reklama

Nowa komisja smoleńska. Kim są naukowcy, którzy mają wyjaśnić przyczyny katastrofy [ZDJĘCIA] [VIDEO]

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Dr Kazimierz Nowaczyk pracował już w sejmowej komisji ds. Smoleńska. Teraz będzie jednym z najważniejszych współpracowników Wacława Berczyńskiego Fot. Piotr Smoliński
Naukowcy, którzy, na mocy decyzji ministra Antoniego Macierewicza, zajmą się ponownie wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej, to nie są nowe twarze. Wielu z nich współpracowało już z zespołem parlamentarnych kierowanym przez obecnego szefa MON. Ich poglądy są powszechnie znane.

Nowa komisja, znane twarze - tak można by w skrócie opisać ludzi, którzy lada dzień zajmą się ponownie sprawą katastrofy smoleńskiej. Większość z nich współpracowała już z zespołem parlamentarnym, któremu przewodził Antoni Macierewicz i który pracując w Sejmie próbował rozwikłać przyczyny katastrofy prezydenckiego tupolewa. Rzecz jasna nie zgadzając się z wnioskami, do jakich doszła komisja Jerzego Millera.

Nowa komisja smoleńska | Komentarze polityków

Źródło: TVN24/x-news

Powstanie nowej komisji, nie byłoby możliwe, gdyby Antoni Macierewicz nie podpisał nowelizacji rozporządzenia w sprawie organizacji oraz działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnic¬twa Państwowego oraz dwie decyzje: w sprawie powołania podkomisji do zbadania katastrofy smoleńskiej oraz w sprawie jej składu.

„Mija sześć lat od zdarzenia, które nazwano największą tragedią w dziejach państwa polskiego. Zginął prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, zginął prezydent na uchodźstwie, zginęli dostojnicy i ministrowie odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa” - mówił szef MON. Dalej było o zaniechaniach byłego rządu Platformy i PSL w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej i o tym, że w wynikach prac komisji Jerzego Millera jest wiele przekłamań. - „W ciągu ubiegłych tygodni miałem możliwość zapoznania się z wynikami komisji. Zostały ukryte podstawowe fakty i informacje” - mówił minister Macierewicz. I zapowiedział, że w nowej komisji będzie więcej członków.

Szykuje się więc intensywny czas „smoleńskich newsów”, pytań, oskarżeń, prawdopodobnie rozliczeń. Zresztą, można się było spodziewać, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory parlamentarne, temat katastrofy smoleńskiej wcześniej czy później powróci.

Dla Antoniego Macierewicza to kwestie bliskie, niemal osobiste. Obecny szef MON od lipca 2010 r. kierował przecież zespołem parlamentarnym ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku.

Komisja Millera ustaliła, że prezydencki samolot w ogóle nie powinien wystartować z Warszawy, przy panujących warunkach atmosferycznych nie powinien też podchodzić do lądowania

Zespół przyjął regulamin, plan działania, określił jasno cele. I tak w jego skład weszli „posłowie i senatorowie, którzy są zainteresowani wyjaśnieniem przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej i pomocą rodzinom ofiar”. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport zespołu zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów, m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce. To wnioski zupełnie inne niż te płynące z raportu komisji kierowanej przez ówczesnego szefa MSW Jerzego Millera. W wielkim skrócie eksperci tejże komisji wskazali, że przyczyną wypadku było „zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią”.

Szefem nowej komisji został dr inż. Wacław Berczyński. Berczyński ukończył studia na Politechnice Łódzkiej. Od 1969 pracował na tej uczelni w Katedrze Mechaniki Technicznej. Jednocześnie studiował matematykę na Uniwersytecie Łódzkim. Doktoryzował się w 1978 na podstawie pracy o metodzie elementów skończonych. Był członkiem „Solidarności”, współzałożycielem związku na Politechnice Łódzkiej. Magisterium z Inżynierii Systemów zrobił na University of Southern California w 2002. Jest przedstawiany, jako konstruktor, emerytowany inżynier firmy Boeing i NASA, a także doradca Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) i Departamentu Obrony USA. Był assistant professorem Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Pracował też jako specjalista przy konstruowaniu samolotów w Canadair.
Berczyński nie jest twarzą nową. Brał już udział w organizowanych przez zespół parlamentarny konferencjach poświęconych katastrofie. W październiku 2012 r., kiedy inni naukowcy związani z zespołem mówili, że eksplozja jest jedynym logicznym wytłumaczeniem katastrofy smoleńskiej, Berczyński powiedział, że zniszczenia nastąpiły w kadłubie, a tylna część samolotu została odrzucona pod dużym ciśnieniem, zaś skrzydło zostało zniszczone w wyniku ogromnego ciśnienia w jego wnętrzu. Z kolei w lutym 2013 r. zwracał uwagę na zerwane nity, co, jego zdaniem świadczyło o ogromnym ciśnieniu wewnątrz samolotu.

Najbliższymi współpracownikami Berczyńskiego będą prof. Kazimierz Nowaczyk i dr inż. Bogdan Gajewski.

Prof. Nowaczyk od września 2010 roku współpracował, jako ekspert z zespołem parlamentarnym ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Studiował fizykę na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Gdańskiego. Po studiach został asystentem w Instytucie Fizyki tej uczelni. W stanie wojennym, wiosną 1982 roku, w ramach akcji „uczelnie” został internowany i osadzony w więzieniu w Iławie, podobnie jak jego czterech studentów, wśród których był Marek Czachor. W czasie internowania poznał i zaprzyjaźnił się z Antonim Macierewiczem.

W 1996 roku w ramach wymiany naukowej wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie kontynuował pracę naukową. Pracował jako fizyk doświadczalny na stanowisku assistant professor w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej na Wydziale Biochemii i Biologii Molekularnej Szkoły Medycznej University of Maryland w Balti-more. W 2013 roku jego umowa o pracę nie została przedłużona przez władze uczelnię. Jedni mówili o redukcji etataów, inni o konflikcie Nowaczyka ze swoim szefem. Miało pójść właśnie o zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza. Otóż prof. Nowaczyk wymienił nazwisko swojego przełożonego, prof. Josepha Lakowicza, w kontekście ekspertów pracujących z ministrem Macierewiczem nad katastrofą smoleńską. Zdegustowany prof. Lakowicz wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył swojemu zaangażowaniu w tę sprawę.

„Czuję, że zostałem wystawiony, oszukany. Poproszono mnie o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w prace zespołu Macierewicza” - mówił potem prof. Lakowicz na antenie TOK FM. - „Wygląda na to, że spotkanie zostało zorganizowane tylko po to, by później można było mówić, że rozmawiałem z posłem Macierewiczem” - dodał.

W związku z całą sprawą Nowaczyk w 2013 roku zbierał w środowisku polonijnym fundusze na pomoc prawną. Jak stwierdził dwa lata później na spotkaniu z Polonią, proces przeciw University of Maryland się rozpoczął, ale jego adwokat sam mu odradził dalsze postępowanie, ponieważ wysokość ewentualnego odszkodowania może nie wystarczyć na pokrycie kosztów obrony. Teraz prof. Nowaczyk znalazł pracę w Polsce, bo Paweł Deresz, mąż posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej twierdzi, iż członkowie nowej komisji mają dostawać od 20 do 25 tys. złotych miesięcznie. Nie mało.

Dr inż. Bogdan Gajewski z Kanady, to z kolei fachowiec od agrolotnictwa. On też współpracował z zespołem parlamentarnym kierowanym przez Antoniego Macierewicza. Gajewski jest działaczem polonijnym i przewodniczącym ottawskiego oddziału Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie, należy do międzynarodowej organizacji badającej katastrofy lotnicze. Z Polski wyemigrował w latach 80.

Objawił się polskiej opinii publicznej już w 2013 roku, kiedy to z Sejmem łączył się za pośrednictwem telemostu. Stwierdził podczas tego łączenia, że „utrata kawałka skrzydła niekoniecznie musi oznaczać utratę sterowności samolotu”. I że „samolot, nawet lądując do góry nogami, nie miałby kadłuba tak rozbitego jak polski tupolew.”
Pokazywał filmy z wypadków samolotowych. „Pilot wylądował i drapie się po głowie, w jaki sposób udało się to zrobić” - komentował jedno ze zdjęć. Ale żadna z sytuacji nie była podobna do tej, jaką zostali piloci na lotnisku Siewiernyj.

Gajewski w internetowej telewizji w Ottawie ma tam stały cykl pt. „Zaklinanie prawdy”, w których rozprawia o „kłamstwie smoleńskim” i „propagandzie goebelsowskiej”.

W składzie komisji znaleźli się także: Wiesław Binienda, Janusz Bujnowski, Wiesław Chrzanowski, Szczepan Cierniak, Marek Dąbrowski, Bogdan Gajewski (sekretarz), Zdzisław Gosiewski, Kazimierz Grono, Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska, Marcin Gugulski, Jacek Kołota, Beata Majczyna, Bogdan Nienałtowski, Kazimierz Nowaczyk (zastępca przewodniczącego), Jan Obrębski, Piotr Stepnowski, Grzegorz Szuladziński, Janusz Więckowski, Krystyna Zieniuk i Andrzej Ziółkowski.

Wiesław Binienda, to doktor inżynierii mechanicznej, wykładowca, profesor University of Akron, laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA . W 2008 American Polish Engineering Association (APEA) uznało go za jednego z najbardziej zasłużonych naukowców amerykańskich polskiego pochodzenia. Bienienda od lat współpracuje z zespołem parlamentarnym Macierewicza.

8 września 2011 Binienda przedstawił prezentacje dotyczącą eksperymentu wizualnego uderzenia skrzydła Tu154-M w brzozę w Smoleńsku. Zwrócił uwagę, że w oficjalnych raportach komisji na temat przyczyn katastrofy nie podano wyników analizy numerycznej uderzenia skrzydła samolotu w drzewo. A wyniki wykonanej przez niego symulacji komputerowej przy użyciu programu symulacyjnego LS-DYNA wskazują, że skrzydło nie mogło odpaść. W wyniku kolizji ze skrzydłem pień brzozy musiałby zostać przecięty. Według Biniendy, fragment skrzydła samolotu Tu-154M nie mógł się urwać na brzozie i zostać znaleziony 111 metrów dalej, gdyż według innej symulacji komputerowej urwany fragment skrzydła upadłby na ziemię w odległości od 10 do 12 metrów od drzewa.

Wnioski zespołu parlamentarnego, któremu przewodniczył Antoni Macierewicz sprowadzają się do tezy, że na pokładzie prezydenckiego tupolewa doszło do wybuchu i to doprowadziło do katastrofy 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem

Janusz Bujnowski, to wydawca pisma „Lotnictwo Teraz i Dawniej”, związany z zespołem parlamentarnym. „Zderzenie z brzozą w wersji opisywanej w raportach MAK i Millera nie miało miejsca” - mówi Bujakowski w 2012 roku w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. I jeszcze: „Śledziłem tragedię smoleńską od początku. Akurat 10 kwietnia 2010 przyleciałem samolotem z Toronto do Warszawy. Byłem świadkiem autentycznej żałoby narodowej. Ale wiedziałem od początku o manipulacjach medialnych dotyczących przyczyn tragedii. Starano się obciążyć od razu, bez dochodzeń, pilotów.”

Komandor ppor. rez. Wiesław Chrzanowski i komandor ppor. rez. Kazimierz Grono są nawigatorami. Chrzanowski wykładał w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, był nauczycielem m.in. pilotów, którzy zginęli za sterami tupolewa pod Smoleńskiem. Marcin Gugulski był rzecznikiem prasowy rządu Jana Olszewskiego, członkiem komisji weryfikacyjnej ds. byłych pracowników i żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych, jest uważany za bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza. Grzegorz Szuladziński ukończył Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, doktoryzował się na University of Southern California, pracuje w Australii. Specjalizuje się w określaniu skutków wybuchów i działaniu materiałów wybuchowych, pracuje w Australii. Jan Obrębski jest profesorem nauk technicznych i pracuje w zakładzie wytrzymałości materiałów, teorii sprężystości i plastyczności na Politechnice Warszawskiej. Dr Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska pracuje w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego od 1985 r., jest etnomuzykologiem, specjalistką w zakresie antropologii muzyki i amerykanistyki.

W zespole są jeszcze akustycy, prawnicy, inżynierowi, piloci, chemicy.
Jest czterech zagranicznych doradców komisji: prof. Michael Baden (specjalista medycyny sądowej z USA), Frank Taylor (inżynier lotniczy z Wielkiej Brytanii, były szef Centrum Bezpieczeństwa Lotnictwa Cranfield College of Aeronautics, konsultant ds. bezpieczeństwa lotniczego), Glenn Joergenssen (inżynier, pilot, biznesmen i wynalazca z Danii, do tej pory współpracownik parlamentarnego zespołu smoleńskiego) i Andriej Iłłarionow (ekonomista z Rosji, były doradca prezydenta Władimira Putina).

Ale decyzja ministra Macierewicza o powrocie do sprawy smoleńskiej, wywołała dyskusję. Część rodzin smoleńskich zupełnie się z nią nie zgadza i oskarża szefa MON o rozdrapywanie ran i celowe granie na ludzkich emocjach.

„Dziwię się, że nie ma międzynarodowej komisji, której Jarosław Kaczyński i Macierewicz domagali się od lat. Nie wykluczam, że boją się, iż mogłaby ujawnić fakty dla obu niekorzystne, np. rozmowę telefoniczną braci Kaczyńskich tuż przed katastrofą. Taka komisja międzynarodowych ekspertów mogłaby nie podważyć wyników prac komisji Jerzego Millera i nie potwierdzić hipotez zespołu Macierewicza” - stwierdził w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Paweł Deresz. I dalej: „To, co robi Macierewicz, to czysta polityka. Nie ma nic wspólnego z rzetelnym podejściem do tej tragedii. Szef podkomisji Wacław Berczyński wiele razy mówił, że wie, co się stało, że były wybuchy w powietrzu. Czyli będzie prowadził badania w kierunku potwierdzenia swojej i Macierewicza hipotezy. Zresztą podkomisja powinna się szybko uporać z napisaniem raportu, wszak zespół Macierewicza opublikował parę raportów. Wystarczy je trochę podredagować”

W podobnym tonie wypowiadają się politycy opozycji.

„Na własny użytek poseł Macierewicz z kolegami mogli się kompromitować, ale teraz to jest kompromitacja państwa polskiego” - ocenił Grzegorz Schetyna, szef Platformy Obywatelskiej. - „To polityczna prowokacja. Cały system prowokacji, który ma przywrócić debatę o Smoleńsku jako temat kłótni i rozdrapywania ran. Będziemy mieli festiwal oskarżeń, absurdalnych tez i trajektorii lotu” - dodał lider Platformy w Radiu ZET.

„Myślę, że jest to czysta polityka” - tak powołanie nowej komisji smoleńskiej skomentował z kolei Aleksander Kwaśniewski w „Rzeczpospolitej”. Były prezydent spodziewa się również wezwania Donalda Tuska przed komisję. - „Chodzi o to, żeby w tym wielkim show stworzyć akt oskarżenia wobec poprzedniej władzy” - stwierdził.

Krytycznie o pomyśle powołania nowej komisji mówił też Maciej Lasek, były członek komisji Millera, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Jego zdaniem nie ma żadnych nowych faktów usprawiedliwiających wznowienie badań tragedii z 2010 r.

„Trudno jest oczekiwać, że ta podkomisja wniesie coś nowego do sprawy katastrofy smoleńskiej, jeżeli tezy i jej ostateczna opinia są znane jeszcze przed jej powołaniem” - ocenił Maciej Lasek w rozmowie z IAR.

W składzie nowej komisji znaleźli się inżynierowie, chemicy, prawnicy, piloci, akustycy, były rzecznik rządu, wydawca

Trudno przypuszczać, aby nowa komisja doszła do innych wniosków niż zespół parlamentarny, który zajmował się sprawą katastrofy smoleńskiej. Przez najbliższe dni, a pewnie i miesiące będzie więc pewnie o tym, że na pokładzie Tupolewa doszło do eksplozji.

„Dziękuję za zaszczyt powołania mnie na członka tej komisji. Jestem naukowcem i inżynierem, jako naukowiec muszę szukać prawdy- tak przyrzekałem po otrzymaniu doktoratu prawie 40 lat temu. Jako inżynier chcę być pragmatyczny. Podchodzę do tego zaszczytu i zadania bez żadnych założeń” - powiedział Berczyński, nowy szef komisji. - „To tylko państwu mogę przyrzec uczciwość, brak wstępnych hipotez i pracę tak długo, aż będziemy przekonani, że wyjaśniliśmy przyczyny tej tragedii”- dodał. I tego należy się trzymać.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
allin

Do wszystkich tumoków ktorzy wierza Anodinie, Millerowi, Laskowi.
Zalozmy, Zalozmy że brzoza jest prawdziwa!!!Jest tam 100 nawet 95% prawdy!!!
To DLACZEGO kacapstwo nie chce oddac wraku po 6 latach UDOWODNIENIA brzozy???

k
ks. Jerzy P.

Mędrcy już się zebrali! Teraz będą debatować do czasu, aż braknie kasy na pensje! A wyjaśniać wcale nie mają zamiaru, bo i po co? Jedyne co, to szkoda rodzin!

A
Antek Brzoza

"Protokoły Mędrców Smoleńska" podstawą ideologii PiS. Nowa komisja niczego nie udowodni w temacie ZAMACH. Ale "być może", "w tajnych sejfach CIA" itp. będzie międlone na okrągło.

t
tomekZ

a to ci wymyslił! malo mu Rydzyka i Korwina-M.

i
i tyle

Afera zamachowa jest robiona przez rosyjską jaczejkę w Polsce w celu podzielenia Narodu w obliczu nadchodzących niepokojów w świecie.

j
jaka piękna katastrofa

...na wraku ani na ofiarach nie stwierdzono śladów wybuchu (nie ma produktów utleniania trójnitrotoluenu ani pochodnych). Lepiej nie obnoście się ze swoim uwielbieniem dla prowokacji rosyjskich służb pt. "komisja ds. udowodnienia, że w Smoleńsku był zamach".

z
z_daleka

bez wzgledu na mgle, przygotowanie lotniska, rozmowe telefoniczna i oczywistych zaniedban rzadu (BORu, MON etc...) nic nie zmieni faktu, ze rozczlonkowane ciala ofiar, zerwane ubrania i wynikajacy z tego problem z identifikacja ofiar oraz tysiace fragmentow samolotu rozsiane na setkach metrow jasno wskazuja na wybuch. A gdzie podzialy sie analizy sladowmaterialow wybuchowych na fragmentach samolotu?

s
spokojny

Żadna komisja nie zmieni dwóch podstawowych faktów, które istniały niezależnie od katastrofy:
na lotnisku była mgła i na lotnisku nie było systemu do automatycznego naprowadzania samolotów we mgle. A z tego wynika, że pilotowi nie wolno było podejmować śmiertelnie ryzykownej próby lądowania.

H
Hahaha

Co prawda donosił, ale nie szkodził... sobie.

Dodaj ogłoszenie