reklama

Normalność kotwicą expose premiera Mateusza Morawieckiego

Paweł SiennickiZaktualizowano 
Barteksyta

Normalność. Przez osiemdziesiąt minut swojego drugiego expose, Mateusz Morawiecki wymienił to słowo kilkadziesiąt razy. Znamienne i ciekawe, bo stary-nowy premier ewidentnie w ten sposób chce ustawić swój rząd, a tym samym obóz władzy, jako ofertę dla „milczącej większości”, marzy o sięgnięciu po polityczne centrum, przejęciu nie tylko sierot po Kukizie, ale też tych, którzy są dziś właśnie ludźmi centrum. Czyli Morawiecki jakby wracał do nadziei pokładanych w nim, gdy zostawał premierem, to wtedy mówiono, że ma być on szefem rządu, który właśnie będzie atrakcyjny dla nowych wyborców z centrum.

Pewnie dlatego to nie było expose zapowiadające rewolucje, choć mocno trzeba podkreślić, że Morawiecki sięgnął po tematy dotąd nie eksponowane przez prawicę. To był cały pakiet zapowiedzi proekologicznych, akcentowanie spraw klimatycznych. Ciekawa propozycja, że tysiąc polskich szkół ma być zeroemisyjnych, czyli tysiąc budynków szkolnych stanie się samowystarczalnymi energetycznie, ekologicznymi szkołami i w ogóle postawienie na energie odnawialną. Morawiecki postawił jasno kierunek rozwoju polskiej energetyki. To ma być mix: tradycyjnej energetyki węglowej i odnawialnych źródeł energii. Już rewolucyjnie w polskich warunkach brzmiały zapowiedzi powtórnego wykorzystania plastiku i zmniejszenie jego zużycia. To oznacza choćby wprowadzenie systemu kaucyjnego na jednorazowe butelki plastikowe. Nowym wątkiem, dotąd bardzo rzadko podejmowanym przez polityków prawicy, jest kwestia zróżnicowania zarobków między kobietami, a mężczyznami. Sformułowany przez Morawieckiego postulat zrównania tych zarobków, czy możliwość wykonywania obowiązków służbowych przez kobiety w ciąży w domu, można uznać za bardziej lewicowy, niż prawicowy. Już całkowicie lewicowo brzmi inny wątek z expose: doprowadzenie do tego, żeby wielkie międzynarodowe korporacje, które przez lata unikały płacenia podatków, dzieliły się zyskami i płaciły podatki tam, gdzie czerpią zyski. Powiedzmy jasno: rządowi Morawieckiego w czasie rządów pierwszej kadencji nie udało się takich rozwiązań wprowadzić na polskim rynku, dlatego chce wprowadzenia ich na poziomie europejskim.

Innym bardzo ciekawym wątkiem było nadciągające spowolnienie gospodarcze. To już nie jest bajka o żelaznym wilku, jakiś kryzys nadchodzi, dlatego Morawiecki musi mieć tego świadomość, skoro zapowiedział kolejne działania, które mają rozwijać przedsiębiorczość. Padła obietnica wyjścia Polski z roli kraju doganiającego innych, przez przyjęcie roli tworzącego trendy. W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć: dotąd to się nie udało, Mateusz Morawiecki powtarza swoje stare zapowiedzi. Niemniej ciekawie brzmi zapowiedź poprawienia jakości świadczenia usług publicznych. Ma być rozwijana cyfryzacja urzędów, ma poprawić się jakoś obsługi obywateli.

Widać, że Morawiecki uważnie obserwuje nastroje społeczne, też zdarzenia, które budzą emocje. Dlatego zapowiedział działania zwiększające bezpieczeństwo na drogach, chce stworzyć specjalny program rozwoju infrastruktury drogowej. Radykalnie brzmi zapowiedź wprowadzenia pierwszeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na przejście, czy choćby wprowadzenie możliwości poruszania się BUS pasem, gdy w samochodzie znajdują się minimum 4 osoby.

Oczywiście premier silnie odwołał się do fundamentu ideowego prawicy, uczynił nim rodzinę. Zestaw wartości, o których mówił Morawiecki oparte są na rodzinie, wolności i solidarności.

Wizja Morawieckiego zakłada, że możemy być najsilniejszym pokoleniem, jakie miała Polska, chce on utrzymania wysokiej dynamiki wzrostu PKB na poziomie, co najmniej 2-3 punkty procentowe wyższym, niż w strefie euro. No i wreszcie padł apel do opozycji o dialog i współpracę przy sprawach związanych z obronnością, demografią czy transformacją energetyczną.
Jaka jest zatem ocena tego expose? Ambitne, widać, że PiS nie chce porównań z hasłem „ciepłej wody w kranie”. Tylko, że obóz władzy rozpoczyna nową kadencję podzielony jak nigdy. A jak bardzo, pokazuje jeden drobny szczegół – gdy premier Morawiecki rozpoczynał swoje wystąpienie na sali nie było Zbigniewa Ziobro.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie