobotę o konieczności odchodzenia od ostrych podziałów

I właśnie w tym momencie widać największą różnicę między wcześniejszymi okresami żałoby. Po śmierci Jana Pawła II i katastrofie smoleńskiej pierwszy impuls był bardzo mocny, a uczucie jedności wywołane tragedią miało siłę jednoczenia - ale ten nastrój pękał bardzo szybko. Teraz pierwszy impuls nie był tak silny - ale wygląda na to, że jego efekt będzie dużo trwalszy niż w przypadku dwóch pierwszych żałób.

Jest sporo sygnałów to potwierdzających. Gdy Mateusz Morawiecki zaprosił na piątek szefów klubów parlamentarnych wszystkich sił obecnych w parlamencie, frekwencja na spotkaniu było niemal 100-procentowa (zabrakło tylko Ryszarda Petru). Owszem, podczas tego spotkania nie zabrakło politycznego napięcia (przede wszystkim związanego z telewizją publiczną), ale wiadomo to tylko z nieoficjalnych przecieków - oficjalnie wszyscy uczestnicy wyrażali się grzecznie i kulturalnie o tym, co się podczas rozmów wydarzyło.

Źródło:
TVN 24

Jednak prawdziwym zaskoczeniem były sobotnie wystąpienia polityków PiS i PO. Ci pierwsi podczas konferencji dotyczącej polityki rozwoju i współpracy między rządem a samorządami niemal w ogóle nie poruszali kwestii tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. W luźny sposób nawiązywał do niej jedynie Jarosław Kaczyński, który jednak jak ognia unikał jakichkolwiek słów, których wypowiedzenie dałoby przestrzeń do przypisania mu odpowiedzialności za upolitycznianie gdańskiego dramatu. „Nasze społeczeństwo jest podzielone. Niestety, w wielu wypadkach ten podział jest ostry, prowadzi do wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca, czasem nawet do sytuacji zupełnie nadzwyczajnych” - mówił prezes PiS.
Kaczyński podkreślał, że głównym zadaniem rządzących powinno być unikanie podgrzewania nastrojów podziałów w Polsce. „Może dlatego niektórym tak bardzo zależy, żeby w Polsce powstawały emocjonalne podziały, żeby emocjonalne napięcie było tak ostre, bo ogromna większość Polaków chce szybkiego postępu ekonomicznego, ale nie jako celu samego w sobie. Chce szybkiego postępu poziomu życia polskich rodzin, by Polakom żyło się lepiej, dostatniej” - tłumaczył pomysł na główny filar tej nowej „polityki miłości” w wykonaniu partii rządzącej.

O ile temperatura słów Kaczyńskiego nie zaskoczyła, to na pewno słów, które wypowiedział Grzegorz Schetyna podczas swojego sobotniego wystąpienia, wcześniej się przewidzieć nie dało. Koalicja Obywatelska tego dnia zorganizowała konferencję „Kobieta, Polska, Europa”. Formalnie miała być ona poświęcona roli kobiet w Polsce, jednak w otwierającym wystąpieniu lider Platformy dużo mówił o zmarłym prezydencie Gdańska. „Paweł Adamowicz wierzył, że Polska może być uśmiechnięta, że w ludziach, w nas jest więcej dobra niż zła. Wierzył, że Polacy mogą być jedną wspólnotą. Proszę was wszystkich, przyjmijmy tę jego wiarę i wprowadźmy ją w życie” - podkreślał Schetyna.

„Odrzucając nienawiść i zemstę, zbudujemy nowy polski dom, w którym każdy będzie czuł się u siebie. Nikogo nie wykluczymy, nie odrzucimy. Każdy znajdzie w nim swoje miejsce. To dzisiaj nasze zobowiązanie, nasza odpowiedź. Wspólnota a nie wojna, miłość, a nie nienawiść” - kontynuował przewodniczący Platformy, dodając, że nie da się niczego zbudować na złych emocjach. „Ta śmierć nie może być końcem, musi stać się początkiem budowania wspólnoty od nowa. Lepszej, współpracującej i otwartej. Jesteśmy to winni Pawłowi” - zaznaczał.

Przed tym wystąpieniem nie brakowało spekulacji, że Schetyna zdecyduje się przyjąć ostry kurs, na przykład oskarży władze o to, że doprowadziły do śmierci prezydenta Gdańska. Grzegorz Schetyna stanął jednak na antypodach tych oczekiwań. Zwroty o tym, że chce budować nowy polski dom, w którym jest miejsce dla każdego, pokazują jednoznacznie, że Platforma również stawia na „politykę miłości”. Więcej, że w tej polityce zamierza przelicytować PiS, jakby chciał zagłaskać rywali.

Nie można wykluczyć, że to wynik sondaży. Partie polityczne zamawiają wiele badań do własnego użytku - jakościowych i ilościowych - mogło z nich wyjść, że Polacy zdecydowanie oczekują od polityków obniżenia poziomu napięcia w życiu publicznym i sobotnie wystąpienia były reakcją na te wyniki. Jeśli jest tak rzeczywiście, to można się spodziewać, że także w najbliższych tygodniach będziemy świadkami kolejnych odcinków tej współczesnej odmiany polityki miłości.

To może też być element szerszej strategii. PiS-owi - jako partii rządzącej - generalnie w roku kampanii wyborczej zależy na uspokojeniu nastrojów. W przypadku Platformy przyjęcie tej strategii nie jest tak oczywiste - ale też istnieje ryzyko, że rozpoczęcie otwartej wojny zostanie źle przyjęte przez wyborców, dlatego też PO czai się, czekając na sposobność do zaostrzenia kursu. Na razie takiej okazji nie było.

Jako że eurowybory coraz bliżej, to pewnie w ciągu najbliższych kilku tygodni będzie jasne, że ta obecna polityka miłości to stała zmiana w polskiej polityce czy też będzie jak u Stanisława Jerzego Leca. „Nareszcie się porozumieli. Doszli do zgodnego wniosku, że są wrogami” - jak pisał w „Myślach nieuczesanych”. Bo póki co cały czas trudno uwierzyć, żeby PO i PiS - żyjące politycznie z wzajemnej polaryzacji - umiały na stałe z niej zrezygnować.

POLECAMY:

Fot. marek szawdyn
============06 BS Zdjęcie Podpis (40666229)============
Na spotkaniu zorganizowanym przez Mateusza Morawieckiego byli przedstawiciele opozycji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie