Nitras: Media mogą zniszczyć najlepsze reformy. To, co ważne, pokazują w sposób karykaturalny

Redakcja
Sławomir Nitras
Sławomir Nitras Bartek Syta/Polskapresse
- Wszyscy dziennikarze chcą ambitniejszego rządu, tylko jak już ten rząd zacznie coś naprawdę ważnego robić, to przedstawiają wszystko w karykaturalny sposób: albo za wolno, albo za szybko, albo niedokładnie, albo zbyt elastycznie - mówi europoseł PO Sławomir Nitras w rozmowie z Anną Wojciechowską.

Co Pan sobie myśli dziś, patrząc trochę z dystansu, z perspektywy Parlamentu Europejskiego, na początek drugiej kadencji rządów swojej partii?
Mocno kibicuję. Podoba mi się ten rząd. Słuchając exposé premiera, odnosiłem wrażenie, że zapowiedział te dokładnie reformy, które UE zaleca państwom członkowskim. Widać, że polski rząd rozumie, jakie są źródła kryzysu, i stara się Polskę przed jego konsekwencjami w przyszłości uchronić.

A nie przemknęła myśl: mamy poważny problem, jest źle, jak tak dalej pójdzie, nie dociągniemy do końca kadencji, to się musi wywrócić?
Najgorszą rzeczą, jaka mogłaby się Polsce przydarzyć w samym środku kryzysu, to słaby politycznie rząd. Tydzień temu upadł rząd w Rumunii. Ludzie na ulicach zmietli go dosłownie po tym, jak zapowiedział radykalne reformy. My nie jesteśmy w sytuacji gospodarczej Rumunii, ale reform potrzebujemy. I wyzwaniem rządu jest je skutecznie przeprowadzić. To wyzwanie dla premiera, PO. Dla nas wszystkich. Niewątpliwie czeka nas trudny okres.

Sugeruje Pan, że to było mocne otwarcie? Jest się czym chwalić?

Problem w tym, że wszyscy dziennikarze, jak już ten rząd zacznie robić coś ważnego, przedstawiają to w sposób karykaturalny. Media i wpływowe środowiska mogą zniszczyć nawet najlepsze reformy

Zależy, o co pani pyta. Jeśli o zapowiedzi reform, to niewątpliwie było mocne otwarcie. Pewnie panią zaskoczę, ale w mojej ocenie rząd odniósł już pierwszy sukces. Pani nieco prowokująco pyta, myśląc o tym całym zamieszaniu: stadion, ustawa refundacyjna, ACTA. A ja widzę przedstawione założenia reformy emerytalnej. Obserwuj e walkę o jak najniższy deficyt, o naszą wiarygodność na rynkach światowych. Exposé premiera w dużym stopniu było skierowane do rynków. One dzisiaj obalają rządy w Europie jeden po drugim. A Polskę chwalą, ufają nam. A jeśli chodzi o zmiany, to zawsze jest tak, że zapowiedź przez rząd konkretnych, dużych wywołuje emocje. Tak jak mieliśmy dwa tygodnie emocji z ustawą refundacyjną, tak dzisiaj mamy ze Stadionem Narodowym, a za chwilę pojawi się kolejne wyzwanie. Jeśli te zakręty będą pokonywane w miarę sprawnie, wszyscy dostrzeżemy, że nasza rzeczywistość zmienia się na lepsze. Demokracja medialna serwuje nam codzienną porcję ludzkich dramatów, pokazuje wszystkie bolesne aspekty wprowadzanych zmian. Logika funkcjonowania mediów utrudnia pokazanie obiektywnej rzeczywistości. Zawsze reforma jest zła, i koniec. W dniach wprowadzania reformy refundacyjnej odbywało się wręcz polowanie na pacjentów, którzy mają kłopot z wykupieniem leków, i wszyscy prawie uwierzyli, że to jest sens tej reformy. Rząd musi sobie z tym poradzić.

Akurat wystraszonych pacjentów znaleźć trudno nie było. To, że z listy zniknęły ważne leki, to był fakt. I chyba nie dziennikarze je wykreślili z tej listy?
Naturalnie sama sytuacja, w której minister Arłukowicz musiał w ostatniej chwili dopisywać leki, kompromituje osoby, które były odpowiedzialne za przygotowanie tej listy. Sposób układania był zły, szczerze mówiąc, bałem się o ministra Arłukowicza. Ale on wyszedł, przyznał, że są błędy. Poprawił i - jak rozumiem - ciągle ten proces uważnie monitoruje. Minister Arłukowicz w kilka tygodni opanował sytuację i jak na tak trudną zmianę, wprowadził ją bardzo, powtarzam, bardzo sprawnie.

Lista nie kompromituje poprzedniczki Arłukowicza minister Kopacz?
Zasługą minister Kopacz jest przeprowadzenie tej trudnej ustawy przez parlament. Proszę zwrócić uwagę, że zarzutem wobec dzisiejszej marszałek Sejmu było, że ustawa jest zła. A ona jest dobra. Co do listy zaś - wiemy, że po odejściu minister Kopacz, a jeszcze przed przyjściem ministra Arłukowicza ktoś się tym zajmował. Dziś nie przypadkiem to wiceminister Włodarczyk - właśnie osoba, która się tym zajmowała - stracił pracę. A ministrowi Arłukowiczowi szybko udało się naprawić błędy.

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

Zatem winni są jacyś urzędnicy. Politycznej odpowiedzialności brak?
Chcę tylko zwrócić uwagę, że abstrahując od sporów, które wybuchły, to nikt rozsądnie myślący i niemający partykularnego interesu w koncernach farmaceutycznych nie zakwestionuje, że ta reforma była potrzebna. I wszyscy chyba zgodzimy się, że w tej skrajnie trudnej sytuacji minister Arłukowicz naprawdę dobrze sobie poradził. Dziś już, po wejściu ustawy i listy w życie, nie słyszymy już o dramacie pacjentów. Przeprowadziliśmy trudną reformę, z dwoma, trzema tygodniami zamieszania, ale dziś już ta rzeczywistość jest spokojna i - co ważne - lepsza.

To się okaże, jak ludziom się skończą zapasy leków. Rozumiem jednak, że mamy być wdzięczni rządowi Donalda Tuska, że łaskawie zaczął gasić pożar, który sam spowodował.
To niepotrzebna ironia. To nie rząd Donalda Tuska stworzył system refundacji, w którym dochodziło do nadużyć. Ten rząd i minister Kopacz mieli odwagę go zmienić. Nie każę dziękować za nic temu rządowi, tylko pokazuję, że minister Arłukowicz sobie jednak poradził. Dziś zarzuca się rządowi, że przy okazji ustąpił lekarzom. Pytam więc, gdzie byli dziennikarze, jak minister tę walkę toczył. Jakoś nie słyszałem nawoływań: "Niech rząd będzie twardy i nie ustępuje lekarzom". A czy nie jest oczywiste, że lekarz, który jednym podpisem decyduje o wydatkach państwa, czasem na poziomie kilkunastu tysięcy złotych, powinien za to ponosić odpowiedzialność?! Otóż dla mnie to jest oczywiste.

Skoro to takie oczywiste, to dlaczego rząd się jednak cofnął przed lekarzami?
Rząd był w tej sprawie sam. Odmowa wypisywania recept zagrażała bezpieczeństwu pacjentów. Była duża siła nacisku mająca oparcie w mediach, które zachowywały się tak, jak się zachowywały. Ale moim zdaniem do tej sprawy trzeba wrócić.

Zatem mamy strasznie słaby, strachliwy rząd, który będzie ulegał wszystkim naciskom i działał pod wpływem sondaży?
W tej konkretnej sprawie zostaliśmy zupełnie sami. Reformy w obszarze zdrowia są piekielnie trudne. Obserwuję rząd uważnie i odnoszę wrażenie, że czasami za słabość rządu brana jest zdolność do dialogu. A dialog jest wielką wartością. Jeśli premier rozmawia, przedstawia argumenty, uczciwie pokazuje, dlaczego coś trzeba zmienić, pani nazywa to słabością. To nieporozumienie.

Poważny polityk to taki, który potrafi wziąć na klatę, jak trzeba, odważne decyzje, nawet wbrew wszystkim - pouczał nas premier. Zatem tracicie na powadze?
Łapie pani za słówka. Stać panią na więcej. Rozmawiamy o problemach czy o wyrywanych z kontekstu słówkach? Odważny polityk przedstawia uczciwy projekt zmian systemu emerytalnego, a kunktator domaga się referendum - najlepiej z pytaniem, czy wolisz pracować długo, czy krótko. Odważny polityk chroni kraj przed złymi scenariuszami.

Porozmawiajmy lepiej o tym, czy tego rządu nie stać na więcej, niż do tej pory prezentuje?
Problem w tym, że wszyscy dziennikarze chcą ambitniejszego rządu, tylko jak już ten rząd zacznie coś naprawdę ważnego robić, to przedstawiają wszystko w karykaturalny sposób: albo za wolno, albo za szybko, albo niedokładnie, albo zbyt elastycznie. W Strasburgu w ostatnich dniach miałem ciekawą rozmowę z dwojgiem wybitnych polskich dziennikarzy. Narzekali na tabloidyzację mediów, na pogoń za sensacją. Opowiadali mi, jak badania wpływają na kształt programów. Ja się nie uskarżam, tylko stwierdzam, że branie na klatę, jak to pani powiedziała, bez odrobiny elastyczności powoduje katastrofę, jak w Rumunii, i zaniechanie reform. I pani świetnie te mechanizmy zna. Zadaniem rządu jest robić konsekwentnie, ale licząc się z faktem, że media i wpływowe środowiska mogą najlepsze reformy zniszczyć.

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

O, jakaś nić porozumienia z PiS, widzę, powstaje. Wszystkiemu winne media.
Nie wiem, czy powstaje. Mówię tylko, jak widzę rzeczywistość.

A zatem winni są dziennikarze, którzy nie doceniają starań rządu. To skąd tak gwałtowny spadek notowań rządu i samego premiera? Polacy są niewdzięczni, ślepi?
Dziennikarze nie są winni, mają po prostu taką pracę. My to rozumiemy. Odpowiedź jest oczywista. Płacimy za wprowadzenie reformy refundacyjnej i sprawę umowy ACTA.

Płacicie niesłusznie? Po waszej stronie winy nie ma?
Oczywiście, że wina jest nasza. Sprawę ACTA zlekceważyli praktycznie wszyscy w Europie, z Parlamentem Europejskim na czele. I nasz rząd zapłacił już na tym etapie za to cenę. Ale to się da odpracować. Warto docenić, że premier Tusk wyraźnie chce wyciągnąć wnioski z błędów w tej sprawie i teraz będzie konsultował ją wręcz do bólu. Premier nie poddaje się taniemu populizmowi, który nakazywałby ostentacyjne wyrzucenie od razu do kosza całej umowy, tylko chce rzeczywistej debaty, oceny zagrożeń. Naprawdę wyglądamy wiarygodniej przed Polakami niż niemiecki rząd przed swoimi obywatelami w tej sprawie, tocząc gorszące, publiczne spory.

A nie ma Pan poczucia, że w tych protestach, które przetoczyły się ostatnio, nie tylko o ACTA chodzi? Że za tym stoją głębsze frustracje i rozczarowanie Platformą?
Internauci to przecież nie tylko młodzi ludzie. Tymczasem na ulice wychodzą właśnie młodzi. I to jest realny problem. Aby dojść przyczyn tych wystąpień, trzeba popatrzeć na sytuację w całej Unii Europejskiej. Otóż bezrobocie w krajach UE dziś wynosi średnio ok. 10 proc. W Polsce również. Ale już wśród samej młodzieży ten odsetek wynosi w Europie i w Polsce aż 25 proc. W protestach w sprawie ACTA wyraziły się głębsze problemy młodych ludzi: problemy z pracą, swoim miejscem w rzeczywistości. I to wcale nie jest problem umów śmieciowych, który jest tematem zastępczym. W USA takie umowy dominują. Zresztą nie tylko tam. To jest głębszy, szerszy problem, który kiedyś chciał wykorzystać w kampanii Jarosław Kaczyński: problem szklanego sufitu, od którego dziś odbijają się masowo młodzi chcący wejść na rynek pracy. To gigantyczne wyzwanie dla całej Europy, w tym dla polskiego rządu.

Politycznie ta diagnoza brzmi szczególnie niepokojąco dla PO, bo ci młodzi ludzie stanowili istotną część wyborców, którzy wynieśli was do władzy. Dziś tracicie tych wyborców?
To przede wszystkim piekielnie istotna część społeczeństwa, zupełnie inna socjologicznie, mentalnie niż moje i pani pokolenie, mimo że my przecież dalej jesteśmy młodzi.

I Platforma traci właśnie z tą grupą kontakt?
Młodzi ludzie, i to jest część ich charakterystyki, w sposób do tej pory niespotykany nie byli zainteresowani życiem publicznym. Ale oni mają swoje coraz poważniejsze problemy i muszą nauczyć się je artykułować. Wyzwaniem klasy politycznej jest pomoc wyartykułować te racje i rozwiązać problemy. Realnie gigantycznym wyzwaniem dziś dla naszego rządu jest właśnie poradzenie sobie z problemem rynku pracy dla młodych ludzi. Mamy specjalnych pełnomocników do spraw różnych grup społecznych, np. mniejszości seksualnych, kobiet itp., a niewiele mówi się o odrębnych problemach grupy młodych. Ja nie apeluję o powołanie ministra ds. pracy dla młodych, ale uważam, że to jest dziś problem numer jeden, to jest bomba, która może rozpalić Europę.

Rozmawiała Anna Wojciechowska

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
az
Mogli zorganizować jeszcze więcej związków zawodowych. Na pewno stocznia padłaby szybciej.
O
Obywatel
jak zawsze merytoryczna próba wytłumaczenia dziennikarzom po "dziennikarstwie" i reszcie polskiego komunistycznego i zapijaczonego motłochu co słychać w wielkim świecie
Dziękuję Pani Sławku i kibicuję dalej!
g
gąska
TV pluła na Kaczyńskich to jakoś skurwysynie nie miałeś nic wtedy do powiedzenia. Teraz jak się okazuje,że PO to nieudacznicy,lenie i złodzieje i TV (ta sama zresztą) pokazuje jak jest ,to już sie zaczyna szczekanie - że to jest złe. Typowe zachowanie chłopatasia z PO.
a
apolityczny
Nitras okazal sie tylko inteligentnym inaczej fircykiem opowiadający banialuki.....
Gdzie inteligentni poslowie PO???
s
szczecinianin
Jak dobrze że Polska ma tak wspaniałego męża opatrznościowego!!! (a jeszcze lepiej że tysiąc kilometrów od swoich granic). Ale nie ma co - bardzo się cieszę że mogłem poznać optykę wydarzeń pana posła - zawsze dobrze jest wiedzieć co myślą czy widzą ludzie prawie (niestety - prawie) nie związani z polityką. Przyznam że jeszcze bardziej byłbym zainteresowany opinia s. nitrasa gdyby już w ogóle z polityka nie miał nic wspólnego. Taka naturalna kolej rzeczy... Pozdrawiam
p
plebs
po- wiedz to stoczniowcom z szczecina ! gnojku !
o
obywatel
Gdy Tusk ugnie się i zrezygnuje z reformy emerytalnej!! Straci więcej niż myśli !!
Pomysłem opozycji jest żeby zrobić tak zwaną kompleksową reformę (wszystko naraz) nic bardziej błędnego
znowu chcą dyskutować o wszystkim a tym samym o niczym przez następne 20-lat!!!
Zaczynać małymi krokami -emerytury - praca - zdrowie-!!!! A wszystko będzie dobrze!!!!
o
obywatel
Gdy Tusk ugnie się i zrezygnuje z reformy emerytalnej!! Straci więcej niż myśli !!
Pomysłem opozycji jest żeby zrobić tak zwaną kompleksową reformę (wszystko naraz) nic bardziej błędnego
znowu chcą dyskutować o wszystkim a tym samym o niczym przez następne 20-lat!!!
Zaczynać małymi krokami -emerytury - praca - zdrowie-!!!! A nie wszystko będzie dobrze!!!!
Dodaj ogłoszenie